Francja nie chce być zależna od amerykańskiej sztucznej inteligencji

sztuczna inteligencja we Francji

Francja i Europa nie mogą pozwolić sobie na uzależnienie od amerykańskich i chińskich modeli sztucznej inteligencji – przekonuje na łamach „Le Figaro” Raphaël Doan. Jego zdaniem Francja powinna skoncentrować ogromne środki na budowie jednego krajowego lidera AI, zdolnego konkurować z największymi firmami technologicznymi świata. Stawką na rok przed wyborami prezydenckimi 2027 roku nie jest już wyłącznie wizja Francji z innowacyjną gospodarką, lecz także suwerenność technologiczna, bezpieczeństwo i możliwość zachowania kontroli nad jednym z najważniejszych zasobów XXI wieku.

.„Chodzi nie tyle o wyścig w dziedzinie innowacji, ile o zmniejszenie przemysłowego dystansu względem liderów. Technologia dużych modeli językowych (LLM) została już sprawdzona. Wiemy, jak ją stosować i jakim kosztem” – stwierdza Raphaël Doan w „Le Figaro”. Jest on francuskim eseistą i autorem książek oraz publikacji poświęconych kwestiom społecznym i technologii. W tekście opinii w dzienniku „Le Figaro” ocenia, że Francja powinna masowo inwestować w jednego krajowego lidera w dziedzinie sztucznej inteligencji.

Jak zauważa Raphaël Doan, „nie można już zakładać, że amerykańskie modele sztucznej inteligencji, a niedługo bez wątpienia również modele chińskie, będą zawsze dostępne dla wszystkich, wszędzie na świecie, również w swoich najbardziej zaawansowanych wersjach”. „Sztuczna inteligencja stała się strategicznym aktywem o zasadniczym znaczeniu. Państwa, które kontrolują jej tworzenie, mogą wykorzystywać ją według własnego uznania: zachować wyłącznie dla siebie, udostępniać sojusznikom, odmawiać dostępu do niej swoim rywalom lub wykorzystywać jako narzędzie nacisku. Pod wieloma względami jest coraz bliższa technologiom wojskowym” – stwierdza.

Jak ocenia, francuskie modele sztucznej inteligencji, takie jak model tworzony przez Mistral AI, wciąż dzieli przepaść od najbardziej zaawansowanych modeli, „zarówno pod względem mocy obliczeniowej, jak i doświadczenia w trenowaniu systemów na bardzo dużą skalę”.

„Każda nowa generacja modeli otwiera nowe możliwości zastosowań i przynosi ogromne wzrosty produktywności. Gospodarki pozbawione dostępu do tych osiągnięć będą coraz bardziej pozostawać w tyle, zarówno pod względem wzrostu gospodarczego, jak i konkurencyjności. Tworzenie takich modeli wymaga kolosalnych inwestycji. Bez krajowych zdolności w tym zakresie będziemy zmuszeni importować masowo ten przepływ inteligencji, co niesie ze sobą ryzyko uzależnienia od innych i szantażu” – podkreśla.

Jak stwierdza Raphaël Doan, pomimo że konkurencja francuskich firm tworzących modele sztucznej inteligencji „w idealnej sytuacji byłaby pożądana”, obecnie „Francja i Europa po prostu nie mają środków, by wspierać kilka laboratoriów na skalę amerykańskich gigantów”.

„Musimy skoncentrować nasze środki. Chodzi nie tyle o wyścig w dziedzinie innowacji, ile o zmniejszenie przemysłowego dystansu względem liderów. Technologia dużych modeli językowych (LLM) została już sprawdzona. Wiemy, jak ją stosować i jakim kosztem. Przypomina to działania Francji w sektorze cywilnej energetyki jądrowej w latach 70. XX wieku: porzuciliśmy nasze kierunki badań, aby przyjąć i wdrożyć na dużą skalę amerykańską technologię, która została już sprawdzona. Ten pragmatyczny wybór zakończył się sukcesem” – tłumaczy. „W obliczu technologii o charakterze strukturalnym każde państwo musi dokonać wyboru pomiędzy zależnością a suwerennością” – podkreśla Raphaël Doan.

.„Poza kwestią strategiczną ten projekt pozwoliłby uniknąć masowego odpływu środków: według Arthura Menscha Europa mogłaby przekazywać 1000 miliardów euro rocznie Stanom Zjednoczonym za dostęp do sztucznej inteligencji. Dzięki naszym własnym modelom te pieniądze pozostałyby we Francji i tu byłyby inwestowane. To także kwestia dumy narodowej i kontroli nad własnym rozwojem technologicznym” – dodaje.

oprac. JD

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 25 lipca 2026