Jordan Bardella zmienia francuską prawicę i przestaje być politykiem protestu [Luc ROUBAN]

Jeszcze kilka lat temu Zjednoczenie Narodowe było we Francji przede wszystkim partią sprzeciwu. Ugrupowaniem zdolnym do mobilizowania gniewu, ale jednocześnie otoczonym politycznym „szklanym sufitem”, który miał uniemożliwiać realne przejęcie władzy. Dziś coraz więcej francuskich politologów i analityków uważa jednak, że ten mechanizm zaczyna się rozpadać.
.Luc Rouban, dyrektor badań w CNRS i jeden z najbardziej znanych badaczy francuskiej sceny politycznej, w rozmowie na łamach „Journal du Dimanche” na rok przed wyborami prezydenckimi stawia tezę wyjątkowo mocną: „Zjednoczenie Narodowe stało się centrum ciężkości francuskiej prawicy”.
To zdanie dobrze pokazuje skalę przemiany, jaka dokonała się wokół Jordana Bardelli i Marine Le Pen. Problemem francuskiej polityki nie jest już bowiem pytanie, czy RN może zdobywać wysokie wyniki wyborcze. Coraz częściej chodzi raczej o to, czy pozostałe siły polityczne są jeszcze w stanie zatrzymać długoterminową przebudowę całej prawicy wokół tematów narzuconych przez Bardellę.
Jordan Bardella przestał mówić wyłącznie o imigracji
Luc Rouban zwraca uwagę, że sukces RN nie wynika już wyłącznie z kwestii bezpieczeństwa czy imigracji. Zjednoczenie Narodowe coraz wyraźniej przesuwa się także w stronę narracji gospodarczej.
Jordan Bardella mówi dziś o przedsiębiorczości, pracy, obniżaniu obciążeń i wzmacnianiu siły nabywczej. To bardzo istotna zmiana. Przez lata francuska prawica próbowała przedstawiać RN jako ugrupowanie niezdolne do odpowiedzialnego myślenia gospodarczego. Tymczasem Bardella stara się budować obraz polityka, który nie chce już jedynie protestować przeciwko systemowi, ale potrafi mówić o zarządzaniu państwem.
To właśnie dlatego Luc Rouban uważa, że pojęcie „szklanego sufitu” przestaje być adekwatne. Dawniej zakładano, że RN może wygrać pierwszą turę wyborów, ale w drugiej zostanie zablokowane przez szeroki front przeciwników (t.zw. „front republikański”). Dziś francuski elektorat jest jednak znacznie bardziej rozproszony, płynny i zmęczony dotychczasowym układem politycznym.
Równocześnie samo RN zmienia swój profil społeczny. Nadal posiada silny elektorat ludowy, ale coraz mocniej przyciąga również klasy średnie i część bardziej zamożnych wyborców prawicy.
Bardella próbuje połączyć suwerenność z gospodarką
Jedną z najważniejszych zmian ostatnich lat jest próba połączenia przez Jordana Bardellę dwóch światów, które przez długi czas pozostawały wobec siebie nieufne: elektoratu ludowego i części środowisk gospodarczych.
Luc Rouban podkreśla, że właśnie tutaj rozgrywa się dziś najważniejsza strategiczna bitwa RN. Bardella tłumaczy, że chce zmniejszyć różnicę między wynagrodzeniem brutto i netto, ograniczyć część składek oraz poprawić poziom dochodów pracowników. Tego typu postulaty mogą jednocześnie podobać się przedsiębiorcom oczekującym niższych obciążeń i wyborcom domagającym się poprawy poziomu życia.
Problem polega jednak na tym, że ta strategia niesie również ryzyko napięcia wokół finansowania usług publicznych.
RN doskonale rozumie, że jego elektorat pozostaje bardzo przywiązany do państwa socjalnego, ochrony zdrowia, szkoły publicznej czy usług lokalnych. Zjednoczenie Narodowe nie chce dziś wyglądać jak klasyczna liberalna prawica gospodarcza. Próbuje raczej budować model silnego państwa narodowego chroniącego zarówno granice, jak i poziom życia własnych obywateli.
To właśnie dlatego Luc Rouban mówi o „nostalgii gaullistowskiej”, obecnej w części francuskiego społeczeństwa. RN stara się przedstawiać siebie jako ugrupowanie zdolne do odbudowy silnego państwa, narodowej suwerenności i politycznej sprawczości Francji.
Emmanuel Macron nie zatrzymał poczucia słabości państwa
Zdaniem Luka Roubana obecna sytuacja międzynarodowa sprzyja właśnie takim narracjom. Wojna, kryzysy energetyczne, napięcia handlowe i niepewność gospodarcza wzmacniają społeczne poczucie zagrożenia. W takich warunkach rośnie zapotrzebowanie na państwo silne, zdolne do ochrony własnych obywateli i własnych interesów.
Luc Rouban uważa, że Emmanuel Macron nie zdołał całkowicie przekonać Francuzów, iż obecny model polityczny potrafi skutecznie chronić kraj przed kolejnymi kryzysami. To właśnie w tej przestrzeni politycznej rośnie dziś Jordan Bardella.
Zjednoczenie Narodowe coraz skuteczniej wykorzystuje poczucie słabości państwa, kryzys autorytetu instytucji oraz zmęczenie częścią elit politycznych i gospodarczych. Dlatego RN przestaje być postrzegane wyłącznie jako partia protestu. Coraz częściej staje się dla części wyborców możliwą alternatywą władzy.
Jean-Luc Mélenchon pomaga normalizacji RN
Jedna z najbardziej interesujących tez Luka Roubana dotyczy zmiany politycznego „straszaka” we Francji. Politolog uważa, że demonizacja La France insoumise i Jean-Luka Mélenchona częściowo zastąpiła dawną demonizację Zjednoczenia Narodowego.
To bardzo ważna zmiana psychologiczna. Przez lata Front Narodowy, a później RN, pełnił rolę ugrupowania całkowicie wykluczonego z republikańskiego centrum debaty. Dziś dla części umiarkowanej lewicy większym zagrożeniem niż Marine Le Pen czy Jordan Bardella staje się radykalizm Jean-Luka Mélenchona.
Nie oznacza to oczywiście końca politycznej izolacji RN. Ale oznacza stopniową zmianę krajobrazu psychologicznego francuskiej polityki. A właśnie takie zmiany bardzo często poprzedzają przełomy wyborcze.
Wybory 2027 mogą być momentem przełomu dla Francji
Jordan Bardella pozostaje dziś jednym z najważniejszych polityków młodego pokolenia we Francji. Zjednoczenie Narodowe nadal ma słabe punkty — przede wszystkim w kwestiach międzynarodowych, doświadczenia państwowego i wiarygodności części kadr. Ale równocześnie coraz skuteczniej buduje obraz ugrupowania zdolnego do rządzenia.
Luc Rouban stawia diagnozę wyjątkowo istotną dla całej Europy: RN nie jest już politycznym marginesem francuskiej sceny. Stało się jednym z głównych centrów organizujących debatę o bezpieczeństwie, suwerenności, gospodarce i przyszłości państwa.
I właśnie dlatego wybory prezydenckie we Francji w 2027 roku mogą okazać się czymś znacznie większym niż zwykłą zmianą polityczną. Coraz bardziej przypominają moment, w którym Francja zdecyduje, czy chce kontynuować epokę centrum politycznego Emmanuela Macrona, czy wejść w nowy etap budowany wokół idei silnego państwa narodowego.
Arkadiusz Jordan
Paryż





