Kryzys Francji zaczyna się od utraty wspólnoty [Gilles KEPEL]

Gilles Kepel o kryzysie Francji pisze jako o załamaniu poczucia wspólnego losu. W jego interpretacji zamieszki z 17 października odsłoniły podziały, których nie potrafi już wyrazić tradycyjny spór prawicy z lewicą. Zestawienie tej diagnozy z przywoływanymi na „Wszystko co Najważniejsze” tekstami Jeana-Érica Schoettla, Pascala Brucknera, Nathaniela Garstecka i prof. Chantal Delsol pozwala zobaczyć związek między osłabieniem więzi społecznych a bezsilnością instytucji. Stawką staje się zdolność Francuzów do uznania wspólnych zasad.
Gilles Kepel o kryzysie Francji i zaniku wspólnego świata
W opublikowanym 20 października w „Le Figaro” komentarzu Gilles Kepel wychodzi od dwóch obrazów pożaru. Upadek wieży ratusza w Limoges przywołuje w jego pamięci płonącą iglicę Notre-Dame, jednak znaczenie obu wydarzeń okazuje się odmienne. Po katastrofie paryskiej katedry Francuzi potrafili zjednoczyć się wokół odbudowy, natomiast obrazom październikowych zniszczeń towarzyszą sceny wynoszenia towarów ze splądrowanych sklepów. Dla badacza to przeciwstawienie odsłania różnicę między wspólnotą zdolną odpowiedzieć na nieszczęście a społeczeństwem, którego część wykorzystuje chaos do rabunku.
Kepel podkreśla, że pierwotne postulaty dotyczące edukacji i kosztów życia zostały przechwycone przez sprawców przemocy. Pod wspólnymi hasłami znalazły się środowiska o różnych doświadczeniach i oczekiwaniach, a partie polityczne odpowiedziały próbami wykorzystania mobilizacji albo wzajemnymi potępieniami. W jego ocenie kolejne kryzysy rządowe i osłabienie zaufania do instytucji pozostawiły przestrzeń, w której podziały kulturowe zaczęły przeważać nad poczuciem narodowej przynależności. Dlatego opis wydarzeń ograniczony do konfliktu społecznego nie wyjaśnia ich najgłębszego znaczenia.
Nowa granica przebiega, zdaniem autora, między ludźmi odczytującymi historię Zachodu przede wszystkim przez kolonialną winę a tymi, dla których pierwszeństwo zachowuje możliwość wspólnego życia ponad różnicami pochodzenia i wiary. Kepel wiąże tę zmianę z miejscem wojny w Gazie w wyobraźni części młodego pokolenia oraz z rozszerzaniem znaczenia palestyńskiej flagi na protesty przeciw rozmaitym niesprawiedliwościom. Wskazuje na przesunięcie moralnych punktów odniesienia, w którym doświadczenie kolonizacji wypiera pamięć Zagłady z centralnego miejsca w rozumieniu historycznego zła. Przedstawia to jako kulturowe pęknięcie, którego istniejący system partyjny nie potrafi odpowiednio wyrazić.
Bezkarność na ulicy podważa wiarygodność państwa
Konkretny wymiar takiego rozpadu pokazuje Pascal Bruckner w tekście w „Le Figaro” omówionym na łamach „Wszystko co Najważniejsze”. Obserwuje metodyczne rozbijanie sklepowej witryny, sprawnie przeprowadzony rabunek i mieszkańców, którzy bezskutecznie czekają na pomoc po telefonach na policję. Uderza go swoboda napastników, ich zadowolenie i przekonanie, że opanowali przestrzeń należącą wcześniej do wszystkich. Strach lokatorów i pracowników lokali staje się w tym świadectwie bezpośrednim skutkiem zaniku ochrony, której oczekiwali od władz.
Bruckner wyprowadza z tych obserwacji oskarżenie wobec instytucji przyzwyczajonych do ustępowania przed agresją. Zarzuca władzom zastępowanie skutecznego działania kolejnymi deklaracjami oburzenia, a środowiskom radykalnej lewicy usprawiedliwianie konfrontacji językiem sprawiedliwości społecznej. Podkreśla przy tym, że przemoc pogrzebała także pierwotną sprawę protestujących licealistów. Jego postulat uznania bezpieczeństwa za podstawowe prawo człowieka wynika z przekonania, że bez ochrony przed przestępcami wolność spokojnych obywateli staje się fikcyjna.
.Jean-Éric Schoettl przekłada problem bezsilności na pytanie o dostępne instrumenty państwa. Były sekretarz generalny francuskiej Rady Konstytucyjnej domaga się ogłoszenia stanu wyjątkowego, który pozwoliłby skuteczniej zapobiegać kolejnym atakom. Wskazuje możliwość ograniczania przemieszczania się w wybranych miejscach i godzinach oraz stosowania przewidzianych prawem środków wobec osób stwarzających zagrożenie. Chce przesunąć ciężar działania służb z reagowania na dokonane zniszczenia na uprzedzanie następnych rabunków i podpaleń.
W argumentacji Schoettla nadzwyczajne uprawnienia pozostają związane z ustawowymi przesłankami i kontrolą sądową. Autor oczekuje jednocześnie jasnych poleceń dla policji oraz przyjęcia przez władzę politycznej odpowiedzialności za przywrócenie bezpieczeństwa. Osobno postuluje trwałe zmiany ustawodawstwa dotyczącego uczestników zamieszek, ponieważ czasowy stan wyjątkowy nie usunie wszystkich źródeł przemocy. Jego propozycja zakłada więc zarówno natychmiastową ochronę mieszkańców, jak i zmianę warunków, w których służby będą odpowiadać na podobne zagrożenia w przyszłości.
Zamieszki wystawiają na próbę zgodę na wynik wyborów
Nathaniel Garstecka na łamach „Wszystko co Najważniejsze” odczytuje październikowe wydarzenia jako ostrzeżenie przed wyborami prezydenckimi w 2027 roku. Największe zagrożenie dostrzega w połączeniu przemocy części niezintegrowanych środowisk przedmiejskich z mobilizacją radykalnej lewicy. W jego interpretacji Francja Nieujarzmiona Jeana-Luca Mélenchona od lat usiłowała zbliżyć grupy, które wcześniej uczestniczyły w odrębnych falach buntu. Wrześniowe i październikowe protesty traktuje jako moment, w którym te dążenia przyniosły widoczne skutki.
Garstecka ostrzega, że ewentualny sukces prawicy może spotkać się z próbą sparaliżowania nowych władz poprzez presję uliczną i opór wpływowych środowisk. Jest to jego polityczna prognoza, w której miarą kryzysu staje się gotowość do uznania demokratycznego rozstrzygnięcia. Krytykuje również dotychczasowe elity za unikanie konfrontacji z narastającą przemocą i przenoszenie odpowiedzialności na następców. Pozostawia jednak miejsce na odnowę, wiążąc ją z istnieniem obywateli gotowych bronić kraju i z wolą przezwyciężenia wieloletnich zaniedbań.
.Wcześniejszą diagnozę zużywania się politycznego języka przedstawił Marcel Gauchet w rozmowie z Élisabeth Lévy, której fragment opublikował „Causeur” 27 października 2020 roku. Filozof zauważał, że odwołanie do Republiki pozostaje ostatnim szeroko akceptowanym znakiem francuskiej tożsamości politycznej. Równocześnie przedstawiciele bardzo różnych obozów posługują się nim tak często, że coraz trudniej ustalić jego znaczenie. Rywalizacja o prawo do republikańskiej legitymacji może wówczas trwać mimo zanikania zgody na treść wspólnego dziedzictwa.
Gauchet wiązał tę sytuację z osłabieniem innych dawnych identyfikacji politycznych. Prawica i lewica nadal wywołują emocje, lecz coraz gorzej porządkują rzeczywiste stanowiska, natomiast republikańskość staje się pojęciem, pod którym każdy chce się podpisać. Przypominał zarazem, że historyczna Republika zdołała wchłonąć część wcześniejszej, także monarchicznej spuścizny Francji. Jego rozumowanie wskazuje na trudność odbudowy porozumienia za pomocą samego słowa, jeżeli strony sporu przypisują mu rozbieżne zobowiązania.
Prof. Chantal Delsol pyta o obowiązki wobec wspólnoty
Gospodarczy i moralny wymiar francuskiego niezadowolenia przedstawia prof. Chantal Delsol w omówionym przez „Wszystko co Najważniejsze” wywiadzie dla „Le Figaro” z 17 października. Punktem wyjścia jest paradoks zamożnego kraju o niezwykłym dziedzictwie, który pozostaje głęboko niezadowolony ze swojego położenia. Filozof wiąże ten stan z egalitaryzmem, rozrostem administracji oraz oczekiwaniem, że państwo zaspokoi kolejne potrzeby bez pytania o koszt. W jej diagnozie problemy finansowe ujawniają utratę poczucia ograniczeń i odpowiedzialności za wspólne zasoby.
Prof. Delsol broni republikańskiego braterstwa, ale przypomina, że pomoc wymaga wzajemnych zobowiązań. Gdy związek solidarności z odpowiedzialnością słabnie, rozbudowa świadczeń nie przynosi społecznego zadowolenia, a państwo coraz trudniej wywiązuje się z podjętych obietnic. Drogę odnowy widzi w przywróceniu znaczenia pracy i zasług, w wymagającym kształceniu oraz większym zaufaniu do samodzielnej inicjatywy obywateli. Krytykuje centralizm, który zakłada wyższość decyzji urzędnika nad doświadczeniem ludzi znających miejscowe problemy i w ten sposób utrwala ich zależność od administracji.
.Szerszą zmianę stosunku do obowiązku opisują Jérôme Fourquet i Ruben Rabinovitch w rozmowie opublikowanej 19 października w „Le Journal du Dimanche”, poświęconej książce „Homo occidentalis”. Rabinovitch przedstawia przejście od społeczeństwa opartego na powinności, hierarchii i wyrzeczeniu do świata skoncentrowanego na autonomii jednostki oraz zaspokajaniu jej pragnień. Zwraca uwagę, że wraz z odrzuceniem dawnych ograniczeń pojawiły się samotność i niestabilność. W tym ujęciu osłabienie dawnych więzi zmienia również warunki, w których ludzie uczą się uznawać autorytet.
Fourquet odnosi tę diagnozę bezpośrednio do obecnych mobilizacji młodzieży. Podkreśla, że celem agresji stają się także nauczyciele i dyrektorzy szkół, a szerzej również merowie małych miejscowości i strażacy. Wskazuje zatem na rozszerzenie konfliktu na osoby sprawujące funkcje, których społeczne uzasadnienie wcześniej łatwiej przyjmowano. Obaj rozmówcy umieszczają kryzys autorytetu w długim procesie przemian rodziny i przekazu międzypokoleniowego, co pozwala spojrzeć na dzisiejsze napięcia także poza rytmem kolejnych demonstracji i zmian rządowych.
Odbudowa wymaga wspólnych zasad i sprawnych instytucji
Zestawione diagnozy dotyczą różnych warunków trwania wspólnoty. Bruckner i Schoettl koncentrują się na zdolności ochrony obywateli, Garstecka na politycznych konsekwencjach przemocy, a Delsol na związku społecznych oczekiwań z odpowiedzialnością. Fourquet i Rabinovitch opisują osłabienie autorytetu, podczas gdy Gauchet pyta o znaczenie republikańskiego dziedzictwa. Łączne odczytanie tych argumentów prowadzi do pytania, czy obywatele nadal uznają wzajemne zobowiązania, których instytucje mają strzec. Przywrócenie porządku i odtworzenie zaufania stają się w takiej perspektywie związanymi ze sobą zadaniami.
Kepel kończy swój komentarz przekonaniem, że Francja zachowała siły potrzebne do przezwyciężenia podziałów. Przywołuje doświadczenie wędrówki od Le Puy-en-Velay do Saint-Gilles oraz ślady historycznych konfliktów, po których kraj potrafił ponownie się scalić. Oczekuje od przyszłych rządzących trafnego rozpoznania dzisiejszych pęknięć i pracy nad ich usuwaniem, przestrzegając przed politycznym wykorzystywaniem nienawiści oraz rozwiązaniami, które pogłębią chorobę. W jego ocenie najbliższe wybory wystawią na próbę zdolność Francuzów do podtrzymania wspólnoty mimo różnic.
Arkadiusz Jordan
Paryż



