Prof. Jerzy MIZIOŁEK: Odyseja. O dziejach arcydzieła i jego obrazowaniu

Odyseja. O dziejach arcydzieła i jego obrazowaniu

Photo of Prof. Jerzy MIZIOŁEK

Prof. Jerzy MIZIOŁEK

Historyk sztuki, profesor nauk humanistycznych Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 2018–2019 dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie.

Dzieło Homera, opowiadające o wędrówkach Odyseusza i jego powrocie do rodzinnej Itaki, od wieków fascynuje i inspiruje poetów, filozofów, malarzy, autorów sztuk teatralnych, a od przeszło stulecia także wyznawców X muzy. Wielkie triumfy filmu Christophera Nolana zachęcają do rozważań nad ogromną mocą oddziaływania „Odysei” – pisze Prof. Jerzy MIZIOŁEK

.W liście z 1358 roku do Nicolaosa Sigerosa Petrarka pisał: „Twój Homer jest niemy dla mnie, czy raczej ja sam jestem głuchy na niego. Raduje mnie jednak każde nań spojrzenie [manuskrypt jego dzieł]; często obejmuję go i wzdychając, wypowiadam słowa: O znakomity poeto, jakże pragnę ciebie usłyszeć!”. To właśnie od Sigerosa pierwszy poeta laureatus czasów nowożytnych zakupił czy też otrzymał w prezencie kilka lat wcześniej manuskrypt z obydwoma dziełami Homera, Iliadą i Odyseją, w języku greckim. Ponieważ niemal zupełnie nie znał tego języka, mógł jedynie – aż po połowę następnej dekady, kiedy dotarło do niego wreszcie ich łacińskie tłumaczenie, wykonane przez Leonzia Pilato – obejmować manuskrypt nabyty od Greka. Według dobrze udokumentowanej opinii Petrarka umarł, robiąc glosy do zlatynizowanej dzięki niemu Odysei.

Pomimo że przekład ten okazał się słaby literacko, jego pojawienie się było wielkim wydarzeniem dla europejskiej kultury. Utwory najsłynniejszego obok Wergiliusza poety starożytności mogły być wreszcie „słyszane”, przynajmniej w kręgach humanistów. W niespełna sto lat później florencki malarz Apollonio di Giovanni (ok. 1415–1465) namalował na frontach kilku cassoni (włoskich skrzyń wyprawnych) liczne sceny z przygodami Odysa/Ulissesa.

Cztery takie malowidła, datowane na połowę XV wieku, które są jakby renesansowym „filmem”, przetrwały szczęśliwie do naszych czasów. Dwa z nich znajdują się w amerykańskich kolekcjach: w Art Institute w Chicago i we Frick Art Museum w Pittsburghu, a dwa pozostałe, które są ozdobione 24 scenami – i są unikatem na światową skalę – trafiły w latach 1890–1904 do zbiorów Karola Lanckorońskiego, a w 1994 roku stały się własnością Zamku Królewskiego na Wawelu.

Na tych łamach omówiliśmy już wcześniej malowidła z kolekcji Lanckorońskich i rolę Doktora Kościoła – Bazylego Wielkiego (IV w.) – w schrystianizowaniu narracji Homera zawartej w Odysei [LINK]. Z kolei w filmie dostępnym na YouTube (zob. link poniżej) dokonaliśmy porównania renesansowego „filmu” w postaci malowideł Apollonia z tym zaproponowanym ostatnio przez Christophera Nolana. W niniejszych uwagach opowiemy o dziejach Odysei po czasy renesansu i skrótowo o sile oddziaływania narracji homeryckiej na polski teatr i polską kulturę artystyczną. Wcześniej przyjrzyjmy się kilku scenom namalowanym na obrazach z kolekcji Lanckorońskich, przywołując również kilka kadrów ze wspomnianego filmu.

Renesansowa wizualizacja Odysei

.Niektóre ze scen czy motywów wydają się być dosłowną wizualizacją tekstu Homera dokonaną przez florenckiego malarza. Tak oto Polifem jawi się po prostu jako olbrzym, znacznie przerastający zwykłych ludzi, a więc tak, jak został opisany w Odysei. Uważny czytelnik tego dzieła zauważy jednak pewne odstępstwa od tekstu poematu czy raczej jego uzupełnienia. Oto w scenie ucieczki Odysa i jego towarzyszy z groty Cyklop – znacznie mniej przerażający niż w filmie Nolana – wspiera się na pniu drzewa z widoczną na górze tylko jedną gałązką, o której nie ma mowy w utworze Homera. Taki pień opisany został wszakże w Eneidzie, we fragmencie opowiadającym o odnalezieniu na wyspie Cyklopów przez Eneasza jednego z towarzyszy Odysa. Wergiliusz tak opisuje Polifema po utracie jedynego oka:

Potwór był to okropny, szkaradny, olbrzymi i ślepy.

W ręku trzymany pień sosny kierował jego krokami.

(Eneida, III, 666–667)

.Co ciekawe, dzieło Wergiliusza niejednokrotnie dostarczało inspiracji malarzowi do obrazowania scen z Odysei. Nie jest to bynajmniej zadziwiające, Eneida była bowiem powszechnie znana, a nadto dostępna nie tylko w wersji łacińskiej, ale również włoskiej. Wydaje się, że także Nolan poszedł za opisem w Eneidzie, ukazując wyjątkowo okropnego i szkaradnego olbrzyma.

.Również Skylla przedstawiona na malowidle Apollonia nie wygląda jak „okropna poczwara”, z wyjątkiem dolnej partii, która przypomina odwłok homara lub raka. Górna część jej ciała ma kształt pięknej, ukazanej w profilu kobiety, z długimi, jasnymi, rozwianymi na wietrze włosami. To, co rzeczywiście jest w niej przerażające, to najeżone zębami psie głowy wyrastające z tułowia. Skylla w wersji Apollonia jest więc przedziwną hybrydą, która przeszła swoisty proces częściowej idealizacji i antropomorfizacji, podczas gdy u Homera nie ma ona w najmniejszym stopniu ludzkiego oblicza, podobnie jak w filmie brytyjskiego reżysera.

Badacze ikonografii starożytnej zauważyli, że rozwiane włosy Skylli mają oczywiste odniesienia erotyczne, co się może wiązać z przeznaczeniem cassoni, które ustawiano zwykle w pokoju sypialnym małżonków. Takie erotyczne konotacje wydają się jeszcze bardziej oczywiste w przypadku Syren Apollonia ukazanych w postaci pięknych, nagich dziewcząt.

.Cztery Syreny na malowidle z kolekcji Lanckorońskich (nie zaś dwie, jak u Homera) są w kontekście tradycji ikonograficznej niezwykle enigmatyczne, wręcz unikatowe. W niczym nie przypominają ani syren antycznych jako kobiet ptaków, ani średniowiecznych jako półkobiet i półryb z dwoma ogonami. Wydaje się, że syreny przedstawione przez Apollonia mogły być wynikiem wnikliwej lektury i ambitnej interpretacji enigmatycznego tekstu Homera, który właściwie nie zawiera opisu tych śmiertelnie niebezpiecznych morskich uwodzicielek. Nolan znalazł inne – bliższe Odysei – rozwiązanie, uciekł w sferę pięknej, antykizującej muzyki, skomponowanej przez Ludwiga Göranssona (jego matką jest Polka rodem z Warszawy).

Niezwykle interesujące są również personifikacje Wiatrów u Apollonia. Widzimy je w scenie burzy na morzu ukazanej na lewej stronie drugiego frontu cassone. Półfigury lub popiersia Wiatrów ujęte są z profilu, dmą w kręte lub proste rogi. Są one zatem zupełnie odmienne od średniowiecznych przedstawień Wiatrów wyobrażanych w postaci głów z wydętymi policzkami. Wystarczy porównanie omawianego malowidła z kilkoma sarkofagami antycznymi, aby sobie uświadomić, że właśnie one były źródłem inspiracji dla malarza. Na jednym z nich, z samego końca III wieku, przedstawiającym historię Jonasza, widnieją personifikacje Wiatrów niemal zupełnie identyczne z tymi namalowanymi przez Apollonia. Jednakże to nie Apollonio di Giovanni, lecz Giotto był pierwszym artystą włoskim, który w swojej słynnej Navicelli (wizualizacji ewangelicznej burzy na jeziorze Genezaret), w narteksie bazyliki watykańskiej, ukazał Wiatry w antykizującym stylu. Nolan nie musiał uciekać się do personifikacji, miał bowiem do dyspozycji najrozmaitsze rozwiązania techniczne i rzeczywiście pokazał prawdziwy sztorm z wielkimi falami jako przejaw gniewu Posejdona (ojca oślepionego Polifema). Jednak tratwa, którą w filmie buduje czy raczej kleci Odys u Kalipso, nie robi wrażenia; zauważmy, że znacznie lepiej ukazał ją Apolonio di Giovanni.

Cassoni Apolonia i ich historyczny kontekst

.Z trudem przychodzi dziś pamiętać, że Odyseja nie została przełożona na łacinę (nie licząc niezachowanego tłumaczenia Liwiusza Andronikusa z III w. przed Chr.) aż do czasów nowożytnych. Wykształceni Rzymianie czytali ją zapewne po grecku, a dla szerszych kręgów społeczeństwa łacińskiej części Imperium Romanum rolę epopei „narodowej” pełniła Eneida. To właśnie w tym największym dziele Wergiliusza Odys/Ulisses jawi się jako postać negatywna. Czytamy w nim m.in. takie słowa:

Skały Itaki, gdzie rządził Laertes, mijamy szczęśliwie,

Ziemi złorzecząc, która wydała srogiego Ulissa.

(Eneida, III, 270–271).

.Był on przecież jednym z głównych zdobywców Troi, z której uciekinierzy dali początek cywilizacji rzymskiej. Już na długo przed Wergiliuszem sami Grecy krytycznie odnosili się do króla Itaki. Platon nie znalazł dla niego miejsca w swoim idealnym państwie, Pindar przedkładał nad niego Ajaksa, podobnie zresztą jak niektórzy tragediopisarze greccy. Odys cieszył się jednak generalnie umiarkowaną sławą aż po koniec czasów przed Chrystusem. O Homerze, a także o jego ulubionym bohaterze pozytywnie, jeśli nie niemal z admiracją pisali Arystoteles i Cyceron; w greckiej części Imperium w późnym antyku tworzono nadto – także dla chrześcijan – alegoryczne interpretacje jego dzieł.

Jako postać całkowicie negatywną przedstawił Odysa m.in. Filostratos w swoim Heroicus. Twierdził on m.in., że bohaterstwo i przebiegłość Odysa, znane przecież głównie z jego własnych opowieści, są czystym wymysłem, podobnie jak cała tułaczka w drodze do Itaki. W późnym antyku powstały Daresa Frygijczyka Excidio Troiae historia i Dictysa Kreteńczyka Ephemeridos belli Troiani libri. Szczególnie pierwszy z nich, przedstawiający wojnę trojańską z punktu widzenia Trojan, jest Odysowi zdecydowanie nieprzychylny i ukazuje go jako oszusta i okrutnika.

Te dwa krótkie utwory, rychło przełożone na łacinę, były przez ponad tysiąc lat głównym źródłem wiedzy w łacińskiej części Europy o zmaganiach Greków z Trojanami. Na nich oparli swoje wersje wojny trojańskiej Benoit de Sainte-Maure i Guido delle Colonne. Dante, wielki admirator Wergiliusza, który nie mógł znać dzieła Homera, uznał go za „króla poetów”; umieścił wprawdzie Ulissesa w jednym z kręgów Piekła (pieśni XIX i XXVI), ale częściowo utożsamił się z nim. W tej nieprzychylnej homeryckiemu bohaterowi atmosferze pojawiały się niekiedy także opinie pozytywne, jak w alegorycznym tłumaczeniu (i to już od czasów patrystycznych) sceny z syrenami, w której Odys został odczytany jako symbol Chrystusa na krzyżu. Również w Gesta Romanorum – jednym ze słynniejszych dzieł literackich pierwszej połowy XIV wieku – w scenie odnalezienia przez Odysa Achillesa wśród córek Lykomedesa nasz bohater (tym razem rodem z Achilleidy Stacjusza, nie zaś z Odysei) przedstawiony jest pozytywnie i – podobnie jak w spotkaniu z syrenami – symbolizuje Chrystusa.

Przełomowe znaczenie dla zaistnienia dzieł Homera w Europie przypadło, jak już powiedzieliśmy – Petrarce. Dziełami Homera interesował się ogromnie kontynuator studiów humanistycznych Petrarki Coluccio Salutati, wielki kanclerz Florencji w latach 1375–1406. Również on słabo znał grekę, ale nie był usatysfakcjonowany przekładem wykonanym dla Petrarki, którego odpis posiadał w swojej prywatnej bibliotece. W 1396 r. w liście do Jacopo Angeli da Scarperia przebywającego w Konstantynopolu pisał: „[…] przywieź ksiąg tak wiele, ile tylko zdołasz […]. Kup i Homera dużymi literami na pergaminie i mitografa, jeśli jakiego znajdziesz”.

Leonardo Bruni, uczeń Salutatiego i jeden z jego następców na urzędzie kanclerskim, przetłumaczył m.in. niektóre fragmenty Iliady. Kolejnym tłumaczem Homera był w pierwszej połowie XV wieku Lorenzo Valla, ale jego przekład Odysei został nieledwie zaczęty. W tym czasie dzieła greckiego poety budziły już powszechne zainteresowanie niemal w całych Włoszech. Wybitni humaniści tamtych czasów, jak Guarino z Werony, Angelo Decembrio czy Vittorino da Feltre, nie tylko studiowali i porównywali Odyseję i Iliadę z Eneidą, ale podejmowali się także prób translatorskich. Kompletnego tłumaczenia Odysei na łacinę dokonał ok. 1460 roku Aretyńczyk Francesco Griffolini. Przekład ten, o wiele lepszy niż dokonany dla Petrarki przez Leonzia Pilato, był także wersją prozatorską. Pierwsze włoskie tłumaczenie arcydzieła Homera ukazało się dopiero w 1573 roku. Nie ulega zatem wątpliwości, że Apollonio di Giovanni, tworząc omawiane tu malowidła cassonowe, musiał być szczegółowo instruowany przez wytrawnego znawcę łaciny (lub greki).

.Grunt pod pojawienie się w połowie XV wieku Odyseusza w sztuce jako postaci całkowicie pozytywnej i godnej naśladowania został solidnie przygotowany. Jego przebiegłość, upór i rozwaga, podobnie jak cnotliwość jego małżonki weszły na zawsze do kanonu wzorów kultury europejskiej godnych naśladowania, tak jak m.in. bohaterowie Wergiliusza, Liwiusza i Waleriusza Maksymusa, a wśród nich Eneasz, Dydona, Kamilla, Lukrecja i Wirginia. Główny bohater Odysei był idealnym patronem włoskich Odyseuszy – kupców robiących interesy w całej Europie – i ich żon, niczym Penelopa długo na nich oczekujących. Prawdziwy jednak rozkwit tematyki homeryckiej w sztuce nastąpił dopiero w XVIII i XIX wieku.

W międzyczasie Jan III Sobieski zamówił u Michelangelo Palloniego – wykształconego w Rzymie Toskańczyka – na fasadzie ogrodowej swojego pałacu w Wilanowie liczne sceny z Odysei i Eneidy, które szczęśliwie, choć w nienajlepszym stanie, przetrwały do naszych czasów. Jego śladem poszli Potoccy, dekorując wilanowski Gabinet Etruski ośmioma scenami z Odysei według ilustracji Johna Flaxmana. Inspirowane Odyseją cykle tworzyli w Polsce w ostatnich dwóch stuleciach m.in. Henryk Rodakowski, Wacław Borowski i Stanisław Hiszpański. Ostatni z wymienionych wykonał na podstawie pogłębionych studiów nad kulturą mykeńską i czasów Homera 24 fascynujące ilustracje, a więc tyle, ile jest ksiąg Odysei. Niezwykle ciekawe jest to, że jego Scylla i Charybda są niemal takie same jak w filmowej narracji Nolana.

Odys w polskim teatrze renesansowym i poezji

.W wiedeńskiej rezydencji Lanckorońskich Homer zajmował szczególne miejsce. Hrabia Karol nie tylko opowiadał swoim dzieciom już w ich wczesnym dzieciństwie całą Iliadę i Odyseję, ale nabył także do swoich zbiorów brązowy portret Homera. Czternaście lat trwało kompletowanie przez niego pary frontów cassonowych, które krótko tu omówiliśmy. Obydwa te malowidła, wraz z portretem greckiego poety, znakomicie wpisują się również w aurę renesansowego Wawelu nie tylko za sprawą działalności włoskich architektów i rzeźbiarzy, ale również z powodu dwóch wydarzeń, które miały tutaj miejsce w 1512 i 1515 roku.

W lutym 1512 roku, w czasie wielodniowych uroczystości z okazji zaślubin Zygmunta I, nazwanego potem Starym, z Barbarą Zápolya, niemiecki humanista Eobanus Hessus zachwycony muzyką i śpiewem chóru napisał: „Nie jedna tylko syrena tu śpiewała, ale wszystkie razem jednocześnie. Gdyby Ulisses mógł je usłyszeć, zapewne zawróciłby swój okręt [i nie popłynąłby dalej]”. W kilka lat później, 2 października 1515 roku w Sali Senatorskiej Zamku (w tej samej, w której siedem lat później zagrano SądParysa) wystawiono sztukę pt. Ulissis prudentia in adversis (Roztropność Ulissesa w przeciwnościach). Pomimo że tekst tej sztuki został wówczas wydrukowany, żaden jego egzemplarz nie zachował się niestety do naszych czasów; dlatego też nie znamy ani jej autora, ani „reżysera” spektaklu, ani jego obsady.

.W kilkadziesiąt lat później powstał z inspiracji Homerem kolejny, tym razem prawdziwie znakomity i powszechnie znany utwór Jana Kochanowskiego Odprawa posłów greckich. Jego prapremiera miała jednak miejsce nie na Zamku Królewskim w Krakowie, tylko na dworze w Jazdowie (późniejszy Zamek Ujazdowski) w Warszawie. Wystawienie tej „mądrej sztuki politycznej” (zob. tekst Antoniego Libery na tych łamach) uświetniło zaślubiny podkanclerzego (niebawem kanclerza i hetmana) Jana Zamoyskiego z Krystyną Radziwiłłówną. Jak odnotowali to historycy literatury renesansu, Kochanowski i Zamoyski – obydwaj wykształceni na Uniwersytecie w Padwie – przygotowując inscenizację spektaklu skorzystali z doświadczeń włoskiego teatru, ale przede wszystkim z mądrości Homera zawartej w Odysei.

.Tak Apollonio di Giovanni, jak i Christopher Nolan wpisali arcydzieło Homera w swoje czasy, dokonali interesujących aktualizacji. Wielki poeta Leopold Staff tak wyraził nieprzemijającą obecność poezji genialnego Greka w wierszu Odys:

Niech cię nie niepokoją

Cierpienia twe i błędy.

Wszędy są drogi proste,

Lecz i manowce wszędy.

O to chodzi jedynie,

By naprzód wciąż iść śmiało,

Bo zawsze się dochodzi

Gdzie indziej, niż się chciało.

Zostanie kamień z napisem:

Tu leży taki i taki.

Każdy z nas jest Odysem,

Co wraca do swej Itaki.

Jerzy Miziołek

Autor tekstu i filmu opublikował m.in. książkę pt. Mity, legendy, exempla. Włoskie malarstwo świeckie epoki renesansu z kolekcji Karola Lanckorońskiego (2003); angielska, znacznie rozbudowana wersja: Renaissance Weddings and the Antique (2018).

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 18 września 2026