Ozempic a rak. Czy lek zwiększa ryzyko nowotworów?

ozempic a rak

Leki z grupy agonistów receptora GLP-1, do których należy m.in. semaglutyd, coraz częściej analizowane są nie tylko w kontekście cukrzycy i otyłości. Badania obserwacyjne sugerują możliwy związek ich stosowania z niższym ryzykiem niektórych nowotworów. 

Czym są leki GLP-1 i jak działają?

Jak zwraca uwagę epidemiolog kliniczny na łamach „The Conversation”, pod pojęciem raka kryje się ponad sto chorób o odmiennej biologii i różnych czynnikach ryzyka. Jeden lek może więc być związany ze spadkiem ryzyka jednego nowotworu, nie wpływać na drugi i wykazywać zupełnie inną zależność w przypadku kolejnego. 

Agoniści receptora GLP-1 zostali wprowadzeni przede wszystkim do leczenia cukrzycy typu 2. Naśladują działanie naturalnego hormonu GLP-1, uczestniczącego m.in. w regulacji stężenia glukozy i wydzielania insuliny. Niektóre preparaty z tej grupy znalazły później zastosowanie również w leczeniu otyłości. Amerykański National Institute of Diabetes and Digestive and Kidney Diseases wskazuje, że semaglutyd należy do agonistów receptora GLP-1 i jest stosowany zarówno w terapii cukrzycy, jak i — pod inną nazwą handlową i w odpowiedniej dawce — w kontroli masy ciała. 

Ozempic jest nazwą handlową preparatu zawierającego semaglutyd. Jego wskazania, sposób działania, dostępność i najważniejsze działania niepożądane przedstawiamy w kompendium „Ozempic. 25 najważniejszych pytań i odpowiedzi”.

Choć Ozempic jest najbardziej rozpoznawalnym lekiem z tej grupy, większość opisywanych badań dotyczy różnych agonistów receptora GLP-1. Ich wyników nie można automatycznie przypisywać wyłącznie semaglutydowi ani jednemu preparatowi handlowemu.

Początkowo obawiano się wzrostu ryzyka raka

Pierwsze dyskusje dotyczące GLP-1 i nowotworów dotyczyły przede wszystkim możliwości zwiększenia ryzyka raka tarczycy. Badania na gryzoniach wykazały, że semaglutyd może powodować guzy komórek C tarczycy. Dlatego dokumentacja FDA dotycząca Ozempicu zawiera ostrzeżenie typu boxed warning. Lek jest przeciwwskazany m.in. osobom z osobistym lub rodzinnym wywiadem raka rdzeniastego tarczycy oraz zespołem mnogiej gruczolakowatości wewnątrzwydzielniczej typu 2. Ostrzeżenie było obecne już przy zatwierdzaniu Ozempicu w USA w 2017 r., a FDA podkreśla, że nie wiadomo, czy wyniki uzyskane u gryzoni mają takie samo znaczenie u ludzi. 

Jak wskazuje ekspert w „The Conversation”, istnieją istotne różnice między gryzoniami a ludźmi. Ludzkie komórki C wykazują znacznie niższą ekspresję receptorów GLP-1, a długotrwałe doświadczenia na małpach nie wykazały podobnego rozrostu komórek tarczycy. Wyniki te są zgodne z wcześniejszymi badaniami eksperymentalnymi. 

Analiza danych z 93 badań klinicznych liraglutydu i semaglutydu, opublikowana online w 2025 r., nie dostarczyła jednoznacznych dowodów na wzrost ryzyka raka tarczycy. Z kolei Europejska Agencja Leków już w 2023 r. po analizie danych klinicznych, obserwacyjnych, nieklinicznych i porejestracyjnych uznała, że dostępne dowody nie potwierdzają związku przyczynowego między agonistami GLP-1 a rakiem tarczycy. 

Badano również raka trzustki. Metaanaliza z 2025 r., obejmująca 62 badania i ponad 66 tys. pacjentów, nie wykazała istotnego statystycznie związku między stosowaniem analizowanych terapii GLP-1 a rakiem trzustki. Autorzy zaznaczyli jednak, że część badań była krótka, a niektóre obejmowały także leki działające na więcej niż jeden receptor inkretynowy. 

Badania wskazują na możliwy efekt ochronny

W ostatnich latach uwaga badaczy przesunęła się w przeciwnym kierunku: zaczęto sprawdzać, czy GLP-1 może wiązać się z niższą częstością niektórych nowotworów.

W badaniu opublikowanym w 2024 r. w JAMA Network Open przeanalizowano dane ponad 1,65 mln osób z cukrzycą typu 2. U pacjentów leczonych agonistami GLP-1 odnotowano niższe ryzyko 10 z 13 nowotworów związanych z otyłością niż u osób przyjmujących insulinę. Co istotne, podobnego spadku nie stwierdzono przy porównaniu GLP-1 z metforminą. 

Kolejne badanie, opublikowane w 2025 r. w JAMA Oncology, objęło 86 632 osoby z nadwagą lub otyłością. Stosowanie GLP-1 było związane z około 17-procentowo niższym ogólnym ryzykiem rozpoznania raka. Najsilniejsze zależności dotyczyły raka endometrium, raka jajnika i oponiaka. Pojawił się jednocześnie sygnał około 38-procentowego wzrostu ryzyka raka nerki, który wymaga dalszego potwierdzenia. 

Jak podają również eksperci „The Conversation”, badanie z 2026 r. obejmujące ponad 110 tys. kobiet poddawanych diagnostyce obrazowej piersi wykazało, że stosowanie GLP-1 było związane z około 30-procentowo niższą częstością raka piersi. Było to jednak badanie obserwacyjne, a nie próba dowodząca działania zapobiegawczego leków. 

Bardzo często przywoływane jest badanie przedstawione podczas kongresu American Society of Clinical Oncology w 2026 r. Materiały dotyczące tej analizy wskazywały na około 34-procentowo niższą śmiertelność u użytkowników GLP-1 wśród pacjentów z sześcioma rodzajami guzów litych. Także autorzy tego badania podkreślali, że wyniki wymagają dalszych badań i nie dowodzą działania przeciwnowotworowego. 

Dlaczego badania obserwacyjne mogą mylić?

Jednym z podstawowych problemów jest tzw. efekt zdrowego użytkownika. Jak tłumaczy ekspert z „The Conversation”, osoby otrzymujące nowoczesne i kosztowne terapie mogą różnić się od pozostałych pacjentów dostępem do opieki medycznej, wykonywaniem badań profilaktycznych, sytuacją ekonomiczną czy zachowaniami zdrowotnymi. Nawet zaawansowane metody statystyczne nie zawsze pozwalają całkowicie usunąć takie różnice. 

Kolejnym ograniczeniem jest czas. Nowotwory rozwijają się przez wiele lat, podczas gdy część badań GLP-1 trwa rok, dwa lub kilka lat. Jeśli różnica w liczbie nowotworów pojawia się niemal natychmiast po rozpoczęciu terapii, może wskazywać raczej na wcześniejsze różnice między grupami niż na rzeczywistą profilaktykę raka. Większość dostępnych danych pochodzi też z państw o wysokich dochodach. 

Czy GLP-1 rzeczywiście chroni przed rakiem?

Obecny stan wiedzy pozwala przede wszystkim stwierdzić, że nie ma przekonujących dowodów na wzrost ogólnego ryzyka raka u osób stosujących agonistów GLP-1. Znacznie mniej pewna jest teza, że leki takie jak semaglutyd aktywnie zapobiegają nowotworom lub poprawiają przeżywalność po diagnozie.

Jeżeli przyszłe badania potwierdzą efekt ochronny wobec części nowotworów, trzeba będzie jeszcze ustalić jego przyczynę. Może chodzić o redukcję masy ciała, poprawę metabolizmu i zmniejszenie przewlekłego stanu zapalnego albo o bardziej bezpośrednie działanie biologiczne. Jak podkreślają eksperci „The Conversation”, na razie jest zbyt wcześnie, by traktować GLP-1 jako metodę profilaktyki lub leczenia raka.

Nina Zientarzewska

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 31 sierpnia 2026