Francja. Rozpoczyna się walka o sukcesję po Emmanuelu Macronie

Francuska scena polityczna coraz wyraźniej wchodzi w logikę kampanii prezydenckiej, choć do wyborów pozostał jeszcze blisko rok. W Paryżu rozpoczyna się sezon wielkich politycznych wieców, demonstracji siły i mobilizacji własnych obozów. To moment szczególny: po raz pierwszy od 2012 roku Emmanuel Macron nie będzie kandydatem, a cała klasa polityczna przygotowuje się do walki o sukcesję po dekadzie macronizmu.
.Wszystko wskazuje na to, że lato 2025 roku stanie się symbolicznym początkiem prawdziwej kampanii przed wyborami prezydenckimi 2027. Poszczególni kandydaci starają się pokazać, że posiadają strukturę, elektorat, energię polityczną i zdolność mobilizacji własnego obozu. Coraz mniej chodzi o same deklaracje programowe. Coraz bardziej o demonstrację siły.
Gabriel Attal, Édouard Philippe i Bruno Retailleau zaczynają wyścig o centrum i prawicę
Sezon politycznych wieców otworzy były premier Gabriel Attal, który 30 maja 2026 r. organizuje wielkie spotkanie polityczne w Porte de Versailles w Paryżu. 22 maja 2026 r. Attal już ogłosił, że wystartuje w tych wyborach.
Kilka tygodni później, 20 czerwca 2026 r., swoich zwolenników zgromadzi Bruno Retailleau podczas wydarzenia w Parc floral de Vincennes.
Kulminacją letniej sekwencji centrum i umiarkowanej prawicy ma być wielki wiec Édouarda Philippe’a zaplanowany na 5 lipca 2026 r. w Adidas Arena w Paryżu.
Oficjalnie wszyscy deklarują jedność obozu centrum i potrzebę odpowiedzialności wobec przyszłości Francji. W praktyce trwa jednak bezwzględna rywalizacja o dominację w świecie postmacronizmu. Gabriel Attal próbuje przedstawić się jako kandydat nowego pokolenia centrum, bardziej polityczny i bardziej dynamiczny niż Emmanuel Macron. Édouard Philippe buduje obraz polityka państwowego, spokojniejszego i bardziej stabilnego. Bruno Retailleau natomiast chce przesunąć debatę na prawo, koncentrując się na bezpieczeństwie, autorytecie państwa i kwestiach migracyjnych.
To walka o ten sam elektorat: umiarkowane centrum, liberalną prawicę oraz wyborców obawiających się zarówno chaosu politycznego, jak i zwycięstwa Rassemblement national.
Jednym z głównych problemów obozu centrum pozostaje brak naturalnego mechanizmu wyłonienia jednego kandydata po Emmanuelu Macronie. Coraz więcej wskazuje na to, że nie odbędą się żadne prawybory. W praktyce o pozycji kandydatów decydować będą więc sondaże, zdolność mobilizacji i siła medialna.
Jordan Bardella i cień Marine Le Pen
Nad całą kampanią unosi się jednak przede wszystkim pytanie o przyszłość Rassemblement national. 7 lipca 2026 r. Marine Le Pen ma poznać decyzję sądu apelacyjnego dotyczącą możliwości startu w wyborach prezydenckich. Od tego momentu może zależeć cała architektura kampanii 2027.
Jeżeli Marine Le Pen będzie mogła kandydować, francuska scena polityczna pozostanie w dużej mierze kontynuacją dotychczasowego układu. Jeżeli jednak jej sytuacja prawna uniemożliwi start, naturalnym kandydatem narodowej prawicy stanie się Jordan Bardella.
Analizy publikowane we „Wszystko co Najważniejsze” wskazują, że Bardella przestaje być już wyłącznie „następcą Marine Le Pen”, a coraz bardziej buduje własny polityczny autorytet. Młody lider RN próbuje połączyć twardą linię w sprawach migracji i bezpieczeństwa z bardziej uporządkowanym i „prezydenckim” stylem komunikacji.
Dla centrum i umiarkowanej prawicy sytuacja pozostaje niebezpieczna. Wielu polityków obawia się, że Bardella mógłby okazać się trudniejszym przeciwnikiem niż sama Marine Le Pen, zwłaszcza wśród młodszych wyborców.
Jean-Luc Mélenchon i lewica także mobilizują swoje obozy
Kampanię rozpoczyna również francuska lewica. Jean-Luc Mélenchon zapowiedział wielkie spotkanie polityczne 7 czerwca 2026 r. Tydzień później własny wiec organizuje Raphaël Glucksmann. To sygnał, że również po lewej stronie rozpoczyna się walka o dominację przed 2027 rokiem.
Mélenchon pozostaje centralną postacią radykalnej lewicy i niemal pewnym kandydatem La France insoumise. Lider LFI po raz czwarty może spróbować wejść do drugiej tury wyborów prezydenckich. W 2022 roku zabrakło mu do tego około 420 tysięcy głosów. Kluczowa dla Mélenchona jest mobilizacja imigranckich przedmieść.
Jednocześnie coraz bardziej widoczne stają się napięcia między bardziej radykalną lewicą Mélenchona a umiarkowaną lewicą reprezentowaną przez Glucksmanna. Spór dotyczy nie tylko gospodarki czy Europy, ale także kwestii migracji, islamu, tożsamości republikańskiej i stosunku do konfliktów międzynarodowych.
Kto może kandydować w wyborach prezydenckich 2027
Z zestawieniu „Wszystko co Najważniejsze” liczba nazwisk potencjalnych kandydatów wyborów prezydenckich 2027 przekroczyła 30.
Po stronie narodowej prawicy głównymi postaciami pozostają Marine Le Pen i Jordan Bardella. W centrum najczęściej wymieniani są Édouard Philippe i Gabriel Attal. Na prawej stronie Republikanów coraz większą rolę odgrywa Bruno Retailleau. Po lewej niemal pewny wydaje się kolejny start Jean-Luka Mélenchona, a własną przestrzeń polityczną próbuje budować Raphaël Glucksmann. Nie wyklucza swojego startu były prezydent François Hollande.
W przestrzeni publicznej pojawiają się także nazwiska François Ruffina, Davida Lisnarda, Sary Knafo, Fabiena Roussela czy Marion Maréchal, choć ich realne szanse pozostają dziś znacznie mniejsze.
Francja wchodzi w nową epokę polityczną
Najważniejsze w rozpoczynającej się kampanii jest jednak coś jeszcze. Po raz pierwszy od dekady francuska polityka będzie musiała funkcjonować bez Emmanuela Macrona jako kandydata. To oznacza początek nowej epoki.
Wszystkie obozy próbują dziś odpowiedzieć na to samo pytanie: kto będzie w stanie przejąć polityczne centrum Francji i zbudować nową większość po epoce macronizmu? Czy będzie to umiarkowane centrum Philippe’a lub Attala? Narodowa prawica Bardelli? Radykalna lewica Mélenchona? A może pojawi się zupełnie nowa konfiguracja polityczna?
Oczywistym jest też pytanie, komu uda się wejść do drugiej tury wyborów prezydenckich 2027. Jeśli do drugiej tury wejdą Jean-Luc Mélenchon i Jordan Bardella, jest to jedyna możliwość układu sił, aby najwięcej głosów wyborców otrzymał Bardella.
Francja coraz wyraźniej wchodzi w kampanię, która może okazać się najbardziej nieprzewidywalną kampanią prezydencką od wielu dekad.
Arkadiusz Jordan
Paryż





