Michał KŁOSOWSKI: Encyklika o sztucznej inteligencji? Magnifica humanitas ma szansę stać się czymś znacznie więcej

Encyklika o sztucznej inteligencji? Magnifica humanitas ma szansę stać się czymś znacznie więcej

Photo of Michał KŁOSOWSKI

Michał KŁOSOWSKI

Zastępca Redaktora Naczelnego „Wszystko co Najważniejsze”, szef działu projektów międzynarodowych Instytutu Nowych Mediów, publikuje w prasie polskiej i zagranicznej. Autor programów radiowych i telewizyjnych. Stypendysta Departamentu Stanu USA oraz Instytutu Kultury Świętego Jana Pawła II rzymskiego Angelicum. Ukończył studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie i London University of Arts.

Ryc.Fabien Clairefond

zobacz inne teksty Autora

Encyklika Magnifica humanitas może stać się najważniejszym dokumentem społecznym początku pontyfikatu Leona XIV. Sam tytuł wskazuje, że papież nie pyta w niej o technologię, ale o człowieka: o jego godność, pracę, sumienie, wolność, pragnienie i odpowiedzialność w świecie, w którym coraz więcej decyzji podejmują systemy – pisze Michał KŁOSOWSKI

.Pierwszy dokument papieża Leona XIV nosi tytuł Magnifica humanitas i dotyczy zachowania osoby ludzkiej w epoce sztucznej inteligencji. Został podpisany 15 maja, w 135. rocznicę ogłoszenia Rerum novarum Leona XIII, wielkiej encykliki społecznej z 1891 roku, która była odpowiedzią Kościoła na rewolucję przemysłową, kwestię robotniczą, napięcie między pracą i kapitałem oraz narodziny nowoczesnego świata społecznego.

Trudno uznać tę datę za przypadek, w końcu Leon XIII pisał w epoce fabryk, które na dobre odmieniły krajobraz świata, Leon XIV zaś pisze w epoce algorytmów, mierząc się z pytaniem o równie doniosłych konsekwencjach: tamten papież mierzył się z pytaniem, co dzieje się z człowiekiem, gdy maszyna, kapitał i przemysł zaczynają organizować jego czas, pracę, ciało, rodzinę i ubóstwo, obecny zaś staje wobec pytania jeszcze bardziej subtelnego: co dzieje się z człowiekiem, gdy systemy sztucznej inteligencji zaczynają organizować nie tylko pracę, lecz także decyzje, uwagę, obraz świata, komunikację, edukację, wojnę, a nawet wiedzę o sobie i relacje z innymi?

To dlatego pierwsza encyklika Leona XIV może być czymś więcej niż dokumentem o nowej technologii, stając się wprost próbą opisania nowej kwestii społecznej, nowego widma krążącego nad światem. W XIX wieku była tym widmem sytuacja robotnika w świecie przemysłu, w XXI wieku jest nim sytuacja osoby w świecie danych, modeli predykcyjnych, automatyzacji, wojny technologicznej, samotności cyfrowej i presji efektywności.

.W świadomości momentu historii Leon XIV bardzo wcześnie nadał temu pontyfikatowi wyraźny kierunek. W pierwszym przemówieniu do Kolegium Kardynałów, 10 maja 2025 r., odwołał się do Leona XIII i Rerum novarum, wskazując, że Kościół musi odpowiedzieć na tę nową rewolucję: nie przemysłową, lecz cyfrową. Mówił wtedy o rozwoju sztucznej inteligencji jako o wyzwaniu dla obrony ludzkiej godności, sprawiedliwości i pracy. To było zdanie programowe, które warto pamiętać także obecnie, Leon XIV bowiem nie umieścił sztucznej inteligencji na marginesie refleksji moralnej, tylko przeniósł ją do centrum katolickiej nauki społecznej.

Zdaje się jednak, że papieżowi nie chodzi o technofobię, bo nie jest to papież lęku przed maszyną, nostalgicznej ucieczki od nowoczesności ani prostego przeciwstawienia człowieka technologii. Wręcz przeciwnie: Leon XIV rozumie, że wielkie wynalazki nie są same w sobie ani zbawieniem, ani katastrofą, lecz stają się po prostu próbą – ujawniają, kim jesteśmy, pokazując nasze ambicje, pychę, nasze talenty, lęki i nasze wyobrażenie o człowieku. Sztuczna inteligencja jest w końcu właśnie takim lustrem, nie narzędziem, mimo że jest produktem rynku.

W nauczaniu i inicjatywach Kościoła ostatnich lat, w zasadzie od 2019 roku i konferencji Rome Call for AI Ethics, widać, że Watykan uznaje, że obecny rozwój technologii nie jest niczym innym, jak testem antropologicznym. W rozwoju sztucznej inteligencji i jego kierunku ukryte jest bowiem pytanie o to, czy człowiek wciąż pozostaje miarą technologii, czy też staje się jej surowcem: profilem, zbiorem danych, przypadkiem statystycznym, użytkownikiem do przewidzenia, klientem do poprowadzenia, pracownikiem do zastąpienia, a nawet obywatelem do sklasyfikowania. Dlatego też Magnifica humanitas („Wspaniała ludzkość” albo „Wspaniała natura ludzka”) już samym tytułem ustawia oś sporu, bo mówiąc o technologii, papież wcale nie zaczyna od maszyny, ale od człowieka. Nie pyta najpierw, jak daleko może dojść technologia, tylko czy w tym marszu nie zgubimy tego, co najbardziej ludzkie: sumienia, odpowiedzialności, pragnienia sensu, relacji, modlitwy, zdolności do prawdy, wolności i miłości.

Może dlatego grunt do ogłoszenia tego dokumentu przygotowywany był długo i cierpliwie, do tego stopnia, że najmocniejszym intelektualnym momentem tygodni poprzedzających publikację pierwszej encykliki pontyfikatu była wizyta Leona XIV na Rzymskim Uniwersytecie La Sapienza. Wbrew pozorom miała ona znaczenie większe niż zwykłe akademickie wystąpienie. Papież wszedł w przestrzeń uniwersytetu, który dla współczesnych relacji Kościoła ze światem nauki ma znaczenie symboliczne.

W 2008 r. Benedykt XVI zrezygnował z planowanej wizyty na La Sapienza po protestach części środowiska akademickiego. W 2026 roku Leon XIV przybył tu już jako papież, który nie chce mówić do nowoczesności z dystansu, lecz wejść w rozmowę z nią. Najmocniejsze zdanie tego wystąpienia brzmiało: „Jesteśmy pragnieniem, a nie algorytmem”. To formuła, która może stać się jednym z kluczy do całego pontyfikatu. W kilku słowach streszcza ona antropologię Leona XIV: człowiek nie jest sumą danych, nie jest wynikiem systemu ani wyłącznie produktywnością, CV, presją sukcesu, profilem społecznym, historią wyszukiwania, wartością rynkową ani przewidywalnym wzorcem zachowania.

.„Człowiek jest pragnieniem”, powiedział papież studentom tłumnie zgromadzonym w auli rzymskiego uniwersytetu. Człowiek nosi w sobie głód sensu, prawdy, relacji, piękna, sprawiedliwości i Boga, mając w sobie coś, czego nie da się sprowadzić do statystyki. Oczywiście, człowiek może być opisany przez dane, ale nie jest przez nie wyczerpany, może korzystać z technologii, ale nie powinien być przez nią zdefiniowany, podobnie jak może oddać maszynie część zadań, ale nie wolno mu oddać jej sumienia. I właśnie tu zaczyna się najważniejszy spór o sztuczną inteligencję. Nie w pytaniu, czy AI będzie szybka, użyteczna, precyzyjna i opłacalna. Będzie. Nie w pytaniu, czy zmieni szkoły, redakcje, szpitale, sądy, banki, wojsko, administrację i rynek pracy. Już je zmienia. Najważniejsze pytanie brzmi inaczej: czy w świecie systemów zdolnych do generowania tekstu, obrazu, diagnozy, prognozy i decyzji człowiek zachowa umiejętność rozeznawania? Czy będzie jeszcze chciał sam myśleć? Czy odróżni odpowiedź od mądrości, informację od prawdy, predykcję od sądu moralnego, wygodę od dobra?

Leon XIV nie mówi więc tylko do inżynierów. Mówi do nauczycieli, rodziców, polityków, dziennikarzy, lekarzy, prawników, wojskowych, studentów, biskupów i zwykłych użytkowników technologii. Mówi: nie jesteście algorytmem. Nie pozwólcie, by świat was tak potraktował. I nie traktujcie tak innych.

Prezentacja Magnifica humanitas ma odbyć się 25 maja 2026 r. o godz. 11.30 w Auli Synodu w Watykanie. Według informacji Vatican News w wydarzeniu weźmie udział sam papież Leon XIV, a także kard. Victor Manuel Fernández, prefekt Dykasterii Nauki Wiary; kard. Michael Czerny SJ, prefekt Dykasterii ds. Popierania Integralnego Rozwoju Człowieka; prof. Anna Rowlands z Durham University; Christopher Olah, współzałożyciel Anthropic i badacz interpretowalności AI; oraz dr Léocadie Lushombo z Jesuit School of Theology przy Santa Clara University. Spotkanie ma zakończyć kard. Pietro Parolin, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej.

Już sam skład uczestników pokazuje, że Watykan nie chce mówić o AI w wąskim, technicznym sensie. Przy jednym stole pojawią się teologia dogmatyczna, nauka społeczna Kościoła, refleksja nad rozwojem człowieka, etyka technologii, badania nad interpretowalnością modeli sztucznej inteligencji, doświadczenie globalnego Południa i dyplomacja Stolicy Apostolskiej. To nie jest przypadkowy zestaw. To mapa problemu.

Sztuczna inteligencja nie jest bowiem tylko sprawą programistów, staje się kwestią antropologii, gospodarki, wojny, pokoju, edukacji, pracy, prawa, polityki, mediów, ekologii, kultury i duchowości. Dotyka pytania o to, kto ma władzę nad danymi, kto projektuje systemy, kto ponosi koszty błędów, kto korzysta z automatyzacji, kto zostaje wypchnięty z rynku pracy, kto jest niewidzialny w bazach danych, kto staje się przedmiotem nadzoru, a kto zachowuje wpływ na własne życie. W tym sensie Magnifica humanitas może być encykliką o sztucznej inteligencji tylko na pierwszym poziomie. Głębiej będzie zapewne encykliką o osobie ludzkiej w epoce sztucznej inteligencji. O tym, że człowiek nie jest przeszkodą w rozwoju technologicznym, ale jego miarą. Że technologia nie może być zwolniona z moralności. Że efektywność bez godności staje się przemocą. Że innowacja bez odpowiedzialności staje się nową formą władzy nad słabszymi.

Franciszek przygotował drogę

.Leon XIV nie zaczyna od zera. Dziedziczy bardzo wyraźną linię refleksji wytyczoną przez papieża Franciszka. To Franciszek w ostatnich latach pontyfikatu uczynił ze sztucznej inteligencji jeden z ważnych tematów nauczania Stolicy Apostolskiej. Mówił o potrzebie „algoretyki”, czyli takiego projektowania algorytmów, w którym etyka nie jest dodatkiem po fakcie, ale zasadą wpisaną w proces tworzenia technologii.

Podczas wystąpienia na szczycie G7 w Borgo Egnazia w 2024 r. podkreślał, że polityka musi stworzyć warunki do dobrego korzystania ze sztucznej inteligencji. Jeszcze ważniejszy jest dokument Antiqua et nova, przygotowany przez Dykasterię Nauki Wiary i Dykasterię Kultury i Edukacji. Dokument ten przypominał, że ludzka inteligencja w tradycji chrześcijańskiej nie jest jedynie zdolnością do przetwarzania informacji, lecz wiąże się z osobą stworzoną na obraz Boga. To rozróżnienie jest absolutnie kluczowe. Maszyna może przetwarzać dane, rozpoznawać wzorce, generować teksty, klasyfikować obrazy i przewidywać zachowania. Człowiek może rozumieć, cierpieć, kochać, przebaczać, żałować, modlić się, wybierać dobro mimo kosztu i ponosić odpowiedzialność. AI może symulować język sensu. Nie posiada jednak sumienia. Może odpowiadać. Nie odpowiada moralnie. Może generować treści religijne, filozoficzne i emocjonalne. Nie wierzy, nie ufa, nie cierpi, nie ma nadziei. Może być narzędziem człowieka, ale nie może stać się jego sędzią.

Leon XIV podejmuje więc dziedzictwo Franciszka, ale nadaje mu własny akcent. Franciszek mówił o peryferiach, ubogich, wykluczonych, świecie technokratycznym i ekologii integralnej. Leon XIV przenosi tę intuicję w sam środek rewolucji AI. Pyta: kto zostanie pominięty przez modele? Kto będzie oceniany przez system, którego nie rozumie? Kto straci pracę w imię optymalizacji? Kto zostanie uznany za nieproduktywnego? Kto nie zmieści się w danych?

Nowa kwestia robotnicza

.Nieprzypadkowo Magnifica humanitas zostaje powiązana z Rerum novarum. Tamten dokument nie był traktatem ekonomicznym w wąskim sensie. Był próbą obrony człowieka pracy w świecie, który zachwycił się przemysłem i kapitałem, a często zapominał o robotniku. Dziś analogia jest oczywista, choć nie mechaniczna. W epoce AI pytanie o pracę powraca z nową ostrością. Automatyzacja nie dotyczy już wyłącznie prostych czynności przemysłowych. Wkracza w obszary, które przez dekady uważano za domenę wykształconej klasy średniej: analizę danych, tłumaczenia, tworzenie tekstów, projektowanie, diagnostykę, obsługę klienta, edukację, księgowość, prawo, media, administrację, a nawet elementy badań naukowych. To nie znaczy, że człowiek stanie się zbędny. Znaczy jednak, że trzeba na nowo zapytać, czym jest praca i dlaczego ma wartość.

Katolicka nauka społeczna nigdy nie traktowała pracy wyłącznie jako źródła dochodu. Praca jest miejscem uczestnictwa w stworzeniu, przestrzenią odpowiedzialności, drogą rozwoju osoby, służbą rodzinie i wspólnocie. Jeśli więc AI zmienia pracę, to nie zmienia jedynie rynku. Zmienia sposób, w jaki człowiek doświadcza własnej sprawczości, godności i sensu. Nowa kwestia robotnicza nie będzie polegać tylko na tym, ilu ludzi straci zatrudnienie. Będzie polegać także na tym, ilu ludzi zostanie zepchniętych do pracy pozbawionej twórczości, odpowiedzialności i sensu; ilu stanie się nadzorcami niezrozumiałych systemów; ilu zostanie ocenionych przez algorytmy produktywności; ilu będzie żyło w ciągłej presji porównania z maszyną, która nie śpi, nie choruje, nie potrzebuje odpoczynku, nie ma rodziny i nie modli się. Leon XIV może więc postawić pytanie bardziej fundamentalne niż większość debat ekonomicznych: czy technologia ma służyć temu, by człowiek pracował bardziej po ludzku, czy temu, by człowiek sam stał się częścią maszyny?

Najciemniejszy wymiar rewolucji AI ujawnia się jednak nie w biurze, szkole czy redakcji, ale na wojnie. Podczas wizyty na La Sapienza Leon XIV ostrzegł przed wzrostem nakładów na zbrojenia i wykorzystaniem sztucznej inteligencji w konfliktach; mówił o ryzyku „spirali unicestwienia”, wskazując, że technologia wojskowa i AI mogą pogłębiać dramat wojny, jeśli zabraknie ludzkiej odpowiedzialności. To jeden z najważniejszych punktów jego nauczania. AI w wojnie nie jest tylko kwestią skuteczności militarnej. Jest pytaniem o granice moralnej delegacji. Czy człowiek może przekazać systemowi rozpoznanie celu? Czy może przekazać mu ocenę zagrożenia? Czy może pozwolić, by algorytm współdecydował o życiu i śmierci? A jeśli dojdzie do błędu, kto odpowie: dowódca, operator, programista, producent, państwo, sojusz, rynek czy nikt?

W świecie autonomicznych systemów uzbrojenia, predykcyjnej analityki wojskowej, rozpoznawania twarzy, nadzoru satelitarnego, dronów i automatycznych procesów decyzyjnych nie wystarczy powiedzieć, że człowiek „jest w pętli”. Trzeba zapytać, czy człowiek rzeczywiście rozumie, co robi system; czy ma realną możliwość zatrzymania decyzji; czy nie staje się jedynie rytualnym podpisem pod procesem, który już wcześniej został rozstrzygnięty przez maszynę. Leon XIV rozumie, że największym zagrożeniem nie jest to, iż maszyny staną się zbyt ludzkie. Większym zagrożeniem jest to, że ludzie staną się zbyt mechaniczni. Że będą wykonywać decyzje bez rozeznania, komunikować się bez spotkania, pracować bez sensu i prowadzić wojny bez twarzy przeciwnika.

Rozbroić komunikację

.Drugi wielki obszar działań Leona XIV to komunikacja. Już na początku pontyfikatu papież mówił do ludzi mediów o potrzebie „rozbrojenia komunikacji”. To sformułowanie nabiera szczególnego znaczenia w epoce sztucznej inteligencji. Komunikacja nie jest już jedynie wymianą zdań między nadawcą i odbiorcą. Jest środowiskiem zarządzanym przez systemy rekomendacyjne, algorytmy widoczności, modele generatywne, automatyczne tłumaczenia, syntetyczne obrazy, deepfaki i ekonomię uwagi. Coraz częściej widzimy świat nie taki, jaki jest, lecz taki, jaki zostaje nam podany przez system optymalizujący naszą reakcję. W takim środowisku przemoc może być elegancka i niewidoczna. Nie musi polegać na krzyku. Wystarczy, że algorytm będzie nagradzał gniew, pogardę, uproszczenie i plemienność. Wystarczy, że prawda zostanie przegrana przez tempo, a mądrość przez emocjonalny impuls. Wystarczy, że człowiek zostanie sprowadzony do przeciwnika, targetu, segmentu albo nośnika zaangażowania.

Dlatego wezwanie do rozbrojenia komunikacji nie jest pobożną zachętą do grzeczności. Jest diagnozą polityczną, społeczną i duchową. Jeśli komunikacja jest uzbrojona, demokracja choruje. Jeśli komunikacja jest uzbrojona, wspólnota się rozpada. Jeśli komunikacja jest uzbrojona przez AI, skala zniszczenia może być bezprecedensowa, bo automatyzacja nie tylko przyspiesza przekaz, ale może masowo produkować pozór sensu, pozór człowieka, pozór autentyczności i pozór prawdy.

Wizyta Leona XIV na La Sapienza miała jeszcze jeden wymiar. Papież przypomniał, że uniwersytet nie jest fabryką certyfikatów ani korytarzem do rynku pracy. Jest miejscem poszukiwania prawdy. W epoce AI ta definicja staje się szczególnie ważna.

Jeśli edukacja zostanie sprowadzona do efektywnego generowania odpowiedzi, przestanie formować człowieka. Jeśli student stanie się użytkownikiem narzędzi, które wykonują za niego wysiłek myślenia, może uzyskać poprawne rezultaty, ale straci drogę, która do nich prowadzi. Jeśli szkoła i uniwersytet zaczną premiować wyłącznie wynik, a nie proces dochodzenia do prawdy, wtedy sztuczna inteligencja nie zniszczy edukacji z zewnątrz. Ona tylko ujawni, że edukacja wcześniej sama zrezygnowała z własnej duszy. Dlatego zdanie „jesteśmy pragnieniem, a nie algorytmem” powinno zostać odczytane także jako program dla uniwersytetu. Student nie jest produktem. Naukowiec nie jest funkcją systemu grantowego. Wiedza nie jest wyłącznie zasobem. Prawda nie jest tym, co generuje najlepszą odpowiedź w najkrótszym czasie. Uniwersytet istnieje po to, by człowiek uczył się myśleć, pytać, błądzić, korygować, spierać, rozumieć i dojrzewać.

AI może w tym pomóc. Może wspierać badania, edukację, dostęp do wiedzy, tłumaczenia, analizę danych, medycynę, nauki ścisłe i humanistykę. Ale może też osłabić zdolność do cierpliwego rozumienia. Może dać studentowi odpowiedź, zanim jeszcze narodzi się pytanie. A człowiek bez pytań przestaje być uczniem. Staje się konsumentem rezultatów.

Globalne Południe i niewidzialni

.Leon XIV wnosi do tej debaty także doświadczenie Kościoła peryferii. Jego biografia, związana z Rzymem, Stanami Zjednoczonymi i Ameryką Łacińską, sprawia, że pytanie o AI nie jest dla niego jedynie pytaniem Zachodu o własną produktywność. Jest pytaniem o globalną sprawiedliwość. Rewolucja AI nie dotyka wszystkich tak samo. Jedni budują modele, inni dostarczają danych. Jedni zarabiają na infrastrukturze, inni stają się obiektem klasyfikacji. Jedni mają dostęp do narzędzi, inni pozostają poza systemem. Jedni korzystają z automatyzacji, inni tracą pracę albo stają się niewidzialni, bo ich języki, bieda, migracja, choroba lub brak dostępu do usług nie mieszczą się w zbiorach danych. To jest klasyczny temat katolickiej nauki społecznej, przeniesiony w epokę cyfrową. Nauka społeczna Kościoła zawsze pytała o tych, których nie widać w języku postępu. O robotników, ubogich, migrantów, wykluczonych, ludzi starych, chorych, bezbronnych, społeczności zależne od decyzji podejmowanych daleko od nich. Dziś musi pytać także o tych, których nie widać w danych.

AI może bowiem wytworzyć nową arystokrację: tych, którzy mają infrastrukturę obliczeniową, kapitał, dane, energię, talenty i państwową ochronę. Może też wytworzyć nowy proletariat cyfrowy: tych, którzy są oceniani, profilowani, śledzeni, zastępowani lub wykorzystywani przez systemy, których nie kontrolują. Dlatego Magnifica humanitas będzie zapewne także encykliką o władzy. O tym, kto ma prawo projektować przyszłość. O tym, czy wspólnoty lokalne zachowują wpływ na własne życie. O tym, czy pomocniczość ma jeszcze sens w świecie platform i modeli globalnych. O tym, czy technologia służy dobru wspólnemu, czy tylko interesowi tych, którzy posiadają dane, kapitał i infrastrukturę.

Najgłębszy spór, który zapowiada Leon XIV, nie jest sporem między religią a nauką. Jest sporem między antropologią a technokracją. Technokracja mówi: skoro coś można zmierzyć, można tym zarządzać. Skoro można tym zarządzać, można to zoptymalizować. Skoro można to zoptymalizować, należy to podporządkować systemowi. Człowiek w takim świecie staje się zbiorem funkcji: pracuje, konsumuje, komunikuje, choruje, głosuje, przemieszcza się, reaguje. Wszystko można opisać, przewidzieć i ukierunkować. Antropologia chrześcijańska mówi coś innego: człowiek jest osobą. Nie rzeczą. Nie funkcją. Nie profilem. Nie tylko ciałem i nie tylko świadomością. Jest kimś, kto posiada niezbywalną godność, bo nie otrzymał jej od państwa, rynku, firmy technologicznej ani systemu społecznego. Otrzymał ją od Boga. To dlatego Kościół ma w debacie o AI coś własnego do powiedzenia. Nie musi znać każdego szczegółu architektury modeli, by pytać o granice ich użycia. Nie musi konkurować z laboratoriami technologicznymi, by przypominać, że inteligencja bez mądrości może być groźna, a skuteczność bez sumienia nieludzka. Leon XIV zdaje się mówić, że AI potrzebuje nie tylko regulacji, lecz także formacji. Nie wystarczy napisać prawo. Trzeba uformować ludzi, którzy tworzą, wdrażają i wykorzystują systemy. Trzeba formować programistów, menedżerów, polityków, żołnierzy, nauczycieli, dziennikarzy i użytkowników. Etyka nie może być ostatnim slajdem prezentacji produktowej. Musi wejść w sam moment projektowania.

Łatwo byłoby jednak źle zrozumieć Leona XIV. Jego stanowisko nie jest wezwaniem do zatrzymania technologii. Kościół nie może odpowiedzieć na AI strachem, zakazem i nostalgią. Taka odpowiedź byłaby nieskuteczna i intelektualnie słaba. Leon XIV proponuje coś trudniejszego: rozeznanie.

Rozeznanie nie oznacza naiwności. Nie zakłada, że każda innowacja jest dobra tylko dlatego, że jest nowa. Nie zakłada też, że każda technologia jest zagrożeniem tylko dlatego, że jest potężna. Rozeznanie pyta o cel, skutki, intencję, władzę, odpowiedzialność i dobro człowieka. W tym sensie Magnifica humanitas może być tekstem głęboko nowoczesnym – właśnie dlatego, że nie ulega kultowi nowoczesności. Może przypomnieć, że prawdziwy postęp nie polega na tym, że człowiek potrafi coraz więcej. Polega na tym, że to, co człowiek potrafi, służy temu, kim on jest.

Pierwsze encykliki papieży często są kluczem do pontyfikatu. Pokazują język, wrażliwość, hierarchię tematów i główne napięcie epoki, które nowy papież uznaje za decydujące. Jeśli pierwszym wielkim dokumentem Leona XIV jest tekst o człowieku w epoce sztucznej inteligencji, oznacza to, że papież bardzo świadomie rozpoznaje, gdzie dziś przebiega jedna z najważniejszych linii sporu o przyszłość. Nie jest to spór techniczny. To spór o człowieka. Czy człowiek pozostanie autorem decyzji, czy stanie się odbiorcą rekomendacji? Czy będzie wychowywany do mądrości, czy trenowany do efektywności? Czy praca zachowa wymiar godności, czy zostanie sprowadzona do konkurencji z maszyną? Czy wojna pozostanie dramatem moralnym, czy stanie się operacją systemową? Czy komunikacja będzie drogą do spotkania, czy narzędziem manipulacji? Czy edukacja będzie formacją osoby, czy produkcją rezultatów? Czy polityka będzie broniła dobra wspólnego, czy podda się logice infrastruktury, której nie rozumie? To są pytania, z którymi Leon XIV wychodzi do świata. I właśnie dlatego jego pontyfikat od początku może okazać się bardziej przełomowy, niż sądzono.

Wielka obrona człowieka

.W epoce AI można będzie coraz łatwiej udawać człowieka. Można będzie syntetyzować głos, twarz, styl, emocje, tekst, obraz, wspomnienie i autorytet. Można będzie mnożyć treści, przyspieszać decyzje, automatyzować procesy, przewidywać zachowania, personalizować przekaz i prowadzić człowieka przez rzeczywistość tak, by nie zauważył, kto naprawdę wybiera.

Właśnie dlatego trzeba będzie tym mocniej bronić tego, czego nie da się wygenerować: sumienia, odpowiedzialności, miłości, wiary, cierpienia, przebaczenia, obecności, modlitwy, wolności i pragnienia Boga. Leon XIV nie mówi światu: bójcie się przyszłości. Mówi raczej: nie oddawajcie przyszłości bez pytania o człowieka. Nie pozwólcie, by maszyna stała się nowym absolutem. Nie mylcie inteligencji z mądrością, skuteczności z dobrem, automatyzacji z wolnością, odpowiedzi z prawdą. Dlatego Magnifica humanitas może być encykliką nie tylko o sztucznej inteligencji, lecz także o duszy epoki. O tym, czy w świecie coraz bardziej inteligentnych maszyn człowiek pozostanie zdolny do tego, co najbardziej ludzkie. O tym, czy rozwój technologiczny zostanie podporządkowany godności osoby, czy godność osoby zostanie podporządkowana rozwojowi technologicznemu.

Leon XIII w epoce fabryk przypomniał, że robotnik nie jest narzędziem kapitału. Leon XIV w epoce algorytmów może przypomnieć, że człowiek nie jest narzędziem systemu. Tamten bronił pracy przed bezduszną maszyną przemysłu. Ten broni osoby przed bezosobową logiką automatyzacji. Jeśli tak będzie, pierwsza encyklika Leona XIV stanie się czymś więcej niż dokumentem inauguracyjnym. Będzie wielkim apelem o odzyskanie człowieka w chwili, gdy po raz kolejny zachwycił się własnym wynalazkiem.

Michał Kłosowski

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 21 maja 2026