Czym jest Choroba Afektywna Dwubiegunowa?

Choroba afektywna dwubiegunowa pozostaje często nierozpoznana przez wiele lat, bo pacjenci zwykle zgłaszają się do lekarza dopiero w epizodzie depresyjnym, a w fazach maniakalnych nie dostrzegają problemu – przekazał psychiatra Michał Opielka.
Choroba afektywna dwubiegunowa
.Choroba afektywna dwubiegunowa (ChAD) to przewlekłe zaburzenie psychiczne, którego istotą są nawracające epizody depresji i stanów podwyższonego nastroju – hipomanii lub manii. Jak wskazał dr Opielka, w fazach tych dochodzi do skrajnych zmian funkcjonowania – od wyraźnego spadku energii i aktywności po ich patologiczny nadmiar.
– W manii pojawia się euforia, wzmożony napęd, zmniejszona potrzeba snu, a czasem także objawy psychotyczne, np. urojenia wielkościowe. Stany te przeplatają się z epizodami depresyjnymi – powiedział kierownik Centrum Zdrowia Psychicznego Szpitala Specjalistycznego w Chorzowie.
Choroba afektywna dwubiegunowa występuje w różnych postaciach klinicznych. W typie I dominują epizody manii, w typie II – hipomanii i depresji. Dodatkowym wyzwaniem są tzw. stany mieszane, w których objawy obu biegunów pojawiają się jednocześnie. Psychiatra wyjaśnił, że największym problemem pozostaje jednak czas potrzebny do postawienia właściwej diagnozy. Pacjenci najczęściej zgłaszają się po pomoc w trakcie epizodu depresyjnego, który bywa mylony z depresją jednobiegunową. Epizody hipomanii są często ignorowane lub postrzegane jako okres „lepszego funkcjonowania”, co opóźnia rozpoznanie.
– Osoby w hipomanii raczej nie widzą problemu, są zadowolone z tego stanu i niechętnie szukają pomocy – podkreślił dr Opielka. W praktyce prowadzi to do częstych pomyłek diagnostycznych. – Niekiedy nawet po ponad 10 latach okazuje się, że to nie jest depresja, tylko choroba dwubiegunowa – zaznaczył.
Konsekwencje nieleczonej lub źle leczonej choroby mogą być poważne. W fazie manii dochodzi do obniżenia krytycyzmu i zwiększonej impulsywności, co sprzyja podejmowaniu ryzykownych decyzji.
– Działania te bywają impulsywne, nierozważne i potrafią wywrócić życie do góry nogami – powiedział Opielka, wskazując m.in. na nadmierne wydatki, zaciąganie zobowiązań finansowych, angażowanie się w ryzykowne przedsięwzięcia czy zachowania seksualne bez oceny ryzyka. Może pojawić się także drażliwość i skłonność do konfliktów, a w niektórych przypadkach agresja.
Choć epizody maniakalne są bardziej widoczne, w przebiegu choroby częściej występują depresje, które w największym stopniu obniżają jakość życia pacjentów. Depresja w przebiegu ChAD może być głęboka i nawracająca, a jej leczenie różni się od terapii depresji jednobiegunowej. Niewłaściwe leczenie może nie tylko nie przynosić efektu, ale też zwiększać ryzyko destabilizacji nastroju. Choroba ma charakter przewlekły i wymaga długoterminowego leczenia. Podstawą jest farmakoterapia – przede wszystkim leki stabilizujące nastrój – często uzupełniana psychoterapią i psychoedukacją.
– Pacjenci w hipomanii często odstawiają leczenie, bo czują się dobrze i to zwykle prowadzi do nawrotów – wyjaśnił dr Opielka, dodając, że celem nie jest całkowite wyleczenie, lecz utrzymanie stabilizacji i zapobieganie nawrotom. Kluczowe znaczenie ma systematyczność terapii i wczesne reagowanie na pierwsze objawy pogorszenia.
Choroba wiąże się także z wysokim ryzykiem śmierci samobójczej, szacowanym na 15–20 proc. Największe zagrożenie występuje w epizodach depresyjnych i w stanach mieszanych.
– To choroba o wysokiej śmiertelności, wymagająca dużej czujności i szybkiej reakcji przy nawrotach – podkreślił dr Opielka.
W procesie leczenia istotną rolę odgrywają bliscy pacjenta. To oni często pierwsi zauważają zmiany w zachowaniu – szczególnie w fazie manii, gdy chory nie dostrzega problemu. Wczesne wychwycenie objawów nawrotu znacząco zwiększa szanse na szybkie opanowanie epizodu i ograniczenie jego skutków. Interwencja na początkowym etapie jest zdecydowanie bardziej skuteczna niż leczenie w pełni rozwiniętej fazy choroby.
30 marca przypada Światowy Dzień Choroby Afektywnej Dwubiegunowej (ChAD). Szacuje się, że zaburzenia te mogą dotyczyć nawet 6–11 proc. społeczeństwa, a pierwsze objawy zwykle pojawiają się przed 40. rokiem życia. Osoby wymagające wsparcia mogą skorzystać siedem dni w tygodniu z całodobowego telefonu 800-70-22-22 w Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym. Jeśli ktoś ma informacje dotyczące zagrożenia życia lub zdrowia, może zadzwonić też pod numer alarmowy 112.
Depresja. Więcej pytań niż odpowiedzi
.Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że na całym świecie na depresję cierpi ok. 280 milionów osób. Każdego roku z powodu depresji skuteczne próby samobójcze podejmuje 700 tys. osób. Choć przypuszcza się, że ok. 5 proc. dorosłej populacji cierpi na depresję, to coraz większym i bardziej zauważalnym problemem staje się depresja wśród młodzieży, a nawet dzieci – pisze Bartosz KABAŁA.
Kilka miesięcy temu w „Molecular Psychiatry”, czasopiśmie związanym z „Nature”, ukazał się przegląd dostępnych badań naukowych dotyczących zależności pomiędzy poziomem serotoniny w tkance mózgu a objawami depresji. Artykuł wywołał chwilową burzę medialną i nieco dłużej trwający zamęt naukowy. W mediach popularnych powielanym przez dziennikarzy wnioskiem był brak skuteczności leków na depresję, których obecnie stosuje się ogromne ilości. Co zostało z tego poruszenia i czy badanie było jego warte? Czy medycyna rzeczywiście zmieniła całkowicie postrzeganie depresji i jej leczenia?
Autorzy głośnej pracy pod kierunkiem dr Joanny Moncrieff, psychiatry z University College w Londynie, dokonali tzw. przeglądu parasolowego (umbrella review) – nie dość, że wzięto pod uwagę wszystkie dostępne metaanalizy, czyli prace kompilujące wyniki pojedynczych badań naukowych, to jeszcze przeanalizowano inne dotychczasowe przeglądy opisujące związki poziomu serotoniny i depresji. Całość objęła ogromną liczbę badań naukowych i dziesiątki tysięcy pacjentów. Wnioski, które naukowcy zamieścili w swojej publikacji i które pojawiały się w późniejszych wypowiedziach medialnych Moncrieff, nie pozostawiają złudzeń – objawy depresji nie zależą od poziomu serotoniny. Sama autorka idzie jeszcze dalej, mówiąc: „Wiele osób bierze leki przeciwdepresyjne, bo zostały przekonane, że przyczyną choroby jest zachwiana równowaga biochemiczna”. I dalej: „Tysiące osób cierpi z powodu efektów ubocznych leków przeciwdepresyjnych (…). Sądzimy, że jest to częściowo związane z fałszywym przekonaniem o biochemicznej przyczynie depresji”.
Światowa Organizacja Zdrowia szacuje, że na depresję cierpi ok. 280 milionów osób na całym świecie. Każdego roku z powodu depresji skuteczne próby samobójcze podejmuje 700 tys. osób. Choć przypuszcza się, że ok. 5 proc. dorosłej populacji cierpi na depresję, to coraz większym i bardziej zauważalnym problemem staje się depresja wśród młodzieży, a nawet dzieci. W Polsce między 2017 a 2021 rokiem nastąpił wzrost zdiagnozowanych przypadków wśród dzieci i młodzieży z 12 tys. do 25 tys. Sprawa jest poważna, a zgłaszany przez ekspertów kryzys w polskiej psychiatrii, zwłaszcza dzieci i młodzieży, nie napawa optymizmem.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/bartosz-kabala-depresja-wiecej-pytan-niz-odpowiedzi/
PAP/ LW



