10 mld dolarów za wyciek zeznań podatkowych Donalda Trumpa

Prezydent USA Donald Trump pozwał IRS oraz ministerstwo skarbu, domagając się co najmniej 10 mld dolarów odszkodowania za nieuprawnione ujawnienie jego zeznań podatkowych z okresu jego pierwszej kadencji. Pozew wpłynął do sądu federalnego na Florydzie.

Zespół prawny Donalda Trumpa argumentuje, że IRS ponosi odpowiedzialność

.Podstawą pozwu są działania ówczesnych władz wobec Donalda Trumpa jako osoby prywatnej, a nie urzędującego prezydenta. Zarzucono w nim, że Urząd Podatkowy (IRS) i resort skarbu nie zapewniły odpowiedniej ochrony poufnych danych podatkowych Donalda Trumpa, jego synów oraz korporacji Trump Organization. Współpowodami są synowie prezydenta Donald Trump Jr. i Eric Trump. Twierdzą, że ówczesne władze doprowadziły do szkód finansowych i wizerunkowych oraz „publicznego upokorzenia” powodów.

Sprawa dotyczy w szczególności Charlesa Littlejohna, byłego współpracownika IRS. Pracując dla firmy konsultingowej Booz Allen Hamilton, realizującej zlecenia dla rządu USA, nielegalnie pozyskał on i przekazał mediom zeznania podatkowe Donalda Trumpa oraz tysięcy innych zamożnych Amerykanów, w tym Jeffa Bezosa i Elona Muska. W 2024 roku Charles Littlejohn został skazany na pięć lat więzienia.

Zespół prawny Donalda Trumpa argumentuje, że IRS ponosi odpowiedzialność za działania podwykonawcy, który miał „dostęp porównywalny z etatowym pracownikiem” i wykorzystał „długotrwałe luki w zabezpieczeniach, przed którymi agencja była ostrzegana”.

Dlaczego pozew Donalda Trumpa jest warty 10 mld dolarów?

.IRS bezprawnie dopuścił, by motywowany politycznie pracownik ujawnił prywatne i poufne informacje dotyczące prezydenta Donalda Trumpa, jego rodziny i Trump Organization – napisali prawnicy w oświadczeniu cytowanym przez CNN.

Na początku tygodnia ministerstwo skarbu zerwało kontrakty z Booz Allen Hamilton opiewające na 21 mln dolarów. Jako powód wskazano, że firma „nie wdrożyła odpowiednich zabezpieczeń chroniących poufne dane podatników” – poinformował sekretarz skarbu Scott Bessent.

Ujawnienie zeznań podatkowych Donalda Trumpa było przedmiotem wieloletnich sporów politycznych i prawnych, szczególnie po publikacjach „New York Times” z 2020 roku. Według NBC News artykuły te uderzały w prezydenta, wytykając mu zapłacenie zaledwie 750 dolarów federalnego podatku dochodowego w latach 2016–2017. Donald Trump konsekwentnie określał te doniesienia jako „fałszywe” i „nielegalnie pozyskane”.

Polityka Donalda Trumpa zamienia sojusze w twarde, cyniczne transakcje

.Jak stracić przyjaciół i zrazić do siebie ludzi? Wystarczy spojrzeć na to, jak wysoką cenę ma retoryka prezydenta Stanów Zjednoczonych, przynosząca niewiele korzyści – pisze Edward LUCAS.

Whistorii przemówień politycznych trudno znaleźć słowa, które kosztowałyby tak dużo, a dały tak niewiele, jak ostatnie wypowiedzi Donalda Trumpa o najbliższych sojusznikach Ameryki. W rozmowie z Fox News amerykański prezydent oświadczył, że „nie jest pewien”, czy NATO ruszyłoby Stanom Zjednoczonym na pomoc, „gdybyśmy kiedykolwiek jej potrzebowali”. Dorzucił, że „tak naprawdę nigdy niczego od nich nie wymagaliśmy”. Następnie skwitował: „Będą mówić, że wysłali żołnierzy do Afganistanu. I rzeczywiście tak zrobili, tylko że trzymali ich z dala od linii frontu”.

Te niedorzeczne, pogardliwe uwagi mogą podobać się jego fanom z ruchu „America First”, którzy zapewne wierzą, że Stany Zjednoczone samodzielnie wygrały pierwszą i drugą wojnę światową oraz że brały w nich udział od początku do końca. Ale dla państw (trzydziestu członków NATO i dwudziestu jeden partnerów), które stanęły po stronie Ameryki po zamachach z 11 września 2001 roku, kiedy to Sojusz po raz pierwszy w historii uruchomił artykuł 5 o zbiorowej obronie, słowa Donalda Trumpa są po prostu obrzydliwe.

Dla porządku: z 3621 poległych żołnierzy sił koalicyjnych w Afganistanie 2461 było Amerykanami. Jak zazwyczaj bywa u Donalda Trumpa, także i tym razem w jego słowach jest trochę niewygodnej prawdy. Niektóre państwa – zwłaszcza Niemcy, Włochy, Francja i Hiszpania – wysyłały swoje kontyngenty z poważnymi ograniczeniami, tzw. caveats, określającymi, gdzie i w jaki sposób mogą być użyte (zakazywały na przykład patroli nocnych). Krytycy kpili wówczas, że skrót ISAF – International Security Assistance Force – w rzeczywistości znaczy „I Saw Americans Fight” (Patrzyliśmy, jak walczą Amerykanie).

W efekcie Stany Zjednoczone bardziej polegały na tych, którzy nie wprowadzili szeregu ograniczeń dla udzielanej pomocy. Najwyższe straty (w stosunku do liczby ludności) poniosły Gruzja, Dania, Wielka Brytania i Estonia. Kraje te nie miały w Afganistanie nic do ugrania. Stawiły się, bo są częścią Sojuszu, i skoro ta wojna była ważna dla USA, była ważna także dla nich.

Donald Trump, jak wiadomo, nigdy za nic nie przeprasza. Nawet gdy w reakcji na niecodzienną publiczną reprymendę ze strony brytyjskiego premiera sir Keira Starmera wydał dodatkowe oświadczenie, w którym chwalił brytyjskie wojsko, tylko podkreślił postawę „nie wiem, nie obchodzi mnie to” wobec pozostałych sojuszników. Fakt, że niemal nikt z protrumpowskich komentatorów w Stanach Zjednoczonych tej kompromitacji nawet nie zauważa – albo nie postrzega jej jako coś istotnego – jeszcze pogarsza sytuację.

Zniewaga dotyczy przeszłości, ale kształtuje przyszłość. NATO istnieje z jednego powodu: by w razie potrzeby włączyć amerykańską potęgę militarną w obronę Europy. Do tego potrzebne są pieniądze z Kapitolu oraz ludzie, plany i sprzęt z Pentagonu – wszystko, co zamienia deklaracje w realną siłę. Ale ostatecznie i tak o podjęciu działań zadecyduje charakter prezydenta Stanów Zjednoczonych. Czy jako naczelny dowódca rzeczywiście będzie gotów wysłać żołnierzy na wojnę w obronie sojuszników?

Tekst dostępny na łamach Wszystko co Najważniejsze; https://wszystkoconajwazniejsze.pl/edward-lucas-polityka-donalda-trumpa-zamienia-sojusze-w-twarde-cyniczne-transakcje/

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 30 stycznia 2026