Dlaczego rodzi się coraz mniej dzieci?

W coraz większej liczbie państw świata rodzi się mniej dzieci niż jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Problem dotyczy już nie tylko Europy, ale także Azji, Ameryki Łacińskiej, a nawet części państw Bliskiego Wschodu. W wielu krajach liczba urodzeń spada szybciej, niż przewidywali demografowie. To właśnie dlatego kryzys demograficzny zaczyna być postrzegany nie jako chwilowe zjawisko społeczne, ale jako jedna z największych przemian cywilizacyjnych XXI wieku.
Kryzys demograficzny staje się jednym z największych wyzwań XXI wieku
Zmienia się model życia. Młodzi coraz później zakładają rodziny. Coraz więcej osób żyje samotnie. Rośnie niepewność ekonomiczna, zmienia się rynek pracy, gwałtownie rosną koszty mieszkań i wychowania dzieci. Jednocześnie wydłuża się życie, a społeczeństwa starzeją się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.
Demografia staje się więc pytaniem nie tylko o liczbę ludności, ale o przyszłość gospodarki, systemów emerytalnych, rynku pracy, polityki społecznej i samego modelu współczesnej cywilizacji.
Europa i Polska znajdują się dziś w centrum kryzysu urodzeń
Europa należy dziś do regionów świata o najniższej dzietności. W wielu krajach liczba dzieci przypadających na kobietę pozostaje znacznie poniżej poziomu zastępowalności pokoleń.
Prof. Piotr Czauderna w tekście „Kryzys demograficzny w Polsce” przypomina, że Polska znajduje się dziś wśród państw o najniższej liczbie urodzeń w Europie. Autor podkreśla, że „od ponad dekady Polska notuje ujemny przyrost naturalny”.
Coraz wyraźniej widać również skutki gospodarcze tych zmian. Maleje liczba osób w wieku produkcyjnym, a systemy społeczne zaczynają odczuwać rosnącą presję finansową.
W analizie „Demografia to największe zagrożenie dla wzrostu polskich firm” zwrócono uwagę, że niedobór pracowników może w kolejnych dekadach ograniczać tempo rozwoju gospodarczego Polski.
Kryzys demograficzny zaczyna więc wpływać nie tylko na życie rodzinne, ale także na konkurencyjność państw.
Dlaczego młodzi coraz później zakładają rodziny
Jedną z najważniejszych zmian ostatnich dekad jest przesunięcie wieku zakładania rodzin i posiadania dzieci. Coraz więcej młodych ludzi najpierw koncentruje się na edukacji, pracy zawodowej i stabilizacji ekonomicznej.
Rosną koszty mieszkań i życia w dużych miastach. Zmienia się również model relacji społecznych. Coraz więcej osób odkłada decyzję o dzieciach na później, a część rezygnuje z niej całkowicie.
Mateusz Łakomy w tekście poświęconym problemowi płodności zwraca uwagę, że współczesny kryzys demograficzny jest związany również z pogarszającym się zdrowiem reprodukcyjnym społeczeństw.
Autor podkreśla, że coraz większą rolę odgrywają także czynniki cywilizacyjne i styl życia współczesnych społeczeństw.
Kryzys demograficzny zmienia gospodarkę i politykę
Starzenie społeczeństw i spadek liczby urodzeń zaczynają wpływać praktycznie na wszystkie obszary funkcjonowania państw.
Zmienia się rynek pracy. Rośnie znaczenie migracji. Państwa próbują tworzyć programy wspierające rodziny i zwiększające dzietność, ale efekty tych działań są często ograniczone.
Michał Kot i Bartosz Marczuk w tekście „Demograficzny PEGAZ receptą na depopulację” wskazują, że państwa będą musiały prowadzić coraz bardziej aktywną politykę prorodzinną, jeśli chcą ograniczyć skutki depopulacji.
Demografia zaczyna również wpływać na politykę międzynarodową. Państwa o młodych społeczeństwach będą dysponowały większym potencjałem wzrostu niż kraje szybko starzejące się.
Prof. Jennifer D. Sciubba w analizie „Demografia polityczna. Jak populacja zmienia świat” podkreśla natomiast, że zmiany ludnościowe będą wpływać na globalny układ sił gospodarczych i politycznych. Autorka zauważa, że państwa posiadające młode społeczeństwa mogą w przyszłości dysponować większym potencjałem rozwojowym niż kraje szybko starzejące się.
Zmienia się także geografia światowej gospodarki. Jeszcze w XX wieku centrum wzrostu gospodarczego znajdowało się przede wszystkim w Europie, Ameryce Północnej i Azji Wschodniej. W XXI wieku coraz większe znaczenie będą miały państwa Afryki Subsaharyjskiej dysponujące ogromnym potencjałem ludnościowym.
Afryka rośnie, Europa się starzeje
Podczas gdy Europa i część Azji wchodzą w epokę depopulacji, Afryka staje się najszybciej rosnącym demograficznie regionem świata.
To właśnie tam w kolejnych dekadach będzie rodzić się coraz większa część światowej populacji. Szczególnie szybko rosną państwa Afryki Subsaharyjskiej, w tym Nigeria, która już dziś należy do największych państw świata pod względem liczby ludności.
Zmienia to nie tylko gospodarkę świata, ale także przyszłość migracji, rynku pracy i globalnej polityki.
Stephen Smith w opublikowanym na łamach „Wszystko co Najważniejsze” tekście poświęconym relacjom Europy i Afryki zwraca uwagę, że XXI wiek może przynieść największą zmianę demograficzną od czasu rewolucji przemysłowej. Autor podkreśla, że podczas gdy Europa starzeje się i kurczy, Afryka przeżywa bezprecedensową eksplozję liczby ludności.
Smith przypomina, że jeszcze w połowie XX wieku Afrykę zamieszkiwało około 230 mln ludzi. Dziś liczba mieszkańców kontynentu przekracza już 1,4 mld, a według prognoz ONZ do końca XXI wieku może zbliżyć się nawet do 4 mld ludzi. Oznaczałoby to, że ogromna część światowego wzrostu populacji będzie koncentrowała się właśnie w Afryce.
Szczególnie ważna staje się Nigeria. Już dziś jest najludniejszym państwem Afryki. Prognozy wskazują, że w kolejnych dekadach może stać się jednym z trzech najludniejszych państw świata. Dynamicznie rośnie także populacja Demokratycznej Republiki Konga, Etiopii czy Tanzanii.
Na łamach Wszystko co Najważniejsze publikowane były również analizy pokazujące, że Afryka stanie się jednym z głównych centrów młodej populacji świata. W tekście poświęconym przyszłości kontynentu wskazano, że podczas gdy Europa będzie należała do najstarszych demograficznie regionów świata, Afryka pozostanie kontynentem ludzi młodych.
Demografia Afryki będzie miała również ogromny wpływ na migracje. Stephen Smith zwraca uwagę, że różnica między starzejącą się Europą a młodą Afryką może stać się jednym z najważniejszych napięć politycznych XXI wieku. W kolejnych dekadach może więc decydować nie tylko o gospodarce i rynku pracy, ale także o przyszłości politycznej całego Zachodu.
Kryzys urodzeń może zmienić cały XXI wiek
Spadek liczby urodzeń nie jest chwilowym zjawiskiem. Coraz więcej demografów uważa dziś, że świat wszedł w nową epokę demograficzną.
Pytanie brzmi już nie tylko, ile dzieci rodzi się dziś w Europie czy Polsce. Coraz ważniejsze staje się pytanie, jak będą wyglądały społeczeństwa za 20, 30 i 50 lat — i czy państwa Zachodu będą potrafiły utrzymać swoją pozycję gospodarczą oraz społeczną w świecie gwałtownych przemian ludnościowych.
Grzegorz Kim




