Michał KŁOSOWSKI: Czego Leon XIV szuka we Francji? 

Czego Leon XIV szuka we Francji? 

Photo of Michał KŁOSOWSKI

Michał KŁOSOWSKI

Zastępca Redaktora Naczelnego „Wszystko co Najważniejsze”, szef działu projektów międzynarodowych Instytutu Nowych Mediów, publikuje w prasie polskiej i zagranicznej. Autor programów radiowych i telewizyjnych. Stypendysta Departamentu Stanu USA oraz Instytutu Kultury Świętego Jana Pawła II rzymskiego Angelicum. Ukończył studia na Uniwersytecie Jagiellońskim, Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie i London University of Arts.

Ryc.Fabien Clairefond

zobacz inne teksty Autora

Pielgrzymka papieża Leona XIV do Francji może stać się jednym z najważniejszych gestów europejskiego początku tego pontyfikatu – pisze Michał KŁOSOWSKI

.Zapowiedziana na 25–28 września 2026 r. wizyta Leona XIV we Francji, choć w kalendarzu papieskich podróży apostolskich będzie zaledwie kolejnym, kilkudniowym wydarzeniem, rysuje się jako jeden z najważniejszych momentów pierwszego etapu jego pontyfikatu: nie tylko dlatego, że będzie to piąta zagraniczna podróż obecnego papieża, nie tylko dlatego, że Francja od osiemnastu lat nie gościła następcy św. Piotra w ramach pełnej, oficjalnej wizyty, ale przede wszystkim dlatego, że właśnie w tym kraju, tak głęboko naznaczonym zarazem pamięcią chrześcijańską i doświadczeniem radykalnej laickości, duchowym geniuszem świętych i bolesnymi ranami sekularyzacji, Leon XIV będzie mógł wypowiedzieć jedno z pierwszych wielkich europejskich przesłań swojego pontyfikatu.

Program papieskiej pielgrzymki

Wiadomo już, że papież w programie papieskiej pielgrzymki znajdą się Paryż , wystąpienie w siedzibie UNESCO oraz, według źródeł przywoływanych przez francuską prasę, prawdopodobne są także modlitewne etapy w odnowionej katedrze Notre-Dame, w Lourdes i być może w domu Roberta Schumana w Scy-Chazelles, co nadawałoby pielgrzymce nie tylko charakter duszpasterski, ale również głęboko symboliczny oraz europejski. Jeśli te zapowiedzi się potwierdzą, wizyta Leona XIV stanie się czymś więcej niż tradycyjnym spotkaniem papieża z lokalnym Kościołem: będzie próbą odczytania na nowo francuskiego laboratorium wiary, kultury, polityki, edukacji, pamięci i pojednania, a zarazem propozycją dla całej Europy, która coraz częściej musi pytać nie tylko o swoją skuteczność gospodarczą czy militarną, ale o własne, duchowe źródła.

Francja pozostaje bowiem jednym z najbardziej paradoksalnych miejsc na religijnej mapie Zachodu. Jest krajem laickim w sensie niemal doktrynalnym, przywiązanym do republikańskiej neutralności państwa, często nieufnym wobec jakiejkolwiek publicznej obecności religii, a zarazem obszarem o krajobrazie duchowym niemal nieusuwalnie uformowanym przez chrześcijaństwo: przez sanktuaria maryjne, wielkie szkoły duchowości, zgromadzenia zakonne, katolickie instytucje edukacyjne, katedry, pielgrzymki, świętych, myślicieli i polityków, których nie da się zrozumieć bez chrześcijańskiej wyobraźni moralnej. Dlatego wybór Francji nie jest przypadkowy, bo Leon XIV przybywa do kraju, który dla katolicyzmu europejskiego jest jednocześnie raną i obietnicą, pustką i pamięcią, polem kryzysu i miejscem zaskakującego odrodzenia.

Kard. Jean-Marc Aveline, przewodniczący Konferencji Episkopatu Francji i metropolita Marsylii, mówi o „wielkiej radości” Kościoła we Francji, ale jego słowa nie brzmią jak zwyczajowa kurtuazja po ogłoszeniu papieskiej wizyty. Metropolita Marsylii zorganizował w końcu wizytę papieża Franciszka na Dialogi Śródziemnomorskie, która jednak nie miała statusu państwowej. W jego wypowiedziach pobrzmiewa więc raczej świadomość, że przyjazd następcy św. Piotra jest dla francuskich katolików wydarzeniem łaski, wymagającym nie tylko organizacyjnego przygotowania, lecz także duchowego rozeznania: Kościół we Francji ma – jak podkreśla kardynał – przedstawić papieżowi to, czym żyje, a następnie przyjąć od niego „plan działania” na nadchodzące lata. To sformułowanie jest bardzo istotne, bo pokazuje także, że wrześniowa podróż nie będzie jedynie wizytą pocieszenia ani symbolicznym gestem obecności, lecz może stać się momentem strategicznej diagnozy: jak głosić Ewangelię w społeczeństwie, które nie tyle odrzuciło chrześcijaństwo wprost, ile często uznało je za język dawny, niekonieczny, prywatny, historyczny, a jednak w chwilach kryzysu wciąż powracający jako zasób sensu, piękna i wspólnotowej pamięci?

Francuskie odrodzenie czy próba użycia Kościoła?

Francuski Kościół rzeczywiście żyje dziś w napięciu między znakami nadziei a ciężarem poważnych wyzwań. Z jednej strony rośnie liczba młodych ludzi proszących o chrzest lub bierzmowanie, ożywia się ruch pielgrzymkowy, odradza się znaczenie sanktuariów maryjnych, a wiara, choć często mniejszościowa, bywa przeżywana bardziej świadomie, intensywnie i misyjnie. Z drugiej strony na obszarach wiejskich wiele wspólnot starzeje się i kurczy, a kryzys nadużyć seksualnych pozostaje bolesną raną, która – jak przyznaje kard. Aveline – nie została zamknięta, lecz nadal wymaga prawdy, naprawy, szacunku wobec ofiar, prewencji i długiego procesu uzdrawiania. Właśnie dlatego Francja może być dla Leona XIV miejscem szczególnie ważnym: tutaj widać w skondensowanej formie to, co przeżywa znaczna część Kościoła zachodniego, a więc przejście od katolicyzmu kulturowej oczywistości do katolicyzmu wyboru, od masowej przynależności do świadomego uczniostwa, od społecznego prestiżu do mniejszościowej wiary, która odzyskuje siłę nie przez dominację, lecz przez autentyczność, która często po prostu boli.

W tym sensie wizyta Leona XIV może być odczytywana jako papieskie wejście do „laboratorium Kościoła przyszłości”. Francja, jak zauważa francuski komentator Jean-Marie Guénois w „Le Figaro”, jest postrzegana w Rzymie jako miejsce paradoksalne: mimo twardego kontekstu laickości ujawnia się tam dynamizm duchowy, który czyni z francuskiego katolicyzmu model mniejszościowy, ale żywotny, bardziej kruchy instytucjonalnie, a równocześnie zdolny do głębokiego świadectwa. To niezwykle ważne, ponieważ wiele Kościołów Europy musi dziś pogodzić się z końcem pewnej epoki: nie da się już budować duszpasterstwa na założeniu, że wiara jest dziedziczona automatycznie, że społeczność lokalna sama reprodukuje chrześcijańskie praktyki, że instytucje wystarczą, by utrzymać przekaz, ani że kultura będzie naturalnym sprzymierzeńcem Kościoła. Tam, gdzie katolicyzm staje się mniejszościowy, musi stać się bardziej przejrzysty, bardziej misyjny, bardziej zakorzeniony w liturgii, wspólnocie, formacji, pięknie i świadectwie życia.

Dlatego też w całej podróży szczególne znaczenie będzie miało wystąpienie papieża w UNESCO. Nie jest to punkt programu przypadkowy ani wyłącznie dyplomatyczny, gdyż UNESCO łączy w sobie trzy przestrzenie, które dla Leona XIV – jak sugeruje kard. Aveline – są fundamentalne: edukację, naukę i kulturę. Jeśli papież zechce w Paryżu podjąć temat edukacji, będzie przemawiał nie tylko do katolików, ale do całego świata, w którym szkoła, uniwersytet i kultura coraz częściej stają się polami sporu o antropologię: o to, kim jest człowiek, czym jest wolność, czy prawda jest jedynie konstruktem, czy ciało ma znaczenie, czy technika potrzebuje etyki, czy rodzina pozostaje podstawową przestrzenią formacji, czy można wychowywać bez odniesienia do transcendencji, a także czy dialog między nauką a wiarą jest jeszcze możliwy w epoce ideologicznych uproszczeń. Także dla Kościoła we Francji temat edukacji jest szczególnie wrażliwy, ponieważ dotyka zarówno katolickiego szkolnictwa, jak i szerszego pytania o miejsce chrześcijańskiego dziedzictwa w społeczeństwie laickim. Według źródeł francuskich Leon XIV już wcześniej, w liście do biskupów Francji z 25 marca 2026 roku, miał zachęcać do obrony chrześcijańskiej tożsamości edukacji katolickiej, ale zarazem w duchu szacunku wobec przekonań każdego człowieka i otwartości na szerokie przyjmowanie uczniów. W tej równowadze można dostrzec jeden z kluczy jego pontyfikatu: Kościół nie ma rezygnować z własnej tożsamości, bo bez odniesienia do Chrystusa traci rację bytu, ale nie może też zamieniać tożsamości w ideologiczną twierdzę; ma być wyrazisty i gościnny, wierny i dialogiczny, zakorzeniony i zdolny do rozmowy z tymi, którzy nie podzielają jego wiary.

Nie ma ucieczki od Europy

Drugim wielkim tematem wizyty może stać się Europa. Jeśli papież rzeczywiście odwiedzi miejsce związane z Robertem Schumanem, jednym z ojców integracji europejskiej, będzie to gest o znaczeniu wyjątkowym. Schuman, ogłoszony przez papieża Franciszka czcigodnym sługą Bożym, uosabia wizję polityki, która wyrasta nie z cynizmu, dominacji czy współczesnego, technokratycznego zarządzania, lecz z moralnej wyobraźni pojednania. W kontekście wojny na Ukrainie, napięć geopolitycznych, kryzysu zaufania do instytucji europejskich, narastającego lęku społecznego i zmęczenia liberalnych demokracji przypomnienie francusko-niemieckiego pojednania jako realnego, historycznego cudu politycznego byłoby czymś więcej niż lekcją historii; byłoby wezwaniem do odbudowy Europy od wewnątrz, według linii szwów, które spięły powojenny kontynent na nowo.

Kard. Aveline podkreśla też, że doświadczenie europejskie pokazuje, iż narody, które wielokrotnie prowadziły ze sobą wojny, mogą wejść na drogę pojednania, a pojednanie może stać się konkretną drogą pokoju. To przesłanie ma dziś dramatyczną aktualność. Europa, która po II wojnie światowej zbudowała swój projekt polityczny na pamięci katastrofy, przebaczeniu i instytucjonalizacji współpracy, coraz częściej zachowuje się tak, jakby zapomniała, że pokój nie jest naturalnym stanem historii, ale owocem wymagającej pracy moralnej, politycznej i duchowej. Leon XIV, odwołując się do dziedzictwa Schumana, De Gasperiego czy Adenauera, mógłby przypomnieć, że europejska jedność była nie tylko projektem gospodarczym, ale również dziełem ludzi formowanych przez chrześcijańską wizję osoby, odpowiedzialności i dobra wspólnego.

Trzecim wymiarem wizyty będzie zapewne świętość. To może brzmieć zaskakująco w języku współczesnej polityki i mediów, ale właśnie dlatego jest tak ważne. Według kard. Aveline’a Leon XIV interesuje się duchowym bogactwem Francji, jej świętymi, tradycją miłosierdzia, charyzmatem maryjnym i postaciami, które współtworzyły początki katolickiej nauki społecznej, chcąc jakby wskazać, że Francja nie jest tylko krajem rewolucji, laickości i republikańskiego uniwersalizmu, ale także krajem św. Bernadety, św. Teresy z Lisieux, św. Jana Marii Vianneya, św. Wincentego à Paulo, Karola de Foucauld, brata Wawrzyńca od Zmartwychwstania, wielkich szkół duchowości, zakonów, sanktuariów i dzieł miłosierdzia. Jeżeli papież będzie mówił o świętości, nie będzie to ucieczka od problemów społecznych, lecz dotknięcie ich źródła: chrześcijaństwo odnawia świat nie wtedy, gdy zdobywa wpływy, ale wtedy, gdy rodzi ludzi przemienionych Ewangelią.

Papież, który lubi Francję

Warto zauważyć, że francuska prasa wskazuje na szczególną sympatię Leona XIV do Francji, jego znajomość języka francuskiego oraz odniesienia do duchowości francuskiej, zwłaszcza do brata Wawrzyńca od Zmartwychwstania, autora duchowości życia w obecności Boga. Ten szczegół może wydawać się poboczny, ale w rzeczywistości dużo mówi o stylu papieża. Jeśli istotnie jednym z jego mistrzów duchowych jest karmelita, który uczył odnajdywania Boga w zwyczajności, w codziennym trwaniu, w prostych czynnościach przeżywanych w Bożej obecności, to można przypuszczać, że Leon XIV będzie proponował Kościołowi mniej logikę widowiskowego triumfu, a bardziej logikę cierpliwej, wewnętrznej odnowy: powrotu do modlitwy, do sumienia, do formacji, do pokory, do cichej wierności, z której dopiero może narodzić się prawdziwa siła apostolska.

W kontekście papieskiej wizyty we Francji nie sposób pominąć także tematu życia, zwłaszcza w odniesieniu do francuskiej debaty o końcu życia. Według francuskich źródeł możliwa jest wizyta papieża w placówce opieki paliatywnej, co w sytuacji dyskusji parlamentarnej dotyczącej eutanazji miałoby bardzo mocny wymiar moralny i pastoralny. Leon XIV mógłby wówczas przypomnieć, że chrześcijańskie „nie” wobec eutanazji nie jest odmową współczucia, lecz wypływa z głębszego „tak” dla osoby chorej, kruchej, zależnej, cierpiącej i zbliżającej się do śmierci. W świecie, w którym godność coraz częściej mylona jest z autonomią, a wolność z możliwością ostatecznego rozporządzania sobą, Kościół będzie musiał na nowo nauczyć się mówić językiem, który nie tylko broni doktryny, ale przede wszystkim pokazuje piękno troski, czułości, obecności i opieki paliatywnej. 

W opowieści o pierwszej papieskiej pielgrzymce do Francji od 18 lat istotny jest też wymiar wewnątrzkościelny, który może okazać się dla Francji szczególnie ważny: liturgia, jedność i relacja ze środowiskami przywiązanymi do dawnego rytu. Francuski tekst źródłowy wskazuje, że Leon XIV miał w liście do biskupów Francji zwracać uwagę na wzrost wspólnot związanych z Vetus Ordo, ale jednocześnie na bolesną ranę dotyczącą celebracji Mszy św., sakramentu jedności, zalecając większą wzajemną wyrozumiałość, hojność włączania osób szczerze przywiązanych do dawnej liturgii oraz wierność orientacjom Soboru Watykańskiego II. To może być jeden z najbardziej delikatnych testów jego pontyfikatu: czy uda się prowadzić Kościół ku jedności nie przez administracyjne uproszczenia, ale przez cierpliwe rozeznanie, przez szacunek dla wrażliwości, przez unikanie zarówno ideologizacji tradycji, jak i lekceważenia duchowych potrzeb wiernych.

Wreszcie wizyta we Francji będzie miała znaczenie także dlatego, że wpisuje się w historię papieskich relacji z tym krajem. Jan Paweł II odwiedzał Francję wielokrotnie, traktując ją jako jedną z najważniejszych przestrzeni dialogu Kościoła z nowoczesnością; Benedykt XVI przybył tam w 2008 roku, wygłaszając pamiętne przemówienie do świata kultury w Kolegium Bernardynów i pielgrzymując do Lourdes; Franciszek pojawiał się na terytorium francuskim, między innymi w Strasburgu, Marsylii i Ajaccio, ale sam podkreślał, że nie była to pełna wizyta „we Francji” w sensie państwowym i duszpasterskim.

Leon XIV przyjedzie więc po długiej przerwie, w czasie, gdy Notre-Dame została już odbudowana, gdy Kościół francuski próbuje odzyskać wiarygodność po kryzysie nadużyć, gdy młodzi katechumeni stają się znakiem nadziei, a Europa ponownie uczy się, że pokój, kultura i edukacja nie są luksusem, lecz warunkiem przetrwania. Dlatego najważniejsze pytanie nie brzmi: dokąd dokładnie pojedzie papież? Ważniejsze jest pytanie: jaki obraz Kościoła i Europy wyłoni się z tej podróży? Jeśli Leon XIV połączy w jednym przesłaniu UNESCO, Notre-Dame, Lourdes, Schumana, katechumenów, ofiary nadużyć, edukację, życie, liturgiczną jedność i europejskie pojednanie, wówczas wrześniowa wizyta stanie się jednym z pierwszych wielkich tekstów programowych jego pontyfikatu – tekstem wypowiedzianym nie tylko słowami, lecz geografią, gestami, miejscami i spotkaniami. Będzie to opowieść o Kościele, który nie chce nostalgicznie wracać do dawnej pozycji społecznej, ale też nie chce rozpuścić się w języku świata, niejednokrotnie wrogiego; o Kościele, który ma odwagę uznać swoje rany, a równocześnie nie przestaje wierzyć w świętość; o Europie, która może jeszcze odnaleźć w sobie zdolność pojednania; o kulturze, która potrzebuje duszy; o edukacji, która bez pytania o człowieka staje się techniką; i o Francji, która choć często wydaje się oddalona od wiary, wciąż pozostaje jednym z miejsc, gdzie chrześcijaństwo może przemówić do nowoczesności z niezwykłą siłą.

.Wizyta Leona XIV we Francji może więc okazać się czymś znacznie większym niż papieską podróżą do jednego z europejskich krajów, stając się próbą odpowiedzi na pytanie, które dotyczy całego Zachodu: czy po utracie kulturowej oczywistości chrześcijaństwo potrafi stać się na nowo źródłem sensu, pojednania, piękna, odpowiedzialności i nadziei? Jeśli papież przyjeżdża – jak mówi kard. Aveline – aby słuchać, dodawać otuchy i przekazać „plan działania”, to francuski Kościół będzie musiał usłyszeć w tej wizycie nie tylko zaszczyt, ale wezwanie. A Europa, jeśli zechce słuchać uważnie, może odkryć, że w czasie wielkich lęków, politycznych napięć i duchowego zmęczenia najbardziej realistyczne przesłanie nie musi pochodzić z języka siły, lecz z języka pojednania, świętości, edukacji i życia.

Michał Kłosowski
Rzym

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 23 maja 2026
Fot. ABACA / Abaca Press / Forum