
Papież nie odrzuca sztucznej inteligencji, ale nawołuje, aby ją ucywilizować
Encyklika Magnificat humanitas staje się katolicką ramą naszych czasów, przypominając, że każdy postęp i każda technologia musi mieć w centrum człowieka, nie algorytm. Człowieka, którego nie da się zastąpić – pisze Michał KŁOSOWSKI
.Papieskie nauczanie o sztucznej inteligencji ma już ponad dekadę. Mimo dziejącej się na naszych oczach rewolucji jej przesłanki widać było wcześniej, nawet nie tyle w czasach Franciszka, ile Benedykta XVI, do którego odwołanie jest jednym z pierwszym przypisów nowej, a pierwszej papieża Leona XIV, encykliki Magnifica humanitas. To nawiązanie do słów z Caritas in veritate o tym, że postęp, także ten technologiczny, stwarza niezwykłe możliwości do integralnego ludzkiego rozwoju, zwłaszcza w przestrzeniach autonomii i wolności człowieka, o czym pisał kardynał Ratzinger. I to właśnie te słowa nadają całemu dokumentowi Leona XIV swoistą intelektualną architekturę, wskazując, że sztuczna inteligencja nie jest li tylko zagrożeniem i strachem rodzaju ludzkiego, ale przede wszystkim szansą. Podkreślał to zresztą sam papież podczas prezentacji swojego pierwszego dokumentu w poniedziałek 25 maja 2026 roku.
Skoro nie tylko zagrożenie, to dlaczego w ogóle papież pisze taki dokument? Ta historia ma głębsze dno, niż można sądzić, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że to nie Leon XIV zainteresował się jako pierwszy tym, co kiedyś nazywano problemem bioetycznym, przybierającym obecnie formę pomysłów transhumanistycznych, dla których sztuczna inteligencja okazuje się niezbędną bazą. Nie dziwi więc, że w swoim dokumencie obecny papież nawołuje do budowy cywilizacji miłości, opartej na dobru wspólnym, godności i solidarności między ludźmi w kontrze do pomysłów nowoczesnego świata.
Ta oś papieskiego dokumentu jest bardzo klarowna: Leon XIV mówi pomysłom transhumanistów, które skrócić można do idei szerokiego ingerowania w ludzkie ciało i umysł, stanowcze „nie”. Podobne „nie” mówi Leon XIV w Magnifica humanitas wojnie i wykorzystywaniu AI do celów militarnych, niezależnie od tego, czy skierowanych na obronę czy atak. Nie może być bowiem tak, że ludzkie głosy i twarze mogą być anihilowane za pomocą narzędzi, które nie znają pojęcia ludzkiej godności ani wyjątkowości i stają się powoli niesterowalne albo kontrolowane wyłącznie przez tych, którzy mają wystarczająco dużo kapitału, objawiającego się w mocy obliczeniowej, czy też władzy i wiedzy, danych, by decydować, kogo i co zniszczyć, a kogo i co nie. Taka zabawa w Pana Boga jest zdaniem papieża oczywiście stanowczo zabroniona.
Technologia, podobnie jak wszelkie inne środki i narzędzia posiadane przez człowieka, nie jest neutralna sama w sobie, nie jest już na pewno taka w przypadku sztucznej inteligencji i narzędzi za jej pomocą tworzonych, pisze papież, ponieważ już samo ich tworzenie obarczone jest konkretnym celem, zyskiem. W skrócie – służy ona temu, kto ją stworzył, a skoro jako społeczeństwa zmierzamy w kierunku głębokiej automatyzacji, to tym samym oddajemy stery nad światem i jego przyszłością tym, którzy narzędzia sztucznej inteligencji projektują i tworzą, mając moc windowania jednych i wykluczania drugich. Papież nazywa to dosadnie i mocno: cyfrowym niewolnictwem, wskazując, jak dalekosiężne skutki może mieć takie postępowanie.
Występującą w tekście liczbę zastrzeżeń wobec sztucznej inteligencji można mnożyć, pojawia się ich wiele na 235 stronach dokumentu; większość znamy zarówno w wariancie lokalnym, jak i globalnym, a nawet, na co wielokrotnie zwraca uwagę papież, geopolitycznym. I przyznać można, że wczytując się w to wszystko, co na temat sztucznej inteligencji ma do powiedzenia Leon XIV, jest to tekst gęsty i przemyślany, obfitujący w przypisy do dzieł Platona, św. Augustyna, św. Tomasza z Akwinu, świętych papieży, a nawet Victora Frankla czy J.R.R. Tolkiena.
Z wielu względów jest to więc tekst przede wszystkim zaskakujący i idący w kontrze do tego, co można uznać za interesy tych, którzy sztuczną inteligencję, a szerzej mówiąc, nową konstrukcję naszej rzeczywistości dzisiaj budują i tworzą. To nie oni jednak są głównymi odbiorcami tego dokumentu, ale blisko półtora miliarda katolików na całym świecie, którzy decydować będą, czy z narzędzi AI korzystać i jak to robić. Bo jak wskazuje papież, zawsze jest wybór: czy antagonizować, czy dialogować, a może nawet współpracować? Bo i o multilateralizmie pisze Leon XIV szeroko, za papieżem Wojtyłą wskazując na to, jak istotne są dialog i współpraca międzynarodowa w zabezpieczaniu pokoju. Pisząc o sztucznej inteligencji, podejmuje też papież, niejako przy okazji, wiele innych kwestii, takich jak ekologia czy rodzicielstwo, wskazując, że de facto za sprawą globalizacji oraz technologizacji wszystko na świecie stało się zestawem naczyń połączonych; podkreśla chociażby, że wczesne użytkowanie, a nawet posiadanie przez młode pokolenie smartfonów wystawia najmłodszych nie tylko na emocjonalną nadwrażliwość, ale w ogóle na problemy w przyszłości. „Jaki świat budujemy?”, zdaje się tym tekstem pytać papież.
Encyklika Magnifica humanitas to jednak, a może przede wszystkim coś więcej niż podana w atmosferze napięcia, niepewności czy zagrożenia przestroga przed postępem, nowoczesnością i tworzącą ją technologią. Dokument wieńczy bowiem, stanowiąc dla niego swoistą ramę znaczeniową, wezwanie do nadziei. Wydaje się, że papież Leon XIV w istocie naśladuje św. Jana Pawła II, który w swoich dokumentach nie odcinał się od świata, nie nawoływał do zamykania się w twierdzy, ale właśnie do wychodzenia w świat, zgodnie z apostolskim i misyjnym charakterem Kościoła powszechnego: nieobawiającego się dyskusji oraz rozmowy, jak św. Paweł na Areopagu. W tym samym duchu wypada też podsumować całą encyklikę, będącą nie tyle jakimś wielkim ostrzeżeniem przed dziejącą się technologiczną rewolucją, ile zaproszeniem do jasnej i otwartej rozmowy oraz współuczestnictwa w kształtowaniu przyszłego świata; także świata opartego na algorytmach i technologii.
.Papież z jednej strony bardzo jasno kreśli linie graniczne, kategorycznie odrzucając nowy, cyfrowy kolonializm i niewolnictwo, wskazując na nieetyczność i antyludzki aspekt projektu transhumanistycznego, przeciwstawiając się inżynierii ludzkiego ciała oraz umysłu, wykluczeniu i redukowaniu człowieka do danych i binarnego języka informatyki, z drugiej jednak nawołuje do budowy cywilizacji miłości. Godność człowieka jest papieskim zdaniem tym, co niezależnie od czasów czy technologii albo swoiście rozumianej idei postępu chroni ludzkość przed popadnięciem w samozagładę. I w tym sensie encyklika Magnificat humanitas staje się katolicką ramą naszych czasów, przypominając, że każdy postęp i każda technologia musi mieć w centrum człowieka, nie algorytm. Człowieka, którego nie da się zastąpić.




