Sztuczna inteligencja, długowieczność i konflikt pokoleń. Wizja przyszłości, która już nadchodzi

Czy największym wyzwaniem XXI wieku będzie sztuczna inteligencja? A może wydłużanie ludzkiego życia? Laurent Alexandre i Alexandre Tsicopoulos przekonują, że oba te procesy są ze sobą nierozerwalnie związane. Ich zdaniem prawdziwy problem nie pojawi się w chwili, gdy człowiek zacznie żyć sto pięćdziesiąt czy dwieście lat. Prawdziwe pytanie brzmi: jak będzie wyglądało społeczeństwo, w którym inteligencja stanie się niemal nieograniczonym zasobem, a śmierć przestanie pełnić swoją dotychczasową rolę?
.W rozmowie opublikowanej przez francuski serwis naukowy „European Scientist” autorzy przedstawiają wizję przyszłości, która w ich przekonaniu nie należy już do świata science fiction. To świat, w którym sztuczna inteligencja przyspiesza rozwój medycyny, wydłuża ludzkie życie, zmienia rynek pracy i stawia pod znakiem zapytania relacje pomiędzy pokoleniami.
Gdy inteligencja przestaje być dobrem rzadkim
Laurent Alexandre uważa, że ludzkość znajduje się dziś w momencie historycznego przełomu. Jego zdaniem po raz pierwszy w dziejach jednocześnie zaczynają znikać dwa podstawowe ograniczenia cywilizacyjne: niedobór inteligencji oraz niedobór czasu.
Jak podkreśla: „Inteligencja staje się powszechna, przemysłowa i niemal darmowa. Śmierć zaczyna opuszczać sferę przeznaczenia i przechodzi do obszaru technicznej negocjacji”.
W jego ocenie sztuczna inteligencja staje się narzędziem zdolnym przyspieszać badania naukowe, rozwój biologii i medycyny. To właśnie dlatego coraz częściej pojawia się pytanie nie o to, czy będziemy żyli dłużej, lecz jak będzie wyglądało społeczeństwo żyjące znacznie dłużej niż dotąd.
Czy „śmierć śmierci” staje się realnym scenariuszem?
Od wielu lat Laurent Alexandre rozwija koncepcję określaną mianem „śmierci śmierci”. W rozmowie podkreśla jednak, że nie chodzi o obietnicę natychmiastowej nieśmiertelności.
Jego zdaniem nauka zaczyna traktować starzenie jako proces biologiczny podlegający analizie i potencjalnej kontroli. Przewlekłe stany zapalne, starzenie komórkowe, zaburzenia mitochondrialne czy osłabienie odporności przestają być wyłącznie nieuniknionymi skutkami wieku. Stają się konkretnymi obszarami badań.
Szczególną rolę ma odegrać sztuczna inteligencja, która przyspiesza analizę danych biologicznych, projektowanie leków i identyfikowanie nowych terapii.
Jednocześnie Alexandre zwraca uwagę, że choroby takie jak Alzheimer czy Parkinson nie stoją obok tej debaty: „Alzheimer i Parkinson nie są problemami, które należy rozwiązać przed śmiercią śmierci. Stanowią jej samo centrum”.
Alexandre Tsicopoulos zwraca jednak uwagę na inny wymiar problemu. Jego zdaniem pytanie nie dotyczy już wyłącznie możliwości technologicznych, ale także dostępu do nowych terapii: „Technologia może być biologicznie fascynująca, a jednocześnie społecznie nieistotna, jeśli pozostanie dostępna jedynie dla kilku tysięcy bogatych ludzi”.
Konflikt pokoleń jako największe wyzwanie przyszłości
Najbardziej interesująca część rozmowy dotyczy konsekwencji wydłużania życia dla relacji społecznych.
Laurent Alexandre przypomina, że przez tysiące lat śmierć pełniła również funkcję polityczną i społeczną. To ona wymuszała zmianę pokoleń, zwalniała miejsca pracy, umożliwiała przejmowanie odpowiedzialności przez młodszych i zapewniała rotację elit.
Jeżeli ludzie zaczną żyć dwieście lub trzysta lat, ten mechanizm przestanie działać: „Będziemy musieli wymyślić rotację bez śmierci”.
W opinii autora największym zagrożeniem nie jest sama długowieczność. Niebezpieczeństwo pojawia się wtedy, gdy te same osoby przez dziesięciolecia zachowują władzę, majątek, prestiż oraz wpływy.
Na ten sam problem patrzy Alexandre Tsicopoulos z perspektywy własnego pokolenia: „Jeśli wykształcenie traci wartość, jeśli sztuczna inteligencja przejmuje zadania wymagające kwalifikacji, jeśli starsi żyją dłużej, pracują dłużej, posiadają majątek dłużej i podejmują decyzje dłużej, wówczas przyszłość zaczyna przypominać zamknięty korytarz”.
To właśnie ten konflikt pokoleń staje się centralnym tematem rozmowy. Autorzy nie obawiają się przede wszystkim technologii. Obawiają się skutków społecznych, które mogą pojawić się wraz z jej sukcesem.
Czy młodzi ludzie mają się czego obawiać?
Alexandre Tsicopoulos otwarcie mówi o niepewności swojego pokolenia.
Dorastał w świecie, który obiecywał, że wykształcenie, specjalizacja i ciężka praca stanowią gwarancję stabilnej przyszłości. Tymczasem sztuczna inteligencja podważa wiele z tych założeń. Jak przyznaje: „Mój dyplom ma mniejszą wartość w świecie, w którym inteligencja prawnicza, administracyjna, redakcyjna i analityczna może zostać zautomatyzowana”.
Laurent Alexandre nie próbuje uspokajać młodych ludzi: „Młodzi, którzy czekają, aż system ich uratuje, zostaną zmiażdżeni”.
Jednocześnie podkreśla, że sztuczna inteligencja może działać jak poznawczy egzoszkielet zwiększający możliwości człowieka. Jego zdaniem sukces odniosą ci, którzy nauczą się współpracować z nowymi narzędziami.
Europa produkuje regulacje, inni produkują siłę
Istotną część rozmowy zajmuje krytyka europejskiej klasy politycznej.
Zdaniem Laurenta Alexandre’a Europa nie rozumie skali przemiany wywoływanej przez sztuczną inteligencję. Podczas gdy Stany Zjednoczone i Chiny budują infrastrukturę technologiczną, przyciągają talenty i inwestują ogromne środki w rozwój AI, Europa skupia się przede wszystkim na regulacjach.
Autor ujmuje to w jednym z najmocniejszych zdań całego wywiadu: „Europa produkuje dokumenty. Pozostali produkują siłę”.
W jego opinii sztuczna inteligencja nie jest kolejnym sektorem gospodarki. Jest fundamentem przyszłej potęgi gospodarczej, militarnej, naukowej i politycznej.
Czy powstanie biologiczna arystokracja?
W dalszej części rozmowy autorzy zastanawiają się nad skutkami nierównego dostępu do technologii wydłużających życie.
Laurent Alexandre ostrzega, że w przyszłości najbogatsi mogą uzyskać nie tylko lepszą edukację i lepszą opiekę zdrowotną, ale także lepsze ciała, lepszą odporność i większą długowieczność: „Jutro człowiek bogaty może mieć lepsze ciało, lepszy mózg, lepszą odporność i większą długowieczność”.
Alexandre Tsicopoulos zauważa, że byłaby to zupełnie nowa forma nierówności: „Jeżeli jedni dysponowaliby czterdziestoma latami życia w dobrym zdrowiu, podczas gdy inni mieliby ich sto osiemdziesiąt, mówilibyśmy o różnych gatunkach społecznych zamieszkujących to samo terytorium”.
W tym momencie rozmowa przestaje dotyczyć medycyny. Staje się refleksją nad przyszłym kształtem cywilizacji.
Co zrobimy z czasem, który uda się odebrać śmierci?
Rozmowa kończy się pytaniem, które autorzy uznają za najważniejsze.
Nie chodzi o to, czy człowiek będzie mógł żyć dłużej. Nie chodzi nawet o to, czy będzie żył dwieście lub tysiąc lat.
Najważniejsze pozostaje pytanie o sens dodatkowego czasu. Jak mówi Alexandre Tsicopoulos: „Co zrobimy z czasem, który uda nam się odzyskać?”.
W przekonaniu obu rozmówców właśnie od odpowiedzi na to pytanie zależy, czy sztuczna inteligencja i nowe technologie staną się narzędziem rozwoju człowieka, czy też doprowadzą do powstania świata, w którym człowiek utraci centralne miejsce we własnej cywilizacji.
Dlatego rozmowa opublikowana przez „European Scientist” nie jest wyłącznie debatą o technologii. Jest przede wszystkim refleksją nad przyszłością człowieka w epoce sztucznej inteligencji, długowieczności i narastających napięć między pokoleniami.
Arkadiusz Jordan
Paryż





