Emmanuel Macron pozostanie centralną postacią wyborów prezydenckich 2027

Choć Emmanuel Macron nie będzie mógł kandydować w wyborach prezydenckich w 2027 roku, wszystko wskazuje na to, że pozostanie jedną z najważniejszych postaci całej kampanii. Tę właśnie tezę rozwija Arnaud Benedetti w opublikowanym w „Journal du Dimanche” felietonie poświęconym politycznemu dziedzictwu obecnego prezydenta Francji i jego wpływowi na przyszłą walkę o Pałac Elizejski.
.Arnaud Benedetti, dyrektor „Nouvelle Revue politique”, stawia pytanie fundamentalne dla francuskiej sceny politycznej: jaką rolę może odegrać urzędujący prezydent, który nie może już kandydować, ale którego dziesięcioletnie rządy będą nieustannie obecne w debacie publicznej? W jego ocenie Emmanuel Macron pozostanie „wielkim nieobecnym”, który jednocześnie będzie postacią centralną kampanii.
To właśnie wokół bilansu dwóch kadencji Macrona będzie organizowała się znaczna część wyborczej debaty. Każde wybory prezydenckie we Francji są bowiem jednocześnie projekcją przyszłości i sądem nad przeszłością. W 2027 roku oznacza to konieczność odpowiedzi na pytanie, czym naprawdę był macronizm po dekadzie sprawowania władzy: próbą modernizacji Francji czy też okresem politycznego i społecznego wyczerpania centrum.
Dziedzictwo Macrona może stać się ciężarem
Najbardziej interesująca w analizie Benedettiego jest obserwacja dotycząca politycznych spadkobierców Macrona. Szef „Nouvelle Revue politique” podkreśla, że obecny prezydent będzie zmuszony oddać obronę własnego bilansu innym kandydatom wywodzącym się z jego obozu politycznego. Problem polega jednak na tym, że niemal wszyscy potencjalni kandydaci centrum od miesięcy próbują budować wobec Macrona własną autonomię.
Dotyczy to przede wszystkim Édouarda Philippe’a oraz Gabriela Attala. Philippe od dawna stara się przedstawiać siebie jako polityka bardziej stabilnego, bardziej państwowego i bardziej zakorzenionego niż Emmanuel Macron. Attal natomiast próbuje budować pozycję nowego pokolenia centrum, mniej technokratycznego i bardziej politycznego.
Arnaud Benedetti zauważa jednak, że żadnemu z nich nie uda się całkowicie odciąć od dziedzictwa Macrona. W oczach wyborców pozostaną oni częścią tej samej historii politycznej. I właśnie tutaj pojawia się największy problem obozu prezydenckiego: jak jednocześnie korzystać z politycznego kapitału Macrona i dystansować się wobec jego słabości?
Sondaże pokazują bowiem sytuację paradoksalną. Emmanuel Macron zachowuje wciąż lojalny rdzeń elektoratu centrowego i proeuropejskiego, ale jednocześnie jego bilans oceniany jest przez dużą część społeczeństwa krytycznie lub bardzo krytycznie. Potencjalni następcy Macrona będą więc musieli odnaleźć niezwykle trudną równowagę: nie mogą być zbyt blisko obecnego prezydenta, aby nie zostać utożsamieni z „zużytą” władzą, ale nie mogą też odejść zbyt daleko, aby nie zostać oskarżonymi o polityczną zdradę.
Postmacronizm już się rozpoczął
Benedetti używa bardzo mocnego pojęcia: „postmacronizm”. W jego ocenie proces ten już się rozpoczął, przede wszystkim wewnątrz samego obozu prezydenckiego. Dawni polityczni „wasale” Macrona coraz wyraźniej budują własne pozycje i własne strategie polityczne.
Nie zmienia to jednak faktu, że genealogia polityczna pozostaje oczywista. Zarówno prawica, jak i lewica będą przypominały wyborcom, że Philippe, Attal czy inni kandydaci centrum są politycznymi dziećmi macronizmu. W praktyce oznacza to, że wybory 2027 mogą stać się nie tylko walką kandydatów, ale również referendum nad całą epoką Macrona.
To szczególnie istotne w sytuacji rosnących napięć społecznych, kryzysu finansów publicznych, sporów wokół imigracji, bezpieczeństwa i miejsca Francji w Europie. Przeciwnicy centrum będą próbowali przedstawić wybory jako konieczność definitywnego zamknięcia „ery Macrona”.
Z prawej strony będzie to robił Jordan Bardella i Zjednoczenie Narodowe, próbując połączyć zmęczenie macronizmem z krytyką migracji, globalizacji i elit europejskich. Z lewej strony Jean-Luc Mélenchon będzie przedstawiał Macrona jako symbol liberalizmu gospodarczego, technokracji i „prezydenta bogatych”.
Emmanuel Macron może próbować wpływać na kampanię
Arnaud Benedetti sugeruje również, że Emmanuel Macron może mieć trudność z całkowitym wycofaniem się z życia politycznego podczas kampanii 2027. Autor przypomina, że obecny prezydent już wcześniej sugerował możliwość interweniowania w debacie publicznej, zwłaszcza w przypadku zagrożeń związanych z „zagranicznymi ingerencjami”.
To niezwykle ważny sygnał. Benedetti stawia pytanie, czy Macron — przekonany o tym, że reprezentuje obóz „rozumu”, „Europy” i „postępu” — będzie potrafił powstrzymać się od prób wpływania na przebieg kampanii. W jego ocenie właśnie psychologia obecnego prezydenta może odgrywać tutaj istotną rolę.
Tekst Bededettiego wyraźnie sugeruje, że najlepszą decyzją dla samego Macrona byłoby pozostanie ponad polityczną walką i poza nią. Problem polega jednak na tym, że Emmanuel Macron nigdy nie był politykiem lubiącym wycofywać się w cień.
To sprawia, że wybory 2027 mogą być pierwszymi od wielu lat wyborami, w których główny bohater kampanii formalnie nie będzie kandydatem.
Kto może walczyć o Pałac Elizejski
Na rok przed wyborami lista potencjalnych kandydatów pozostaje długa, choć coraz wyraźniej widać głównych pretendentów.
Po stronie prawicy i narodowej prawicy centralną postacią pozostaje Jordan Bardella, który coraz częściej przedstawiany jest jako naturalny następca Marine Le Pen. Sama Marine Le Pen nadal pozostaje potencjalną kandydatką, choć jej przyszłość polityczna zależy również od sytuacji prawnej i wewnętrznych decyzji RN.
W centrum głównym kandydatem wydaje się Édouard Philippe, były premier Emmanuela Macrona i obecny mer Hawru. Coraz mocniej pozycjonuje się także Gabriel Attal, próbujący budować własną drogę polityczną po odejściu z Matignon.
Po lewej stronie niemal pewny wydaje się kolejny start Jean-Luka Mélenchona, który po raz czwarty może spróbować wejść do drugiej tury wyborów prezydenckich.
Coraz częściej pojawiają się również pytania o możliwość pojawienia się kandydatów spoza obecnego układu politycznego. Francuska scena pozostaje bowiem wyjątkowo niestabilna, a poziom nieufności wobec elit politycznych jest bardzo wysoki.
Kiedy odbędą się wybory prezydenckie we Francji
Wybory prezydenckie we Francji odbędą się wiosną 2027 roku. Dokładny termin nie został jeszcze oficjalnie ogłoszony, ale zgodnie z francuskim kalendarzem konstytucyjnym pierwsza tura powinna zostać przeprowadzona w kwietniu 2027 roku, a druga dwa tygodnie później.
Będą to pierwsze wybory od 2012 roku, w których Emmanuel Macron nie będzie kandydatem. W praktyce oznacza to początek nowej epoki politycznej we Francji — nawet jeśli, jak zauważa Arnaud Benedetti w „Journal du Dimanche”, cień obecnego prezydenta będzie unosił się nad całą kampanią aż do samego końca.
Arkadiusz Jordan
Paryż





