Chylę głowę przed badaczami Wołynia [Ołeksandr AŁFIOROW]

Ołeksandr AŁFIOROW

Ukraina uznaje zbrodnię wołyńską, a dowodem na to są poszukiwania szczątków Polaków, którzy w niej zginęli oraz wydane już pozwolenia na ekshumacje; pozwolenia te nadal będą wydawane – powiedział w wywiadzie szef Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (UINP) Ołeksandr Ałfiorow.

Chylę głowę przed badaczami Wołynia – Ołeksandr AŁFIOROW

Jarosław Junko: W Polsce 11 lipca obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. Jak Ukraina odnosi się do tego święta?

Ołeksandr Ałfiorow: Przede wszystkim należy podkreślić, że polski i ukraiński kalendarz pamięci historycznej różnią się. Dotyczy to zarówno bohaterów, których upamiętniamy, jak i tragicznych dat. 11 lipca nie funkcjonuje w ukraińskim kalendarzu pamięci. Jednak od wielu lat 12 lipca organizowane są panichidy (nabożeństwa żałobne – przyp. red.) oraz wydarzenia poświęcone pamięci ofiar tragedii wojennej – zarówno Polaków, jak i Ukraińców.

W tym roku w wielu cerkwiach i kościołach Ukrainy – prawosławnych, rzymskokatolickich i greckokatolickich – odbędą się nabożeństwa w intencji ofiar tragicznych wydarzeń z lat 1939–47, ofiar po obu stronach tej strasznej wojny dwóch totalitarnych reżimów.

Jednak w Polsce padają zarzuty, że Ukraina nie uznaje zbrodni wołyńskiej.

Ołeksandr Ałfiorow: Myślę, że te zarzuty są bezpodstawne. Trwa dialog między historykami, a w ciągu ostatniego półtora roku nastąpił największy postęp w porównaniu z wcześniejszymi latami w kwestii prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych. To jest bezpośredni dowód na to, że strona ukraińska uznaje istnienie tragedii wołyńskiej. Trzeba jednak zaznaczyć, że my postrzegamy ją w szerszych ramach chronologicznych – od 1939 do 1947 roku, kiedy mówimy o okresie II wojny światowej, naciskach reżimów komunistycznych oraz powstaniu tych negatywnych, tragicznych zjawisk, które istniały między ludnością cywilną i zorganizowanymi formacjami zbrojnymi.

Oczywiście, czcimy także ofiary zbrodni katyńskiej, ofiary akcji „Wisła” oraz ofiary tragedii wołyńskiej z 1943 roku i wszystkich jej kolejnych epizodów, kiedy nasze dwa narody, pozbawione własnej państwowości, walczyły o swoje prawa, znajdując się pod bagnetami nazistowskiego i komunistycznego reżimu.

Jak odnosi się pan do obecnego sporu między Polską a Ukrainą wokół Stepana Bandery i Narodowego Panteonu Ukrainy? Czy, pana zdaniem, służy on naszym narodom?

Ołeksandr Ałfiorow: Jako historyk akademicki chciałbym zauważyć, że nie wtrącam się w sprawy chirurgów ani astronomów. Nie dlatego, że czegoś nie wiem, ale dlatego, że nie są to moje kompetencje. Tak samo uważam, że historię powinni komentować przede wszystkim historycy. Sprawy historii należy pozostawić historykom, a politykom pozostawić przyszłość naszych narodów. Dla mnie nie do przyjęcia jest to, że wydarzenia historyczne – niezależnie od epoki – są dziś komentowane lekkomyślnie. I mówię tu o obu stronach.

Ukraińcy doskonale wiedzą, co oznacza odbieranie narodowi jego historii. Rosja twierdzi, że Kijów jest jedną z jej stolic, że historia Rusi jest historią Rosji, że nasi święci są ich świętymi, a nasi hetmani i książęta byli Rosjanami. To jest kwestia podmiotowości i prawa każdego państwa do suwerenności. Spójrzmy na naszego wspólnego sąsiada – Białoruś. Jest państwem niepodległym, ale nie ma ani podmiotowości, ani suwerenności.

Dlatego bardzo boleśnie odbieram sytuację, gdy historię próbują interpretować osoby, które nie są historykami. Historycy nie leczą ludzi ani nie wykonują operacji. Ich zadaniem jest badanie faktów, źródeł i przedstawianie akademickich interpretacji.

Dlatego dziś, jako prezes Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, chylę głowę przed badaczami. Za nami jest już nie pierwsza polska ekspedycja prowadząca prace poszukiwawcze w Ukrainie. Teraz oczekujemy na rozpoczęcie prac ekshumacyjnych.

Mówi pan o pracach poszukiwawczych i ekshumacyjnych. Czy może pan zapewnić, że mimo obecnego konfliktu politycznego będą one kontynuowane?

Ołeksandr Ałfiorow: Prace poszukiwawcze prowadzone są przez Ministerstwo Kultury Ukrainy, natomiast zgody na ekshumacje wydaje bezpośrednio Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej. Kiedy objąłem to stanowisko, od razu podkreśliłem, że cała moja działalność będzie ukierunkowana na stworzenie jak największych możliwości prowadzenia prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych. Proszę mi wierzyć – jako oficer armii ukraińskiej i major rezerwy, który wielokrotnie widział sytuacje, gdy nie mogliśmy zabrać ciał naszych poległych żołnierzy i byli oni uznawani za zaginionych – dla mnie ekshumacja nie jest jedynie elementem dialogu. To kwestia honoru.

Dlatego, niezależnie od istniejących sporów, prace te muszą być kontynuowane. Wchodzenie w impas w sprawie ekshumacji i poszukiwań nie służy ani dialogowi, ani chrześcijańskiej etyce.

Czy strona ukraińska planuje podobne prace ekshumacyjne w Polsce?

Ołeksandr Ałfiorow: Mam nadzieję, że mimo obecnych różnic politycznych strona ukraińska będzie mogła jeszcze w tym roku rozpocząć prace poszukiwawcze, a być może także ekshumacyjne, w Sahryniu lub Łaskowie oraz otrzyma na to stosowne zgody od strony polskiej.

Kiedy te zgody mogą zostać wydane?

Ołeksandr Ałfiorow: Obecnie Ukraiński Instytut Pamięci Narodowej przygotowuje, zgodnie z procedurami, przetargi. Po wyłonieniu grupy, która będzie prowadziła prace, zwrócimy się do strony polskiej z wnioskiem o wydanie niezbędnych pozwoleń.

Rozmawiał: Jarosław Junko/PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 10 lipca 2026