Gdy jednorożec mieszkał w księdze przyrodnika

„Zwierzęta wszystkich światów” przypominają epokę, w której opis natury powstawał ze spotkania obserwacji, lektury i wyobraźni. Nowa wystawa Biblioteki Narodowej pozwala przyjrzeć się temu, jak Europejczycy uczyli się rozpoznawać zwierzęta i porządkować wiadomości o świecie, którego ogromna część pozostawała poza zasięgiem ich doświadczenia.

Jednorożec na karcie uczonej księgi stawia przed współczesnym czytelnikiem interesujące zadanie. Trzeba zrozumieć, z jakich świadectw korzystał jej autor, komu ufał i jak rozstrzygał, które opisy zasługują na zachowanie. Dawna historia naturalna obejmowała zarówno zwierzęta obserwowane przez badaczy, jak i stworzenia znane z cudzych relacji oraz odziedziczonych przekazów. W takiej książce można zobaczyć zarazem stan wiedzy i metody jej zdobywania.

Punktem wyjścia do tej podróży będzie wystawa w warszawskim Pałacu Rzeczypospolitej, otwierana dla publiczności 5 listopada 2026 roku. Biblioteka Narodowa sięgnęła po druki i ryciny od końca XV do XVIII stulecia.

Ich oglądanie pozwala postawić pytanie o to, co działo się pomiędzy spotkaniem ze zwierzęciem a pojawieniem się jego wizerunku w księdze. W procesie tym uczestniczyli przyrodnik, autor opisu, rysownik, rytownik i drukarz. Każdy z nich wpływał na kształt informacji przekazywanej kolejnym czytelnikom.

Zwierzęta wszystkich światów i porządek dawnej wiedzy

Jednym z autorów obecnych na wystawie jest Konrad Gesner, szesnastowieczny lekarz i przyrodnik z Zurychu. Jego „Historia animalium” łączyła wiadomości o wyglądzie i zachowaniu zwierząt z materiałem zaczerpniętym z literatury, przysłów i dawnych opowieści.

Porządkowanie haseł oraz nadawanie opisom powtarzalnej budowy ułatwiało odnajdywanie informacji i ich porównywanie. Księga była więc także narzędziem pracy, które organizowało rozległy, niejednorodny zbiór świadectw.

Gesner korzystał z korespondencji, zbierał okazy i sam rysował zwierzęta, a równocześnie mierzył się z autorytetem wcześniejszych przekazów. W jego dziele znalazł się również jednorożec, którego istnienie uznawał za możliwe.

Zestawienie tych sposobów poznawania pokazuje epokę stopniowego wypracowywania reguł oceny świadectw. Dla historyka nauki równie ważne jak końcowa odpowiedź jest to, jak uczony do niej dochodził i jakie możliwości sprawdzenia informacji miał do dyspozycji.

Inny wymiar tego wysiłku odsłania działalność Ulissesa Aldrovandiego, związanego z Uniwersytetem Bolońskim. Gromadził okazy przyrodnicze i tworzył kolekcję, której zachowane elementy można dziś oglądać w Palazzo Poggi.

Jego wielotomowej historii naturalnej towarzyszyła praca artystów wykonujących ilustracje i drzeworytników przygotowujących je do druku. Wiedza o zwierzętach miała zatem również wymiar materialny. Jej przekazywanie zależało od przechowywania okazów, jakości przedstawień i możliwości ich powielania.

W tej europejskiej historii własne miejsce zajmuje Jan Jonston, lekarz, przyrodnik i encyklopedysta pracujący w siedemnastowiecznym Lesznie. Muzeum Okręgowe w Lesznie przypomina, że o zasięgu jego dorobku współdecydowały kontakty z wydawcami i drukarzami.

Pierwszą edycję jego bogato ilustrowanej historii naturalnej przygotowała frankfurcka oficyna Merianów. Dzięki takim powiązaniom uczony działający w Rzeczypospolitej uczestniczył w obiegu wiedzy przekraczającym granice miast i państw.

Księga przyrodnicza wymagała współpracy ludzi o różnych umiejętnościach. Szczegół, który badacz uznawał za istotny, musiał zostać dostrzeżony przez ilustratora i zachowany przez rytownika. Od tej pracy zależało, co odbiorca mógł później porównać z własną obserwacją i jak rozpoznawał podobieństwa pomiędzy zwierzętami.

Historia nauki spotyka się tutaj z historią rzemiosła, a piękno dawnej ryciny staje się częścią opowieści o przekazywaniu informacji.

Maria Sibylla Merian i czas zapisany w obrazie

Szczególnie interesującą postacią jest Maria Sibylla Merian, która w latach 1699–1701 badała rośliny i owady w Surinamie. Po powrocie do Amsterdamu opublikowała w 1705 roku „Metamorphosis insectorum Surinamensium”.

Jej ilustracje przedstawiały owady wraz z roślinami, na których żerowały, oraz kolejnymi etapami przeobrażenia. Rysunek pozwalał opowiedzieć o zależnościach i przemianach, których nie sposób było uchwycić podczas pojedynczej obserwacji.

Zwierzę otrzymywało w takim przedstawieniu własną historię. Gąsienica, poczwarka i motyl kierowały uwagę ku procesowi przeobrażenia, a roślina stawała się elementem opisu życia owada. Oglądający mógł śledzić następstwo form przedstawionych wspólnie na jednej karcie.

W ten sposób długotrwała obserwacja znajdowała odzwierciedlenie w kompozycji ilustracji. Obraz pomagał odbiorcy zrozumieć to, co badacz poznawał stopniowo.

Zgromadzenie podobnych dzieł w bibliotece przypomina również o instytucjach, dzięki którym wiedza może trwać dłużej niż życie jej twórców. Tradycja Biblioteki Narodowej sięga publicznej książnicy Załuskich, której kolekcje obejmowały także historię naturalną, kartografię i astronomię.

Dziedzictwo piśmiennicze pozwala więc śledzić również dzieje poznawania przyrody. Zachowana księga przechowuje odpowiedzi dawnych uczonych razem ze śladami pracy, która do tych odpowiedzi prowadziła.

Przygotowana przez kuratora Łukasza Kozaka ekspozycja zestawi dawne przedstawienia z rzeźbami Dawida Korzeniewskiego i scenografią Aleksandra Prowalińskiego. Według zapowiedzi organizatora będzie dostępna bezpłatnie do kwietnia 2027 roku.

Wystawa zachęca do przyjrzenia się pojedynczym rycinom i zastanowienia nad tym, co ich twórcy rzeczywiście zobaczyli, co zaczerpnęli z lektury, a czemu zaufali na podstawie cudzej opowieści. Pozwala też docenić wysiłek ludzi, którzy podejmowali próbę opisania świata znacznie rozleglejszego od ich własnego doświadczenia.

MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 2 listopada 2026