Kim jest Emmanuel MACRON? Życiorys, władza i przyszłość Francji

Emmanuel Macron jest prezydentem Francji od 14 maja 2017 r. Urodził się 21 grudnia 1977 r. w Amiens, we wrześniu 2026 r. ma 48 lat, a jego druga kadencja zakończy się w 2027 r. Kim jest Emmanuel Macron, z jakiej partii się wywodzi, jakie ma poglądy i jaki bilans pozostawi po niemal dziesięciu latach w Pałacu Elizejskim? Jest jednym z najbardziej wpływowych przywódców współczesnego świata, a jego decyzje mają bezpośredni wpływ na kierunek integracji europejskiej oraz globalnej polityki.
Emmanuel Macron – życiorys
Emmanuel Macron urodził się 21 grudnia 1977 roku w Amiens. Wykształcenie zdobywał w prestiżowych instytucjach, co otworzyło mu drogę do kariery w administracji państwowej i sektorze finansowym.
Jego droga zawodowa była szybka i nietypowa — w krótkim czasie przeszedł od stanowisk eksperckich do najwyższych funkcji państwowych, co uczyniło go jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci francuskiej polityki.
Kariera polityczna
Przełomem w karierze Emmanuela Macrona było wejście do rządu, a następnie decyzja o samodzielnym starcie w wyborach prezydenckich. Jego zwycięstwo oznaczało głęboką zmianę na francuskiej scenie politycznej.
Jako prezydent Macron realizuje projekt przebudowy systemu politycznego i gospodarczego Francji. Jego rządy charakteryzują się próbą łączenia reform wewnętrznych z aktywną polityką międzynarodową.
Ogłosił jednakże, że po drugiej kadencji w Pałacu Elizejskim, kończy z polityką.
A jednak mimo to traktowany jest jako istotny aktor wyborów prezydenckich 2027.
Jakie są poglądy Emmanuela Macrona?
Emmanuel Macron od początku swojej działalności politycznej przedstawiał się jako zwolennik gospodarki rynkowej połączonej z aktywną rolą państwa w inwestycjach strategicznych. W sprawach gospodarczych opowiada się za wspieraniem przedsiębiorczości, zwiększaniem konkurencyjności francuskiej gospodarki oraz reformami rynku pracy.
W polityce europejskiej należy do najbardziej konsekwentnych zwolenników pogłębiania integracji Unii Europejskiej. Wielokrotnie proponował wzmocnienie wspólnej polityki obronnej, większą koordynację gospodarczą państw strefy euro oraz rozwój europejskiej autonomii strategicznej.
W polityce międzynarodowej Macron stara się łączyć bliską współpracę z partnerami transatlantyckimi z budową silniejszej pozycji Europy jako samodzielnego podmiotu geopolitycznego. Po rosyjskiej agresji na Ukrainę stał się jednym z najaktywniejszych europejskich przywódców wspierających Kijów, jednocześnie podkreślając potrzebę długofalowego wzmocnienia europejskich zdolności obronnych.
Emmanuel Macron i europejska polityka kosmiczna
Emmanuel Macron rozszerza pojęcie europejskiej autonomii strategicznej także na przestrzeń kosmiczną, którą traktuje już nie tylko jako obszar badań naukowych, lecz również jako podstawę bezpieczeństwa, komunikacji i rozwoju sztucznej inteligencji. We wrześniu 2026 r., podczas międzynarodowego szczytu kosmicznego w Paryżu, wezwał państwa europejskie do stworzenia własnych zdolności w zakresie lotów załogowych. Jego zdaniem Europa powinna w ciągu dziesięciu lat dysponować statkiem kosmicznym zdolnym do wynoszenia europejskich astronautów z kosmodromu Kourou w Gujanie Francuskiej.
Plan przedstawiony przez prezydenta Francji zakłada, że w ciągu dwóch lat wielokrotnego użytku kapsuła transportowa Nyx miałaby połączyć się z Międzynarodową Stacją Kosmiczną, natomiast pięć lat później europejski lądownik Argonaut powinien znaleźć się na powierzchni Księżyca. Macron ostrzegał, że europejska obecność w kosmosie pozostaje krucha, podczas gdy Stany Zjednoczone, Chiny i prywatne koncerny technologiczne rozwijają własne systemy wynoszenia, komunikacji oraz obserwacji satelitarnej. Szerzej jego postulaty przedstawiamy w tekście „Europa powinna fundować loty w kosmos [Emmanuel MACRON]”.
Istotnym elementem tej koncepcji jest także uniezależnienie europejskiej infrastruktury telekomunikacyjnej od podmiotów spoza kontynentu. Emmanuel Macron zaproponował utworzenie do 2030 r. europejskiego sojuszu technologicznego rozwijającego system Direct-to-Device, dzięki któremu telefony komórkowe mogłyby łączyć się bezpośrednio z satelitami, bez korzystania z naziemnych stacji bazowych. W perspektywie dekady taki system miałby zapewniać jakość połączeń porównywalną z europejskimi sieciami 5G.
Macron opowiada się również za preferowaniem europejskich producentów w zamówieniach publicznych związanych z sektorem kosmicznym, przedstawiając tę zasadę nie jako protekcjonizm, lecz jako ochronę strategicznych zdolności Europy. Jednocześnie postuluje stworzenie skuteczniejszych reguł wspólnego zarządzania przestrzenią kosmiczną, ponieważ porządek prawny oparty na traktacie z 1967 r. nie odpowiada już skali współczesnej rywalizacji technologicznej i gospodarczej. Polityka kosmiczna staje się tym samym jednym z najbardziej konkretnych przykładów sposobu, w jaki Emmanuel Macron rozumie suwerenność europejską: jako zdolność kontynentu do samodzielnego działania w najważniejszych dziedzinach przyszłości.
Styl rządzenia
Styl rządzenia Emmanuela Macrona opiera się na próbie równoważenia różnych nurtów politycznych oraz budowania szerokiego centrum decyzyjnego. Jego podejście zakłada aktywną rolę państwa przy jednoczesnym otwarciu na reformy gospodarcze.
Macron stawia na silną pozycję Francji w Europie oraz rozwój integracji europejskiej. W jego modelu przywództwa istotne jest łączenie ambicji narodowych z projektem wspólnotowym. We „Wszystko co Najważniejsze” publikowane były teksty Emmanuela Macrona na ten właśnie temat.
Jak Emmanuel Macron zmienił Francję?
Ocena dziesięciu lat prezydentury Emmanuela Macrona pozostaje przedmiotem intensywnej debaty we Francji. Zwolennicy podkreślają, że był pierwszym od wielu lat prezydentem, który zdecydował się przeprowadzić głębokie reformy rynku pracy, systemu emerytalnego i administracji państwowej, mimo silnego oporu społecznego. Przeciwnicy wskazują natomiast, że reformy te pogłębiły podziały społeczne i przyczyniły się do trwałego osłabienia zaufania części obywateli do instytucji państwa.
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów jego prezydentury była próba przełamania tradycyjnego podziału francuskiej sceny politycznej na lewicę i prawicę. Ruch En Marche!, a następnie Renaissance, miał stworzyć nowy polityczny środek. Przez kilka lat projekt ten dominował francuską politykę, jednak z czasem coraz silniejszą pozycję zaczęły zdobywać zarówno Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen, jak i radykalna lewica skupiona wokół Jean-Luca Mélenchona.
Historycy zapewne będą oceniać prezydenturę Macrona jako okres głębokiej przebudowy francuskiego życia politycznego. Nawet jego krytycy przyznają, że po dwóch kadencjach trudno wyobrazić sobie powrót do układu partyjnego sprzed 2017 roku.
Gospodarczy bilans prezydentury Emmanuela Macrona
Najbardziej niejednoznaczny pozostaje gospodarczy bilans prezydentury Emmanuela Macrona. Francja stała się krajem bardziej przyjaznym przedsiębiorcom i inwestorom, obniżono stawkę podatku dochodowego od przedsiębiorstw, zreformowano rynek pracy, a przez siedem kolejnych lat państwo zajmowało pierwsze miejsce w Europie pod względem liczby pozyskiwanych inwestycji zagranicznych. Bezrobocie, które w drugim kwartale 2017 r. wynosiło 9,5 proc., przez kilka lat wyraźnie spadało, a polityka przyciągania kapitału stała się jednym z najważniejszych elementów wizerunku Francji w epoce Macrona.
Odmienną ocenę tych lat przedstawia Marc Touati, ekonomista i prezes firmy doradztwa gospodarczego ACDEFI. W analizie opublikowanej w „Le Journal du Dimanche” określił on gospodarcze dziedzictwo Emmanuela Macrona jako naznaczone eksplozją długu, trwałymi deficytami oraz wzrostem wydatków publicznych, który nie doprowadził do proporcjonalnego zwiększenia potencjału francuskiej gospodarki. Jest to jedna z najbardziej zdecydowanych ocen prezydentury Macrona formułowanych przez francuskich ekonomistów, dlatego należy ją traktować jako głos w debacie, zarazem jednak oparty na danych Insee, Banku Francji i Międzynarodowego Funduszu Walutowego.
Najpoważniejszym argumentem Marca Touatiego jest wzrost francuskiego długu publicznego. Między pierwszym kwartałem 2017 r. a pierwszym kwartałem 2026 r. zwiększył się on, według przywołanych przez ekonomistę wyliczeń, o 56,7 proc., podczas gdy nominalny PKB Francji wzrósł o 34,4 proc. W wartościach bezwzględnych oznacza to wzrost zadłużenia o około 1280 miliardów euro, przy jednoczesnym zwiększeniu wartości wytwarzanej gospodarki o około 770 miliardów euro.
Touati różnicę tę interpretuje jako dowód, że dodatkowy dług nie został wykorzystany do dostatecznie skutecznego zwiększenia inwestycji, produktywności i zdolności rozwojowych kraju. Nie można jednak stwierdzić dosłownie, że różnica między wzrostem długu i PKB „zniknęła” z gospodarki, ponieważ zestawione zostały ze sobą zasób długu oraz roczny strumień wytwarzanej wartości, a część zadłużenia sfinansowała transfery społeczne i nadzwyczajne działania podejmowane podczas pandemii oraz kryzysu energetycznego. Porównanie to pokazuje jednak podstawowy problem francuskich finansów: zadłużenie rosło zdecydowanie szybciej niż gospodarka, która w przyszłości będzie musiała ten dług obsługiwać.
Skalę zmiany najlepiej przedstawia relacja długu publicznego do PKB. Pod koniec 2017 r. wynosiła ona 98,8 proc., natomiast w pierwszym kwartale 2026 r. francuski dług osiągnął 3536,1 miliarda euro, czyli 117,5 proc. PKB. Oficjalne dane Insee pokazują również, że w ciągu pierwszych trzech miesięcy 2026 r. zadłużenie zwiększyło się o kolejne 75,6 miliarda euro.
Marc Touati zestawia sytuację Francji z wynikami Niemiec i całej strefy euro. Według jego wyliczeń między początkiem 2017 r. a pierwszym kwartałem 2026 r. relacja długu do PKB spadła w Niemczech z 66,8 do 64,4 proc., a w strefie euro z 89,8 do 88,9 proc., podczas gdy we Francji wzrosła o blisko 19 punktów procentowych. Pandemia i kryzys energetyczny dotknęły również pozostałe państwa europejskie, dlatego ich konsekwencje nie wyjaśniają całej różnicy między francuskimi wynikami a bilansem jej najważniejszych partnerów.
Źródłem rosnącego zadłużenia pozostają utrzymujące się deficyty budżetowe. Touati oblicza, że między 2017 a początkiem 2026 r. średni francuski deficyt sektora finansów publicznych wynosił 5,1 proc. PKB, wobec 3,1 proc. w całej strefie euro. Francja nie zdołała trwale zbliżyć się do unijnego pułapu wynoszącego 3 proc. PKB, a okresy poprawy koniunktury nie zostały wykorzystane do odbudowania wystarczającego marginesu bezpieczeństwa przed kolejnymi kryzysami.
Równocześnie między 2017 a początkiem 2026 r. wydatki francuskich instytucji publicznych wzrosły nominalnie o 33,7 proc. Touati zwraca szczególną uwagę na zwiększenie wydatków bieżących o 31,8 proc., do około 550 miliardów euro, oraz wzrost liczby pracowników sektora publicznego z 5,88 do 6,06 miliona. W jego ocenie skala wzrostu nakładów pozostaje trudna do pogodzenia z odczuwanym przez Francuzów pogorszeniem funkcjonowania części usług publicznych, zwłaszcza ochrony zdrowia, edukacji oraz administracji.
W tym miejscu ujawnia się jedna z najważniejszych sprzeczności prezydentury Emmanuela Macrona. Polityk, który w 2017 r. obejmował władzę jako zwolennik modernizacji państwa, gospodarki podażowej i ograniczenia nieefektywnych wydatków, pozostawia po sobie państwo wydające i redystrybuujące więcej niż na początku jego kadencji. Nie oznacza to, że wszystkie dodatkowe wydatki były zbędne, lecz wskazuje, że reformom rynku pracy i opodatkowania przedsiębiorstw nie towarzyszyła równie głęboka przebudowa samego państwa.
Konsekwencje stanu finansów publicznych zaczęły być szczególnie widoczne na rynku obligacji po rozwiązaniu Zgromadzenia Narodowego w czerwcu 2024 r. i kolejnych kryzysach politycznych. Oprocentowanie dziesięcioletnich francuskich obligacji skarbowych, które w styczniu 2022 r. wynosiło około 0,1 proc., wzrosło do 4,1 proc. w sierpniu 2026 r., osiągając najwyższy poziom od listopada 2008 r. Równocześnie powiększyła się różnica między rentownością obligacji Francji i Niemiec, traktowana przez inwestorów jako jeden ze wskaźników ryzyka związanego z francuskimi finansami.
Wzrost rentowności obligacji oznacza, że państwo musi stopniowo przeznaczać coraz większe środki na obsługę zadłużenia. Marc Touati, powołując się na prognozy francuskiego Trybunału Obrachunkowego, wskazuje, że koszty odsetek mogą zbliżyć się do 77 miliardów euro w 2026 r., a w następnych latach nadal gwałtownie rosnąć. Dla porównania w 2017 r. roczna obsługa długu kosztowała około 41 miliardów euro, co pozostawiało znacznie więcej przestrzeni na finansowanie innych zadań państwa.
Rosnące oprocentowanie długu publicznego oddziałuje także na całą gospodarkę. Wyższe rentowności obligacji przekładają się z czasem na koszt kredytów dla przedsiębiorstw i gospodarstw domowych, ograniczając inwestycje, zakupy mieszkań i konsumpcję. Powstaje w ten sposób ryzyko mechanizmu, w którym słabszy wzrost gospodarczy zwiększa deficyt, większy deficyt wymusza dalsze zadłużanie, a rosnący dług podnosi koszty jego finansowania.
Niepokojącym sygnałem jest również liczba niewypłacalności przedsiębiorstw. Według Banku Francji w okresie dwunastu miesięcy zakończonym w czerwcu 2026 r. odnotowano 70 803 takie przypadki, najwięcej w historii prowadzonej serii. Dane te należy interpretować ostrożnie, ponieważ obejmują także skutki zakończenia nadzwyczajnej pomocy wprowadzonej podczas pandemii i powrót części upadłości odłożonych w czasie, ale skala zjawiska podważa obraz francuskiej gospodarki jako jednoznacznej beneficjentki polityki prowadzonej od 2017 r.
Pogorszeniu sytuacji przedsiębiorstw towarzyszy ponowny wzrost bezrobocia. W drugim kwartale 2026 r. stopa bezrobocia według metodologii Międzynarodowej Organizacji Pracy osiągnęła 8,3 proc., a więc najwyższy poziom od trzeciego kwartału 2020 r. Wynik ten nadal pozostaje lepszy niż w chwili obejmowania urzędu przez Macrona, lecz pokazuje, że dokonana wcześniej poprawa nie została w pełni utrwalona.
Równie trudny pozostaje bilans społeczny. W 2024 r. 15,4 proc. mieszkańców Francji metropolitalnej, czyli około 9,8 miliona osób, żyło poniżej granicy ubóstwa, a wskaźnik ten utrzymał się na najwyższym poziomie od początku porównywalnej serii w 1996 r. Dane te nie dowodzą, że wzrost ubóstwa był wyłącznie skutkiem decyzji Emmanuela Macrona, pokazują jednak, że bardzo wysoki poziom wydatków publicznych i rozbudowany system redystrybucji nie wystarczyły do rozwiązania najważniejszych problemów społecznych Francji.
Ocena gospodarczych rządów Emmanuela Macrona zależy zatem od przyjętej perspektywy. Zwolennicy prezydenta wskazują na reformy rynku pracy, spadek bezrobocia w pierwszych latach jego rządów, wzrost atrakcyjności inwestycyjnej kraju oraz skuteczne zabezpieczenie gospodarki podczas pandemii. Marc Touati i inni krytycy odpowiadają, że osiągnięcia te zostały sfinansowane zadłużeniem, nie doprowadziły do dostatecznego przyspieszenia wzrostu i pozostawiają następcy coraz mniejszy margines działania.
Emmanuel Macron przekazuje więc Francję gospodarczo bardziej otwartą na kapitał i przedsiębiorczość, ale równocześnie znacznie bardziej zadłużoną niż w 2017 r. Najważniejszym pytaniem nie jest już wyłącznie to, czy jego reformy były liberalne lub społecznie sprawiedliwe, lecz czy stworzyły gospodarkę zdolną finansować ambicje państwa bez dalszego zwiększania długu. Odpowiedź na to pytanie będzie jednym z zasadniczych elementów historycznej oceny jego dwóch kadencji.
Sondaż CSA dla CNews, Europe 1 i „Le Journal du Dimanche”, opublikowany we wrześniu 2026 r., pokazuje, że krytyczna ocena gospodarczego bilansu Emmanuela Macrona stała się we Francji zdecydowanie dominująca. Aż 66 proc. respondentów uznaje politykę gospodarczą prowadzoną podczas jego dwóch kadencji za złą, 28 proc. wystawia jej ocenę przeciętną, natomiast tylko 5 proc. uważa ją za dobrą. Wynik ten wskazuje, że reformy rynku pracy, obniżenie podatków dla przedsiębiorstw i wzrost atrakcyjności inwestycyjnej kraju nie zrównoważyły w społecznej świadomości rosnącego długu, wysokich kosztów życia oraz niezadowolenia ze stanu usług publicznych.
Najbardziej krytyczni pozostają Francuzi w wieku co najmniej 50 lat, wśród których 74 proc. źle ocenia gospodarczy bilans prezydenta, a jedynie 3 proc. uważa go za dobry. Negatywną opinię wyraża również 65 proc. osób w wieku od 35 do 49 lat oraz 52 proc. respondentów poniżej 35. roku życia, co pokazuje, że rozczarowanie obejmuje wszystkie pokolenia, chociaż jego skala rośnie wraz z wiekiem. Podobnie niewielkie są różnice między grupami społeczno-zawodowymi, ponieważ negatywną ocenę wystawia 61 proc. przedstawicieli CSP+ i 63 proc. badanych należących do CSP-.
Sondaż ma także znaczenie dla kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2027 r., ponieważ krytyka gospodarczego dziedzictwa Macrona łączy wyborców bardzo różnych nurtów politycznych. Na lewicy źle ocenia je 63 proc. respondentów, na prawicy 61 proc., natomiast wśród sympatyków Zjednoczenia Narodowego i Reconquête odsetek ten sięga 91 proc.; nawet w obozie prezydenckim tylko 17 proc. badanych wystawia polityce gospodarczej dobrą ocenę, podczas gdy 58 proc. uważa ją za przeciętną. Szczegółowe wyniki badania przedstawiamy w analizie „Tylko 5 proc. Francuzów dobrze ocenia politykę gospodarczą Emmanuela Macrona”.
Mocniejszą częścią dziedzictwa Macrona jest obronność, ponieważ budżet francuskich sił zbrojnych ma wzrosnąć z około 32 mld euro w 2017 r. do 64 mld euro w 2027 r., a idea europejskiej autonomii strategicznej znalazła się w głównym nurcie debaty na kontynencie. Prezydent pozostawia jednak Francję bez stabilnej większości parlamentarnej, z osłabionym blokiem centrowym i Zjednoczeniem Narodowym silniejszym niż w chwili jego pierwszego zwycięstwa. Jego następca odziedziczy zatem państwo o dużych ambicjach militarnych i europejskich, ale z ograniczonym marginesem finansowym oraz systemem politycznym coraz mniej zdolnym do przeprowadzania długofalowych reform. Szerzej analizujemy, jaką Francję Emmanuel Macron pozostawia po dziesięciu latach prezydentury, w osobnym opracowaniu.
Ocena rynku
Daniel Kretinsky to przedsiębiorca inwestujący m.in. w TotalEnergies, Editis, Casino et Fnac Dart, ale także w media. W wywiadzie dla „Le Figaro” ocenił epokę Emmanuela Macrona na rok przed końcem jego drugiej kadencji (27 maja 2026 r.):
„Francja skorzystała na polityce swojego prezydenta, który dzięki racjonalnym działaniom zdobył zaufanie inwestorów. Pozwoliło to Francji uniknąć gospodarczego upadku, jaki dotknął Niemcy. To właśnie zasługa prezydenta Macrona. Uważam za niesprawiedliwe, że nie otrzymuje uznania za ten zasadniczy wkład. Życzę Francji, aby ta polityka przyciągania kapitału i talentów była kontynuowana. To sprawa żywotna. Konkurencja jest dziś globalna i bezwzględna, a największe światowe potęgi brutalnie bronią swoich interesów gospodarczych i interesów własnych społeczeństw. Jeśli Francja odpowie polityką wrogą wobec kapitału, talentów i przedsiębiorczej motywacji, zapłaci za to bardzo wysoką cenę. Mam nadzieję, że uda nam się uniknąć takiego scenariusza. Jeśli chce się dzielić bogactwo, trzeba je najpierw stworzyć”.
Emmanuel Macron i idea walki z dezinformacją
W ostatnich miesiącach swojej drugiej kadencji Emmanuel Macron coraz częściej podkreśla konieczność zdecydowanej walki z dezinformacją i zagranicznymi operacjami wpływu. Równocześnie we Francji rozpoczęła się jednak szeroka debata nad granicami takich działań po tym, jak w Senacie przedstawiono propozycje nowych mechanizmów przeciwdziałania również tzw. „ingerencjom wewnętrznym”.
Część komentatorów i środowisk medialnych uznała, że tak szeroko sformułowane rozwiązania mogą prowadzić do nadmiernej kontroli debaty publicznej oraz ograniczania wolności słowa. W komentarzu opublikowanym na łamach Le Figaro Yves Thréard ostrzegł nawet przed ryzykiem stworzenia instytucji, która mogłaby oceniać dopuszczalność poglądów i informacji pojawiających się w przestrzeni publicznej. Zwolennicy proponowanych zmian odpowiadają natomiast, że nowe instrumenty są niezbędne do ochrony francuskiej demokracji przed kampaniami dezinformacyjnymi oraz coraz bardziej zaawansowanymi operacjami wpływu prowadzonymi w środowisku cyfrowym.
Spór ten stał się jednym z najbardziej wyrazistych elementów politycznej dyskusji u schyłku prezydentury Emmanuela Macrona i prawdopodobnie pozostanie ważnym tematem kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2027 roku.
Znaczenie dla świata
Emmanuel Macron jest jednym z głównych architektów europejskiej odpowiedzi na globalne wyzwania. Jego działania wpływają na relacje między Europą a innymi potęgami, takimi jak Donald Trump czy Xi Jinping.
Jego rola polega na próbie utrzymania Europy jako istotnego gracza w świecie coraz silniejszej rywalizacji między największymi mocarstwami.
Emmanuel Macron a Europa / Polska
Emmanuel Macron odgrywa centralną rolę w kształtowaniu polityki Unii Europejskiej. Jego decyzje wpływają na kierunek integracji, bezpieczeństwo oraz relacje gospodarcze w Europie.
Z perspektywy Polski jego polityka ma bezpośrednie znaczenie dla funkcjonowania Unii Europejskiej oraz relacji między państwami członkowskimi. Jednocześnie jego działania są kluczowe w kontekście przyszłych procesów politycznych, w tym wyborów prezydenckich we Francji w 2027 roku.
Étienne de Poncins, ambasador Francji w Warszawie, na łamach „Wszystko co Najważniejsze” opisuje Polskę i Francję jako istotnych partnerów w Europie. „Francja i Polska mają wiele wspólnego pod względem historycznym i kulturowym. Jest to między innymi miłość do wolności i chęć walki z hegemonizmem. Można powiedzieć, że jest to pewnego rodzaju buntowniczość. Jest też zamiłowanie do dyskusji – z bardzo ożywionym i skomplikowanym życiem politycznym” – twierdzi Étienne de Poncins.
Emmanuel Macron dziś
Emmanuel Macron pozostaje centralną postacią europejskiej polityki, a jego rola jest kluczowa w kontekście przyszłości Francji oraz zmian zachodzących w Unii Europejskiej, w tym procesów politycznych prowadzących do wyborów prezydenckich w 2027 roku.
Latem 2026 r. wydawało się, że u schyłku drugiej kadencji Emmanuel Macron zaczyna stopniowo odzyskiwać część społecznego zaufania, jednak wrześniowe badanie Ipsos bva-CESI dla „La Tribune Dimanche” odwróciło ten obraz. Pozytywnie działania prezydenta oceniło jedynie 16 proc. respondentów, o 5 punktów procentowych mniej niż w lipcu, natomiast odsetek ocen negatywnych wzrósł do 81 proc. Był to najniższy wynik Emmanuela Macrona w historii tego barometru i sygnał, że końcówka jego prezydentury upływa pod znakiem głębokiego kryzysu zaufania.
Spadek objął również polityczne zaplecze prezydenta, ponieważ wśród sympatyków Renaissance, MoDem i Horizons pozytywną opinię o jego działaniach wyraziło 53 proc. ankietowanych, aż o 19 punktów mniej niż w poprzednim pomiarze. Niskie notowania uzyskał także premier Sébastien Lecornu, którego dobrze oceniło 20 proc. Francuzów. Najczęściej wskazywanymi troskami społecznymi pozostawały siła nabywcza, przyszłość systemu socjalnego, stan środowiska oraz imigracja, co pokazuje, że o końcowym bilansie prezydentury decyduje przede wszystkim ocena sytuacji wewnętrznej kraju.
Rekordowa niepopularność Emmanuela Macrona nie oznacza jednak automatycznego wzrostu społecznego zaufania do któregokolwiek z możliwych następców. Większość badanych negatywnie oceniała możliwość objęcia prezydentury zarówno przez najważniejszych przedstawicieli lewicy i centrum, jak i przez kandydatów prawicy. Szczególnie niekorzystne dla obozu prezydenckiego było pogorszenie ocen Gabriela Attala i Édouarda Philippe’a, którzy muszą przekonać wyborców, że ich kandydatury nie oznaczają wyłącznie kontynuacji coraz gorzej ocenianej dekady Macrona.
Szczegółowe wyniki wrześniowego badania oraz ich znaczenie dla kampanii przed wyborami prezydenckimi przedstawiamy w analizie „Emmanuel Macron z 16 proc. pozytywnych ocen Francuzi odrzucają także jego następców”. Dane te należy odróżnić od sondaży intencji wyborczych, ponieważ Emmanuel Macron nie może ubiegać się o trzecią następującą po sobie kadencję, a badanie mierzyło ocenę sposobu sprawowania urzędu. Jego polityczne znaczenie polega przede wszystkim na tym, że kandydaci centrum będą w kampanii 2027 r. musieli jednocześnie korzystać z dorobku mijającej prezydentury i dystansować się od jej społecznego bilansu.
Kto może zostać następcą Emmanuela Macrona?
Zgodnie z francuską konstytucją Emmanuel Macron nie może ubiegać się o trzecią następującą po sobie kadencję prezydencką. Oznacza to, że wybory prezydenckie w 2027 roku otworzą nowy etap francuskiej polityki i zakończą okres dominacji politycznej obecnego prezydenta.
Wśród polityków najczęściej wymienianych jako potencjalni następcy znajdują się Édouard Philippe, były premier i lider partii Horizons, Marine Le Pen, od wielu lat przewodząca Zjednoczeniu Narodowemu, Jean-Luc Mélenchon reprezentujący radykalną lewicę oraz Bruno Retailleau, którego pozycja w centroprawicy wyraźnie wzrosła w ostatnich latach. Ostateczny układ kandydatów będzie jednak zależał od rozwoju sytuacji politycznej i decyzji poszczególnych ugrupowań.
Szczegółowe analizy kampanii, sylwetki kandydatów oraz aktualne sondaże publikujemy w naszym kompendium poświęconym wyborom prezydenckim we Francji w 2027 roku oraz w tekście „Wybory we Francji 2027. Najważniejsze pytania i odpowiedzi”, który na bieżąco wyjaśnia najważniejsze zagadnienia związane z francuską kampanią.
Dlaczego warto obserwować Emmanuela Macrona
Emmanuel Macron pozostaje jednym z najważniejszych europejskich przywódców, którego decyzje wpływają na przyszłość kontynentu. Jego strategia opiera się na próbie utrzymania Europy jako niezależnego ośrodka siły w świecie globalnej rywalizacji.
To polityk, którego rola będzie kluczowa nie tylko dziś, ale również w kontekście nadchodzących zmian politycznych we Francji i w całej Europie.
Sebastian Nizio



