Kto wygra wybory we Francji w 2027 roku. Co pokazują sondaże i scenariusze

Kto wygra wybory we Francji w 2027 roku? Gdyby głosowanie odbywało się dziś, najsilniejszą pozycję wyjściową miałaby Marine Le Pen, która prowadzi we wszystkich najważniejszych wariantach pierwszej tury i w części badań wygrywa również symulacje finałowego głosowania. Nie oznacza to jednak, że wynik jest przesądzony, ponieważ o wyborze następcy Emmanuela Macrona zdecydują nie tylko obecne notowania kandydatów, lecz także skład drugiej tury, stopień rozproszenia centrum i lewicy oraz zdolność rywali Zjednoczenia Narodowego do zbudowania wspólnego frontu.
AKTUALIZACJA: 6 października 2026 r.
Marine Le Pen pozostaje kandydatką Zjednoczenia Narodowego w wyborach prezydenckich, natomiast Jordan Bardella przygotowywany jest do roli premiera w przypadku jej zwycięstwa. Szczegółowe informacje o terminie wyborów, zasadach głosowania, kandydatach i najważniejszych tematach kampanii przedstawia kompendium: „Wybory prezydenckie Francja 2027. Kto wygra, sondaże, kandydaci. Kompletny przewodnik”.
Kto wygra wybory we Francji w 2027 roku?
Najbardziej uczciwa odpowiedź brzmi dziś: Marine Le Pen jest faworytką, ale nie można jeszcze wskazać przyszłego prezydenta Francji. Kandydatka Zjednoczenia Narodowego posiada największy i najbardziej zdyscyplinowany elektorat, wyraźnie prowadzi w badaniach pierwszej tury, a po wyroku sądu apelacyjnego z 7 lipca 2026 r. jej droga do udziału w wyborach pozostaje otwarta. Sondaże pokazują zarazem, że znaczna część Francuzów nadal podchodzi do niej z obawą, dlatego jej przewaga w pierwszym głosowaniu nie może być automatycznie przeliczana na zwycięstwo w całych wyborach.
Najważniejsza rywalizacja nie toczy się obecnie o pierwsze, lecz o drugie miejsce. Édouard Philippe, Jean-Luc Mélenchon, Gabriel Attal, Raphaël Glucksmann i Bruno Retailleau zabiegają o elektoraty, które częściowo nakładają się na siebie, a równoczesny start kilku kandydatów tego samego obozu może doprowadzić do ich wzajemnej eliminacji. To właśnie nazwisko drugiego uczestnika finału będzie miało większe znaczenie dla końcowego wyniku niż różnica dwóch lub trzech punktów procentowych między kolejnymi sondażami pierwszej tury.
Francuski system wyborczy sprawia, że trzeba oddzielić dwa pytania: kto wygra pierwszą turę oraz kto zdobędzie większość w drugiej. Pierwsza tura nagradza zdolność mobilizacji własnego obozu, druga wymaga pozyskania wyborców kandydatów wyeliminowanych, przekonania niezdecydowanych oraz ograniczenia skali głosowania motywowanego przede wszystkim sprzeciwem wobec jednego z finalistów. Mechanikę głosowania i odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania wyjaśniamy w opracowaniu „Wybory we Francji 2027. Najważniejsze pytania i odpowiedzi”.
Marine Le Pen ma dziś najsilniejszą drogę do Pałacu Elizejskiego
Nowsze badanie Ifop-Fiducial dla LCI, „Le Figaro” i Sud Radio, przeprowadzone od 25 do 29 września 2026 r., daje Marine Le Pen od 31 do 36 proc. poparcia, zależnie od listy kandydatów. Sondaż objął 1527 dorosłych, w tym 1393 osoby wpisane do rejestrów wyborczych. Kandydatka Zjednoczenia Narodowego prowadzi we wszystkich dziesięciu wariantach pierwszej tury, co wzmacnia ocenę jej szans na finał, lecz nie rozstrzyga wyniku całych wyborów. Pełne wyniki, daty realizacji badań oraz porównanie poszczególnych konfiguracji publikujemy w stale aktualizowanym serwisie „Sondaże wyborów prezydenckich we Francji 2027. Najnowsze wyniki”.
Po orzeczeniu sądu apelacyjnego z 7 lipca zakończył się okres, w którym Jordan Bardella był traktowany jako podstawowy wariant zastępczy RN. Marine Le Pen potwierdziła start, zapowiedziała skargę kasacyjną i rozpoczęła kampanię, natomiast Bardella ma przygotowywać program przyszłego rządu, kandydatów do Zgromadzenia Narodowego oraz międzynarodowe zaplecze polityczne całego projektu. Zjednoczenie Narodowe przedstawia zatem wyborcom polityczny tandem, w którym Marine Le Pen ubiega się o prezydenturę, a Jordan Bardella przygotowuje się do objęcia stanowiska premiera.
Taki podział ról może być atutem, ponieważ pozwala połączyć doświadczenie wyborcze Marine Le Pen z popularnością Bardelli wśród młodszych wyborców, ale stwarza również ryzyko, że kampania będzie oceniana jako projekt przejęcia całej władzy wykonawczej przez jedno ugrupowanie. RN musi więc przekonać Francuzów nie tylko do swojej kandydatki, lecz także do wiarygodności programu gospodarczego, przygotowania przyszłego gabinetu i zdolności zdobycia większości parlamentarnej. Zwycięstwo w wyborach prezydenckich bez zaplecza w Zgromadzeniu Narodowym mogłoby bowiem prowadzić do kohabitacji albo szybkiego konfliktu między Pałacem Elizejskim a parlamentem.
Projekt ten zyskał we wrześniu 2026 r. nowe zaplecze wykraczające poza struktury RN. Marion Maréchal zapowiedziała, że zaangażuje wszystkie siły w zwycięstwo Marine Le Pen, a następnie pomoże budować większość parlamentarną dla rządu Jordana Bardelli, przy czym Identité-Libertés miałoby zachować ograniczoną odrębność programową i docierać do bardziej konserwatywnych oraz liberalnych gospodarczo wyborców prawicy. Deklaracja ta nie zmienia jeszcze wyników sondaży, ale wzmacnia zdolność Marine Le Pen do przedstawiania swojej kandydatury jako projektu przyszłej większości, a nie wyłącznie kampanii jednego ugrupowania; szerzej opisujemy ją w tekście „Marion MARÉCHAL rzuca wszystkie siły w kampanię Marine LE PEN”.
Kto może zatrzymać Marine Le Pen?
Najpoważniejszym konkurentem Marine Le Pen pozostaje Édouard Philippe, były premier i mer Hawru, który próbuje skupić wokół siebie wyborców centrum, umiarkowanej prawicy oraz część elektoratu rozczarowanego końcówką prezydentury Emmanuela Macrona. Jego największą przewagą jest doświadczenie państwowe i możliwość pozyskiwania poparcia z kilku stron sceny politycznej, natomiast podstawową słabość stanowi rywalizacja z Gabrielem Attalem. Kiedy obaj byli premierzy występują w tej samej konfiguracji sondażowej, Philippe traci część wyborców potrzebnych do zajęcia drugiego miejsca.
Badanie Ifop z końca września pokazuje koszt podziału centrum, ponieważ przy jednoczesnym starcie Philippe’a, Attala i Glucksmanna Philippe uzyskuje 16 proc., Mélenchon 15 proc., a Attal 8 proc. Gdy Philippe pozostaje jedynym kandydatem bloku centrowego, przy kandydaturze Glucksmanna, jego wynik rośnie do 21 proc., przy 16 proc. Mélenchona. Porównanie tych wariantów sugeruje, że ograniczenie konkurencji we własnym obozie może istotnie zwiększyć szanse Philippe’a na drugą turę, natomiast jednopunktowej przewagi w wariancie z Attalem nie należy traktować jako pewnego awansu.
Gabriel Attal próbuje przedstawiać się jako młodszy i bardziej dynamiczny następca Macrona, jednak jego samodzielna pozycja wyborcza pozostaje słabsza niż pozycja Philippe’a. Może mimo to odegrać rolę rozstrzygającą, ponieważ nawet kilkuprocentowe poparcie odebrane byłemu premierowi może zamknąć obu politykom drogę do finału. Największym problemem obozu centrowego nie jest zatem brak rozpoznawalnych kandydatów, ale ich nadmiar oraz niezdolność do ustalenia, kto powinien reprezentować cały obóz w pierwszej turze.
Czy druga tura Marine Le Pen i Jean-Luka Mélenchona staje się realna?
Najnowsze badanie Ipsos BVA wyraźnie wzmacnia scenariusz drugiej tury Marine Le Pen i Jean-Luka Mélenchona, choć nie pozwala jeszcze nazwać go przesądzonym ani jednoznacznie najbardziej prawdopodobnym. Lider Francji Nieujarzmionej uzyskuje od 15,5 do 17 proc. i zajmuje drugie miejsce w czterech spośród sześciu sprawdzanych konfiguracji, podczas gdy Édouard Philippe wyprzedza go jedynie w dwóch wariantach, w których pozostaje jedynym kandydatem dawnego obozu Emmanuela Macrona.
Znaczenie tego wyniku nie polega na gwałtownym wzroście notowań Mélenchona, lecz na wyjątkowej odporności jego elektoratu na zmiany listy kandydatów. Jego wynik pozostaje zbliżony niezależnie od tego, czy umiarkowaną lewicę reprezentuje Raphaël Glucksmann, czy Olivier Faure, podczas gdy poparcie dla Philippe’a i Attala zmienia się zasadniczo w zależności od tego, czy startują osobno, czy równocześnie. Mélenchon nie musi więc zdominować całej lewicy, aby wejść do finału; może wystarczyć, że zachowa własny zwarty elektorat, podczas gdy centrum podzieli głosy pomiędzy dwóch byłych premierów.
Przywołane badanie Ipsos nie obejmowało drugiej tury, ale nowszy sondaż Toluna Harris Interactive dla M6 i RTL, opublikowany 28 września i przeprowadzony od 22 do 24 września 2026 r., już ją testował. Wśród osób pewnych udziału i wskazujących jednego z finalistów Marine Le Pen otrzymuje 69 proc. wobec 31 proc. Mélenchona, a w pojedynku z Philippe’em 57 proc. wobec 43 proc. Mélenchon pozostaje więc w tym badaniu znacznie słabszym rywalem kandydatki RN w finale, co trzeba odróżniać od jego możliwości zajęcia drugiego miejsca w pierwszej turze. Pokazuje to zasadniczy paradoks jego pozycji: Mélenchon może mieć coraz bardziej realną drogę do drugiej tury, pozostając zarazem rywalem, przeciwko któremu Marine Le Pen najłatwiej byłoby zgromadzić część wyborców centrum i umiarkowanej prawicy.
Jean-Luc Mélenchon posiada inną drogę do finału. Lider Francji Nieujarzmionej dysponuje zdyscyplinowanym elektoratem i doświadczeniem trzech wcześniejszych kampanii, a w 2022 r. do wejścia do drugiej tury zabrakło mu niewiele ponad czterystu tysięcy głosów. Jeżeli centrum pozostanie podzielone między Philippe’a i Attala, a wyborcy lewicy zaczną traktować Mélenchona jako jedynego kandydata mającego realną szansę na finał, może on ponownie uruchomić mechanizm głosu użytecznego.
Wejście Mélenchona do drugiej tury nie oznaczałoby jednak, że stałby się faworytem całych wyborów. Poziom odrzucenia lidera Francji Nieujarzmionej pozostaje bardzo wysoki, a Marine Le Pen mogłaby w takim pojedynku zabiegać nie tylko o wyborców prawicy, lecz także o część centrum obawiającego się programu gospodarczego i stylu politycznego Mélenchona. Paradoks kampanii polega więc na tym, że kandydat lewicy może mieć łatwiejszą drogę do zajęcia drugiego miejsca niż do zdobycia większości w finałowym głosowaniu.
Raphaël Glucksmann reprezentuje bardziej umiarkowaną część lewicy i posiada mniejszy elektorat negatywny, ale dotychczas nie zdołał przełożyć względnie dobrych ocen osobistych na dynamikę pozwalającą wyprzedzić Mélenchona oraz najsilniejszych kandydatów centrum. Jego szanse zależą od wyniku prawyborów, poparcia Partii Socjalistycznej oraz zdolności ograniczenia liczby pozostałych kandydatów lewicowych. Samo zjednoczenie części socjaldemokratycznej nie musi wystarczyć, jeżeli w wyborach niezależnie wystartują Mélenchon, Fabien Roussel, przedstawiciel ekologów i inni pretendenci.
Bruno Retailleau pozostaje oficjalnym kandydatem Republikanów, lecz jego obecne notowania nie zapewniają mu miejsca w drugiej turze. Może jednak wpływać na wynik, odbierając głosy zarówno Édouardowi Philippe’owi, jak i Marine Le Pen, a powodzenie jego kampanii będzie zależało od tego, czy przekona wyborców, że tradycyjna prawica może odzyskać samodzielność między macronizmem a Zjednoczeniem Narodowym. Podobną rolę mogą odegrać David Lisnard i Nicolas Dupont-Aignan, nawet jeżeli nie staną się głównymi uczestnikami wyścigu.
Nowym, wyraźniej zarysowanym elementem tego układu jest przygotowywana kandydatura Érica Zemmoura, którego jako reprezentanta Reconquête wskazała Sarah Knafo. Zemmour nie ogłosił jeszcze formalnie startu, ale deklaruje uzyskanie 350 z wymaganych 500 podpisów, natomiast poparcie dla jego ugrupowania wynosi około 4 proc. Nie czyni go to obecnie kandydatem do drugiej tury, może jednak zwiększyć rozproszenie głosów prawicy i ograniczyć możliwość przejmowania przez Marine Le Pen oraz Bruna Retailleau wszystkich wyborców domagających się zaostrzenia polityki migracyjnej; więcej w tekście „Éric Zemmour rozpoczyna kampanię przed wyborami 2027”.
Najważniejsze scenariusze wyborów prezydenckich we Francji
Pierwszy scenariusz zakłada drugą turę Marine Le Pen i Édouarda Philippe’a. Jest to wariant potencjalnie najtrudniejszy dla Marine Le Pen, ale dojdzie do niego tylko wtedy, gdy Édouard Philippe skupi większość wyborców centrum, ograniczy konkurencję Gabriela Attala i pozyska część umiarkowanej prawicy. Taki finał byłby prawdopodobnie najbardziej wyrównany, ponieważ Philippe mógłby liczyć na znaczną część wyborców lewicy głosujących przeciw RN, ale Marine Le Pen mogłaby przeciwstawić mu krytykę bilansu dziesięciu lat macronizmu.
Drugi scenariusz prowadzi do pojedynku Marine Le Pen z Jean-Lukiem Mélenchonem. Stałby się realny, gdyby Philippe i Attal podzielili centrum, Glucksmann nie zdołał podporządkować sobie umiarkowanej lewicy, a wyborcy tego obozu zaczęli przenosić poparcie na kandydata Francji Nieujarzmionej jako jedynego zdolnego wejść do finału. W takim układzie Marine Le Pen miałaby obecnie znacznie szerszą możliwość pozyskania wyborców spoza własnego obozu niż w starciu z kandydatem umiarkowanego centrum.
Trzeci scenariusz zakłada wystawienie wspólnego kandydata reprezentującego elektorat od socjaldemokratycznej lewicy po republikańską prawicę. Taką propozycję przedstawił Gabriel Attal 3 października 2026 r., kierując apel również do wyborców Raphaëla Glucksmanna i dopuszczając możliwość prawyborów. Poszerza to debatę o jedności poza sam spór o reprezentowanie centrum i centroprawicy, ponieważ wymagałoby pogodzenia bardziej zróżnicowanych oczekiwań programowych. Wspólny kandydat musiałby przekonać potencjalnych partnerów, że potrafi reprezentować ich priorytety oraz prowadzić kampanię umożliwiającą wejście do drugiej tury.
Taki projekt mógłby ograniczyć ryzyko wzajemnego odbierania głosów przez kilku pretendentów, lecz jego skuteczność zależałaby od reakcji ich elektoratów na wybraną osobę i program. Awans do finału oraz zdobycie większości w starciu z Marine Le Pen pozostają dwoma odrębnymi zadaniami. Sam apel Attala nie pozwala jeszcze wskazać uczestników przyszłego porozumienia ani uznać któregokolwiek polityka za jego wspólnego reprezentanta. Mechanizm tej propozycji i warunki jej realizacji omawiamy w analizie pomysłu Attala na wspólnego kandydata ”Jest pomysł na pokonanie Marine LE PEN w wyborach 2027”.
Czwarty scenariusz tworzy wydarzenie, którego obecne badania nie potrafią przewidzieć: głęboki kryzys gospodarczy, gwałtowna zmiana sytuacji międzynarodowej, rozstrzygnięcie prawne dotyczące któregoś z kandydatów, przełomowa debata albo pojawienie się nowego uczestnika wyścigu. Francuskie wybory wielokrotnie pokazywały, że kandydat prowadzący kilka miesięcy przed głosowaniem nie musi wejść do drugiej tury, natomiast polityk traktowany początkowo jako kandydat drugiego planu może przejąć elektorat całego obozu. Dlatego sondaże należy czytać jako obraz aktualnego układu sił, a nie gotową prognozę wyniku; sposób ich interpretowania szerzej przedstawiamy w analizie „Sondaże wyborów prezydenckich we Francji 2027 co dziś naprawdę pokazują?”.
Co naprawdę zdecyduje o wyniku wyborów
Pierwszym czynnikiem będzie liczba kandydatów centrum i lewicy. Marine Le Pen korzysta dziś z konsolidacji własnego obozu, podczas gdy jej konkurenci dzielą się głosami wyborców o zbliżonych poglądach, dlatego nawet niewielkie przesunięcia między Philippe’em, Attalem, Mélenchonem i Glucksmannem mogą zdecydować o składzie drugiej tury. Nie chodzi przy tym o sumę poparcia całego obozu, lecz o to, czy jeden kandydat zdoła zgromadzić wystarczająco dużo głosów, aby zająć drugie miejsce.
Drugim czynnikiem będzie zdolność Marine Le Pen do dalszego obniżania własnego elektoratu negatywnego. Zjednoczenie Narodowe nie musi już walczyć o samo wejście do finału, lecz o przekonanie wyborców, którzy wcześniej głosowali przeciw Le Pen niezależnie od nazwiska jej konkurenta. Wiarygodność gospodarcza, stosunek do Unii Europejskiej, polityka wobec Rosji i Ukrainy oraz przygotowanie Bardelli do objęcia stanowiska premiera będą pod tym względem równie istotne jak migracja i bezpieczeństwo.
Trzecim czynnikiem będzie odpowiedź Francuzów na pytanie, czy chcą kontynuacji, korekty czy całkowitego zerwania z dziesięcioleciem Macrona. Philippe i Attal muszą korzystać z doświadczenia zdobytego u boku obecnego prezydenta, ale równocześnie przekonywać, że ich zwycięstwo nie oznacza prostego przedłużenia jego polityki. Marine Le Pen oraz Mélenchon będą natomiast przedstawiać wybory jako moment odrzucenia całego dotychczasowego systemu, choć proponują dwa całkowicie odmienne kierunki zmiany.
Czwartym czynnikiem stanie się zdolność przyszłego prezydenta do rządzenia po zwycięstwie. Francuzi będą oceniali nie tylko osobowość kandydatów, lecz także ich kandydatów na premiera, zaplecze parlamentarne, przygotowanie programu i możliwość zbudowania większości w Zgromadzeniu Narodowym. Kampania prezydencka może więc stopniowo zmieniać się z konkursu popularności w test gotowości do przejęcia odpowiedzialności za państwo.
Kto ma największe szanse wygrać wybory we Francji?
Według stanu na 6 października 2026 r. Marine Le Pen pozostaje faworytką, ponieważ nowsze badania potwierdzają jej przewagę w pierwszej turze, a sondaż Toluna Harris Interactive daje jej wyraźne prowadzenie także w obu opublikowanych wariantach finału. Philippe wypada w tym porównaniu lepiej niż Mélenchon, lecz również przegrywa z kandydatką RN, dlatego ocenę wyrównanej drugiej tury trzeba zawsze wiązać z konkretnym badaniem i jego datą. Wyniki z końca września wzmacniają pozycję Le Pen, ale pozostają pomiarem obecnych deklaracji wyborców, a nie prognozą rezultatu głosowania wiosną 2027 r.
Édouard Philippe ma obecnie najbardziej czytelną drogę do pokonania Le Pen, ale tylko pod warunkiem ograniczenia rozdrobnienia centrum i wejścia do drugiej tury. Jean-Luc Mélenchon może wykorzystać podział konkurentów i znaleźć się w finale, jednak jego możliwości zbudowania większości przeciw kandydatce RN są dzisiaj wyraźnie słabsze. Attal, Glucksmann i Retailleau pozostają ważnymi uczestnikami kampanii, lecz na obecnym etapie musieliby zasadniczo zmienić jej dynamikę, aby stać się głównymi faworytami.
.Odpowiedź na pytanie, kto wygra wybory we Francji w 2027 roku, będzie zatem zależała od dwóch kolejnych selekcji. Najpierw rozstrzygnie się, kto spośród podzielonych konkurentów Marine Le Pen zajmie drugie miejsce, następnie zaś, czy zwycięzca tej rywalizacji będzie w stanie zgromadzić wokół siebie większość wyborców odrzucających Zjednoczenie Narodowe. Dziś najbardziej prawdopodobne jest zwycięstwo Marine Le Pen w pierwszej turze, natomiast prawdziwym początkiem walki o Pałac Elizejski będzie dopiero ogłoszenie nazwiska jej finałowego przeciwnika.
Arkadiusz Jordan
Paryż



