Zamieszki podczas protestów licealistów we Francji są wynikiem dziesięcioleci, w których dorośli zrezygnowali z pełnienia swojej roli wobec młodzieży [Jean-Baptiste NOUAILHAC]

zamieszki podczas strajku licealistów we Francji

Jean-Baptiste Nouailhac jest współzałożycielem i dyrektorem generalnym Excellence Ruralités, organizacji rozwijającej sieć prywatnych szkół na terenach wiejskich we Francji. W tekście opinii opublikowanym w tygodniku „Journal du Dimanche” analizuje zbiorowe zaniechania wychowawcze, które jego zdaniem leżą u podstaw zjawiska, jakim były zamieszki podczas strajku licealistów we Francji.

.„W zdrowym społeczeństwie dorośli mogą spierać się o kwestie polityczne, ale panuje zgoda co do tego, że młodzieży należy dawać przykład w sprawach tak oczywistych jak szacunek wobec nauczycieli, służb porządkowych i mienia publicznego” – stwierdza Jean-Baptiste Nouailhac w „Journal du Dimanche”.

Jak ocenia Jean-Baptiste Nouailhac, „pierwsza i zasadnicza przyczyna przemocy, która rozprzestrzenia się w liceach dużych aglomeracji, spoczywa w zbiorowej niezdolności dorosłych do wzięcia na siebie swojej roli”.

„Ma oczywiście miejsce bezczelne instrumentalne wykorzystanie licealistów przez działaczy i polityków, którym zupełnie obojętne jest, jaki wpływ wychowawczy na młodzież i całe społeczeństwo może mieć oswajanie z przemocą. W zdrowym społeczeństwie dorośli mogą spierać się o kwestie polityczne, ale panuje zgoda co do tego, że młodzieży należy dawać przykład w sprawach tak oczywistych jak szacunek wobec nauczycieli, służb porządkowych i mienia publicznego. W zdrowym społeczeństwie każdy polityk powinien drżeć na myśl, że mógłby wzbudzić w części młodzieży poczucie, że ma ona podstawy, by podpalić liceum, uderzyć lub zdeptać nauczyciela, rzucać koktajle Mołotowa w policjantów czy dopuszczać się jakichkolwiek innych zachowań niemoralnych lub niezgodnych z prawem” – stwierdza.

Jak zaznacza, zbyt proste byłoby jednak uznanie polityków za „jedynych winnych sytuacji, która w rzeczywistości jest wynikiem dziesięcioleci, w których dorośli zrezygnowali z pełnienia swojej roli wobec młodzieży, zwłaszcza nie mówiąc jej prawdy”. „Prawdy o jej rzeczywistym poziomie wiedzy, maskowanym od szkoły podstawowej emotikonami zamiast ocen, punktami przyznawanymi za oceny bieżące i dyplomami przyznawanymi niezależnie od faktycznego poziomu, żeby wypełnić ogólnokrajowy wskaźnik. Prawdy o bardzo ograniczonych możliwościach, jakie otwierają się przed nią po maturze i po studiach. (…) Prawdy o tym, że to nie szkoły w wielkich miastach mają najmniej środków i że młodzież z obszarów wiejskich, która przy takiej samej sytuacji społecznej lub szkolnej ma trzy razy mniejsze szanse na objęcie wsparciem w ramach edukacji priorytetowej, nie podpala swoich liceów” – tłumaczy.

.„I wreszcie prawdy o tym, że jutro wejdą oni na bardzo konkurencyjny rynek pracy i że mimo wszystkich zdrad ze strony świata dorosłych to oni sami będą musieli ponieść odpowiedzialność za to, czego im brakuje” – dodaje.

oprac. JD

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 9 października 2026
Fot. Ilustracja wygenerowana przez AI.