Neil FIORE: "W poszukiwaniu samodyscypliny. Siedem strategii"

TSF Jazz Radio

W poszukiwaniu samodyscypliny. Siedem strategii

Neil FIORE

Ekspert w dziedzinie osiągania optymalnych wyników oraz zwiększania wydajności. Wygłasza odczyty i organizuje na całym świecie szkolenia dla takich firm, jak AT&T, Bechtel Corporation, Levi Strauss & Co., sieć szpitali Kaiser Permanente, Instytut Smithsona czy Bank Rezerwy Federalnej USA. Autor bestsellerów.

Oto siedem podstawowych zasad, które umożliwiają skuteczne postępowanie, a zarazem redukują wpływ odwracających uwagę i destrukcyjnych nawyków. Chociaż wiele spośród tych idei jest znanych od tysięcy lat, niewiele osób wie, jak z nich korzystać i jak zastosować je na gruncie pracy oraz kariery. Przy odrobinie wysiłku będziesz w stanie wdrożyć te strategie w życie w ciągu kilku tygodni. Zacznij już dziś: zmierz się ze swoimi dawnymi przekonaniami, nawykami i domyślnymi zachowaniami, a następnie zamieniaj je na to, co okazało się skuteczne dla najlepszych w każdej możliwej dziedzinie.

Zasada pierwsza

Porzuć dotychczasowe nawyki na rzecz działań korekcyjnych. Najszybszą metodą wprowadzania zmian jest połączenie aktualnego zachowania z postępowaniem korygującym. W wielu przypadkach może to oznaczać robienie czegoś odwrotnego niż dotychczas.

Unikaj marnowania czasu na krytykowanie własnych błędów — jedynym wynikiem takiego działania będzie uzupełnienie istniejącego już stanu zamieszania o dodatkowy uraz emocjonalny. Zamiast wyrażać krytykę, skieruj się w stronę poprawnego zachowania. Chcąc efektywnie zarządzać sobą oraz innymi ludźmi, w miejsce: „Dlaczego to mleko ci się rozlało?” postaw pytanie: „Jak możemy to uprzątnąć?”.

Unikaj marnowania czasu na krytykowanie własnych błędów.

Przypuszczalnie jesteś lepszym menedżerem niż osoba, która udzieliła mi pierwszej lekcji żeglugi. Kiedy nasza mała łódź przechylała się i nabierała wody, mój instruktor zdecydował się zadać mi pytanie: „Dlaczego to robisz?”. Uznałem, że w obliczu sytuacji podbramkowej jest to naprawdę idiotyczna wypowiedź. Zdałem sobie również sprawę, że jeśli poświęcę swój czas na psychoanalizę niezbędną do znalezienia odpowiedzi, możemy zatonąć.

Pokonując galopadę myśli, zdecydowałem się skorygować swoje działania: pchnąłem ster w przeciwnym kierunku niż dotychczas, luzując równocześnie główny żagiel. To sprawiło, że łódź natychmiast powróciła do pionu, a ja nauczyłem się, iż analizowanie przyczyn, z powodu których robię coś nieprawidłowo, lub też krytykowanie samego siebie w sytuacjach awaryjnych jest mniej skuteczne niż podjęcie działań odwrotnych od tych, które się nie sprawdzają. Biorąc pod uwagę kiepskie podejście mojego instruktora, musiałem efektywnie zarządzać samym sobą i poinstruować własny umysł, by skupił się na korygowaniu moich posunięć, a nie na odwracających uwagę i mylących pytaniach z gatunku: „Dlaczego to robisz?” bądź też: „Co jest z tobą nie w porządku?”.

Zastosuj teraz na sobie działanie korygujące, kierujące Twoją uwagę na to, co możesz zrobić w tej chwili. W ciągu pięciu sekund uporasz się z problemem i poczujesz, że Twoje postępowanie jest efektywne. To się nazywa skuteczne zarządzanie czasem!

Zasada druga

Zamień mozolne zmagania na działanie z łatwością, czyli zastosuj prawo odwrotnego wysiłku. Podobnie jak wiele mądrych idei, również ta wydaje się zupełnie oczywista — kiedy jednak zdaje się nam, że walczymy o przetrwanie, mamy tendencję do powtarzania tego, co robiliśmy w przeszłości. Jako przykład mogę posłużyć ja sam, trzymający się kurczowo steru nawet wtedy, gdy nasza łódka nabierała wody.

Zmaganie to znak, że podążasz w niewłaściwym kierunku. 

Zmaganie to znak, że podążasz w niewłaściwym kierunku. Podczas seminarium w pewnym banku popełniłem błąd, wręczając każdemu ze słuchaczy — również dyrektorowi placówki — zabawkę znaną jako „chińska pułapka na palce”. Jest to pleciona rurka o długości kilkunastu centymetrów i średnicy około dwóch i pół centymetra. Zasugerowałem słuchaczom, by włożyli po jednym palcu każdej ręki w obydwa końce zabawki i zobaczyli, co się stanie, kiedy będą próbowali się uwolnić. Publiczność szybko zorientowała się, że im więcej wysiłku ktoś wkłada w próby wyciągnięcia palców z pułapki, tym mocniej się ona zaciska.

Oznajmiłem wówczas: „Jeżeli waszemu życiu towarzyszy zmaganie, zmierzacie w złym kierunku. Aby się uwolnić, musicie ruszyć w odwrotną stronę — zrobić coś przeciwnego w stosunku do działań, które podpowiada intuicja. Przykładem może być tutaj zwrócenie się w dół stoku, w celu uzyskania kontroli  nad nartami. Przestańcie walczyć i wepchnijcie palce w pułapkę, a ona się rozluźni, uwalniając wasze ręce. Na tym właśnie polega prawo odwrotnego wysiłku”.

Postępując zgodnie z moimi instrukcjami, wszyscy zdołali się uwolnić — wyjątkiem był dyrektor banku. Wciąż walczył z rosnącym zacięciem, sprawiając, że pułapka coraz mocniej się zaciskała. Najwyraźniej został on nauczony, by wierzyć w motto: „Jeżeli nie odnosisz sukcesu, powinieneś bardziej się starać i poświęcić na to, co robisz, więcej czasu”. Moja porada godna heretyka brzmi: „Jeżeli pchasz znajdujące się przed sobą drzwi, a one nie chcą ustąpić, najprawdopodobniej należy je pociągnąć. Przestań walczyć i pchać, zamiast tego pociągnij je, a one otworzą się, nie przysparzając ci kłopotów. Życie tak ukształtowało drzwi — oraz większość widocznych problemów — by dało się je bez trudu pokonać”.Jak wygląda Twoja niepotrzebna walka, w wyniku której raz po raz ogarnia Cię frustracja? Decydujesz się kontynuować wysiłek, a mimo to nie posuwasz się do przodu. W jaki sposób pozwolisz odejść w niebyt swoim zmaganiom, zmienisz kierunek i osiągniesz wolność?

Zasada trzecia

Zrezygnuj ze skupiania uwagi na ego i poświęć ją zadaniu. Jedna z najszybszych metod na zwiększenie produktywności to przestawienie się w trakcie jednego wydechu na koncentrację obejmującą cel, tak jak dzieje się to w przypadku krzyków wydawanych podczas trenowania karate.

Zrezygnuj ze skupiania uwagi na ego i poświęć ją zadaniu.

Podziel swoje myśli tak, by pasowały do jednego z dwóch pudełek. Pierwszy pojemnik będzie zawierał rozważania dotyczące przeszłości, przyszłości oraz tego, jak wyglądają Twoje błędy, w drugim wylądują natomiast myśli związane z pracą nad konkretnym zadaniem.

Studenci, których nauczono błyskawicznego przestawiania się z myślenia koncentrującego się wokół ego (są to myśli z pierwszego pudełka) na: „Co konkretnie wiem na temat tego pytania?” (pytanie pasujące do drugiego pojemnika), znacznie poprawili swoje wyniki w testach SAT (ustandaryzowany test dla uczniów szkół średnich), LSAT (egzaminy wstępne na studia prawnicze) oraz GRE (test umożliwiający rozpoczęcie studiów magisterskich lub doktoranckich w USA). Trzeba po prostu wziąć jakikolwiek element rozumowania skupiającego się na ego — a więc samokrytycyzm, psychoanalizę lub rozważania o tym, co należało zrobić w przeszłości bądź też co może zdarzyć się w przyszłości — a następnie połączyć go z tym, co jesteś w stanie zrobić z aktualnie posiadaną wiedzą.

Działając w ten sposób, odkryjesz, że Twoja produktywność zaczyna stopniowo rosnąć. Efektem ubocznym będzie również zredukowanie poczucia przygnębienia i obaw, ponieważ krocząc tą drogą, uwalniasz tłumione zmartwienia i emocje, zamieniając je w skuteczne działanie. W ten sposób dostarczasz mózgowi naturalną serotoninę — „hormon szczęścia” obecny chociażby w środkach antydepresyjnych.

Ustal, która spośród myśli skupiających się na ego i należących do pudełka numer jeden jest Twoją ulubioną czy też przyjmowaną jako naturalny sposób rozumowania. Ćwicz przestawianie się na korzystanie z tego drugiego pojemnika, tak by skupiać się na zadaniu, które się przed Tobą znajduje.

Zasada czwarta

Porzuć: „Muszę skończyć” na rzecz: „Decyduję się rozpocząć”.

Nieskuteczni menedżerowie mówią swoim podwładnym, że muszą oni zrobić coś, na co nie mają ochoty, a tym samym wywołują u pracowników opór i sprzeciw. „Musisz” oznacza: „Nie chcesz, ale i tak cię do tego zmuszam”, a także: „Jeśli tego nie zrobisz, stanie się coś okropnego i bolesnego”.

Nie trzeba być geniuszem, by zauważyć, że „musisz” zmniejsza wydajność i prowadzi do autosabotażu. To komunikat oznaczający, iż pracownicy (w tym przypadku — Twój umysł oraz ciało) powinni stawiać opór temu, czego nie chcą robić. Pomimo tych faktów wciąż przemawiamy do samych siebie, naszych dzieci i podwładnych tym absurdalnym językiem podkopującym nasze własne działania.

Nie trzeba być geniuszem, by zauważyć, że „musisz” zmniejsza wydajność i prowadzi do autosabotażu.

Jeżeli kilkanaście razy w ciągu godziny powtórzysz sobie: „Muszę skończyć całą tę robotę”, wpędzisz się w zmęczenie, dekoncentrację, depresję i ociąganie funkcjonujące jako metody pasywnego oporu stosowanego przez ofiarę. Nad każdym dzieckiem mówiącym: „Ale ja nie chcę” stoi rodzic, nauczyciel lub szef oznajmiający: „Musisz!”.

Nie musisz chcieć podejmować się czegoś, co jest trudne, stanowi wyzwanie i może sprowadzić na Ciebie krytykę ze strony zwierzchnika czy klientów. Możesz jednak zdecydować się rozpocząć zajmowanie się czymś takim przez piętnaście minut i zobaczyć, co z tego wyniknie. Nawet proste: „Idę na leczenie kanałowe”, „Przygotowuję rozliczenie podatku dochodowego”, „Po raz szósty podchodzę do egzaminu adwokackiego” jest bardziej efektywne, a równocześnie mniej ambiwalentne i przygnębiające niż sytuacja, kiedy „musisz” zrobić wszystkie te trudne i bolesne rzeczy, do których wcale nie masz ochoty się zabierać. Być może wysuniesz argument, że w życiu są rzeczy, których musisz się podjąć, nawet jeśli nie masz na to ochoty — jak na przykład operacja w szpitalu czy płacenie podatków. Skoro jednak masz to zrobić, takie zadanie wyda Ci się o wiele łatwiejsze, jeżeli powiesz sobie, iż decydujesz się na trudne lub budzące obawy działanie, zamiast narażać się na konsekwencje wynikające z przeciwnego postępowania.

Sedno sprawy tkwi w tym, że mówiąc sobie „musisz”, wywołasz wewnętrzny konflikt, który wprowadzi podziały w Twoich pokładach energii, powstrzyma motywację i sprawi, iż całe zadanie będzie trudniejsze i bardziej nieprzyjemne.

Kiedy złapiesz się na mówieniu „muszę”, zwróć uwagę na opór i czynniki rozpraszające, które pojawiają się razem z tym sformułowaniem. Przyjrzyj się myślom towarzyszącym poczuciu niezdecydowania, wewnętrznego konfliktu czy uchylania się od czegoś, a następnie sprawdź, czy zawierają one zmniejszające skuteczność przesłanie „musisz”. Teraz zdecyduj się rozpocząć zadanie lub świadomie zmierz się z konsekwencjami wynikającymi z odwrotnego działania i obserwuj, ile masz energii, by ruszyć do przodu.

Zasada piąta

W miejsce „kończenia przytłaczającego projektu wymagającego tysiąca pięciuset godzin pracy” po prostu „zacznij na piętnaście minut”. Jeżeli chcesz skutecznie zarządzać własnym ciałem i umysłem, nigdy nie mów podwładnym o kończeniu zadania w sytuacji, w której do zamknięcia go zostało więcej niż kilka godzin pracy. Twoi pracownicy muszą wiedzieć, kiedy, gdzie i od czego mają zacząć, a także kiedy otrzymają zapłatę i nagrodę.

Zauważ, że nie ma potrzeby, by nieustannie przypominać sobie: „Musisz skończyć”. Doprowadzisz pracę do końca wtedy, kiedy po raz ostatni zaczniesz się nią zajmować. Nie ma sensu wprowadzać w błąd siebie czy kogoś innego, twierdząc, że konieczny jest skok w wyimaginowaną przyszłość, by zmierzyć się z czekającym tam ostatecznym terminem zakończenia prac. W ten sposób można jedynie wywołać niepokój — energię, która bezskutecznie próbuje rozwiązać problem z przeszłości lub przyszłości, istniejący tylko w rzeczywistości wykreowanej przez Twój umysł.

Spraw, by Twoi pracownicy przez okres od piętnastu do trzydziestu minut bez żadnych przerw skupili się na niezbyt odległym terminie. Taka ilość czasu wystarczy, by przełamać bezwład i zapewnić ochronę przed odkładaniem działań na później. Ramy czasowe znajdujące się w bezpośredniej przyszłości pozwalają lepiej radzić sobie z czynnikami rozpraszającymi pojawiającymi się w życiu; umożliwiają również korzystanie w formie nagrody z przerw, podczas których można rozciągnąć mięśnie, zrobić porządki w papierach, sprawdzić skrzynkę mailową czy też odebrać wiadomości tekstowe w telefonie.

Skupiając się na rozpoczęciu działań w chwili obecnej, uwalniasz energię uwięzioną w obawach i przekształcasz ją w pobudzenie oraz wydajność.

Zwróć uwagę na to, w jaki sposób Twój umysł przyzwyczaja się do nieprzerwanego koncentrowania się na czas piętnastu minut efektywnej pracy i uczy się błyskawicznie podsuwać Ci twórcze rozwiązania. Zauważ, że skupiając się na rozpoczęciu działań w chwili obecnej, uwalniasz energię uwięzioną w obawach i przekształcasz ją w pobudzenie oraz wydajność.

Zasada szósta

Zrezygnuj z aroganckich i samotnych zmagań swojej świadomości na rzecz wykorzystania potencjału całego mózgu i geniuszu skrywającego się w podświadomości. Jedna z najbardziej efektywnych metod podwojenia wydajności (przy równoczesnym zmniejszeniu stresu) to wykorzystanie obszarów mózgu, które działają w sposób nieświadomy lub uaktywniają się nocą.

Popularne wyrażenia, takie jak: „Nie pamiętam jej imienia, ale zaraz je sobie przypomnę”, „Pozwól mi się przespać z tą kwestią” czy też: „Ciekawie będzie zobaczyć, jak rozwiążę ten problem” są przykładem na to, w jaki sposób zredukowany zostaje wysiłek świadomej części ludzkiego umysłu oraz podlegających naszej kontroli mięśni prążkowanych. W takiej sytuacji pozwalasz, by inna część Twojego organizmu — związana z podświadomością prawa półkula mózgowa, autonomiczny system nerwowy oraz mięśnie gładkie — wykonała brudną robotę i podsunęła Ci kreatywne rozwiązanie. W świecie biznesu wszyscy znają przykłady osób obdarzonych niezwykle trafnymi przeczuciami i doskonałą intuicją. Mają one w zwyczaju marzyć i fantazjować w trakcie brania prysznica, treningu na siłowni czy konsumowania lunchu — a później prezentują wynalazki, zaskakujące rozwiązania i kreatywne, niekonwencjonalne koncepcje. Podobnie jak powieściowi detektywi, tacy ludzie nie zadają sobie trudu, by niczym psy policyjne lub pracownicy Scotland Yardu pracowicie zbierać drobne poszlaki. Zamiast tego z reguły postępują niczym stworzony przez Agatę Christie Herkules Poirot — „pozwalają, by małe, szare komórki wykonały swoje zadanie”.

Pisarze, wynalazcy, naukowcy oraz przedsiębiorcy nauczyli się usypiać swój zapracowany, świadomy umysł, tak by podświadomość mogła ujawnić się pod postacią marzeń zarówno w dzień, jak i w nocy, pozwalając tym samym na dokonanie znaczących przełomów i odkryć.

Nigdy nie oznajmiłem świadomej części mojego umysłu zarządzanej przez ego: „Musisz dokończyć pisanie tego tekstu”. Zamiast tego mówiłem po prostu: „Decyduję się zasiąść o ósmej rano na piętnaście minut do pracy i zobaczę, co z tego wyjdzie — a żeby było łatwiej, po raz kolejny zacznę w południe lub o szóstej wieczorem”.

Jedna z klientek, z którymi pracowałem, dała się przekonać mojej sugestii, by jej projektami z dziedziny chemii zajmowali się Albert Einstein oraz Maria Curie-Skłodowska. Mogli oni kontynuować pracę w jakimś miejscu głęboko w mózgu owej kobiety, w trakcie jej snu. Wiem, że takie podejście może się sprawdzić, gdyż napisałem swoją pracę doktorską w okresie dwunastu miesięcy, pozwalając, by wszelkimi problemami bądź narastającymi przeszkodami zajmowała się podświadomość i warstwa umysłu odpowiedzialna za marzenia. Każdego ranka budziłem się z gotowym rozwiązaniem i nie mogłem się doczekać, by jeszcze przed śniadaniem usiąść na piętnaście – trzydzieści minut do pisania i zasiać w moim umyśle idee, które będą mogły rozwijać się w czasie, kiedy ja będę w pracy. Przygotowałem wspomnianą dysertację, poświęcając jej przez cały rok po piętnaście godzin tygodniowo, podczas gdy równocześnie pracowałem w wymiarze czterdziestu godzin w tygodniu. Stworzyłem również sześć książek w ciągu osiemnastu miesięcy, chociaż przeznaczałem na to zajęcie od piętnastu do dwudziestu godzin w tygodniu, a oprócz tego pracowałem na pełnym etacie. Nigdy nie oznajmiłem świadomej części mojego umysłu zarządzanej przez ego: „Musisz dokończyć pisanie tego tekstu”. Zamiast tego mówiłem po prostu: „Decyduję się zasiąść o ósmej rano na piętnaście minut do pracy i zobaczę, co z tego wyjdzie — a żeby było łatwiej, po raz kolejny zacznę w południe lub o szóstej wieczorem”.

Zasada siódma

Porzuć swoje „ulubione” czy też pojawiające się automatycznie reakcje, postępując zamiast tego w sposób, który odpowiada wyznawanym przez Ciebie wyższym wartościom i aktualnym celom. Umysł ludzki, którym dysponujesz, to jedyne tego typu narzędzie na naszej planecie zdolne do tego, by umożliwić Ci wybór sposobu działania, a nie jedynie prostą reakcję. Zastanów się nad tym — możesz zdecydować się na leczenie kanałowe zęba, zapłacenie podatków bądź też podjęcie walki z nowym, stanowiącym wyzwanie projektem. Jesteś czymś więcej niż tylko sformułowaniem „muszę”, postawionym w opozycji do głosów „nie chcę”, wpędzających Cię w niejednoznaczne sytuacje i wewnętrzne konflikty. Jako istota ludzka masz jeszcze trzecią możliwość — wybór.

Aby zachować skuteczność działania, Twój umysł funkcjonuje niczym komputer i podsuwa Ci Twoje ulubione oraz domyślne zachowania. Możesz jednak zdecydować, że chcesz je zmienić, tak by odpowiadały Twoim aktualnym umiejętnościom, wiedzy, a także stojącym przed Tobą wyzwaniom i okazjom. Nie musisz ograniczać się do tego, co pojawia się w pierwszej chwili w wyniku nawyków czy chęci sprawnego działania.

Nie musisz ograniczać się do tego, co pojawia się w pierwszej chwili w wyniku nawyków czy chęci sprawnego działania.

Co ciekawe, możesz zacząć przełamywać nawyk lub nałóg, poświęcając na to jedynie od dziesięciu do piętnastu sekund bądź od dwóch do trzech oddechów. Spróbuj przez kilka dni skupić się wyłącznie na zwracaniu uwagi na „ulubione” bądź też domyślnie przyjmowane działania, które pojawiają się w sytuacji, gdy zmagasz się ze stresem lub czujesz niepewność. Czy Twoje myśli wypełnia krytyka szefa, wizja niezdrowego jedzenia, pomysł rozpoczęcia poszukiwań nowej pracy, surfowania po internecie lub rozmowy telefonicznej z bliskim przyjacielem? Każdego dnia dziewięćdziesiąt procent tego rodzaju pomysłów ma szansę stanowić nieaktualne wzorce, które nie pasują już do Twojej aktualnej misji, charakteru Twojej pracy, a także wartości oraz umiejętności, które posiadasz jako dorosła osoba. Wiele spośród tych wizji to prymitywne sposoby radzenia sobie z przedwczesnymi obawami dotyczącymi przetrwania i akceptacji: „Czy jeśli nie będę się dobrze spisywać, wszyscy mnie opuszczą? Co będzie, jeżeli wartość mojej osoby będzie osądzana na podstawie tego, czy idealnie wykonam tę pracę? Co oni sobie o mnie pomyślą, jeżeli popełnię błąd?”.

Za każdym razem, kiedy w miejsce swoich pierwotnych i nieaktualnych domyślnych działań wybierasz stawienie czoła lękom oraz obawom dotyczącym własnej osoby, Twoje ciało i umysł zapewniają Ci możliwość wydłużenia listy referencji z zakresu samozarządzania. Działasz w sposób spójny ze swoimi prawdziwymi ludzkimi możliwościami i wartościami, przez co w większym stopniu przejmujesz kontrolę nad własnym życiem.

nasawpTrzymaj pod ręką listę siedmiu strategii służących osiąganiu optymalnych wyników. Zauważ, że każda z nich zaczyna się od Twojego aktualnego zachowania i łączy je z bardziej efektywnym działaniem korygującym. Przez tydzień skupiaj się po kolei na jednej strategii dziennie, a potem ustal, które z nich najlepiej sprawdzają się w Twojej sytuacji. Następnym krokiem powinno być ćwiczenie wybranej taktyki do momentu, w którym będziesz w stanie błyskawicznie porzucić stary, negatywny nawyk na rzecz nowej, bardziej skutecznej konstrukcji sprawiającej, że Twoje życie oraz praca będą łatwiejsze i bardziej owocne.

Neil Fiore

Fragment ksiażki “Nawyk samodyscypliny w pracy. Optymalna efektywność, maksymalne skupienie i motywacja”, wyd. Helion 2014.

Pierwszy raz na Wszystko Co Najważniejsze?

Aby nie ominąć istotnych tekstów, raz w tygodniu w niedzielę rano wysyłamy newsletter. Zapraszamy do zapisania się:

Magazyn idei "Wszystko Co Najważniejsze" oczekuje na Państwa w EMPIKach w całym kraju, w Księgarni Polskiej w Paryżu na Saint-Germain, naprawdę dobrych księgarniach w Polsce i ośrodkach polonijnych, a także w miejscach najważniejszych debat, dyskusji, kongresów i miejscach wykuwania idei.

Aktualne oraz wcześniejsze wydania dostępne są także wysyłkowo.

zamawiam