Berlin wzmacnia agenturę w ambasadach. Stawia na hakerów

Niemiecka Federalna Służba Wywiadowcza (BND) chce wzmocnić działania operacyjne i pozyskiwać nowych specjalistów, m.in. młodych hakerów – napisał w dniu 11 marca 2026 r. dziennik „Sueddeutsche Zeitung”. Według gazety większą rolę w zbieraniu informacji mają też odgrywać agenci w placówkach dyplomatycznych.
Niemiecki wywiad stawia na hakerów
.Szef wywiadu zagranicznego Martin Jaeger, który objął stanowisko w październiku 2025 r., planuje gruntowną przebudowę służby – poinformowała „SZ”. Jak wyjaśniła, w ostatnich latach kondycja BND pogarszała się, a działalność wywiadu często opierała się głównie na informacjach przekazywanych przez zagraniczne służby.
Według gazety BND chce teraz w większym stopniu stawiać na samodzielne pozyskiwanie informacji. Martin Jaeger ma oczekiwać od swoich agentów, by nie ograniczali się do gromadzenia i analizowania danych od osób trzecich, lecz częściej zdobywali własne informacje.
Jak pisze „SZ” niemiecki wywiad zamierza zintensyfikować działania wobec niektórych państw, przede wszystkim Rosji. Kluczową rolę mieliby odgrywać tzw. rezydenci, czyli agenci BND pracujący w niemieckich ambasadach i konsulatach, którzy mają być bardziej zaangażowani w pozyskiwanie informacji. Celem jest szybsze zdobywanie większej ilości danych.
BND chce również rekrutować nowych pracowników, m.in. młodych specjalistów IT zdolnych do włamywania się do obcych sieci. „SZ” przypomniała, że Urząd Kanclerski planuje w przyszłości dopuścić takie działania także w celu odpierania cyberataków. W związku z tym służba ma zostać znacząco zmodernizowana pod względem technologicznym.
Berlin wzmacnia agenturę w ambasadach
.Gazeta podała także, że w Berlinie narady dotyczące sytuacji w zakresie bezpieczeństwa mają odbywać się nie raz w tygodniu w Urzędzie Kanclerskim, jak dotąd, lecz codziennie. Ma to związek z dynamiczną sytuacją międzynarodową. BND ma też częściej informować opinię publiczną, m.in. za pośrednictwem mediów społecznościowych.
BND odmówiła komentarza w sprawie zmian opisanych przez „SZ”. „Federalna Służba Wywiadowcza zasadniczo nie wypowiada się publicznie na temat ewentualnych ustaleń lub działań wywiadowczych” – poinformowała jej rzeczniczka.
Według doniesień medialnych Urząd Kanclerski planuje wzmocnić niemieckie służby wywiadowcze, przyznając im szersze uprawnienia, m.in. do prowadzenia działań sabotażowych, ofensywnych operacji cybernetycznych oraz bardziej zdecydowanej działalności wywiadowczej. W tym celu przygotowywany jest projekt ustawy. Portal Politico ocenił, że zmiany mogą być przygotowaniem na wypadek pogorszenia relacji z USA.
Powrót niemieckiej siły
.Jeśli Niemcy rzeczywiście przeznaczą 5 proc. swojego PKB na zbrojenia, będzie to nie tylko największy wysiłek od czasów zimnej wojny, ale i punkt zwrotny dla układu sił w Europie – pisze Mateusz MORAWIECKI.
Ostatnio polska dyskusja o Niemczech toczy się pod wpływem dwóch zjawisk: intensywnego przerzucania przez niemiecką policję nielegalnych imigrantów na teren Polski oraz słusznie oburzającego polską opinię publiczną tzw. upamiętnienia w Berlinie polskich ofiar wojny. W obu tych sprawach obecny polski rząd całkowicie skapitulował. Żeby jednak lepiej zrozumieć to, co dzieje się w Niemczech, warto sięgnąć do książki Kaput Wolfganga Münchaua. To przenikliwa diagnoza rozpadu niemieckiego modelu gospodarczego. Autor trafnie punktuje iluzje, na których opierała się niemiecka potęga: tania energia z Rosji, eksport do Chin, tradycyjny przemysł, dogmatyczny fiskalizm. Wszystkie te refleksje są ważne. Ale czy nie przychodzą zbyt późno – w momencie, gdy Niemcy już realizują nowy plan gospodarczy?
Gdy czytałem analizę Münchaua, towarzyszyła mi pewna myśl – skądinąd także zakorzeniona w niemieckiej tradycji intelektualnej. „Sowa Minerwy wylatuje o zmierzchu” – pisał Hegel. Mądrość przychodzi po fakcie, dopiero wtedy, gdy zjawisko, nad którym się zastanawiamy, dobiega końca. Mam wrażenie, że tak jest z Kaput. Książka ta trafnie opisuje świat, który właśnie odchodzi w przeszłość. Tymczasem na naszych oczach zaczyna się coś nowego: przebudzenie przemysłowe Niemiec, a wraz z nim – co jeszcze ważniejsze – przebudzenie militarne. Berlin wychodzi z dekad zbrojeniowego minimalizmu i szykuje się do roli realnej siły. Tym razem to nie są symboliczne gesty ani zagrywki wizerunkowe – lecz systemowa zmiana, którą trzeba śledzić uważnie. I rozumieć, zanim znów będzie za późno.
Wojna na Ukrainie zmusiła europejskie rządy do głębokiej refleksji nad ich zdolnościami obronnymi. Coraz mocniej się zbroimy, próbując jak najszybciej odrobić zaniedbania minionych kilku dekad. Samo postrzeganie kwestii militarnej uległo znaczącej zmianie – dziś panuje dużo większa zgoda społeczna, aby państwa zwiększały swój potencjał obronny. Łatwiej nam zrozumieć, że w obliczu ogromnego zagrożenia, jakie stanowią Rosja oraz Chiny, inwestowanie w przemysł zbrojeniowy i wojsko stanowi jedyny możliwy mechanizm odparcia agresji. Nawet społeczeństwa przez lata uważające się za pacyfistyczne prezentują otwarcie zmianę kierunku. W takiej sytuacji najmniejsze drgania mogą wywołać lawinę zmian, podważając fundamenty wzajemnego zaufania.
.Pomimo swojej początkowej bierności po wybuchu wojny na Ukrainie, pomimo haniebnego oczekiwania na upadek Kijowa i powrót do „business as usual” obecnie taką właśnie strategię przyjęła niemiecka elita, podejmując kroki zmierzające do odbudowania armii, a przez to znacznego zwiększenia swojej pozycji w Europie i w strukturach sojuszu NATO. Po II wojnie światowej, starając się wyraźnie odciąć od swojej zbrodniczej przeszłości, nasi zachodni sąsiedzi przedstawiali się jako kraj o pacyfistycznym nastawieniu, co miało na celu odbudowę międzynarodowego wizerunku, który nie polega już na zbrojeniach i wzmacnianiu siły niemieckiej armii. Ten stan rzeczy ulega jednak bardzo istotnej zmianie. Ostatnie badania wskazują, że aż 76 proc. Niemcówopowiada się za zwiększeniem finansowania Bundeswehry i wzrostem wydatków na obronność. Częściowo wynika to z braku wiary w potencjalne wsparcie militarne ze strony USA, na co wskakuje aż 74 proc. badanych. Każdy powód jest dobry. Z drugiej strony obecne realia sprawiły, że Niemcy dostrzegają konieczność utrzymania swojej pozycji, wpływów oraz zwiększenia siły gospodarczej. W obliczu coraz bardziej widocznych problemów niemieckiego przemysłu samochodowego w niemieckiej klasie politycznej i w niemieckim biznesie trwa ożywiona dyskusja nad odbudową potęgi przemysłowej.
PAP/Iwona Weidmann/MJ






