 Musimy odzyskać serca Europejczyków i obudzić w nich poczucie przynależności do większego projektu, do wspólnego domu.  W dyskusji o demokracji pojawiają się standardowe frazesy, które są irytujące, o ile je w potoku drewnianego języka w ogóle dostrzegamy. Są to np.: „autorytaryzm” i „prawicowy populizm / nacjonalizm / tradycjonalizm / katolicyzm”. Słowo „prawica” jest tu negatywne, jak gdyby Europa nie doznała lewicowej dyktatury oraz lewicowego terroryzmu. Do słowa „prawica” można dodać „skrajna”, bez precyzowania, czym się różni od mniej skrajnej.  Narada w Ga-Pa jest świadectwem autentycznego triumfu polityki – dodajmy: wielkiej i dobrej polityki – nad fanatyzmem politycznym, wrogością ideologiczną, populistycznymi oczekiwaniami i krwawą wzajemną historią ludów zamieszkujących Bliski Wschód.  Rodzina Mannów, której historia pozostaje nierozerwalnie związana z dramatami XX wieku, znalazła się w centrum filmu „Ojczyzna” Pawła Pawlikowskiego oraz książki Andrei Weiss poświęconej Erice i Klausowi Mannom. Oba dzieła przypominają o skomplikowanych relacjach między Thomasem Mannem a jego najstarszymi dziećmi, ich wyborach politycznych, doświadczeniu emigracji i sporach światopoglądowych. Z polskiej perspektywy równie interesujące okazuje się jednak to, czego w tych opowieściach zabrakło.  Dzieło Homera, opowiadające o wędrówkach Odyseusza i jego powrocie do rodzinnej Itaki, od wieków fascynuje i inspiruje poetów, filozofów, malarzy, autorów sztuk teatralnych, a od przeszło stulecia także wyznawców X muzy. Wielkie triumfy filmu Christophera Nolana zachęcają do rozważań nad ogromną mocą oddziaływania „Odysei”.  Zbiorowy hejt w internecie rzadko jest dziełem jednej osoby, częściej powstaje jako suma setek komentarzy, żartów, udostępnień i pozornie niewinnych polubień. Anna BIAŁOSZEWSKA wraca do opisanego przed jedenastu laty mechanizmu cyfrowego roju i pyta, czy potrafimy rozpoznać moment, w którym uzasadniona krytyka zmienia się w nagonkę. Najnowszy, 76. numer „Wszystko co Najważniejsze” jest już dostępny w EMPIK-ach, Księgarni Polskiej w Paryżu oraz wysyłkowo i w prenumeracie – w Sklepie Idei  Najnowszy, 76. numer miesięcznika „Wszystko co Najważniejsze” jest wydaniem o państwie, człowieku i przyszłości. O Polsce, która po niemal trzech dekadach obowiązywania Konstytucji RP z 1997 roku coraz wyraźniej staje przed pytaniem o kształt własnego ustroju, ale też o świecie, w którym sztuczna inteligencja przestaje być wyłącznie sprawą technologów, a staje się jednym z najważniejszych wyzwań antropologicznych, społecznych i moralnych. Piszemy również o demografii, geopolityce, pamięci historycznej, kulturze i pieniądzu, który w epoce cyfrowej może stać się wyrafinowanym narzędziem władzy.  Poczucie tryumfu lat 1989–1991 usunęło w liberalizmie wszelkie hamulce przed doktrynerstwem. Zaczyna on dziś głosić to, co stanowi zaprzeczenie jego własnych podstaw.  W czasie zimnej wojny te dwa systemy naprawdę ze sobą rywalizowały i to liberalizm pokonał komunizm. Przynajmniej na płaszczyźnie ekonomicznej. Dziś w świecie zachodnim nie ma komunizmu. Zabrzmię cynicznie, ale myślę, że liberalizm zwyciężył wówczas częściowo dlatego, że był trochę bardziej ludzki, a przynajmniej wyczulony na ludzką naturę, na to, że ludzie nie chcą zbyt gwałtownych zmian.  Europa podzielona jest na cztery części – z jednej strony mamy podział ekonomiczny wewnątrz strefy euro, między Północą i Południem, a z drugiej podział kulturowy i tożsamościowy, niemal filozoficzny, między Zachodem i Wschodem. Albo jeden z tych modeli pogodzi wszystkie pozostałe, albo europejskie imperium rozpadnie się na kawałki.  Ciekawe jest, że zarówno M. Lilla, jak i J. Zielonka dostrzegają ten sam błąd niepolityczności, życzeniowego myślenia liberalnych polityków, łudzących się, że Trump, brexit, Ruch Pięciu Gwiazd, Kaczyński i Orbán to przypadek i wkrótce liberałowie, czytaj „normalność”, wygrają i będzie tak, jak było. Tęsknota za przeszłością usprawiedliwia brak wizji przyszłości. |