Mariusz MASZKIEWICZ: Odyseusz, Tristan, Gilgamesz… czyli spór o prawdziwą opowieść

Odyseusz, Tristan, Gilgamesz… czyli spór o prawdziwą opowieść

Photo of Mariusz MASZKIEWICZ

Mariusz MASZKIEWICZ

Polski socjolog, dyplomata, publicysta, działacz społeczny i gospodarczy. Ambasador RP w Białorusi (1998–2002) i Gruzji (2016–2024).

Opowieść Nolana o przygodach Odyseusza jest tak samo prawdziwa jak białoruski mit o Tryszczanie, co był serbskim księciem – pisze Mariusz MASZKIEWICZ

.Hollywoodzka adaptacja dzieła będącego jednym z fundamentów naszej cywilizacji to karkołomne zadanie i kiedy mój najmłodszy syn zaproponował pójście do kina na Odyseję, zrobiłem to z niechęcią. Kultura antyczna niemal zniknęła z powszechnej edukacji, zatem każda forma przyswojenia tradycji greckiej czy rzymskiej to jakaś wartość – pomyślałem i machnąłem ręką. Przemęczę się w kinie – w imię uzupełnienia wiedzy swojego dziecka. I tu zaskoczenie. Po wyjściu z kina czułem, jakby ktoś na nowo opowiedział mi dawny epos, zręcznie używając do tego współczesnych pojęć, obrazów i narzędzi narracyjnych.

Odniosłem wrażenie, że centralną postacią w najnowszej produkcji Nolana stał się Demodokos – narrator. Grany przez słynnego rapera Travisa Scotta. Ktoś powie, że to przecież postać epizodyczna. Zaledwie tło. Pieśniarz obsadzony w roli lirnika-recytatora uderza wielokrotnie laską w podłogę, wyrzuca z siebie rytmiczne frazy i skupia uwagę: „Posłuchajcie, opowiem wam…”. Opowieść, która tworzy wspólnotę – taki jest przecież głęboki sens dzieła, które – przekazywane z ust do ust – przetrwa setki lat, aby potem zostać zapisane. A spór o autorstwo to zaledwie część kanonu edukacyjnego.

Antoni Libera w arcyciekawej rozmowie z Piotrem Goćkiem narzeka na film Nolana, że to krytyka cywilizacji zachodniej, modne w hollywoodzkim świecie „podcinanie gałęzi” za pomocą ukrytych narzędzi tzw. cancel culture. Libera jest autorem przekładu dzieła Homera, więc polemizowanie z nim na temat wierności opowieści o Odyseuszu w najnowszej filmowej adaptacji nie jest zadaniem łatwym. Ale spróbuję zwrócić uwagę na inną sprawę, na coś, co czyni epos żywym i prawdziwym: w gronie Gilgamesza, Hektora, Rolanda.

Istotą literatury jest przekaz, przesłanie, opowieść. Zatem kluczowa musi być rola opowiadającego. W kręgach naszej cywilizacji różnie go nazywano i różne funkcje społeczne przychodziło mu pełnić. Nie zawsze był nobliwym pisarzem-autorytetem. Czasem kuglarzem i manipulatorem. Demodokos wśród Feaków albo Wajdelota na litewskich wsiach i osadach zmienia treść legendy, modyfikuje ją w zależności od słuchacza, odbiorcy. Wajdelota dobiera sceny i detale, tak jak rodzic opowiadający dziecku znaną bajkę dostosowuje ją zarówno do aktualnych realiów, jak i potrzeb wychowawczych.

.Nauczyłem się tego sposobu interpretacji dawnej literatury, analizując historię „Tryszczana”. To rękopis białoruskiego eposu (oryginał w Bibliotece Raczyńskich w Poznaniu) z przełomu XVI i XVII wieku. „Tryszczan” jest zmienionym europejskim eposem średniowiecznym o Tristanie i Izoldzie, spisanym ręką pracownika kancelarii Wielkiego Księstwa Litewskiego. Trzeba wiedzieć, że urzędnicy w WKL wywodzili się z kolegiów jezuickich lub pijarskich. Nauka w tych szkołach polegała m.in. na przyswajaniu obowiązujących języków w mowie i w piśmie. Do końca XVII wieku równoprawne były na tym obszarze trzy języki, tj. łacina, polski i starobiałoruski, zwany czasem lingua lietovia. Legenda Tristana dotarła do Wielkiego Księstwa Litewskiego w serbskiej wersji. Ale nie jest wykluczone, że opowieść o bohaterskim Tristanie i jego irlandzkiej ukochanej była już w średniowieczu w różnych wariantach ustnie przekazywana na obszarze dzisiejszej Białorusi i Litwy, dzięki licznemu sąsiedztwu zakonów rycerskich. Litewski Demodokos – upowszechniony przez Mickiewicza jako Wajdelota – stał się nośnikiem części kultury europejskiej. Opowiedział jednak swoją wersję Tryszczana – po białorusku.

Postać barda, śpiewaka i opowiadacza z dworu króla Alkinoosa na wyspie Feaków, przybliża prawdę m.in. o wojnie trojańskiej, gdy trafia tam rozbitek Odyseusz. Uczestnik wojny potwierdza prawdziwość opowieści. Homer może spać spokojnie. Jego wersja została uznana za kanoniczną. A co z lirnikiem – dziadem sienkiewiczowskim? To przecież kłamca i przebieraniec. Postać Zagłoby kwestionuje sakralność i nieomylność „wajdeloty”.

W komparatystyce mitologicznej śpiewak, archetyp strażnika pamięci zbiorowej, to postać na marginesie władzy, ale w centrum rytuału. Jego zadaniem jest w kluczowym momencie fabuły wyśpiewać/wygłosić opowieść niosącą ciężar tożsamości grupy. Demodokos śpiewa o Troi, stary Wajdelota u Mickiewicza śpiewa o dziejach i cierpieniu Litwy – w obu przypadkach to moment, w którym opowieść epicka zatrzymuje się, by ustami wieszcza-śpiewaka przypomnieć zbiorowości, kim ona jest i skąd pochodzi. Filarem naszej cywilizacji jest zatem opowieść. Kto zdoła lepiej opowiedzieć, ten przejmuje władzę. Dla nas – w Europie i w Polsce – fundamentem kulturowym i aksjologicznym jest Biblia. To także „zbiór zapisanych opowieści”. Kształtowany przez tysiąclecia, podawany w wersjach – w zależności od kontekstu – władzy i ludu. To kod kulturowy, bez którego nie da się zrozumieć człowieka i jego losu.

.Antoni Libera we wspomnianej wyżej rozmowie zarzuca Nolanowi desakralizację cywilizacji, manierę polegającą na wyrzucaniu bogów z opowieści. Chciałby widzieć grecki Olimp – w filmowej adaptacji – takim, jak go opisywał słuchaczom sam Homer, tudzież inni kapłani kanonicznej narracji, nauczyciele w szkole lub sam mistrz Parandowski? W moim odczuciu ten postulat mija się z zadeklarowaną intencją reżysera i uzyskanym efektem. Odniosłem wrażenie, że w filmie Nolana aż gęsto jest od sacrum. Wprowadzanie dosłowności spłaszczyłoby perspektywę. Chrześcijaństwo dotarło przecież do Greków i Rzymian właśnie dzięki wrażliwości na sacrum i dzięki atmosferze aksjologicznej, w której wojna, zbrodnia, zdrada są w sposób jednoznaczny traktowane jako zło. Czyż potrzeba nam mniej uniwersalnych kodeksów?

Opowieść Nolana o przygodach Odyseusza jest tak samo prawdziwa jak białoruski mit o Tryszczanie, co był serbskim księciem.

Mariusz Maszkiewicz

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 21 sierpnia 2026