Kiedy powstanie Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej?

Wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz i prezydent Chełma Jakub Banaszek podpisali list intencyjny o utworzeniu Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej w Chełmie. Będzie to oddział Muzeum Wojska Polskiego. Jak podkreślił szef MON, placówka ma oddać sprawiedliwość historii.
W muzeum znajdzie się „miejsce dla sprawiedliwych Ukraińców, którzy pomagali, narażali własne życie, aby uratować Polki i Polaków”
Podczas uroczystości podpisania listu, która się odbyła w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, wicepremier podkreślił, że inicjatywa ta „daje pierwszy raz w historii Polski szansę na prawdziwie godne upamiętnienie tych, którzy w okrutny sposób stracili życie na Wołyniu w Małopolsce Wschodniej, zostali po prostu bestialsko zamordowani”.
– To jest pamięć o naszych dziadkach, to jest pamięć o naszych przodkach, to jest nasza tożsamość. Robimy to, żeby rany się zabliźniły, a nie, żeby rany rozdrapywać. Rana, żeby się zabliźniła, musi być oczyszczona, opracowana, dopiero wtedy ma szansę się zagoić. Oczyszczenie i opracowanie tej rany to jest ekshumacja, która się tutaj odbywa, (…) to pamięć w naszych domach, szkołach, ale to także stworzenie prawdziwego miejsca pamięci o ludobójstwie na Wołyniu – powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.
– Przywrócenie tej pamięci to nasz obowiązek i każdego kolejnego pokolenia. Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej w Chełmie to będzie godne miejsce pamięci, które przywraca imiona ofiar, pokazuje prawdę i oddaje sprawiedliwość historii. Przywrócimy tej historii należne miejsce. Bo nie o zemstę, lecz o pamięć wołają ofiary. (…) Nie ma dobrej przyszłości bez świadomości przeszłości. Nie jesteśmy tu dla przeszłości, jesteśmy tu dla przyszłości. (…) Jeżeli pokażemy prawdę o tym, co się wówczas wydarzyło w Małopolsce Wschodniej i na Wołyniu, jesteśmy tylko w stanie budować dobrą przyszłość – oznajmił.
Prezydent Chełma Jakub Banaszek zaznaczył, że „obowiązkiem jest nie tylko pamiętać, ale i upamiętnić ofiary ludobójstwa wołyńskiego”. – To nasz obowiązek względem tych, którzy sami o to upomnieć się nie mogą, którzy leżą nawet nie w bezimiennych grobach, ale w dołach – wyjaśnił.
Podkreślił, że Chełm jest dobrym miejscem do utworzenia muzeum pamięci, gdyż w tym mieście znaleźli schronienie ci, którym udało się uciec przed rzezią. – To dobre miejsce, aby przypomnieć, upamiętnić, aby stworzyć także dla rodzin ofiar ludobójstwa wołyńskiego w pewnym sensie dom. (…) Pokażemy, co się wówczas wydarzyło, ale także nigdy więcej nie powinno się wydarzyć, bo prawda jest kluczem do pojednania – podkreślił.
Zapewnił, że w muzeum znajdzie się „miejsce dla sprawiedliwych Ukraińców, (…) którzy pomagali, narażali własne życie, aby uratować Polki i Polaków”.
Dyrektor Muzeum Wojska Polskiego Bogusław Pacek zapowiedział, że placówka w Chełmie zostanie otwarta w przyszłym roku.
Muzeum Pamięci Ofiar Rzezi Wołyńskiej byłoby dziejową sprawiedliwością
.W listopadzie 2023 r. – gdy ministrem kultury był Piotr Gliński z PiS – zawarto umowę między miastem Chełmem a Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego zakładającą przyznanie miastu dotacji na budowę i decyzję o współprowadzeniu instytucji. W styczniu 2024 r. ówczesny szef MKiDN Bartłomiej Sienkiewicz zdecydował o wypowiedzeniu umowy.
„Umowa o współprowadzeniu Muzeum Ofiar Rzezi Wołyńskiej została wypowiedziana po negatywnej ocenie przesłanek stojących za jej podpisaniem oraz w związku z brakiem w budżecie MKiDN odpowiednich środków na realizację wielomilionowych zobowiązań” – wyjaśniało później Centrum Informacyjne MKiDN.
11 i 12 lipca 1943 roku UPA dokonała skoordynowanego ataku na 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków w powiatach włodzimierskim, horochowskim, kowelskim i łuckim dawnego województwa wołyńskiego. Wykorzystano fakt gromadzenia się w niedzielę 11 lipca ludzi w kościołach. „Krwawa niedziela” jest uważana za szczytowy moment ludobójstwa dokonywanego przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach na Wołyniu i w Galicji Wschodniej w latach 1943-1945. W jego wyniku ukraińscy nacjonaliści zamordowali około 100 tys. Polaków.
Sprawcami ludobójstwa na Wołyniu byli członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – B (frakcja Bandery), podporządkowana jej UPA oraz zachęcona przez nich ludność ukraińska, będąca sąsiadami Polaków, często związanymi z nimi więzami krwi. Bezpośrednią odpowiedzialność za wydanie zbrodniczego rozkazu ponosi główny dowódca UPA Roman Szuchewycz. OUN-UPA nazywała swoje działania „antypolską akcją” zmierzającą do uczynienia z Ukrainy obszaru zamieszkanego wyłącznie przez Ukraińców.
Huta Pieniacka. „Wszyscy ci ludzie zostali zabici” [PODCAST]
.nia 28 lutego 1944 r. ukraińscy żołnierze 4 Galicyjskiego Ochotniczego Pułku Policji SS powiązanego z 14 Dywizją SS „Galizien”, oddziały UPA, nacjonaliści ukraińscy oraz ukraińscy mieszkańcy okolicznych wiosek, wkroczyli do wsi Huta Pieniacka zamieszkanej przez ludność polską. W wyniku przeprowadzonej przez napastników akcji pacyfikacyjnej, śmierć poniosło ponad 850 Polaków. Masakrę przeżyło około 160 osób.
Kilka dni wcześniej, 23 lutego, w okolicy wsi doszło do potyczki oddziału samoobrony z Huty Pieniackiej z patrolem policyjnym złożonym z Ukraińców służących w 4 Pułku Policyjnym Dywizji SS „Galizien”. W wyniku walk dwóch żołnierzy ukraińskich zginęło, a ośmiu zostało rannych. W starciu wzięły też udział oddziały UPA wspierające żołnierzy SS. Niemcy urządzili ofiarom tych walk uroczysty pogrzeb w Brodach.
Oddział SS pojawił się Hucie Pieniackiej w związku z uzyskaniem przez Niemców informacji, że we wsi stacjonował oddział partyzantów radzieckich, z którymi współpracowali mieszkańcy. Partyzanci opuścili jednak miejscowość 22 lutego.
Po starciach z 23 lutego mieszkańcy Huty Pieniackiej przygotowywali się do mającej nastąpić niemieckiej akcji odwetowej. Wywiad Inspektoratu AK w Złoczowie w nocy z 27 na 28 lutego przekazał oddziałowi samoobrony w Hucie Pieniackiej dowodzonemu przez Kazimierza Wojciechowskiego, że do wsi zdążają oddziały 14 Dywizji SS „Galizien”. Zalecono, aby nie stawiać oporu, ukryć broń i mieszkańców. Liczono, że oddziały SS jedynie skontrolują wieś, poszukując broni i kontaktów mieszkańców z radziecką partyzantką. Podobna akcja miała miejsce kilka dni wcześniej we wsi Majdan, gdzie obyło się bez ofiar.
We wczesnych godzinach porannych 28 lutego 1944 roku Huta Pieniacka została otoczona przez oddziały wojska w sile około 500-600 żołnierzy ukraińskich formacji policyjnych SS. Dowodzili Niemcy. Wojsko wspierali członkowie UPA oraz ukraińscy mieszkańcy okolicznych wsi. Miejscowość została ostrzelana. Część mieszkańców ukryła się w przygotowanych wcześniej kryjówkach. Po wkroczeniu do wsi, napastnicy zaczęli przeszukiwać zabudowania, a mieszkańców zgromadzili w kościele i szkole znajdujących się w centrum wsi. Ukraińcy rozpoczęli plądrowanie i grabież domów. Zabudowania podpalano. Wielu mieszkańców zostało zabitych podczas prób ucieczki z miejsc, w których się ukrywali. Żołnierze ukraińscy dopuścili się licznych zbrodni na polskich mieszkańcach Huty Pieniackiej.
W bestialski sposób przesłuchiwano zatrzymanych Polaków, starając się uzyskać od nich informacje na temat pobytu we wsi radzieckich partyzantów. Dowódca oddziału samoobrony Kazimierz Wojciechowski został oblany łatwopalną substancją i podpalony. Napastnicy prawdopodobnie wiedzieli, kto należał do oddziału samoobrony i kto pomagał partyzantom. Znali też miejsce ukrycia rannych partyzantów radzieckich. Wszyscy ci ludzie zostali zabici.
Po południu zgromadzonych w kościele i szkole Polaków wyprowadzano w kilkudziesięcioosobowych grupach i przeprowadzano w konwojach do drewnianych stodół i budynków gospodarczych znajdujących się we wsi. Ludzie byli w nich zamykani, a budynki były podpalane. Osoby próbujące zbiec lub stawiać opór, były zabijane. Spalono praktycznie wszystkie zabudowania w miejscowości, z wyjątkiem kościoła i szkoły, gdzie przetrzymywano zatrzymanych. Późnym popołudniem napastnicy opuścili Hutę Pieniacką.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/przystanek-historia-huta-pieniacka-zbrodnia-wolynska/
PAP/MB





