Friedrich MERZ: Niemcy przyjmują odpowiedzialność

Niemcy przyjmują odpowiedzialność

Photo of Friedrich MERZ

Friedrich MERZ

Kanclerz Niemiec, lider CDU.

Naszą wolność utrzymujemy z naszymi sąsiadami, tylko z naszymi sąsiadami, naszymi sojusznikami i naszymi partnerami. Opieramy się na naszej sile, naszej suwerenności i naszej zdolności do wzajemnej solidarności w Europie. Czynimy to z realizmem opartym na zasadach – mówił kanclerz Niemiec Friedrich MERZ w Monachium, podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa 2026

[Friedrich MERZ w Monachium. Tekst wystąpienia na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa 2026]

.Z pewnymi przerwami przyjeżdżam do Monachium na Konferencję Bezpieczeństwa od ponad 30 lat. Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa zawsze była sejsmografem sytuacji politycznej: w pierwszych latach sejsmografem relacji między Ameryką a Europą, od wielu lat sejsmografem całej światowej sytuacji politycznej. W poprzednich latach przyjeżdżałem tu przede wszystkim po to, by pielęgnować relacje z naszymi amerykańskimi przyjaciółmi, ale także po to, by spotykać nowych aktorów polityki zagranicznej i bezpieczeństwa z wielu krajów świata.

Od kilku lat także tu, na tej sali, panuje atmosfera naznaczona narastającymi napięciami i konfliktami na świecie. Najpóźniej wraz z rosyjską wojną napastniczą przeciwko Ukrainie cztery lata temu weszliśmy w nową fazę otwarcie wybuchających wojen i konfliktów, które nie dają nam wytchnienia i które zmieniają nasz świat głębiej, niż przez tak wiele lat wcześniej uważaliśmy – także tu, na tej sali – za możliwe. W tym kontekście, drogi Wolfgangu Ischingerze, ważne było dla mnie otwarcie dzisiejszej konferencji. Ponieważ musimy ze sobą rozmawiać – pilniej niż kiedykolwiek.

Zanim to uczynimy, pozwólcie, że w imieniu rządu federalnego podziękuję Wolfgangowi Ischingerowi za to, że w tym roku ponownie objął kierownictwo konferencji. Mogę to tak powiedzieć, drogi Wolfgangu: serdeczne dzięki za twoją pracę, także – i szczególnie – w tym roku!

Porządek międzynarodowy, który opierał się na prawach i regułach, jest w trakcie niszczenia

Nad tą konferencją unosi się ponure motto: Under Destruction. Motto to oznacza zapewne: porządek międzynarodowy, który opierał się na prawach i regułach, jest w trakcie niszczenia. – Obawiam się, że musimy powiedzieć to jeszcze wyraźniej: ten porządek, jakkolwiek niepełny był nawet w swoich najlepszych czasach, w tej formie już nie istnieje.

A my, Europa? – Cóż, Europa – jak napisał kilka tygodni temu Peter Sloterdijk – zakończyła długi urlop od historii świata. Wspólnie przekroczyliśmy próg epoki, która znów jest otwarcie naznaczona polityką siły, a przede wszystkim polityką wielkich mocarstw.

Na pierwszym miejscu stoi brutalny rewizjonizm Rosji, bezwzględna wojna przeciwko Ukrainie, przeciwko naszemu porządkowi politycznemu, z codziennymi najcięższymi zbrodniami wojennymi. Ale to jest tylko najbardziej jaskrawy wyraz tego, co widzimy każdego dnia. Doświadczamy na świecie innych procesów, innych niż te, o których często rozmawialiśmy tu, na tej sali, w ostatnich latach i dekadach.

Chiny zgłaszają globalne ambicje kształtowania porządku świata. Fundamenty pod to Chiny kładły przez wiele lat ze strategiczną cierpliwością. W dającej się przewidzieć przyszłości Pekin może osiągnąć militarną równorzędność ze Stanami Zjednoczonymi. Chiny systematycznie wykorzystują zależności innych. Porządek międzynarodowy interpretują na nowo zgodnie ze swoim interesem. Jeśli po upadku muru berlińskiego istniał w historii moment jednobiegunowy, to dawno już on minął. Roszczenie Stanów Zjednoczonych do przywództwa jest co najmniej kwestionowane, być może już utracone.

Potrzebujemy silnego przywództwa

.Powrót do polityki siły nie wynika jednak wyłącznie z rywalizacji wielkich państw. Panie i panowie, jest on także zwierciadłem niespokojnych, miotanych niepokojem społeczeństw w czasach wielkich przełomów. Jest wyrazem potrzeby silnego przywództwa – także w wielu państwach demokratycznych – w świecie, w którym właśnie państwa demokratyczne dochodzą do granic swojej zdolności działania.

Polityka wielkich mocarstw – tak się przynajmniej wydaje – daje silne, proste odpowiedzi, przynajmniej wielkim i przynajmniej na początku. Rozczarowana polityka wielkich mocarstw odwraca się od świata, w którym postępująca sieciowość przekładała się na prawne uregulowanie i pacyfikację relacji między państwami. Polityka wielkich mocarstw działa według własnych praw. Jest szybka, twarda i często nieprzewidywalna. Obawia się własnych zależności. Zależności innych natomiast wykorzystuje – a gdy trzeba, bez skrupułów je eksploatuje. W centrum staje walka o strefy wpływów, o zależności i o podporządkowanie. Surowce, technologie i łańcuchy dostaw stają się narzędziami władzy w grze o sumie zerowej wielkich graczy. To niebezpieczna gra – najpierw dla małych, ale później prawdopodobnie także dla wielkich.

Nasi przyjaciele w Stanach Zjednoczonych dostosowują się do tego w bardzo szybkim tempie. Rozpoznali własne zapóźnienia wobec Chin. W swojej Narodowej Strategii Bezpieczeństwa wyciągają radykalne konsekwencje. Czynią to w sposób, który nie hamuje tego trendu, lecz raczej go przyspiesza.

My także, my Europejczycy, podejmujemy przygotowania. Podejmujemy je na nową epokę. Dochodzimy przy tym do innych wniosków niż na przykład administracja w Waszyngtonie.

Naszym pierwszym zadaniem, zadaniem jako Europejczyków i oczywiście także jako Niemców, jest dziś przede wszystkim uznanie tej nowej rzeczywistości. Nie oznacza to, że mamy ją po prostu przyjąć jako nieodwracalny los. Nie jesteśmy tej rzeczywistości wydani na łaskę losu. Możemy ją kształtować. Nie mam wątpliwości: w tym świecie zachowamy nasze interesy i nasze wartości – przynajmniej wtedy, gdy zdecydowanie, wspólnie i z pewnością siebie postawimy na własną siłę. W ten sposób oprzemy się surowym wiatrom i zachowamy naszą wolność. Otworzymy nowe drzwi, wykorzystamy nowe szanse i – jeśli zrobimy to właściwie – wyjdziemy z tej próby nawet wzmocnieni.

Wielkie cele niemieckiej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa wynikają z naszej konstytucji, z naszej historii i z naszej geografii

Panie i panowie, całkiem trzeźwo: powinniśmy więc najpierw przypomnieć sobie nasze cele, a potem nasze możliwości.

Wielkie cele niemieckiej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa wynikają z naszej konstytucji, z naszej historii i z naszej geografii. Ponad wszystkim stoi nasza wolność. Nasze bezpieczeństwo umożliwia tę wolność. Nasza siła gospodarcza służy tej wolności.

Konstytucja, historia i geografia nakazują nam zawsze myśleć o naszych celach także w kategoriach europejskich. To ukierunkowanie odpowiada naszym interesom. Tylko ono otwiera najlepsze szanse dla naszego kraju. W szczególności niemiecka polityka zagraniczna i niemiecka polityka bezpieczeństwa są zakorzenione w Europie. Ta Europa jest dziś cenniejsza niż kiedykolwiek. To, w jaki sposób realizujemy nasze cele, nowo dostosowujemy dziś do naszych własnych możliwości.

Szczere słowo: mierząc jej środki władzy, niemiecka polityka zagraniczna ostatnich dekad – pozwólcie, że tak to ujmę – miała nadmiar normatywny. Z najlepszymi intencjami krytykowała naruszenia porządku międzynarodowego na całym świecie. Często upominała, żądała i strofowała. Ale zbyt mało troszczyła się o to, że często brakowało środków, by skutecznie przeciwdziałać. Te nożyce między aspiracjami a możliwościami rozwarły się zbyt szeroko. Zamykamy je. Tylko w ten sposób lepiej odpowiemy rzeczywistości.

Zdajmy więc sobie sprawę z naszych własnych możliwości. Krótkie porównanie: produkt krajowy brutto Rosji wynosi obecnie około dwóch bilionów euro. Produkt Unii Europejskiej jest prawie dziesięciokrotnie wyższy. A jednak Europa dziś nie jest dziesięć razy silniejsza niż Rosja. Nasz potencjał militarny, polityczny, gospodarczy i technologiczny jest ogromny. Ale wciąż nie wykorzystaliśmy go w wymaganym stopniu. Najważniejsze jest więc teraz to: przełączamy przełącznik w głowie. Zrozumieliśmy: w epoce wielkich mocarstw nasza wolność nie jest już po prostu dana. Jest zagrożona. Potrzeba będzie stanowczości i siły woli, aby tę wolność utrzymać. To będzie od nas wymagało gotowości do przełomu, zmian i – tak – także do poświęceń, i to nie kiedyś, lecz teraz.

Niemcy przyjmują odpowiedzialność

Z ważnych powodów w Niemczech nie jest nam łatwo z władzą państwową. Od 1945 roku głęboko zakorzenione jest w naszym myśleniu: musimy tę władzę ograniczać.

Pozwólcie, że dodam: nie tylko zbyt dużo władzy państwowej niszczy fundament naszej wolności; zbyt mało władzy państwowej prowadzi inną drogą do tego samego rezultatu. To pytanie ma głęboko europejski wymiar. Już 15 lat temu Radek Sikorski napisał Niemcom do sztambucha – pozwolę sobie zacytować: „Bardziej obawiam się niemieckiej bierności niż niemieckiej siły.” To także jest częścią naszej odpowiedzialności, wynikającej z konstytucji, historii i geografii. Przyjmujemy tę odpowiedzialność.

Do tego potrzebujemy strategii, która rozwiąże oczywisty dylemat. Przebudowa świata przez wielkie mocarstwa dokonuje się szybciej i głębiej, niż my sami jesteśmy w stanie się wzmocnić. Już dlatego nie przekonuje mnie, gdy czasem zbyt odruchowo wzywa się do tego, by Europa „spisała na straty” Stany Zjednoczone jako partnera. Panie i panowie, rozumiem dyskomfort i wątpliwości, które przebijają się w takich postulatach. Częściowo je nawet podzielam. A jednak postulaty te nie są do końca przemyślane. Po prostu ignorują twarde realia geopolityczne w Europie i nie doceniają potencjału, jaki – mimo wszystkich trudności – nadal ma nasze partnerstwo ze Stanami Zjednoczonymi.

Nie wystarczy więc reagować możliwie zręcznie retorycznie na manewry i kaprysy wielkich. W tym czasie próby realizujemy własną agendę. Koncentrujemy się na sobie. Ta agenda jest w trakcie powstawania. Jakżeby mogło być inaczej? A jednak jej realizacja jest w pełnym toku. Wykorzystujemy presję, pod którą się znaleźliśmy, aby stworzyć coś nowego i – miejmy nadzieję – dobrego.

Polityka wielkich mocarstw w Europie nie jest jednak dla Niemiec opcją. Przywództwo partnerskie – tak; hegemoniczne fantazje – nie. Nigdy więcej Niemcy nie pójdą sami. To trwała lekcja naszej historii. Naszą wolność utrzymujemy z naszymi sąsiadami, tylko z naszymi sąsiadami, naszymi sojusznikami i naszymi partnerami. Opieramy się na naszej sile, naszej suwerenności i naszej zdolności do wzajemnej solidarności w Europie. Czynimy to z realizmem opartym na zasadach.

Cztery punkty naszej siły

Drogie przyjaciółki i przyjaciele – jeśli mogę tak powiedzieć – panie i panowie, ten program wolności obejmuje cztery punkty.

Po pierwsze. Wzmacniamy się militarnie, politycznie, gospodarczo i technologicznie.

W ten sposób zmniejszamy nasze zależności i naszą podatność na zagrożenia. Najwyższy priorytet ma dla nas wzmocnienie Europy w ramach NATO. Inwestujemy masowo w wiarygodne odstraszanie.

Dla przypomnienia: Niemcy zmieniły swoją konstytucję. Na szczycie NATO w Hadze w czerwcu ubiegłego roku wszyscy sojusznicy – prawie wszyscy sojusznicy – zobowiązali się inwestować w przyszłości pięć procent PKB w bezpieczeństwo. Same Niemcy zainwestują w nadchodzących latach kilkaset miliardów euro.

Wspieramy Ukrainę w jej odważnym oporze przeciwko rosyjskiemu imperializmowi. Robimy to dyplomatycznie, politycznie, gospodarczo, ale oczywiście także militarnie.

Nawiasem mówiąc, Niemcy i Europa wykonują tu od roku najważniejszą pracę przywódczą. Narzuciliśmy Moskwie nieprzewidziane straty i koszty. Jeśli Moskwa w końcu zgodzi się na pokój, to także z tego powodu. To wyraz europejskiej samoobrony.

Uruchomiliśmy wielkie programy konwencjonalnych zamówień zbrojeniowych: w obronie powietrznej, w zakresie głębokich precyzyjnych uderzeń, w technologiach satelitarnych. Ożywiamy nasz przemysł obronny. Powstają nowe zakłady, nowe miejsca pracy, pojawiają się nowe technologie. Premier Bawarii powiedział to: tutaj, w rejonie Monachium, rozwija się na przykład dynamicznie klaster wysoce innowacyjnych firm defence-tech, które opracowują technologie przełomowe, częściowo w ścisłej współpracy z Ukrainą.

Panie ministrze obrony, reforma naszej służby wojskowej została uruchomiona. Jeśli będzie to konieczne, dokonamy korekt.

Wzmacniamy wschodnią flankę NATO. W tym celu powstaje nasza brygada na Litwie – po raz pierwszy w historii Bundeswehry cały duży związek taktyczny jest formowany poza terytorium własnego kraju.

Zadbamy o większe bezpieczeństwo dalekiej północy. Pierwsze niemieckie Eurofightery zostały zgłoszone i będzie ich więcej.

Bundeswehrę – mówiłem to często i powtórzę to tutaj – uczynimy możliwie najszybciej najsilniejszą konwencjonalną armią Europy – armią, która wytrzyma, gdy będzie musiała.

Równocześnie wzmacniamy odporność naszego społeczeństwa i naszej gospodarki. Wprowadzamy nowe ustawy, aby utwardzić nasze sieci i infrastrukturę krytyczną wobec ataków hybrydowych. Tworzymy odporne łańcuchy dostaw i redukujemy jednostronne zależności od surowców, kluczowych produktów i technologii. Nasz porządek wolnościowo-demokratyczny chronimy przed jego wrogami wewnętrznymi i zewnętrznymi. Między innymi wzmocnimy nasze służby wywiadowcze. W tym nowym świecie polityka konkurencji jest polityką bezpieczeństwa, a polityka bezpieczeństwa jest polityką konkurencji. Obie służą naszej wolności. Właśnie dlatego chcemy być motorami postępu w technologiach przyszłości. Sztuczna inteligencja odegra w tym kluczową rolę.

Suwerenna Europa jest naszą najlepszą odpowiedzią na nową epokę

Po drugie. Wzmacniamy Europę. Suwerenna Europa jest naszą najlepszą odpowiedzią na nową epokę. Jednoczenie i wzmacnianie Europy jest dziś naszym najważniejszym zadaniem.

Nasza Europa musi skupić się na tym, co najważniejsze: na ochronie i pomnażaniu naszej wolności, naszego bezpieczeństwa i naszej konkurencyjności. Musimy zakończyć niekontrolowany rozrost europejskiej biurokracji i regulacji. Europejskie standardy nie mogą nas krępować jak kajdany, które paraliżują i osłabiają nas w konkurencji. Muszą wydobywać nasze mocne strony. Muszą pobudzać innowacje i przedsiębiorczość, zachęcać do inwestycji, nagradzać kreatywność. Europa nie może wycofywać się w unikanie ryzyka. Europa musi otwierać szanse i uwalniać energię działania.

O tych kwestiach, droga Ursulo von der Leyen, wczoraj intensywnie dyskutowaliśmy z europejskimi szefami państw i rządów, i na tej podstawie wspólnie opracowujemy teraz wspólną mapę drogową dla silnej i suwerennej Europy. Europa musi stać się czynnikiem światowej polityki, z własną strategią bezpieczeństwa.

Dla przypomnienia – i także dla tych, którzy tego nie wiedzą: w artykule 42 Traktatu o Unii Europejskiej zobowiązujemy się do udzielenia sobie wzajemnej pomocy w przypadku zbrojnego ataku w Europie. Musimy teraz precyzyjnie określić, jak chcemy to europejsko zorganizować – nie jako zastępstwo dla NATO, lecz jako samonośny, silny filar w ramach sojuszu.

Rozpocząłem z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem pierwsze rozmowy o europejskim odstraszaniu nuklearnym. Panie i panowie, aby było to jasne: działamy tu zgodnie z naszymi zobowiązaniami prawnymi. Myślimy o tym ściśle w ramach naszego udziału w odstraszaniu nuklearnym NATO i nie dopuścimy do powstania w Europie stref różnego poziomu bezpieczeństwa.

Europejski przemysł obronny musi wreszcie przenieść swoją moc na drogę. Trzy wielkie „S” – standaryzacja, skalowanie i uproszczenie systemów uzbrojenia – zorganizujemy bardziej europejsko. Uwolnimy w ten sposób ogromny potencjał.

Tę siłę przekładamy na wspólną politykę zagraniczną, która obejmuje naszych strategicznych partnerów. Należy do tego silna polityka handlowa. Negocjowane między Unią Europejską a czterema państwami Ameryki Południowej porozumienie UE–MERCOSUR ma zostać tymczasowo zastosowane – to słuszna decyzja Komisji Europejskiej. Umowa o wolnym handlu z Indiami została wynegocjowana. Kolejne porozumienia będą i muszą szybko nastąpić.

Dyplomatycznie w tych dniach udaje nam się w Europie swoista kwadratura koła. Widać to także w działaniach na rzecz pokoju na Ukrainie. Tam, gdzie musimy być elastyczni, działamy w małych grupach – z E3, czyli z Niemcami, Francją i Wielką Brytanią, ale także z Włochami i Polską jako europejskimi graczami. Wiemy: długofalowy sukces osiągniemy tylko wtedy, gdy zabierzemy ze sobą pozostałych Europejczyków. Robimy to i dla nas, Niemców, nie ma od tego drogi odwrotu. Jesteśmy środkiem Europy. Jeśli Europa się rozpadnie, rozpadną się Niemcy. Apeluję także do naszych partnerów: dostrzeżcie wagę tej chwili; torujcie i wy drogę dla silnej, suwerennej Europy.

Między Europą a Stanami Zjednoczonymi Ameryki powstała przepaść, głęboki rów

Po trzecie. Chcemy ustanowić nową transatlantycką wspólnotę partnerską.

Pozwólcie, że zacznę od niewygodnej prawdy: między Europą a Stanami Zjednoczonymi Ameryki powstała przepaść, głęboki rów. Wiceprezydent J. D. Vance powiedział to rok temu tutaj w Monachium, w tym miejscu. W opisie miał rację.

Wojna kulturowa ruchu MAGA w USA nie jest naszą wojną. Wolność słowa kończy się u nas tam, gdzie słowo zwraca się przeciwko godności człowieka i konstytucji. I nie wierzymy w cła i protekcjonizm, lecz w wolny handel. Trwamy przy porozumieniach klimatycznych i Światowej Organizacji Zdrowia, ponieważ jesteśmy przekonani: globalne zadania rozwiążemy tylko wspólnie.

Transatlantyckie partnerstwo najwyraźniej utraciło swoją oczywistość – najpierw w Stanach Zjednoczonych, potem także tutaj w Europie i zapewne także tu, na tej sali.

Panie i panowie, jeśli nasze partnerstwo ma mieć przyszłość, musimy je na nowo uzasadnić – w podwójnym sensie. To uzasadnienie musi być konkretne, a nie ezoteryczne. Musimy po obu stronach Atlantyku dojść do wniosku: razem jesteśmy silniejsi. My, Europejczycy, wiemy, jak cenne jest zaufanie, na którym opiera się NATO.

W epoce wielkich mocarstw także USA będą na to zaufanie zdane. Nawet one dochodzą do granic własnej siły, gdy działają w pojedynkę. Strategom w Pentagonie jest to zresztą jasne. NATO jest nie tylko naszym, ale – drodzy amerykańscy przyjaciele – także waszym atutem konkurencyjnym.

(po angielsku): Chciałbym to jeszcze raz wyrazić także dla naszych amerykańskich przyjaciół. Przez trzy pokolenia zaufanie między sojusznikami, partnerami i przyjaciółmi było tym, co uczyniło NATO najsilniejszym sojuszem wszech czasów. Europa w pełni zdaje sobie sprawę, jak bardzo jest to cenne. W czasach rywalizacji wielkich mocarstw także Stany Zjednoczone nie będą wystarczająco potężne, by wszystko osiągnąć samodzielnie. Drodzy przyjaciele, bycie częścią NATO jest nie tylko przewagą konkurencyjną dla Europy, lecz także przewagą konkurencyjną dla Stanów Zjednoczonych. Naprawmy więc transatlantyckie zaufanie i wspólnie je ożywmy. My, Europejczycy, wnosimy w to nasz wkład.

(po niemiecku): Chcę podjąć zdanie, które wypowiedział Wolfgang Ischinger: autokracje mogą mieć poddanych; demokracje mają partnerów i sojuszników.

To zdanie jest zresztą prawdziwe także w odniesieniu do nas, Europejczyków. Prawdziwy sojusznik traktuje swoje zobowiązania poważnie. Nikt nie zmusił nas do nadmiernej zależności od Stanów Zjednoczonych, w jakiej ostatnio się znaleźliśmy. Ta niedojrzałość była naszą własną winą. Ten stan jednak teraz zostawiamy za sobą – i to raczej dziś niż jutro.

Nie robimy tego, skreślając NATO. Robimy to, budując w ramach sojuszu – we własnym interesie – silny, samonośny europejski filar.

Ten nowy początek, panie i panowie, jest słuszny w każdych okolicznościach. Jest słuszny, jeśli Stany Zjednoczone będą się dalej oddalać. Jest słuszny, dopóki nie jesteśmy w stanie zapewnić sobie bezpieczeństwa własnymi siłami. I wreszcie jest słuszny także po to, by na nowo ustanowić zdrowsze partnerstwo transatlantyckie. Przypuszczam, że w przyszłości częściej niż dotąd będziemy różnić się zdań. Częściej będziemy negocjować właściwą drogę, być może nawet się spierać. Jeśli będziemy to robić z nową siłą, nowym szacunkiem i poczuciem własnej godności, będzie to z korzyścią dla obu stron. Coś z tego odczułem zresztą w rozmowach o Grenlandii, które prowadziliśmy w ostatnich tygodniach. Zwracam się w szczególności do Mette Frederiksen, premier Danii, która wie, że może bez żadnych ograniczeń liczyć na europejską solidarność.

Partnerstwo nie jest pojęciem absolutnym

Po czwarte – i last, but not least – budujemy silną sieć globalnych partnerstw. Tak ważne, jak pozostaną dla nas integracja europejska i partnerstwo transatlantyckie, nie będą one już wystarczające, by zachować naszą wolność. Partnerstwo nie jest pojęciem absolutnym. Nie zakłada pełnej zgodności wszystkich wartości i interesów. To zresztą jedna z lekcji ostatnich dni, tygodni i miesięcy.

Zbliżamy się więc do nowych partnerów, z którymi łączą nas nie wszystkie, ale jednak ważne sprawy. To ogranicza zależności i ryzyka, a zarazem otwiera możliwości i szanse dla obu stron. Chroni to naszą wolność. Kanada i Japonia, Turcja, Indie, Brazylia, a także Republika Południowej Afryki, państwa Zatoki Perskiej i inne będą tu odgrywać kluczową rolę. Chcemy z tymi państwami zbliżać się do siebie, w wzajemnym szacunku i z długofalową perspektywą.

Dzielimy podstawowe zainteresowanie porządkiem politycznym, w którym możemy polegać na ustaleniach, w którym jesteśmy zdolni do wspólnego rozwiązywania globalnych problemów i w którym przede wszystkim pokojowo rozwiązujemy konflikty między sobą. Dzielimy doświadczenie, że prawo międzynarodowe i organizacje międzynarodowe służą naszej suwerenności, naszej niezależności i naszej wolności.

My, Niemcy, wiemy: świat, w którym liczy się tylko siła, byłby mrocznym miejscem. Nasz kraj przeszedł tą drogą w XX wieku aż do gorzkiego i złego końca. Dziś wybieramy inną, lepszą drogę. Naszą największą siłą pozostaje zdolność budowania partnerstw, sojuszy i organizacji opartych na prawie i regułach, na szacunku i zaufaniu oraz na wierze w siłę wolności.

.Po 1945 roku to przede wszystkim nasi amerykańscy przyjaciele rozpalili w nas, Niemcach, entuzjazm dla tej jasnej i silnej idei. Nie zapominamy wam tego. Na tym fundamencie NATO stało się najsilniejszym sojuszem politycznym w historii.

Pozostajemy wierni tej idei. Całą siłą i pasją, z godnością i solidarnością, z kreatywnością i odwagą przenosimy ją w nową epokę, aby ta epoka nie stała się mroczna, lecz – panie i panowie – była dobrą epoką: dla nas, ale przede wszystkim dla pokolenia naszych dzieci i wnuków, które polega na tym, że w tych dniach i tygodniach uczynimy to, co słuszne. Jesteśmy do tego zdecydowani.

Friedrich Merz

Tekst wystąpienia: Friedrich Merz w Monachium, na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, 13 lutego 2026 r.

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 15 lutego 2026
Fot. MSC/Conzelmann