Co dzieje się z narodem, gdy zapomina własne korzenie? [Dimitri CASALI]

W swojej najnowszej książce Quand la France perd la mémoire (Gdy Francja traci pamięć), wydanym przez oficynę Fayard w październiku 2025 r., francuski pisarz i eseista, autor ponad czterdziestu książek Dimitri Casali zaprasza czytelnika do wędrówki po wielkich opowieściach założycielskich swego kraju. Jego książka jest zarazem apelem — by owo dziedzictwo znów stało się sercem edukacji. „Co dzieje się z narodem, gdy zapomina własne korzenie?” – pyta Dimitri Casali.
Dimitri Casali o usuwaniu początków chrześcijaństwa Zachodu z podręczników historii: „Zastąpiła go opowieść o wylesianiu w średniowieczu”

.Dimitri Casali udzielił wywiadu „Le Figaro”, w którym wyjaśnia, że jego celem jest przekazać młodym pokoleniom historię kraju, wielką opowieść narodową, dziś niemal całkowicie zatartą. „Była ona niegdyś nicią, która spajała ludzi różnych środowisk, regionów, poglądów – opowieścią wspólną, zdolną tchnąć życie w to, co dziś obumiera. Francja cierpi – nie tylko z powodu kryzysu gospodarczego, lecz z powodu kryzysu przekazu: zerwania łańcucha, który łączył pokolenia. To właśnie zaniedbali nasi przywódcy. Nie umieli przekazać dziedzictwa, które otrzymali. A naród, który nie przekazuje pamięci, przestaje być wspólnotą – staje się zbiorem jednostek” – ostrzega Dimitri Casali.
W swojej książce Dimitri Casali wspomina Chlodwiga, „barbarzyńskiego króla, który ocalił Francję”. To od jego chrztu rozpoczyna się historia Francji. „Trzeba mieć odwagę uznać ten fakt i być z niego dumnym. Przez piętnaście stuleci Francja była pierworodną córą Kościoła, a jednak dziś o tym nie uczymy. Z podręczników zniknął rozdział o chrześcijańskim Zachodzie; zastąpiła go opowieść o wylesianiu w średniowieczu. Tymczasem nasze 56 tysięcy świątyń – niemal każde miasteczko, każda wieś – są niemymi świadkami tej historii. Większość z nich ulega dziś aktom wandalizmu. To nie tylko kamienie i ołtarze, to pamięć narodu w kamieniu zaklęta. Dlatego wołam: chrońmy je, brońmy ich. Brońmy też moralnej i duchowej tożsamości Francji, bo kto straci pamięć o swych korzeniach, traci również zdolność wzrastania” – mówi Dimitri Casali.
O narodzinach patriotyzmu i zapominanej Joannie d’Arc: „Świat ją czci, my – zapominamy”
Dimitri Casali w rozmowie z „Le Figaro” mówi o początkach francuskiego patriotyzmu. Jego zdaniem francuski patriotyzm nie narodził się w roku 1789, jak głoszą podręczniki i politycy. „On narodził się w płomieniach wojny stuletniej – w czynie Joanny d’Arc, która ucieleśniła ideę Francji nie jako terytorium, lecz jako duchową wspólnotę. Świat ją czci, my – zapominamy. Kiedy obchodzono siedemsetną rocznicę jej urodzin, prezydent Francois Hollande uznał to za „temat bez znaczenia”. A przecież Michelet pisał: „Francja umarła wraz z kobietą spalona na stosie.”
„Lewica, która od czterdziestu lat kształtuje programy szkolne, dokonała aktu symbolicznego wyparcia: odcięła dzieci od historii, która mogłaby je łączyć. I w ten sposób wielu młodych, zwłaszcza o obcych korzeniach, pozbawiła powodu, by Francję kochać” – dodaje Dimitri Casali.
Nawiązuje też do popularnej tezy, że laickość jest dzieckiem ustawy z 1905 roku, lecz jej duch, jej zasada, zrodziła się zdaniem historyka znacznie wcześniej – w umyśle Henryka IV, monarchy, który pojął, że pokój wymaga nowego ładu.
„Edykt nantejski był pierwszym w Europie aktem, który ustanawiał wyższość lojalności wobec państwa nad lojalnością wobec religii. Była to rewolucja – cicha, ale doniosła. Dziś 60 procent młodych odrzuca laickość, uznając ją za atak na wiarę, szczególnie na islam. To nieporozumienie. Laickość nie jest wrogiem religii – jest warunkiem wolności. Rabelais mawiał: „Ignorancja jest matką wszelkiego zła.” Gdyby Francuzi znali własną historię, potrafiliby z większą pewnością kroczyć ku przyszłości – i podejmować decyzje, które nie rodzą się z lęku, lecz z wiedzy”.
Dimitri Casali o wielkiej opowieści i zdolnością asymilacji przez tych, którzy przychodzą do Francji: „Trzeba znów nauczać historii, nie jako zbioru dat, lecz jako romansu narodowego, który budzi dumę i poczucie wspólnoty”
„Wielka opowieść narodowa jest nicią, która może połączyć wszystkie wątki naszej współczesnej Francji. Dlatego przypominam tych, którzy przyszli z daleka, lecz kochali ten kraj jak własny: Joséphine Baker, Pierre Savorgnan de Brazza, Félix Éboué. Baker powtarzała: „To Francja mnie stworzyła. Oddałabym za nią życie. Jestem czarną Francuzką – i tylko tutaj można żyć wolnym i spokojnym.” Ta zdolność asymilacji – przyjęcia obcego i uczynienia go swoim – stanowiła zawsze o sile Francji. Trzeba więc znów nauczać tej historii, nie jako zbioru dat, lecz jako romansu narodowego, który budzi dumę i poczucie wspólnoty. Bo tylko naród świadomy swoich korzeni może z ufnością patrzeć w przyszłość. Gdy nasi przywódcy to zrozumieją – Francja odzyska swój blask i siłę. Aby sprostać wyzwaniom jutra, trzeba najpierw na nowo pokochać własną przeszłość” – przekonuje Dimitri Casali w „Le Figaro”.
Arkadiusz Jordan




