„A Place to Heal” Cédrika Kahna z szansą na Złotego Lwa

„A Place to Heal” to hołd dla medyków zajmujących z pacjentami w kryzysie psychicznym. Mam nadzieję, że udało nam się oddać trudności, z jakimi się zmagają – powiedział Cédric Kahn. Film francuskiego twórcy rywalizuje o Złotego Lwa podczas 83. festiwalu w Wenecji.

Oprócz „A Place to Heal” szansę na Złotego Lwa mają m.in. „Możliwa miłość” Lee Chang-donga

Akcja rozgrywa się na oddziale psychiatrycznym francuskiego szpitala publicznego. Ordynator Etienne (w tej roli reżyser Cédric Kahn) wraz z personelem każdego dnia prowadzi terapie, współpracuje z rodzinami pacjentów, stara się, by młodzi podopieczni mieli nadzieję na powrót do zdrowia. Jednak zespół medyków nie jest liczny, a podopiecznych z dnia na dzień przybywa. Pewnego dnia do jednostki trafia Lucia (Malou Khebizi), siedemnastolatka pochodząca z patologicznego domu. Dziewczyna jest znana m.in. odbywającej długotrwałe leczenie, zamkniętej w sobie Eloise (Zoé Monpart). Po Luci do grona pacjentów dołącza nastoletni Enzo (Kenji Peyran), który został aresztowany za dźgnięcie nożem pracownika socjalnego. Chłopak przyciąga uwagę obu dziewczyn.

„A Place to Heal” to kolejny po „Modlitwie” obraz, w którym Kahn oddaje głos tym, którzy na co dzień są go pozbawieni – osobom dotkniętym poważnymi problemami zdrowotnymi. – Ten film to również hołd dla medyków zajmujących się pacjentami w kryzysie psychicznym. Mam nadzieję, że udało nam się oddać trudności, z jakimi się zmagają. Spotkałem wspaniałych specjalistów w tej dziedzinie, nazywam ich bohaterami. Wiem, jak trudna jest ich praca, ile odwagi wymaga. Jeśli ktoś nie ma do tego naturalnych predyspozycji, szybko rezygnuje. Dlatego w fabule pojawia się postać stażysty, który przybył na oddział z głową pełną ideałów. Rzeczywistość okazuje się bezlitosna. Mężczyzna nie potrafi dogadać się z pacjentami. Przeprowadza wywiad lekarski w niewłaściwym czasie, zadaje złe pytania – powiedział PAP twórca.

Jak podkreślił Kahn, jego celem nie była diagnoza sytuacji psychiatrii lub krytyka francuskiego systemu. – Nie jestem reporterem. Mój proces twórczy jest dłuższy, znacznie bardziej osobisty. Dawno temu wpadłem na pomysł realizacji fabuły o opiece nad osobami w kryzysie psychicznym. Później ta idea ewoluowała w kierunku historii o dojrzewaniu, pozostającej bez związku z aktualnymi wydarzeniami. Powstało wiele filmów na temat szpitali, psychiatrii, problemów społecznych. Mnie interesują przede wszystkim ludzie, ich natura i to, jak opowiadać o tragicznych sytuacjach w sposób autentyczny. Wierzę w siłę fikcji, dzięki niej możemy dać widzom trochę światła. Gdy kręcę film, mam dwie obsesje – chcę służyć tematowi i kinematografii. Niestety, bywam niecierpliwy. Dlatego sześciomiesięczne obserwacje na oddziale psychiatrycznym powierzyłem współscenarzystce Kahinie Le Querrec. Scenariusz powstał na bazie jej notatek – wyjaśnił.

Choć projekt okazał się czasochłonny, reżyser nie zamierzał go porzucić. – Z kilku względów – po pierwsze, bardzo chciałem pracować z nastolatkami, stworzyć na planie system wolności. Wejście na swoisty plac zabaw wydało mi się ciekawym pomysłem. A ponieważ sam grałem psychiatrę, miałem do tego prawo. Kolejny powód był taki, że zawsze marzyłem o roli psychiatry. Uważałem, że to świetne zadanie aktorskie i nie chciałem nikomu go oddać. Występowanie we własnych filmach to świetny sposób poskramiania impulsywności. Dzięki temu, że ciągle jestem zajęty i mam mnóstwo do zrobienia, nie odczuwam zniecierpliwienia. Od tej pory zamierzam pojawiać się w swoich fabułach tak często jak to możliwe. Nie odstąpię od tego nawet jeśli okaże się, że widzowie nie lubią mnie oglądać – zadeklarował.

Dwunastu nastolatków grających pacjentów Kahn i reżyserka obsady Marlene Serour wyłonili spośród ponad tysiąca zgłoszeń. Zaskoczyło ich, jak swobodnie młodzi ludzie rozmawiają o zdrowiu psychicznym i schorzeniach psychiatrycznych. – Zaczęliśmy od rozmów i ćwiczeń technicznych, by sprawdzić, czy radzą sobie z presją kamery. Jeśli chodzi o emocjonalny wymiar gry, zaangażowanie w kreowanie postaci, to zawsze jest niewiadoma. Mogę tylko żywić nadzieję, że dokonałem właściwego wyboru. Aktorstwo nie jest nauką ścisłą, nie da się przewidzieć wyniku. Nawet jeśli przygotujemy się najlepiej jako to możliwe, ostatecznie liczy naturalny talent. A ponieważ sam też występuję w filmach, mogę udzielić nietypowej odpowiedzi. Kiedy pracuję z innym reżyserem, potrzebuję, by odciążył mnie psychicznie, bym mógł dotrzeć do własnych emocji. Dlatego czasami proszę na przykład, by przestał do mnie mówić – wspomniał twórca.

Zdaniem Kahna całkowita kontrola nad każdym aspektem filmu to „reżyserska choroba”. – Gdy gram u kogoś, zdarza się, że ta osoba chce przejąć kontrolę nad moimi emocjami. To nie ma prawa zadziałać. Każdemu trzeba zostawić trochę przestrzeni. Jednym z moich sekretów jest to, że nie lubię pracować w ciszy. Nienawidzę, kiedy asystenci mnie o nią proszą. Według mnie, cisza jest bliska śmierci. Nie jestem też zwolennikiem licznych dubli ani zbyt intelektualnego grania. Proszę aktorów, by nie myśleli za dużo o swoim zadaniu, lecz całkowicie zanurzyli się w doświadczeniu. Wiadomo, wiele zależy od charakteru sceny. Niektóre wymagają powtórzeń. Zwykle kręcę przy użyciu kilku kamer. To dość oczywisty sposób pracy, nie mam żadnej „metody”. Sądzę, że ważną cechą kina jest zdolność dostosowywania się do sytuacji. Zawsze warto mieć jakiś plan B, a nawet C – zwrócił uwagę.

Oprócz „A Place to Heal” szansę na Złotego Lwa mają m.in. „Możliwa miłość” Lee Chang-donga, „The echo chamber” Andrei Pallaora, „Woman Unknown” May el-Toukhy, „Bunker” Floriana Zellera oraz „NAZA” Yuvala Abrahama i Rachel Szor. Rozstrzygnięcie konkursu głównego nastąpi w sobotę. Do kogo trafi statuetka – zadecyduje jury w składzie: amerykańska aktorka, reżyserka i scenarzystka Maggie Gyllenhaal (przewodnicząca), tunezyjska reżyserka i scenarzystka Kaouther Ben Hania, brytyjski kompozytor i instrumentalista Daniel Blumberg, francuski reżyser i scenarzysta Xavier Giannoli, włosko-amerykański teoretyk filmu, profesor nauk humanistycznych oraz filmoznawstwa i mediów na Uniwersytecie Yale Francesco Casetti, afgańska reżyserka Shahrbanoo Sadat oraz hongkoński reżyser i producent Johnnie To.

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 8 września 2026