UE wprowadza MERCOSUR wbrew Polsce. Uderzenie w rolnictwo od 1 maja

Od 1 maja zaczyna obowiązywać tymczasowo umowa handlowa między Unią Europejską a krajami Mercosur. Decyzja Komisji Europejskiej zapadła mimo sprzeciwu części państw członkowskich, w tym Polski, oraz wbrew stanowisku prezydenta Karola Nawrockiego. Nowe regulacje już na starcie budzą obawy o ich wpływ na polskie rolnictwo, szczególnie w sektorach drobiu i wołowiny.
Liberalizacja handlu mimo sprzeciwu
Umowa przewiduje zniesienie 92 proc. ceł w UE na towary z Mercosur oraz stopniowe obniżanie pozostałych barier w okresie do 10 lat. W zamian kraje Ameryki Południowej mają obniżyć wysokie dotąd cła na europejskie towary przemysłowe, w tym samochody.
Porozumienie zostało podpisane 17 stycznia, a 9 stycznia większość Rady UE wyraziła na nie zgodę, przy sprzeciwie Polski, Francji, Irlandii, Węgier i Austrii. Mimo zaskarżenia umowy przez Parlament Europejski do Trybunału Sprawiedliwości UE oraz protestów rolników, Komisja Europejska zdecydowała 23 marca o jej tymczasowym stosowaniu od 1 maja 2026 r.
Otwarcie rynku i presja na ceny
Wejście w życie umowy oznacza możliwość importu do UE produktów takich jak wołowina, drób, nabiał, cukier i etanol na znacznie korzystniejszych warunkach celnych, choć w ramach określonych kontyngentów.
Resort rolnictwa wskazuje, że największe zagrożenia dla polskiego sektora rolnego dotyczą przede wszystkim wołowiny i mięsa drobiowego. Problemem jest nie tylko bezpośredni napływ towarów, ale także wypieranie polskiego eksportu z rynków unijnych przez import z Mercosur.
Ponad 80 proc. polskiej wołowiny i ponad 70 proc. mięsa drobiowego trafia na rynek UE. Zwiększony import może więc bezpośrednio przełożyć się na spadek cen i ograniczenie sprzedaży.
Nierówna skala wymiany
Dane pokazują wyraźną dysproporcję w handlu. W 2025 r. Polska wyeksportowała do krajów Mercosur produkty rolno-spożywcze o wartości 83,9 mln euro, co stanowiło ok. 0,14 proc. całego eksportu tej kategorii. Jednocześnie import z tych państw wyniósł 1 713,2 mln euro, czyli ponad 4,4 proc. całkowitego importu.
W eksporcie dominowały m.in. słód, wyroby piekarnicze, czekolada i produkty cukiernicze, natomiast w imporcie, makuchy sojowe, kawa, tytoń, orzeszki ziemne i sok pomarańczowy.
Obawy o bezpieczeństwo i rynek
Organizacje rolnicze wskazują na ryzyko destabilizacji rynku. Szczególnie producenci wołowiny i drobiu podkreślają zagrożenie związane z napływem tańszych produktów oraz brak pewności co do standardów produkcji w krajach Mercosur.
Wątpliwości budzi także system kontroli jakości. Jak wskazują przedstawiciele branży, przypadki wykrywania niedozwolonych substancji w importowanym mięsie mogą się powtarzać wraz ze wzrostem skali importu.
Klauzule ochronne i ich ograniczenia
Od 1 maja obowiązuje również tzw. klauzula ochronna, która ma zostać uruchomiona w przypadku spadku cen o 5 proc. w wyniku importu. W takiej sytuacji możliwe będzie podniesienie ceł lub ograniczenie importu.
Branża drobiarska podchodzi jednak sceptycznie do skuteczności tych mechanizmów, wskazując na wcześniejsze doświadczenia z ich stosowaniem.
Ograniczone korzyści dla Polski
Ministerstwo rolnictwa ocenia, że potencjalne korzyści dla polskiego eksportu będą ograniczone. Możliwy wzrost sprzedaży dotyczyć może głównie produktów mleczarskich, a także ewentualnego dostępu do rynku brazylijskiego dla wybranych produktów, takich jak jabłka.
Jednocześnie rząd zapowiedział złożenie skargi do Trybunału Sprawiedliwości UE.
PAP/ LW




