Czym była Armia Krajowa? [Paweł UKIELSKI]

Dziedzictwo AK pomogło w przetrwaniu narodowych wartości w czasach PRL-u, a potem stało się ważną podstawą w pełni suwerennego państwa – mówi w rozmowie Paweł Ukielski, wicedyrektor Muzeum Powstania Warszawskiego. W dniu 14 lutego 2026 r. mija 84. rocznica powołania Armii Krajowej.
Armia Krajowa została założona 14 lutego 1942 r., ale przez wiele młodych osób kojarzona jest głównie z Powstaniem Warszawskim i Akcją Burza. Czy słusznie?
Paweł Ukielski: Przy spojrzeniu na Armię Krajową warto uwzględnić to, że stanowiła ona wojskowy filar Polskiego Państwa Podziemnego. Wspólnie z pionem cywilnym składały się na sprawnie działające struktury. To było coś dużo więcej niż tylko ruch oporu – fenomen na tle wszystkich krajów okupowanych przez III Rzeszę.
Na czym polegał ten fenomen?
Paweł Ukielski: Między innymi na olbrzymim zasięgu. Armia Krajowa, choć miała charakter ochotniczy, w szczytowym momencie obejmowała 300 tys. zaprzysiężonych, zdyscyplinowanych ludzi. Poza tym trzeba podkreślić, że AK miała bardzo silne i szerokie poparcie społeczne.
Już w czasie II wojny światowej, ale też po jej zakończeniu, Armia Krajowa bywała oskarżana o „stanie z bronią u nogi”. Czy takie zarzuty były uzasadnione?
Paweł Ukielski: Tego typu oskarżenia pojawiały się w propagandzie wychodzącej z kręgów komunistycznych – zarówno z Kremla, jak i z polskich ośrodków podporządkowanych Kremlowi. Nie były one uzasadnione. Przywódcy Polskiego Państwa Podziemnego, jak i dowódcy AK na różnych szczeblach przy podejmowaniu decyzji kierowali się odpowiedzialnością zarówno za kraj, jak i za ludzi na terytoriach znajdujących się pod okupacją. Akcje zbrojne wymierzone we wroga pociągały z reguły za sobą niemiecki odwet. Podjęte na większą skalę zbyt wcześnie, bez uwzględnienia sytuacji na froncie, i tak nie mogły zmienić położenia Polski. Dlatego AK przygotowywała się – organizacyjnie i militarnie – na moment, w którym takie działania miały przybrać charakter zbrojnego powstania – początkowo o charakterze powszechnym, a następnie w postaci Akcji Burza. Jednak przez cały czas okupacji AK prowadziła działania dywersyjne, sabotażowe i wywiadowcze. Szczególnie tych ostatnich nie da się przecenić. Szacuje się, że aż 50 proc. informacji wywiadowczych, które docierały do aliantów zachodnich z terenów kontrolowanych przez III Rzeszę pochodziło właśnie od wywiadu AK. Nawet Niemcy, którzy przecież nie mieli powodu do chwalenia polskiego wywiadu, przyznawali, że chodziło o informacje istotne, a w dodatku dostarczane na Zachód bardzo szybko. Bardzo dotkliwe straty dzięki działaniom AK ponosiły też niemieckie siły zbrojne, bo udało się wysadzić aż kilkaset pociągów z dostawami uzbrojenia na front wschodni. Z drugiej strony obawa przed nasileniem się oskarżeń o „stanie z bronią u nogi” była jednym z czynników, który zaważył przy podejmowaniu decyzji o Akcji Burza. Trzeba jednak podkreślić, że nie był to w tej sprawie czynnik kluczowy.
Na czym polegała różnica w położeniu AK na terytoriach znajdujących się pod okupacją niemiecką i tych pod okupacją sowiecką?
Paweł Ukielski: Różnice te wynikały z różnych czynników. Jednym z nich była sytuacja polityczna. Niemcy, od momentu zbrojnej agresji 1 września 1939 r., były wrogiem i to determinowało wszystkie polskie działania. Natomiast wydana 17 września 1939 r., po zbrojnej agresji na terytorium Rzeczpospolitej Armii Czerwonej, dyrektywa marszałka Rydza-Śmigłego: „Z bolszewikami nie walczyć” wywołała niepewność co tego, jak należy się zachować. Wkrótce miało się pokazać, że na przekór hasłom, jakie towarzyszyły tej zbrojnej agresji ze wschodu, intencje Moskwy co do Polski były w dużej mierze zbieżne z tymi, jakie miała III Rzesza: całkowite wymazanie Polski z mapy Europy. Polskie podziemie, które działało na terytoriach zajętych przez Armię Czerwoną, znalazło się w tym trudniejszej sytuacji, że Sowieci znacznie skuteczniej infiltrowali społeczeństwa znajdujące się pod ich okupacją.
Czy bez Armii Krajowej sytuacja Polski i Polaków pod okupacją wyglądałaby inaczej?
Paweł Ukielski: Trudno sobie taką sytuację wyobrazić. Powstanie Armii Krajowej było w dużej mierze naturalną konsekwencją tego, że choć Wojsko Polskie we wrześniu 1939 zostało pokonane, a Rzeczpospolita znalazła się pod okupacją, to nie podpisano aktu kapitulacji. Jeszcze zanim zakończyły się działania zbrojne w Polsce, na Zachodzie już zostały sformowane legalne władze polskie. Niemcom nie udało się stworzyć żadnego kolaboracyjnego ośrodka. Z drugiej strony ponad dwadzieścia lat niepodległości od 1918 r. i wcześniejsze doświadczenia konspiracji oraz narodowych powstań stanowiło coś w rodzaju fundamentu pod Polskie Państwo Podziemne. Polacy po prostu pragnienie wolności mieli w swoim DNA. W rezultacie już w 1939 r. zawiązały się pierwsze organizacje konspiracyjne, w tym Związek Walki Zbrojnej, z którego w 1942 r. powstała Armia Krajowa.
Co najważniejszego zostawiła po sobie Armia Krajowa?
Paweł Ukielski: To dziedzictwo, które najpierw pomogło w przetrwaniu narodowych wartości w czasach PRL-u, a potem stało się ważną podstawą w pełni suwerennego państwa. Istnienie i działalność Armii Krajowej uwidoczniło Polakom, że w 1939 r. Polska została wprawdzie pokonana, ale nie upokorzona. Symbolicznym potwierdzeniem i uznaniem tego znaczenia jest obecność pomnika Polskiego Państwa Podziemnego przed gmachem polskiego parlamentu.
Rozmawiał Józef Krzyk/PAP
Największa armia podziemna świata
.Wśród podziemnych armii, które rzuciły wyzwanie nazistowskim Niemcom, polska Armia Krajowa należała do największych. I spośród tych największych tylko ona – w odróżnieniu od sowieckiej i jugosłowiańskiej – walczyła o prawdziwą wolność i demokrację – pisze prezydent RP Karol NAWROCKI na łamach „Wszystko co Najważniejsze„.
„Mimo terroru okupacyjnego szeregi podziemnego wojska szybko rosły. Latem 1944 roku AK liczyła ok. 380 tysięcy zaprzysiężonych żołnierzy. Byli w tym gronie partyzanci, którzy rodzinne domy zamienili na leśne kryjówki. Byli i zawodowi konspiratorzy, ukrywający się w miastach pod przybranymi nazwiskami, ale też ludzie prowadzący podwójne życie – na co dzień chodzący do pracy, lecz w każdej chwili gotowi wypełnić rozkazy swych dowódców. Wielu z nich, w tym odważne kobiety i rzesze patriotycznej młodzieży, stanęło do walki w sierpniu 1944 roku – i przez 63 dni toczyło nierówny bój z Niemcami w Powstaniu Warszawskim”.
„Przygotowanie powstania przeciwko okupantowi było fundamentalnym zadaniem Armii Krajowej. Ale już wcześniej polskie podziemie na dużą skalę prowadziło dywersję i sabotaż. Odbijano więźniów z rąk gestapo. Wykonywano wyroki śmierci na zdrajcach i kolaborantach, likwidowano szczególnie gorliwych funkcjonariuszy niemieckiego aparatu terroru. Spektakularne sukcesy odnosił wywiad AK – to dzięki jego dokonaniom udało się opóźnić prace nad niemieckimi pociskami V1 i rakietami V2. W tym samym czasie łącznicy podziemia docierali na Zachód z raportami o terrorze okupacyjnym, w tym zagładzie Żydów. Wszystko to było tylko częścią Polskiego Państwa Podziemnego, które prócz armii miało też własne sądownictwo, system opieki społecznej czy tajnego nauczania”.
Armia Krajowa. „Z miłości do Polski”
.W najnowszym podcaście historycznym Przystanku Historia na „Wszystko co Najważniejsze” tematem jest powstanie Armii Krajowej – w przededniu rocznicy. O niezwykłej historii Armii Krajowej mówi Radosław Stróżyk z Oddziałowego Biura Badań Historycznych IPN w Warszawie.
Pierwsze rozkazy tworzące zręby konspiracji wydano jeszcze w czasie walk z Niemcami, 27 września 1939 roku, w oblężonej Warszawie. Powstała wówczas Służba Zwycięstwu Polski, przemianowana później na Związek Walki Zbrojnej.
14 lutego 1942 roku, rozkazem Naczelnego Wodza, dotychczasowe struktury ZWZ przemianowano na Armię Krajową. Pod jednym sztandarem udało się zjednoczyć wiele różnych organizacji działających w konspiracji, w ten sposób powstała jedna z największych w okupowanej Europie podziemnych armii.
W szczytowym momencie w szeregach Armii Krajowej walczyło nawet 380 tysięcy żołnierzy. Trzonem kadry byli przedwojenni oficerowie, ale żołnierzami stali się młodzi Polacy, którzy nie wahali się poświęcić życia dla wolnej Polski.
.Ogromnym wzmocnieniem organizacji stali się cichociemni, którzy po intensywnym szkoleniu w Wielkiej Brytanii „skakali” do okupowanego kraju. Wśród nich byli m.in. Maciej Kalenkiewicz „Kotwicz – żołnierz oddziału Hubala, który poległ w walce z NKWD w sierpniu 1944 r, mjr Jan Piwnik „Ponury” dowódca oddziałów partyzanckich AK w Górach Świętokrzyskich, który poległ pod Jewłaszami w walce z Niemcami w czerwcu 1944 roku i Hieronim Dekutowski „Zapora”, jeden z żołnierzy Niezłomnych zamordowany w komunistycznej katowni w marcu 1949 roku.
PAP/MJ





