Co zmieni porozumienie handlowe UE i USA?

Zawarta pomiędzy USA i UE umowa handlowa najpewniej nie wpłynie na wzrost gospodarczy żadnej ze stron, ale powstrzyma nowe podziały w innych kwestiach dotyczących polityki zagranicznej, zwłaszcza wojny w Ukrainie – napisał „New York Times”.
Porozumienie handlowe UE i USA
.Dziennik ocenił, że umowa zawarta z prezydentem USA Donaldem Trumpem niemal z pewnością nie pomoże europejskiej gospodarce, jednak „nie jest tak zła jak mogła być”. Dzięki niej Donald Trump pozostanie zaangażowany w sprawy międzynarodowe, które zajmują dziś wielu europejskich liderów bardziej niż wewnętrzne problemy gospodarcze – czytamy. Gazeta wymieniła wśród nich: programy nuklearny Iranu, konflikt i kryzys humanitarny w Strefie Gazy i wojnę w Ukrainie.
Jak podkreślił „NYT”, europejscy liderzy nie chcieli ryzykować eskalacją wojny handlowej, która skrzywdziłaby przedsiębiorców jeszcze bardziej niż cła Donalda Trumpa. Nie chcieli również pogłębiać dyplomatycznego rozdźwięku z USA. Sam komisarz ds. handlu Marosz Szefczovicz powiedział 28 lipca, że w umowie, która przewiduje 15-procentowe cła na większość towarów eksportowanych z Europy do USA, chodzi o coś więcej niż o sam handel.
Donald Trump doprowadzi do pokoju na Ukrainie?
.Europejczycy liczą, że amerykańskie wsparcie dla Ukrainy może zmusić Władimira Putina do rozmów pokojowych i zakończenia wojny. Umowa obniża ryzyko, że napięcia handlowe skomplikują to albo inne zagadnienia w polityce międzynarodowej – ocenił dziennik. Porozumienie nie eliminuje jednak takiego ryzyka całkowicie – zaznaczyła gazeta. Jak dodała, przykładem tego są Kanada i Meksyk, które podczas pierwszej kadencji prezydenckiej Donalda Trumpa renegocjowały umowy handlowe z USA, a teraz znów znalazły się w podobnej sytuacji.
Eksperci z firmy badającej światową gospodarkę Pantheon Macroeconomics ostrzegli, by „nie traktować ogłoszonych umów handlowych jako ostatecznego słowa”. Również wielu europejskich urzędników w prywatnych rozmowach przyznaje, że to samo dotyczy deklaracji Donalda Trumpa w sprawie wsparcia dla Ukrainy albo jego zaangażowania w obronę sojuszników z NATO w razie ataku – napisał „NYT”. „Wiedzą, że jego stanowisko może się zmienić. Jego nastrój może się zmienić. Warunki jego umów zawsze mogą podlegać renegocjacjom” – podsumował dziennik.
Umowa z Unią Europejską jest największą umową w historii – stwierdził po zakończeniu negocjacji unijno-amerykańskich prezydent USA Donald Trumpa. Jak wynika z nowego porozumienia handlowego UE-USA, przez Stany Zjednoczone zostanie ustanowiona stawka celna na europejskie produkty w wysokości 15 proc. Oprócz tego Unia Europejska zobowiązała się do dalszego zakupu uzbrojenia i sprzętu militarnego z USA.
Dryf strategiczny amerykańskiej polityki
.Politykę zagraniczną USA cechuje brak strategicznej wizji, określenia nadrzędnych celów. Waszyngton głównie reaguje na pojawiające się międzynarodowe wyzwania, które są drugorzędne z punktu widzenia rywalizacji z Chinami. W zakresie stosunków międzynarodowych polityka amerykańska dryfuje – pisze prof. Kazimierz DADAK w opublikowanym na łamach „Wszystko co Najważniejsze” tekście „Dryf strategiczny amerykańskiej polityki„.
Narodowa Strategia Obronna Stanów Zjednoczonych (National Defense Strategy – NDS) ze stycznia 2012 r. określiła obszar Indo-Pacyfiku jako kluczowe pole zmagań o utrzymanie przez USA przewodniej roli w świecie. Stąd prezydent Obama ogłosił „zwrot ku Azji”. Amerykańskie zaangażowanie w Europie i na Bliskim Wschodzie miało się zmniejszyć, a uwaga miała być skupiona na, mówiąc oględnie, powstrzymywaniu Chin. W wielkim łuku od północnego Pacyfiku, poprzez południowo-wschodnią Azję, do zachodnich rubieży Oceanu Indyjskiego leżą cztery z pięciu najludniejszych państw świata (Chiny, Indie, Indonezja i Pakistan). Jak można dowiedzieć się ze strony internetowej amerykańskiej CIA (The World Factbook), także z gospodarczego punktu widzenia region ten ma pierwszorzędne znaczenie. W realnych wartościach (PKB według parytetu siły nabywczej) cztery z pięciu największych gospodarek świata (Chiny, Indie, Rosja i Japonia) także tam się znajdują. W obu powyższych przypadkach jedynym państwem spoza tego regionu są Stany Zjednoczone. Każdy kolejny raport NDS powtarzał postulat „zwrotu ku Azji”, ale jak do tej pory, niewiele z tego wyszło.
Pierwsza kadencja Trumpa rokowała nadzieje, że Stany Zjednoczone przechodzą do ofensywy na tym odcinku. Wojna handlowa z Chinami była tego dobitnym dowodem. Podpisanie porozumienia z afgańskimi talibami było kolejnym krokiem uwalniającym Waszyngton od uciążliwego i mało istotnego zaangażowania. Ale na tym się skończyło. Kadencja Joe Bidena upłynęła pod znakiem porażek i chybionych decyzji. Sprawy ideologiczne, skupienie uwagi na kwestiach wewnętrznych i promowanie skrajnie lewicowych pomysłów zajęło zbyt wiele sił i środków, natomiast stosunki międzynarodowe – z wyjątkiem Ukrainy – zeszły na dalszy plan.
.Nieudolność w kończeniu obecności wojskowej w Afganistanie dała przedsmak tego, czego świat był świadkiem przez resztę tej prezydentury. Z punktu widzenia Polski wsparcie udzielone Ukrainie stanowi jasny punkt, aczkolwiek na ten temat można mieć różne poglądy. Faktem jest, że Putin nie najechał Ukrainy w czasach pierwszej kadencji Trumpa, i jest wysoce prawdopodobne, że do tego by nie doszło, gdyby Trump wygrał wybory w 2020 r. Natomiast w styczniu 2025 r. wojna już trwała niemal trzy lata i pomimo buńczucznych zapewnień nie dało się jej w takiej sytuacji zakończyć w ciągu 24 godzin. Trump natrafił na węzeł gordyjski i niestety jego ekipa też nie wypracowała strategii wyjścia z tego konfliktu. Zamiast tego mamy do czynienia z osobliwą sytuacją – pomoc wojskowa nadal dociera nad Dniepr (w ramach programu jeszcze uchwalonego w czasach Bidena), ale trudno sobie wyobrazić, żeby Trump mógł zmienić stanowisko o 180 stopni i samemu wystąpić o kolejny pakiet pomocowy. Pomysł, żeby Europa w całości wzięła na siebie ciężar pomocy Ukrainie, jest teoretycznie pociągający, ale będzie go trudno wcielić w życie. Europa nie jest w stanie sama wytworzyć potrzebnych materiałów wojennych, natomiast idea, żeby uzbrojenie kupować w USA, jest mało nośna po tej stronie Atlantyku.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-kazimierz-dadak-usa-dryf-strategiczny/
PAP/Natalia Dziurdzińska/MJ