Antonio SALAZAR „największym Portugalczykiem w dziejach”

Zadedykowane osobie Antonio de Oliveiry Salazara ulice i place, a także liczne wizyty mieszkańców Portugalii przy grobie tego rządzącego przez ponad 35 lat premiera dowodzą, że ponad pół wieku demokracji w tym kraju nie zatarło pamięci o tym, jak rządził Antonio SALAZAR.
„Wiele mitów dotyczących osoby Salazara”
.Antonio de Oliveira Salazar, który urodził się w 1889 r. w Vimieiro koło Santa Comba Dao, od 1928 r. miał decydujący wpływ na politykę Portugalii pełniąc najpierw funkcję ministra finansów, a następnie premiera. Władzę po nim przejął dopiero w 1968 r. Marcelo Caetano. Zmarłego w 1970 r. Salazara pochowano na cmentarzu w rodzinnym Vimieiro.
W miejscowości tej od ponad dwóch dekad lokalne władze potwierdzają rosnącą liczbę turystów odwiedzających miejsca związane z byłym dyktatorem.
Jednym z nich jest dawny budynek szkoły, do której uczęszczał dyktator. W ostatnim czasie uruchomiono tam izbę jego pamięci. Z kolei fiaskiem okazała się próba wypuszczenia na rynek produktów spożywczych, m.in. wędlin i wina pod marką „Wspomnienia Salazara”.
Pomimo oporów władz w Lizbonie przed kultywowaniem pamięci o Salazarze nostalgia za dyktatorem i jego reżimem widoczna jest wciąż w wielu gminach. Dowodzi tego 20 różnego rodzaju odniesień do Salazara i ponad 700 do osób związanych z jego reżimem w przestrzeni publicznej, m.in. nazw ulic. To, zdaniem portugalskiego historyka Jose de Carvalho, wyraźna przesłanka do tego, aby twierdzić, że wielu Portugalczyków nie ma nic przeciwko popularyzowaniu systemu autorytarnego, który przetrwał do bezkrwawej rewolucji goździków w 1974 r.
W rozmowie Carvalho wskazał na „wiele mitów dotyczących osoby Salazara”. Wśród nich wymienił m.in. wiązanie osoby konserwatywnego portugalskiego polityka z Kościołem katolickim.
– Wciąż pokutuje opinia, że Salazar był mocno związany z Kościołem i jego władzami. Tymczasem jego relacja z papieżem Pawłem VI nie należała do najlepszych. Ówczesny premier nie życzył sobie oficjalnej wizyty państwowej papieża w 1967 r. w Portugalii i ostatecznie do niej nie doszło. Paweł VI pojawił się jedynie w sanktuarium fatimskim – przypomniał Carvalho, dodając, że Salazarowi nie podobały się papieskie hasła o potrzebie dekolonizacji świata.
Postać rządzącego Portugalią przez ponad 35 lat Salazara wciąż dzieli mieszkańców tego iberyjskiego kraju. O tym, że wiele lat po jego śmierci wciąż popularność polityka nie słabnie, potwierdzają różnego rodzaju rankingi, sondaże oraz bogata liczba książek na jego temat. Większość, co ciekawe, nie przedstawia go w złym świetle.
Salazar uznany „największym Portugalczykiem w historii”
.Przeprowadzone w 2007 r. przez publiczną telewizję RTP głosowanie na „największego Portugalczyka” w historii tego narodu zakończyło się zwycięstwem Salazara. Były premier zdeklasował rywali. W tyle za dyktatorem pozostały nawet tak znane i zasłużone postacie jak odkrywca morskiej drogi do Indii Vasco da Gama, czy Henryk Żeglarz, uważany za twórcę portugalskiego imperium kolonialnego.
Salazar w głosowaniu RTP zdobył aż 41 proc. głosów, wyprzedzając legendarnego lidera portugalskich komunistów Alvaro Cunhala (19,1 proc.).
Pomimo istnienia przez ponad pół wieku demokracji w Portugalii wciąż wielu jej obywateli popiera formę sprawowania władzy przez Salazara. Z reguły chwalą go za działania prospołeczne, walkę z ubóstwem i analfabetyzmem oraz wspieranie „wszystkiego, co portugalskie”.
Działacz polityczny chadecko-ludowej partii CDS-PP Antonio Silva wskazał na liczne działania dyktatora służące państwowemu protekcjonizmowi gospodarczemu, likwidujących bezrobocie, a także prowadzeniu neutralnej polityki podczas II wojny światowej, która uchroniła kraj od ofiar.
Silva przypomniał wynik sondażu ośrodka badawczego ISCSP z 2024 r., w którym blisko połowa Portugalczyków poparłaby „silnego przywódcę”, który mógłby sprawować władzę bez konieczności organizowania wyborów parlamentarnych.
– Nostalgię za Salazarem najlepiej odzwierciedla przekonanie o skutecznym zwalczaniu przez niego korupcji, zjawiska niestety powszechnego we współczesnej Portugalii. O tym, że opinia taka istnieje, najlepiej świadczą wypowiedziane w ub.r. w parlamencie słowa przez lidera opozycyjnej partii Chega Andre Venturę – dodał Silva, przypominając, że przywódca prawicowo-populistycznego ugrupowania stwierdził, że krajowi, aby zaprowadzić w nim porządek „potrzeba dziś trzech Salazarów”.
Portugalia umiera
.Wyludniające się gminy, mało ofert pracy i brak szkół. To tylko kilka punktów długiej listy niedomagań portugalskiej prowincji. Dodatkowy problem stanowi pogłębiający się chaos w służbie zdrowia – pisze Marcin ZATYKA
Senhor Antonio, 70-latek, przymierza się do porzucenia pracy w gospodarstwie rolnym w portugalskim dystrykcie Castelo Branco przy wschodniej granicy z Hiszpanią. Nie ma potomków, a we wsi brak zainteresowanych jego ojcowizną. Wspomina, jak przed 40 laty, kiedy Portugalia wchodziła do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej, poprzedniczki UE, obiecywano mu złote góry. Dziś czuje się oszukany.
– Dopłaty dla rolników były, ale w dłuższej perspektywie portugalskie rolnictwo nie jest już samowystarczalne i opłacalne. Ludzie masowo wyjeżdżają ze wsi. Rodzi się mało dzieci. A obiecana infrastruktura powstaje, ale w dużych ośrodkach miejskich, takich jak Lizbona i Porto – mówi.
ostatnich latach Portugalczycy nie mogli narzekać na brak rodaków we władzach UE. Przez dwie kadencje Komisji Europejskiej szefował José Manuel Barroso. Obecnie Radą Europejską kieruje były premier António Costa. Dzięki wsparciu unijnemu Portugalia zyskała sieć dobrych autostrad, zmodernizowała infrastrukturę i przemysł. Nie zahamowała jednak ucieczki ludności z interioru, niedoinwestowanego i biednego. Nie pomogło nawet to, że unijnym resortem ds. spójności, czyli wyrównywania szans między zamożnymi i ubogimi obszarami UE, kierowała w latach 2019–2024 Portugalka Elisa Ferreira.
O rosnącym eurosceptycyzmie Portugalczyków świadczy nie tylko niska, sięgająca niewiele ponad 36 proc. frekwencja w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego, ale też rosnące poparcie dla eurosceptycznej partii Chega, kierowanej przez André Venturę. W ponad 50-letniej historii portugalskiej demokracji jego liczące zaledwie sześć lat ugrupowanie konserwatywne pobiło wszelkie rekordy politycznej popularności, sukcesywnie zdobywając coraz większą władzę w kraju. W majowych wyborach Chega, pod hasłami walki o gospodarkę i pomocy miejscowym obywatelom kosztem imigrantów, przełamała monopol socjalistów (PS) i centroprawicowej Partii Socjaldemokratycznej (PSD) premiera Luisa Montenegra. Jednym z priorytetów ugrupowania Ventury, które uplasowało się na drugim miejscu z 60 mandatami w 260-osobowym parlamencie, jest zahamowanie masowej emigracji młodych Portugalczyków. Lider Chega twierdzi, że wyjeżdżają, gdyż państwo o nich nie dbało.
Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/marcin-zatyka-trudne-portugalia-portugalczycy/
PAP/MB




