Prof. Piotr DŁUGOSZ: Co się dzieje z młodzieżą?

Co się dzieje z młodzieżą?

Photo of Prof. Piotr DŁUGOSZ

Prof. Piotr DŁUGOSZ

Kierownik Katedry Polityki i Badań Społecznych Instytutu Dziennikarstwa i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie.

Młodzież jest czułym barometrem zmian społecznych i kulturowych, a zarazem swoistym zwierciadłem społeczeństwa. Ze względu na swoje szczególne, jeszcze nie w pełni ustabilizowane położenie w strukturze społecznej jest szczególnie wrażliwa na napięcia, nierówności i dysfunkcje systemu – pisze prof. Piotr DŁUGOSZ

.Od zarania dziejów dominuje pogląd, że młodzież jest niebezpiecznym elementem struktury społecznej, gdyż z natury jest kontestacyjna, lekceważy sobie dorosłych i nie liczy się z tradycją. Jeden ze starożytnych filozofów mówił: „Kiedy widzę młodzież, to wątpię w przyszłość cywilizacji”. Pesymizm w ocenie młodej generacji znajduje również odzwierciedlenie w wytworach mądrości ludowej. Znane jest przysłowie mówiące o tym, że małe dzieci to mały kłopot, a duże dzieci to duży kłopot.

Jest też inna perspektywa, którą Jan Kochanowski zaprezentował we Fraszce na młodość: „Jakoby też rok bez wiosny mieć chcieli, Którzy chcą, żeby młodzi nie szaleli”. Oznacza to, iż dorośli zdają sobie sprawę, z tego, że dorastanie to czas burzy i naporu (Sturm und Drang), drugie narodziny czy też okres moratorium, w którym młody człowiek szuka swojego miejsca w społeczeństwie i eksperymentuje z różnymi rolami społecznymi. Słyszy się też frazę, iż młodzież musi się „wyszumieć”, gdyż taka natura tego okresu życia.

Wydarzenia ostatnich dni zarówno w Polsce, jak i w innych krajach, w których młodzież odgrywa pierwszoplanową rolę, sprawiły, iż dorośli baczniej zaczęli się przyglądać tej kategorii socjologicznej, jednocześnie oskarżając się nawzajem o błędy wychowawcze. Niektórzy za radykalizację młodzieży winią gry komputerowe, internet i media społecznościowe. Znaleźli się też tacy, którzy wskazali palcem na prezydenta Rosji Władimira Putina, dopatrując się w obserwowanych zjawiskach efektów rosyjskich działań destabilizacyjnych.

Mówiąc o pierwszoplanowej roli młodzieży i jej ekscesach, mamy na myśli między innymi bunt młodzieży francuskiej, podczas którego dochodzi do podpaleń szkół oraz niszczenia infrastruktury miast i przedmieść. Podobne przejawy młodzieżowej rebelii widoczne są w Belgii. W naszym kraju natomiast uwagę opinii publicznej zwróciła seria ataków z użyciem noży, których sprawcami byli młodzi ludzie.

Innym najświeższym, może mniej spektakularnym przejawem młodzieżowej kontestacji jest wysokie poparcie młodych wyborców (75 proc.) dla kandydatury Łukasza Gibały w wyborach prezydenckich w Krakowie z 11 października 2026 r. Przegrana kandydatki Koalicji Obywatelskiej i jej niskie poparcie wśród najmłodszych wyborców mogą być odczytywane jako jeden z sygnałów rosnącego potencjału niezadowolenia wśród polskiej młodzieży.

Cicha kontestacja

.Zacznijmy od omówienia tego ostatniego zjawiska, które może mieć znaczenie również podczas przyszłorocznych wyborów parlamentarnych i wpłynąć na szanse koalicji rządowej na utrzymanie władzy.

Do takiej sytuacji może dojść, gdyż młodzież częściej niż starsze pokolenia wykazuje skłonność do kontestowania zastanego porządku, dąży do zmiany, kieruje się ideałami i jest w mniejszym stopniu związana interesami z aktualnie rządzącymi, co zwiększa jej potencjał buntu. Niektórzy przywódcy wykorzystywali tę właściwość młodego pokolenia, czyniąc z młodzieży „mięso armatnie” czy też zbrojne ramię rewolucji. Na niezadowoleniu i poczuciu krzywdy młodego pokolenia wielu cynicznych przywódców budowało swoją pozycję i przejmowało władzę. Mechanizm ten można było obserwować także podczas arabskiej wiosny.

Inną cechą młodzieńczej psychiki jest porywczość, zmienność i kapryśność. Dobrze ten fenomen widać na przykładzie wyborów w naszym kraju w ostatnich latach. Wiele partii mogło się przekonać, iż łaska młodych wyborców na pstrym koniu jeździ. W wyborach parlamentarnych w 2011 r. młodzież (18–25 lat) najczęściej głosowała na Platformę Obywatelską (33 proc.), cztery lata później postawiła na Prawo i Sprawiedliwość (26 proc.), natomiast w 2019 r. Prawo i Sprawiedliwość uzyskało 26 proc., a Platforma Obywatelska 24 proc. W ostatnich wyborach młodzież wróciła do popierania Koalicji Obywatelskiej (28 proc.). W tym przypadku mowa o wynikach w grupie wyborców w wieku 18–29 lat.

Warto podkreślić, iż w kolejnych wyborach młodzież niejednokrotnie stawała się języczkiem u wagi, a jej poparcie mogło przechylać szalę zwycięstwa w kierunku ugrupowań prawicowych bądź lewicowych. We wcześniejszych wyborach silne poparcie młodzieży zdobywały kolejno Ruch Palikota, później Kukiz i KORWIN, a w ostatnich Lewica, Trzecia Droga i Konfederacja.

Obserwacje aktywności politycznej młodzieży wskazują na jej skłonność do popierania partii antysystemowych czy też kandydatów, którzy dotychczas nie sprawowali władzy. Widoczny wzorzec politycznej aktywności młodych ludzi można nazwać „cichą kontestacją” dotychczasowego układu władzy, wyrażającą się w popieraniu nowych, niezużytych politycznie twarzy. Proces ten ma charakter cykliczny i – jak zauważał Auguste Comte – dzięki wymianie pokoleniowej społeczeństwo zachowuje swoją dynamikę. Bez nadejścia młodej generacji dochodziłoby do stagnacji i petryfikacji struktury społecznej.

Społeczny dowód słuszności

.W ostatnich dniach głośno jest o młodzieży za sprawą serii ataków z użyciem noży w szkołach i przestrzeni publicznej. W minioną środę w Ostrołęce 19-latek ranił nożem i maczetą – w szkole i pobliskim parku – pięcioro uczniów, dwoje nauczycieli i dwóch przechodniów. W czwartek 15-latek, absolwent szkoły w Leszczydole-Nowinach, zabił nożem 37-letnią woźną, panią Darię, oraz ranił dyrektora i nauczycielkę. Z kolei w sobotę, w szkole dla dorosłych w Warszawie, 21-latka raniła trzy osoby: dwie 17-latki i 24-letnią kobietę. Ponadto policja informowała o udaremnieniu kilku innych potencjalnych ataków. W poniedziałek doszło do kolejnych zdarzeń z użyciem noża: w Skarżysku-Kamiennej zaatakowano pielęgniarza, a w Birczy na Podkarpaciu mężczyzna zaatakował kobietę i policjantów.

Fala agresji wywołała niepokój, a miejscami wręcz panikę wśród rodziców i opiekunów. Część szkół zamknięto, część rodziców nie wysłała dzieci do szkoły, a niektóre placówki zamiast zwykłych lekcji zorganizowały spotkania z młodzieżą, władzami szkoły, strażą miejską i policją. Wiele osób zadaje sobie pytanie: co dzieje się z młodzieżą i dlaczego w zachowaniach części młodych ludzi pojawia się tak skrajna agresja?

Jedni mówią, iż tak kończy się filozofia „róbta, co chceta” i eksperyment z permisywizmem pedagogicznym. Inni zwracają uwagę, że może to być przejaw głębszego kryzysu norm i wartości, w którym ludzkie życie traci swoją szczególną wartość. Jeszcze inni doszukują się przyczyn w wychowywaniu młodzieży przez media społecznościowe, internet, celebrytów i patostreamerów, a także w nadmiernym korzystaniu z brutalnych gier komputerowych.

Niektórzy politycy próbowali również wykorzystać te tragiczne wydarzenia w bieżącym sporze politycznym, obarczając odpowiedzialnością prezydenta Karola Nawrockiego. Jako argument przywoływano prezydenckie weto wobec ustawy regulującej funkcjonowanie treści w internecie. Pojawiły się również głosy wiążące serię ataków z rosyjskimi działaniami destabilizacyjnymi. Według tej interpretacji chaos i panika w szkołach mogłyby prowadzić do zwiększonego zaangażowania służb mundurowych oraz osłabienia poczucia bezpieczeństwa i zaufania do państwa.

Wydaje się jednak, że sam fakt występowania takich ataków nie jest zjawiskiem charakterystycznym wyłącznie dla Polski. Na Słowacji pod koniec września uczeń zaatakował i zabił nauczycielkę i uczennicę. Do podobnych aktów przemocy dochodzi również w Stanach Zjednoczonych i innych państwach.

Szukając jednego z możliwych wyjaśnień nagromadzenia podobnych zdarzeń w krótkim czasie, warto sięgnąć do „efektu Wertera”. Mało kto zdaje sobie sprawę, że powieść Johanna Wolfganga von Goethego Cierpienia młodego Wertera była związana z falą zachowań samobójczych i naśladowczych w Europie. W niektórych krajach jej rozpowszechnianie ograniczano w obawie przed efektem naśladownictwa.

W psychologii społecznej dobrze znany jest mechanizm społecznego wpływu i naśladownictwa. Ludzie, a szczególnie osoby młode, mogą poszukiwać wskazówek dotyczących własnego zachowania w działaniach innych osób – zwłaszcza w sytuacjach niepewności. Jeśli już w czasach Goethego obawiano się, że nagłośnienie określonych zachowań może prowadzić do ich naśladowania, to współcześnie, w epoce mediów społecznościowych i internetu, informacje o podobnych zdarzeniach rozprzestrzeniają się nieporównywalnie szybciej i docierają do znacznie większej liczby odbiorców. Badania nad efektem Wertera wskazywały, że po szeroko nagłośnionej samobójczej śmierci znanej osoby może dochodzić do wzrostu liczby samobójstw, szczególnie w grupach identyfikujących się z daną osobą lub w regionach, w których wydarzenie było intensywnie relacjonowane.

Biorąc pod uwagę powyższy mechanizm, można postawić hipotezę, iż nagłośnienie pierwszego ataku mogło stać się bodźcem dla osób podatnych na zachowania naśladowcze. Nie oznacza to oczywiście, że samo nagłośnienie wydarzenia wywołuje kolejne ataki. Może jednak tworzyć wzorzec zachowania dostępny dla osób znajdujących się w kryzysie, przeżywających silną frustrację lub mających już wcześniej problemy psychiczne i społeczne.

Jeżeli rzeczywiście wystąpiła koncentracja podobnych zdarzeń na Mazowszu, jednym z czynników wymagających analizy mogłaby być intensywność lokalnego i ogólnopolskiego przekazu medialnego dotyczącego wcześniejszych ataków. W dzisiejszych czasach trudno jest ukryć drastyczne wydarzenia, gdyż ich świadkowie nagrywają je i natychmiast rozpowszechniają w mediach społecznościowych.

Ponadto internet umożliwia łatwy dostęp do informacji o wcześniejszych atakach dokonywanych w różnych częściach świata, w tym również do materiałów mogących inspirować osoby podatne na przemoc.

Społeczeństwo przyfrontowe

.Przy analizie agresji i napięć występujących wśród młodych ludzi należy też uwzględnić naszą regionalną specyfikę. Sam Władimir Putin oczywiście nie odpowiada bezpośrednio za akty przemocy polskiej młodzieży. Można jednak postawić pytanie o pośredni wpływ przedłużającej się wojny na klimat społeczny i kondycję psychiczną społeczeństwa. Badania pokazują bowiem, iż psychospołeczne skutki wojny mogą być odczuwalne również w krajach, na których terytorium nie są prowadzone działania wojenne.

Polska, jak wspominałem wcześniej na łamach „Wszystko co Najważniejsze”, jest krajem przyfrontowym, a Polacy żyją w warunkach społeczeństwa przyfrontowego. Oznacza to, że od ponad czterech lat jesteśmy w różnym stopniu wystawieni na oddziaływanie stresorów związanych z wojną: informacji o działaniach zbrojnych, zagrożeniu militarnym, kryzysach gospodarczych i energetycznych, migracji uchodźczej czy możliwości eskalacji konfliktu.

Po wybuchu wojny w Polsce pojawiła się znaczna liczba uchodźców wojennych, z których wielu doświadczało objawów traumy, lęku i przewlekłego stresu. Jednocześnie tak duża i gwałtowna zmiana społeczna może prowadzić do napięć między grupami, szczególnie w warunkach pogarszającej się sytuacji ekonomicznej i rosnącego poczucia zagrożenia.

Nagłaśniane przez media przypadki przestępstw popełnianych przez obywateli Ukrainy mogą dodatkowo wpływać na społeczne poczucie bezpieczeństwa, niezależnie od rzeczywistej skali tego zjawiska. Głośny przypadek zabójstwa duchownego i zranienia kilku osób w Jarosławiu przez młodego Ukraińca mógł zwiększyć poczucie zagrożenia wśród części mieszkańców. Ludzie, mając wiedzę o tym i innych podobnych zdarzeniach, mogą zacząć postrzegać otoczenie jako mniej bezpieczne.

Ponadto alerty ostrzegające przed zagrożeniami związanymi z rosyjskimi atakami na Ukrainę mogą dodatkowo wzmacniać stan podwyższonej czujności i poczucia zagrożenia (pogotowie lękowe). Ludzie są poddawani kolejnym stresorom, co może prowadzić do wzrostu napięcia, a u części osób – również drażliwości i zachowań agresywnych. Lęk, depresja i stres mogą zatem stanowić element psychospołecznego doświadczenia społeczeństwa żyjącego w sąsiedztwie długotrwałego konfliktu zbrojnego.

Długotrwały stan zagrożenia i powstające w jego konsekwencji napięcie mogą zwiększać ryzyko zachowań agresywnych u osób szczególnie podatnych – znajdujących się w kryzysie psychicznym, rodzinnym czy zawodowym. Poczucie zagrożenia może być dodatkowo wzmacniane przez silnie emocjonalny przekaz polityczny i medialny dotyczący możliwości eskalacji wojny oraz bezpośredniego zagrożenia dla Polski.

Sytuacja, w jakiej znajduje się społeczeństwo przyfrontowe, nie sprzyja poczuciu bezpieczeństwa. W debacie publicznej regularnie pojawia się kwestia ryzyka dalszej eskalacji konfliktu oraz potencjalnego zagrożenia ze strony Rosji, o czym wielokrotnie mówił również premier Donald Tusk.

Warto też wspomnieć, że wyniki międzynarodowych badań, takich jak PISA czy HBSC, od lat wskazują na poważne problemy związane z dobrostanem psychicznym części polskiej młodzieży. Młodzież zarówno z racji jej cech rozwojowych oraz aktualnej sytuacji geopolitycznej wykazuje podwyższoną podatność na stres i problemy związane ze zdrowiem psychicznym. Wojna i jej konsekwencje za naszą wschodnią granicą mogą stanowić kolejny czynnik obciążający.

Biorąc pod uwagę psychiczną podatność części młodych ludzi oraz długotrwałe oddziaływanie stresorów związanych z wojną, należy liczyć się z problemami, które mogą pojawić się w przyszłości, szczególnie jeśli poczucie zagrożenia będzie się utrzymywało lub nasilało.

Francuska rebelia

.Dopełnieniem obrazu problemów i napięć występujących wśród współczesnej młodzieży są zamieszki i protesty obserwowane na ulicach francuskich i belgijskich miast. W trakcie części z nich dochodzi do niszczenia szkół i infrastruktury oraz starć ze służbami porządkowymi. W obu krajach jednym z podnoszonych przez protestujących problemów są oszczędności i ograniczenia dotyczące systemu edukacji. Młodzież sprzeciwia się niedofinansowaniu szkół, pogłębiającym się nierównościom edukacyjnym oraz planowanym reformom.

W wyjaśnieniu obserwowanego buntu pomocna może być teoria anomii Roberta K. Mertona. Amerykański socjolog zauważał, że w społeczeństwie może dochodzić do napięć strukturalnych w sytuacji, gdy kulturowo zdefiniowane cele – takie jak sukces materialny czy wysoki status społeczny – stają się trudne lub niemożliwe do osiągnięcia za pomocą społecznie akceptowanych środków.

Od XIX wieku jednym z najważniejszych prawomocnych sposobów osiągania awansu społecznego stała się edukacja. Szkoła miała stanowić trampolinę do kariery, dostarczając zarówno wiedzy i kompetencji, jak i formalnych kwalifikacji otwierających drogę do lepszej pozycji społecznej.

Współcześnie jednak coraz wyraźniej widoczne jest zjawisko inflacji wykształcenia. Sam dyplom nie gwarantuje już sukcesu zawodowego, a zdobycie „biletu” w postaci dyplomu prestiżowej uczelni, który zwiększa szanse na atrakcyjną karierę, staje się przedmiotem coraz silniejszej konkurencji. Dostęp do takiej ścieżki nie jest przy tym jednakowy dla wszystkich. Szczególnie trudne może być to dla młodzieży z doświadczeniem migracyjnym oraz młodych ludzi pochodzących z rodzin o niskim statusie społeczno-ekonomicznym, dysponujących mniejszym kapitałem kulturowym, ekonomicznym i społecznym.

Młodzi ludzie mogą akceptować społecznie promowane cele – dobrą pracę, bezpieczeństwo materialne, awans społeczny – i jednocześnie odkrywać, że dostępne im legalne i społecznie akceptowane środki nie pozwalają tych celów osiągnąć. Jeżeli młody człowiek stosuje się do reguł systemu, zdobywa wykształcenie, podejmuje wysiłek, a mimo to nie widzi realnych perspektyw poprawy własnego położenia, może pojawić się frustracja, poczucie niesprawiedliwości i w konsekwencji kontestacja istniejącego porządku.

Obrazowo można porównać takie napięcie strukturalne do gry na automacie. W grze o wysoką stawkę uczestniczą młodzi ludzie pochodzący z różnych warstw społecznych, jednak nie wszyscy rozpoczynają ją z takimi samymi zasobami i szansami na wygraną. Młodzież z klas średnich i wyższych częściej dysponuje kapitałem ekonomicznym, kulturowym i społecznym, który zwiększa prawdopodobieństwo zdobycia atrakcyjnej nagrody.

Młodzi ludzie z klas niższych, widząc, że pomimo przestrzegania reguł ich szanse na wygraną pozostają niewielkie, mogą zacząć kwestionować nie tylko wynik gry, lecz także jej zasady. W skrajnej sytuacji zamiast dalej grać, próbują „rozbić automat” i zastąpić go takim, który w ich przekonaniu będzie bardziej sprawiedliwy.

Właśnie w tym sensie młodzież może stawać się szczególnie podatna na radykalne projekty polityczne obiecujące zmianę reguł gry. Historycznie rewolucje stwarzały możliwość gwałtownej zmiany struktury społecznej, prowadząc zarówno do awansu jednych grup, jak i degradacji innych. W warunkach demokratycznych niezadowolenie społeczne częściej znajduje jednak ujście w proteście, kontestacji wyborczej albo poparciu dla ugrupowań kwestionujących istniejący porządek. Na takich nastrojach mogą zyskiwać zarówno radykalne ruchy prawicowe, jak i lewicowe, odwołujące się do poczucia niesprawiedliwości i niezadowolenia młodego pokolenia.

Młodzież czułym barometrem

.Kończąc, należy stwierdzić, iż młodzież jest czułym barometrem zmian społecznych i kulturowych, a zarazem swoistym zwierciadłem społeczeństwa. Ze względu na swoje szczególne, jeszcze nie w pełni ustabilizowane położenie w strukturze społecznej jest szczególnie wrażliwa na napięcia, nierówności i dysfunkcje systemu.

To, co obserwujemy w zachowaniach młodzieży, nie powinno być zatem traktowane wyłącznie jako „problem młodzieży”. Może być również sygnałem problemów występujących w całym społeczeństwie. Kontestacja polityczna, agresja, problemy psychiczne czy uliczne protesty mają oczywiście odmienne przyczyny i nie należy sprowadzać ich do jednego mechanizmu. Łączy je jednak to, że mogą ujawniać napięcia, które w młodym pokoleniu stają się widoczne wcześniej i z większą intensywnością.

Biorąc pod uwagę obserwowane wydarzenia z udziałem młodzieży, warto więc nie tylko pytać „co się dzieje z młodzieżą?”, lecz także „co dzieje się ze społeczeństwem, w którym ta młodzież dorasta?”. Należy rozpoznawać pojawiające się problemy i próbować je antycypować, zanim będzie za późno na podjęcie skutecznych działań naprawczych.

Potrzebni są do tego odpowiedzialni politycy, badacze, nauczyciele, rodzice i działacze społeczni, dla których punktem odniesienia jest dobro wspólne oraz tworzenie warunków sprawiedliwego rozwoju młodego pokolenia.

Piotr Długosz

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 13 października 2026