Rosja zyskuje więcej przy stole negocjacyjnym, niż na polu bitwy [Kaja KALLAS]

Brunner

Największym zagrożeniem, jakie dziś stanowi Rosja, jest to, że zyskuje więcej przy stole negocjacyjnym niż na polu bitwy – powiedziała na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas. Według niej antidotum na rosyjski imperializm jest rozszerzenie UE.

„Wysoka przedstawicielka UE ds. zagranicznych i obronnych uznała, że rozszerzenie Unii o kolejne kraje jest antidotum na rosyjski imperializm”

.W swoim wystąpieniu Kaia Kallas nawiązała do opublikowanej w styczniu br. amerykańskiej strategii bezpieczeństwa narodowego, w której napisano, że Europie grozi „cywilizacyjne wymazanie”. – Wbrew temu, co niektórzy twierdzą, „ woke’owa”, dekadencka Europa nie stoi w obliczu zagłady cywilizacyjnej. Wręcz przeciwnie, ludzie wciąż chcą dołączyć do naszego klubu – podkreśliła.

Wysoka przedstawicielka UE ds. zagranicznych i obronnych uznała, że rozszerzenie Unii o kolejne kraje jest antidotum na rosyjski imperializm. – Od 1990 r. państwa, które uwolniły się spod sowieckiej dominacji i przystąpiły do UE, rozwijały się ponad dwukrotnie szybciej niż Rosja. W 1990 r. Rosjanie byli dwa razy bogatsi niż Polacy. Dziś Polacy są o około 70 proc. bogatsi od Rosjan – dowodziła.

Jak dodała, dzisiaj rozszerzenie jest wyborem geopolitycznym i UE musi powiedzieć „tak”.

Rosja zyskuje więcej, a Europa traci

.Według Kai Kallas Rosja nie jest już supermocarstwem. – Po ponad dekadzie konfliktu, w tym czterech latach pełnoskalowej wojny na Ukrainie, Rosja ledwo przekroczyła granice z 2014 r. kosztem 1,2 miliona ofiar – mówiła. Dowodziła, że Rosja jest w ruinie, a jej gospodarka leży w strzępach.

– Tak naprawdę największym zagrożeniem, jakie Rosja stanowi obecnie, jest to, że zyskuje więcej przy stole negocjacyjnym niż na polu bitwy. A jeśli chodzi o negocjacje (pokojowe), ważniejsze od miejsca przy nim jest to, żeby wiedzieć, o co pytać, kiedy się przy nim siedzi – powiedziała.

Szefowa unijnej dyplomacji podkreśliła, że maksymalistycznych żądań Rosji nie da się spełnić minimalistycznymi odpowiedziami. Według niej Rosja powinna zapłacić za szkody, jakie wyrządziła.

Dyplomatyczna ofensywa Kremla

.Wojna w Ukrainie ma globalny wymiar. Toczy się nie tylko w płaszczyźnie NATO–Rosja. Wpływ na jej przebieg ma postawa Globalnego Południa, swego czasu określanego jako Trzeci Świat – pisze prof. Kazimierz DADAK.

ajważniejszym państwem wśród członków tego ugrupowania są Indie. Jej zakupy rosyjskiej ropy naftowej stanowią dla Moskwy bezpośrednie wsparcie. Niemniej polityczna neutralność, jeśli nie ciche poparcie, udzielane na scenie międzynarodowej przez inne wielkie państwa, np. Brazylię, pozwala Rosji unikać izolacji i powszechnego potępienia z powodu najazdu na Ukrainę.

Do tej to właśnie publiczności 15 stycznia 2026 r. Władimir Putin skierował ważne przesłanie z okazji złożenia listów uwierzytelniających przez nowych ambasadorów z 35 państw. Jak zwykle było ono pełne przeinaczeń i kłamstw, ale też zawierało istotne sygnały skierowane do sojuszników i przeciwników.

Kremlowski satrapa wylewał krokodyle łzy z powodu rosnących międzynarodowych napięć i toczących się wojen, tak jakby w tej chwili wojna z Ukrainą nie była najpoważniejszym konfliktem. Winę za nią zrzucił na przeciwników, których oskarżył o działanie na szkodę bezpieczeństwa Rosji i złamanie publicznie składanych obietnic, że NATO nie będzie rozszerzać się na wschód. Długo rozwodził się nad rolą Narodów Zjednoczonych i znaczeniem ram prawnych zawartych w Karcie ONZ.

W obecnym kontekście jego narzekanie na łamanie zawartych tam zapewnień o poszanowaniu suwerenności państw członkowskich brzmiały odrobinę mniej cynicznie. Dla Polski Stany Zjednoczone są najważniejszym partnerem i gwarantem niepodległości, stąd to, co wzmacnia potęgę USA, jest słusznie uważane za leżące w naszym interesie narodowym. Ale niejeden członek Globalnego Południa stawia znak równości, gdy jedni mówią, że dla ich bezpieczeństwa narodowego konieczny jest taki, a nie inny stan rzeczy w Ukrainie, a dla drugich – na Grenlandii. Podobnie Karta ONZ nie rozróżnia między dyktaturą i demokracją, każde państwo jest suwerenne i nie ma przyzwolenia dla interwencji zbrojnych, tym bardziej dla zawłaszczania kluczowego surowca ościennego kraju, np. jego zasobów ropy naftowej.

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-kazimierz-dadak-dyplomatyczna-ofensywa-kremla/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 15 lutego 2026