Atak lewicowych ekstremistów na system energetyczny Berlina

Atak lewicowych ekstremistów

Do 6 stycznia prąd odzyskało około 20 tys. spośród ponad 45 tys. berlińskich gospodarstw domowych, które 3 stycznia w awarii zostały pozbawione dostaw energii elektrycznej. Śledztwo w sprawie zaniku zasilania, do którego doszło w wyniku podpalenia kabli, przejęła prokuratura federalna.

Atak lewicowych ekstremistów na system energetyczny Berlina

.W południowo-zachodnim Berlinie, w dzielnicy Steglitz-Zehlendorf, powoli przywracany jest prąd. We dniu 6 stycznia dostępu do elektryczności nie było w ok. 25 tys. gospodarstw domowych. Na początku awarii, w dniu 3 stycznia, problem dotyczył ponad 45 tys. domostw.

Jak informują lokalne władze, prace naprawcze postępują zgodnie z harmonogramem i do 8 stycznia prąd ma zostać przywrócony wszystkim poszkodowanym. Równocześnie mieszkańców, którzy ponownie mają prąd, służby proszą o ograniczenie zużycia energii do absolutnego minimum.

Na miejscu, przy mroźnej temperaturze, działa policja, straż pożarna oraz wojsko. Potrzebujący mogą szukać pomocy w specjalnie utworzonych punktach, m.in. w kościołach, klubach sportowych czy świetlicach. Jest to już najdłuższa masowa przerwa w dostawach prądu w niemieckiej stolicy od zakończenia drugiej wojny światowej – zauważa „Tagesspiegel”.

Co wiemy na temat lewicowych ekstremistów z Vulkangruppe?

.Do ataku na system energetyczny Berlina z 3 stycznia 2026 r., który polegał na podpaleniu kabli na jednym z mostów, przyznała się ekstremistycznie lewicowa Vulkangruppe, która w przekazanym władzom dokumencie za swoje cele uznała „wyłącznie prądu rządzącym” oraz atak na „przemysł paliw kopalnianych”. Atak lewicowych ekstremistów z organizacji Vulkangruppe nastąpił w nieprzypadkowym momencie, ponieważ pod koniec grudnia 2025 r. i na początku 2026 r. mamy do czynienia z wielkim nawrotem zimy, z wyraźnie minusowymi temperaturami.

Śledztwo w sprawie przejęła w dniu 6 stycznia prokuratura federalna. Podejrzani będą ścigani m.in. pod zarzutami terroryzmu oraz sabotażu. W wyniku ataku dziesiątki tysięcy gospodarstw domowych nadal będą musiały poradzić sobie z surowymi zimowymi warunkami do 8 stycznia bez prądu, ogrzewania i ciepłej wody. Na dalsze dni stycznia 2026 r. prognozowane są mocne mrozy, a zgodnie z informacjami meteorologa Dominika Junga temperatury mogą zejść do nawet minus 10 stopni, albo nawet być jeszcze niższe

Niemieckie służby bezpieczeństwa od lat posiadają informacje na temat Vulkangruppe. Według niemieckich służb ta lewicowa grupa ekstremistyczna została założona w 2011 roku. Berlińskie Biuro Ochrony Konstytucji zajmowało się nią od tego czasu kilkakrotnie, m.in. w latach 2011, 2013, 2018, 2019 i 2024.

„Grupa ta należy do spektrum skrajnej lewicy” – powiedział ekspert ds. bezpieczeństwa Felix Neumann z Fundacji Konrada Adenauera w wywiadzie dla magazynu Stern. Analiza wcześniejszych listów wyznaniowych przeprowadzona przez krajową agencję wywiadowczą wykazała, że grupa ma charakter anarchistyczny.

Pod względem treści zajmuje się przede wszystkim kwestiami związanymi ze zmianami klimatycznymi i kryzysem klimatycznym. Stan liczebności grupy nie jest znany. Obszar działalności tych lewicowych ekstremistów ogranicza się głównie do wschodniego landu Brandenburgia oraz Berlin. Wcześniejsze akty dywersji i sabotażu prowadzone ze strony lewicowych radykałów obejmowały kanały kablowe, instalacje radiowe i słupy energetyczne.

Tylko lewica może jednocześnie popierać terrorystów i prawić morały

.Doszliśmy do granic absurdu. Zjednoczenie ugrupowań lewicowych może pozwolić sobie na popieranie terrorystów i sprawców ludobójstwa i jednocześnie prawić polityczne morały o „postawieniu tamy”.

Innymi słowy, odrażające wyznaczniki skrajnej prawicy, które odpychały od niej wyborców (negacjonizm, rasizm, antysemityzm), przestały budzić wstręt, odkąd stały się częścią poglądów lewicy. Wynikać z tego może tylko jedno: piętnowanie owych odrażających wyznaczników było pretekstem, a nie rzeczywistym powodem. Dziś już nie „stawia się tamy” prawicy, ponieważ jest antysemicka (bo antysemicka jest teraz lewica), „stawia się tamę” prawicy, ponieważ jest prawicą. Król jest nagi.

Czasem dochodzi do zbiorowych zjawisk, które przekraczają ludzkie pojęcie, tak bardzo obciążone są nieświadomymi mitami i zamierzchłymi opowieściami – zapomnianymi, ale wciąż kształtującymi rzeczywistość. Z tym mamy do czynienia i w tym przypadku. Odziedziczyliśmy historię, w której komunizmowi wybacza się wszystko, a wszelkie skazy przypisuje się nazizmowi. Ten paradoks został zbadany przez takich autorów jak Furet czy Nolte. Komunizm był monstrualnym dzieckiem oświecenia czy też emancypacji, podczas gdy nazizm był monstrualnym dzieckiem przeciwników oświecenia czy też zakorzenienia. I to dlatego właśnie ten pierwszy mógł liczyć na wszelkie usprawiedliwienia, a drugi – na sprawiedliwą karę.

.Nigdy nie doszło do Norymbergi komunizmu – nie tylko dlatego, że Sowieci byli zwycięzcami, a Niemcy pokonanymi, ale także dlatego, że Zachód zawsze zachowywał podejrzaną pobłażliwość dla komunizmu (zwłaszcza we Francji, kraju roku 1793, zapewne najbardziej egalitarystycznego na ziemi). W tych dniach słyszę przestrogi przed sytuacją, w której ewentualny minister obrony mianowany przez Bardellę mógłby chcieć dogadać się z Putinem. Ale nigdy nie słyszałam głosów oburzenia, gdy mieliśmy Partię Komunistyczną, finansowaną bezpośrednio przez Moskwę, czy też ministra obrony socjalistę, na którym ciążyły poważne zarzuty o współpracę agenturalną z KGB i otrzymywanie z tego tytułu przez lata regularnych apanaży od Sowietów…

PAP/MJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 6 stycznia 2026
Fot. X.