Czarny czwartek na Wall Street. Jak doszło do Wielkiego Kryzysu?

24 października 1929 roku notowania nowojorskiej giełdy poszybowały ostro w dół, rozpoczynając tym samym Wielki Kryzys – najpotężniejszą ekonomiczną zapaść w dziejach. Czarny czwartek miał stać się punktem zwrotnym w dziejach Stanów Zjednoczonych i Europy. Jak do niego doszło?

24 października 1929 roku notowania nowojorskiej giełdy pikowały, rozpoczynając tym samym Wielki Kryzys – najpotężniejszą ekonomiczną zapaść w dziejach. Czarny czwartek na Wall Street miał stać się punktem zwrotnym w dziejach Stanów Zjednoczonych i Europy. Jak do niego doszło?

Amerykański sen – piękny i bezrefleksyjny

.Lata 20. XX wieku były dla amerykańskiej gospodarki okresem nadzwyczaj pomyślnym. Regeneracja po I wojnie światowej przebiegała szybko i sprawnie. Rosły wszystkie kluczowe gałęzie produkcji, na czele z zyskującym sobie coraz większe wpływy przemysłem motoryzacyjnym. Wzrost zatrudnienia i stabilizacja na rynku pracy napędzały konsumpcję na niespotykaną dotąd skalę. Prezydent Herbert Hoover obiecywał mieszkańcom Stanów Zjednoczonych samochód w każdym domu – a Amerykanie realizacji tego scenariusza pragnęli i w nią wierzyli. Wielu z nich wpadło w przekonanie, że wzrost ekonomiczny będzie odtąd trwał już zawsze.

Podobne nastroje panowały na giełdzie. Wartość akcji objętych prestiżowym indeksem Dow Jones Industrial Average wzrosła w ciągu kilku lat kilkukrotnie. Inwestowanie stało się bardzo zyskowne. Podejmowały się go zatem coraz większe rzesze ludzi. Na tym pięknym obrazku narastać jednak zaczęły z początku nieuchwytne dla oka skazy. Amerykańskie banki również dały się bowiem porwać spekulacji, udzielając swoim klientom ogromnych pożyczek inwestycyjnych. Ludzie zaciągali kredyt tylko po to, by ulokować całą sumę na giełdzie, licząc na to, że odniesione zyski znacząco przekroczą koszty spłaty zadłużenia. Ponadto, faktyczna kondycja gospodarcza wielu notowanych firm była dużo słabsza niż wskazywały notowania giełdowe. Wiele akcji było więc pozbawionych pokrycia.

Czarny czwartek na Wall Street: pierwszy akord Wielkiego Kryzysu

.W 1929 roku bańka spekulacyjna pękła. Pierwszymi zwiastunami nadchodzącej depresji było zmniejszenie produkcji w wielu działach przemysłu w wyniki spadku zapotrzebowania na różne kategorie towarów. Wzrosły koszty magazynowania półproduktów i rozpoczęły się – póki co ograniczone – zwolnienia. To zaś doprowadziło do zmniejszenia konsumpcji i dalszego spadku popytu. Błędne koło zaczęło się samo nakręcać.

W środę 23 października na nowojorskiej giełdzie nastąpiła pierwsza znacząca obniżka cen akcji. Nie musiała ona jeszcze oznaczać początku Wielkiego Kryzysu, ale krajowe media ekspresowo nagłośniły zaistniałą sytuację, skłaniając rzesze inwestorów do jak najszybszej sprzedaży posiadanych przez nich akcji. Wartość indeksu Dow Jones w czwartek 24 października spadła w kilka chwil o jedenaście procent. Lawina ruszyła. Nie zdołały jej zatrzymać nawet kosztowne przedsięwzięcia skupu akcji przez banki. Przed końcem miesiąca cena papierów wartościowych zmniejszyła się o jedną czwartą. Inwestorzy w krótkim czasie stracili większość swojego majątku. Notowane na giełdzie firmy zaczęły upadać. Kredytobiorcy nie mieli za co spłacić długów, więc bankructwo czekało również wiele banków.

Czarny czwartek na Wall Street: skutki

.Czarny czwartek stał się początkiem długotrwałego i głębokiego kryzysu, który objął w pierwszej kolejności Stany Zjednoczone, a później wszystkie państwa gospodarczo z nimi związane. Masowe zwolnienia sprawiły, że stopa bezrobocia sięgnęła w Ameryce trzydziestu procent. Mnóstwo rodzin zostało bez środków do życia. Ludzie nie mieli za co kupować żywności i sprzętu – cierpiały więc rolnictwo i przemysł.

Stany Zjednoczone poradziły sobie z ciężką sytuacją dopiero po kilku latach. Stało się to dzięki szybkiej zmianie wizji relacji państwa z gospodarką. Ceniony dotąd leseferyzm, zakładający pełną swobodę działalności ekonomicznej, został zastąpiony przez postulaty Johna Maynarda Keynesa („keynesizm”), dopuszczające interwencję rządu w celu zabezpieczania dobrobytu gospodarczego. Konsumpcję pozwolił ożywić wprowadzony przez nowo wybranego prezydenta Franklina Delano Roosevelta program „New Deal” („Nowy Porządek”), łączący w sobie reformy prawne, ekonomiczne i społeczne. Aby przeciwdziałać kolejnym kryzysom w przyszłości wprowadzono regulacje zmuszające działające na giełdzie firmy do składania niezależnych raportów finansowych.

W Europie walka ze skutkami depresji potrwała jeszcze dłużej. W Wielkim Kryzysie upatruje się też genezy dojścia do władzy nazistów w Niemczech, a więc pośrednio i wybuchu II wojny światowej. Globalna gospodarka miała przez kilka dziesięcioleci wracać do dobrobytu z lat 20. XX wieku. Doświadczenie kryzysu było dla nowoczesnych państw trudną do przebycia lekcją, z której do dziś powinniśmy wynosić naukę. Niestety robimy to tylko w ograniczonym zakresie, czego świadectwem był kryzys ekonomiczny z lat 2007–2009, spowodowany inwestycjami równie nieprzemyślanymi, jak te sprzed osiemdziesięciu lat.

Kapitalizm – system o dwóch twarzach

.Istnieją dwie wersje kapitalizmu: nieprzejednana i pojednawcza. Pierwsza służy walce klas i sprzyja spekulantom. Druga pomniejsza znaczenie rynku, ale aktywizuje rozliczne ludzkie uzdolnienia i zainteresowania. Każda jest związana z inną koncepcją rynku.” – pisze na łamach „Wszystko co Najważniejsze” filozof PROF. Jacek HOŁÓWKA.

„Gospodarka kapitalistyczna nie rozpada się, tylko faluje. Ogarniają ją na zmianę fazy kryzysu i prosperity. Nieprzewidziane czynniki, liczne wynalazki i nowy towary pozwalają rozszerzyć produkcję. Nowe linie produkcyjne dają pracę nowym pracownikom i obroty wzrastają. Tymczasem Marks zakłada, że prawidłowości ekonomiczne są ślepe i wszechmocne, rynek dąży do zatrzymania się na stałym poziomie, robotnicy i kapitaliści nie mogą dojść do porozumienia i ich spór prowadzi albo do kataklizmów, albo do komunizmu.”

„Czy jednak jest prawdą, że życie społeczne zawsze podlega prawom wyzysku, o których pisali twórcy Manifestu komunistycznego? W to mało kto dziś wierzy. Ulegające powolnym zmianom życie społeczne przebiega w zasadzie pokojowo i przyjaźnie. Poziom życia się podnosi i wzrost dobrobytu nie jest złudzeniem. Zachłannych inwestorów nadal nie brakuje, ale nikt nie sądzi, że ich egoizm jest koniecznością historyczną. Komunistyczne prognozy światowej rewolucji okazały się chybione. Nie wierzymy, że dziewiętnastowieczni kapitaliści opisywani przez Karola Dickensa i Wiktora Hugo byli konserwatywnymi przedsiębiorcami działającymi pod ekonomiczną presją. Uważamy, że byli twardymi spekulantami, odpowiedzialnymi za głód, przepracowanie, wilgotne mieszkania i zmarnowane życie swoich pracowników. Zatem kapitalizm został źle opisany przez komunistów. Patologię wzięto za sytuację typową.” – stwierdza PROF. Jacek HOŁÓWKA.

Oprac. Patryk Kuc
Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 24 października 2023
Fot.: Tłumy na Wall Street 24 października 1929 roku / Associated Press / Wikimedia Commons / domena publiczna