AI nie wyręcza, tylko daje sprawczość. Jak nowe technologie pomagają osobom z niepełnosprawnościami

Sztuczna inteligencja coraz wyraźniej przestaje być technologiczną ciekawostką, a staje się narzędziem codziennej samodzielności. W przypadku osób z niepełnosprawnościami oznacza to coś więcej niż wygodę. Chodzi o wolność, krótszy dystans do urzędu, banku, pracy czy miasta, a czasem po prostu o możliwość załatwienia zwykłej sprawy bez proszenia kogokolwiek o pomoc.

Sztuczna inteligencja może pomóc tam, gdzie problemem nie jest jedna przeszkoda, ale codzienna samotność i dezorganizacja życia

.Tak widzi to Andrzej Byszewski, ekspert od dostępności cyfrowej, który zwraca uwagę, że problemem nie jest sama niepełnosprawność, tylko źle zaprojektowane otoczenie — fizyczne i cyfrowe. To ono odbiera ludziom sprawczość. Jeśli więc technologia potrafi usunąć przeszkodę, nie mamy do czynienia z luksusem, ale z wyrównywaniem szans.

To zresztą nie dotyczy wyłącznie osób z trwałą niepełnosprawnością. Na lepiej zaprojektowanej przestrzeni i usługach korzystają również seniorzy, małe dzieci, rodzice z wózkami, a także ludzie, którzy chwilowo mają ograniczoną sprawność po urazie czy wypadku. Dostępność nie jest więc niszowym dodatkiem. To sposób myślenia o świecie, w którym więcej osób może działać samodzielnie.

Jednym z najbardziej konkretnych przykładów jest awatar tłumacza języka migowego. To wirtualna postać generowana przez AI, która na bieżąco przekłada mowę albo tekst na język migowy. Dla osoby niesłyszącej taka technologia może oznaczać coś bardzo prostego, ale zarazem fundamentalnego: możliwość samodzielnego pójścia do urzędu, banku czy firmy i załatwienia sprawy bez komunikacyjnego chaosu i bez poczucia zależności od innych. Właśnie dlatego — jak podkreśla Byszewski — takie narzędzia dają realne poczucie wolności.

Podobnie działają rozwiązania związane z przestrzenią miejską. Aplikacja Vision Access AI, rozwijana w Katowicach, ma pomagać w rozpoznawaniu barier architektonicznych. Skanuje pomieszczenia i otoczenie, wskazując przeszkody oraz ułatwienia: schody, progi, wysokie krawężniki, wąskie przejścia czy rampy. Z jednej strony to pomoc dla osób ze szczególnymi potrzebami, które chcą wiedzieć, czy dane miejsce jest dla nich dostępne. Z drugiej — konkretna informacja dla właścicieli lokali i budynków, co trzeba poprawić.

Tu właśnie pojawia się jeden z najmocniejszych fragmentów tej opowieści. Byszewski mówi o bardzo zwykłym problemie: jako osoba poruszająca się na wózku nie zawsze może po prostu przejechać z parkingu do restauracji, bo po drodze stoi zbyt wysoki krawężnik. Dla większości ludzi to detal, którego nawet nie zauważą. Dla kogoś na wózku oznacza stratę czasu, konieczność szukania objazdu albo proszenia o pomoc. Marzenie o aplikacji, która wytyczy trasę naprawdę bez barier, nie brzmi więc jak technologiczna fantazja. Brzmi jak bardzo praktyczna potrzeba.

Sztuczna inteligencja może też pomóc tam, gdzie problemem nie jest jedna przeszkoda, ale codzienna samotność i dezorganizacja życia. Taki kierunek ma aplikacja Herbatnik, projektowana z myślą o seniorach. Ma przypominać o lekach i nawodnieniu, podpowiadać posiłki, zachęcać do spaceru, informować o wydarzeniach w okolicy, a nawet wspierać kontakt z bliskimi. W założeniu ma też pełnić funkcję alarmową, jeśli stan zdrowia użytkownika się pogorszy. To pokazuje, że AI nie musi być widowiskowa, żeby była potrzebna. Czasem jej siła polega właśnie na tym, że działa cicho i dyskretnie.

Inny wymiar dostępności widać w pracy zawodowej. W ramach inicjatywy CyberSprawni CyberMocni powstało cyberbiurko, czyli stanowisko pracy zaprojektowane tak, by osoby z niepełnosprawnościami mogły samodzielnie funkcjonować w środowisku cyfrowym. To ważne, bo dostępność nie kończy się na wejściu do budynku. Równie często zaczyna się dopiero przy biurku, ekranie i sposobie korzystania z narzędzi.

Do tego dochodzą urządzenia takie jak Cosmo Dot — kontroler reagujący na bardzo różne formy dotyku, także minimalne. Dzięki temu z technologii mogą korzystać osoby, które nie są w stanie używać rąk w standardowy sposób. Jeszcze dalej idą pomysły związane z okularami VR i XR, które mogłyby w przyszłości poprawiać słyszalność, wspierać widzenie, tłumaczyć języki w czasie rzeczywistym i prowadzić użytkownika trasą omijającą bariery.

Najważniejsze w tym wszystkim jest jednak coś innego. Dobra technologia wspierająca nie powstanie z samego entuzjazmu inżynierów i projektantów. Musi być tworzona razem z osobami, które naprawdę wiedzą, gdzie leży problem. Byszewski mówi o tym wprost: osoba pełnosprawna może zauważyć przeszkodę, ale nie zrozumie jej tak dobrze, jak ktoś, kto codziennie musi się z nią mierzyć. I właśnie dlatego najlepsze rozwiązania nie rodzą się z patrzenia z zewnątrz, tylko ze współpracy.

PAP/MB

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 11 maja 2026