
Europa musi odzyskać odwagę swoich założycieli
Europa wyrosła z wielu tradycji, lecz jej jedność została zbudowana dzięki pojednaniu narodów, które wcześniej prowadziły ze sobą wojny. Przemawiając w Metzu w obecności papieża Leona XIV, Emmanuel MACRON przywołał dziedzictwo Roberta Schumana i mówił o obowiązkach Europy wobec Ukrainy, o obronie demokracji oraz o technologii, która powinna służyć człowiekowi. Publikujemy pełny tekst wystąpienia prezydenta Francji w polskim przekładzie.
.Ojcze Święty, Księża Biskupi, Szanowni Państwo, z zachowaniem należnych Państwu godności i tytułów.
Ojcze Święty, witamy w Metzu. Zakończenie wizyty apostolskiej we Francji właśnie tutaj, w Lotaryngii, dwa z trzech, by mówić o naszej Europie, ma głęboką wymowę symboliczną. W Metzu, kolebce Karolingów i jednym z Trzech Biskupstw; w Metzu, mieście na wskroś europejskim za sprawą swego położenia i pamięci; w Metzu, na tej ziemi lotaryńskiej, zranionej przez historię, o którą toczono spory, którą zdobywano i odzyskiwano, a na której zrodziło się pojednanie francusko-niemieckie, późniejszy kamień węgielny integracji europejskiej.
Jeden z wielkich architektów tej zgody i tego odrodzenia, Robert Schuman, spoczywa kilka kilometrów stąd, w Scy-Chazelles. Urodzony w Luksemburgu, wykształcony w dziedzinie prawa w Niemczech, deputowany z Mozeli, został przez Kościół uznany za czcigodnego sługę Bożego.
Wiara rozjaśniała jego działanie, podobnie jak działania wielu budowniczych naszej Europy, od Adenauera po De Gasperiego. W maju 1950 roku zaproponował metodę: uczynić z węgla i stali, niegdyś narzędzi wojny, wspólne dobro sześciu państw założycielskich, tworząc w ten sposób ową rzeczywistą solidarność między naszymi narodami, której pragnął. Po nim nadejdą generał de Gaulle i Konrad Adenauer, twarze francusko-niemieckiego pojednania podczas mszy w Reims, którzy przypieczętują przyjaźń między naszymi narodami traktatem elizejskim z 1963 roku. Nie wyciągajmy jednak z tej wspaniałej historii wniosku, że integracja europejska jest dziełem wyłącznie Francuzów i Niemców.
Europa zbudowana na pojednaniu narodów
Kamień po kamieniu budowała ją również wola narodów, które wyszły z dyktatur, a następnie tych, które po upadku żelaznej kurtyny pozwoliły Europie odzyskać jedność. Inni także dziś pragną do nas dołączyć, od Bałkanów po Ukrainę, i chyba nie ma piękniejszego wyrazu poparcia dla naszej Unii Europejskiej niż pragnienie przynależności do wspólnej przestrzeni pokoju, bezpieczeństwa, demokracji i dobrobytu.
Ale nasza Europa sięga dalej w przeszłość i jest przede wszystkim cywilizacją; jest oczywiście także przestrzenią geograficzną, której granice, od Bałtyku po Morze Śródziemne i od oceanu po Kaukaz, zawsze były przedmiotem pytań. Jest nade wszystko palimpsestem starożytnej Grecji, Rzymu, chrześcijaństwa, kolejnych imperiów i stuleci wojen. Tak, ta Europa naszych miast i wsi, szkół i uniwersytetów, kawiarni i placów publicznych powstała na fundamencie grecko-rzymskim i judeochrześcijańskim.
Nasze europejskie dziedzictwo, od swych początków po nasze czasy, poprzez renesans, Wielki Wiek i oświecenie, od Montaigne’a przez Erazma po La Fontaine’a i Woltera, utrwaliło prymat osoby, a później wolnej i rozumnej jednostki, nierozerwalnie związany z godnością ludzką. Wolność, duch krytyczny, przywiązanie do nauki, demokracja liberalna, równość kobiet i mężczyzn, nierozerwalnie związana z równością i braterstwem. Kapitalizm i wolny handel, nierozerwalnie związane z państwem opiekuńczym i demokracją społeczną. Przeszła przez nacjonalizmy i totalitaryzmy XX wieku, aż po moralną otchłań Holokaustu, by umocnić swoje przywiązanie do praw człowieka, poszanowania praw każdej osoby i wszystkich mniejszości.
Tak, nasza Europa jest zakorzeniona w tym dziedzictwie. Umacniała się wśród prób, których doświadczała, aż po narodziny integracji europejskiej. Ta zaś oparła się na jeszcze jednej zasadzie bliskiej tradycji Kościoła: zasadzie pomocniczości. Zasadzie wolności, która chroni zdolność do działania tego, kto mniejszy, a większego zobowiązuje do poszanowania jego autonomii i udzielenia mu wsparcia, gdy własnych sił już nie wystarcza. Zasadzie, która mówi, czym jest nasza Europa. Nie potęgą wymazującą narody, lecz siłą, która przedłuża i zwiększa ich zdolność do działania oraz kierowania własnym losem. Tak, tam, gdzie przez dwa tysiąclecia Europa marzyła o jedności osiąganej przez imperia i wojny domowe, Unia Europejska jest bezprecedensowym wynalazkiem opartym na szacunku, pokoju i równości swoich państw członkowskich. Dziś ma to znaczenie większe niż kiedykolwiek.
Pokój wymaga wysiłku na miarę zagrożeń
Siedemdziesiąt pięć lat po deklaracji Schumana świat się zmienił, wojna powróciła na nasz kontynent, a naszą Europą wstrząsa powrót imperiów. Schuman napisał, że pokój na świecie nie może zostać zachowany bez twórczych wysiłków na miarę grożących mu niebezpieczeństw. Skoro zagrożenia przybrały na sile, nasze wysiłki na rzecz pokoju muszą sprostać temu wyzwaniu.
Aby zapewnić sobie rzeczywistą suwerenność, musimy więc działać. Działać przede wszystkim na rzecz naszego bezpieczeństwa i ochrony naszych wartości, ponieważ pokoju nie ustanawia się dekretem: budują go cierpliwie ludzie dobrej woli, trzeźwo patrzący na świat i wytrwali. Taki właśnie jest sens naszego niezachwianego zaangażowania u boku Ukrainy w obliczu rosyjskiej agresji zbrojnej i po stronie prawa międzynarodowego, poprzez budowę Europy obrony i pokoju.
Działać także po to, by z pełną świadomością wkroczyć w następną dekadę, odpowiadając na wyzwania konkurencyjności, którym trzeba sprostać, aby nie wypaść z wyścigu i suwerennie panować nad własnymi technologiami i danymi, produkować, tworzyć innowacje i inwestować w Europie, by pozostać wolnymi, bronić swoich interesów i zachować nasz model społeczny, ponieważ w Europie wzrost gospodarczy i sprawiedliwość społeczna są nierozłączne. Działać na rzecz klimatu i odpowiedzialnie budować przyszłość, na którą zasługują nasze dzieci, a dla której właściwym celem jest neutralność węglowa w połowie tego stulecia. Działać, by chronić się przed epidemią dezinformacji i ingerencji, które mają podkopać nasze demokracje, podzielić nas i zaszkodzić europejskim przedsięwzięciom. Prawda was wyzwoli, przypomina nam Jan.
Demokracja, prawda i godność człowieka
Prawda, Ojcze Święty, jak przypomniałeś w encyklice „Magnifica Humanitas”, jest dobrem wspólnym. Kłamstwo natomiast przemienia przeciwnika we wroga, debatę w proces, wątpliwość w zdradę, a algorytm we wzmacniacz negatywnych emocji. Ekrany przyzwyczajają nas do życia obok siebie, owszem, lecz w odosobnieniu. Demokracja gaśnie nie tylko pod ostrzałem; gaśnie, gdy ustaje dialog, gdy ludzkie losy przestają się splatać, gdy zadomawia się samotność i przestajemy się słyszeć. Już w 1947 roku, w „La France contre les robots”, Georges Bernanos, którego wspominałeś w piątek w Pałacu Elizejskim, ostrzegał przed pokusą podporządkowania człowieka narzędziom, które sam stworzył, i przed ryzykiem, że postęp techniczny pozbawi go tego, co ludzkie.
Dziś Europa jako pierwsza postanowiła odpowiedzieć na to wyzwanie, ustanawiając ramy regulacyjne. Innowacja ma służyć godności człowieka, a nie potędze nielicznych. Taki jest również sens globalnego ładu, do którego dążymy: technologii, która musi pozostać sługą człowieka, nigdy jego panem. Myślę wreszcie o naszej młodzieży: jej uwagę, wolność i zdolność osądu trzeba chronić przed trucizną uzależnienia i wykorzystywania. Ewangelie przypominają nam o trosce należnej najsłabszym spośród nas. To nasza wspólna odpowiedzialność. Dlatego Francja prowadzi w Europie walkę o ustanowienie wieku dojrzałości cyfrowej. Działać, tak.
.Tutaj, w Metzu, z radością Cię gościmy, Ojcze Święty, by Cię wysłuchać i uczyć się od Ciebie. Bo tutaj bije tysiącletnie serce Europy: Europy, która chroni, jednoczy i działa. Europy suwerennej i demokratycznej, ożywionej projektem pokoju i dobrobytu. Europy, która musi odzyskać odwagę swoich założycieli, tak, odwagę, by stać się potęgą pokoju, niezależności i demokracji, którą powinna być. Odwagę, by nie ulec zamknięciu w sobie, nienawiści do drugiego człowieka i powrotowi nacjonalizmów, które dzielą.
Ojcze Święty, pozwól, że zakończę swoje wystąpienie, skoro po raz ostatni mam sposobność przemawiać publicznie w Twojej obecności, ponownie wyrażając naszą wdzięczność i radość. Cztery dni we Francji. Mam nadzieję, że odczułeś żarliwość, jedność i szczęście naszego narodu. Z całego serca Ci za to dziękuję. Pragnęliśmy także zobaczyć Ciebie szczęśliwego.
Pewne powiedzenie aszkenazyjskie z końca XVIII wieku, przejęte później przez naszych niemieckich przyjaciół, opisuje spokojne szczęście słowami: szczęśliwy jak Bóg we Francji. My zaś, na pamiątkę tych czterech dni, będziemy odtąd mówić: szczęśliwy jak Leon XIV u nas. Dziękuję Ci za to.
Emmanuel Macron
Treść wystąpienia podczas konferencji „U korzeni Europy dla pokoju i jedności” w Metzu, 28 września 2026 r.

