Czy Francji grozi grecki scenariusz? Dług staje się tematem wyborów 2027

Marc Touati, ekonomista i autor komentarza opublikowanego w „Journal du Dimanche”, stawia pytanie, które może wracać przez całą kampanię przed wyborami prezydenckimi 2027: czy Francja w 2026 r. przypomina Grecję sprzed kryzysu zadłużeniowego? Wskazuje na wieloletni deficyt, wzrost kosztów finansowania państwa oraz trudność, jaką politycy mają z przedstawieniem przekonującego planu naprawy. Porównanie działa na wyobraźnię, ale wymaga sprawdzenia proporcji: francuskie finanse są pod silną presją, co samo w sobie nie przesądza o powtórzeniu greckiego kryzysu.
.Punkt wyjścia jest bezsporny. Według INSEE deficyt francuskich finansów publicznych wyniósł w 2025 r. 5,1 proc. PKB, po 5,8 proc. rok wcześniej, a na koniec pierwszego kwartału 2026 r. dług osiągnął 3 536,1 mld euro, czyli 117,5 proc. PKB. Francuska dyrekcja skarbu przyznaje, że odzyskanie przestrzeni budżetowej wymaga istotnych działań. Dlaczego zadłużenie stało się problemem wyborczym, wyjaśnialiśmy w tekście „Dlaczego dług publiczny może stać się jednym z głównych tematów wyborów we Francji 2027?”.
Francuski deficyt i wybory prezydenckie 2027
Touati przewiduje, że deficyt pozostanie blisko 6 proc. PKB zarówno w 2026 r., jak i w 2027 r.; jest to prognoza autora, a nie opublikowany wynik roczny. Komisja Europejska zakładała w swojej wiosennej prognozie 5,1 proc. PKB w 2026 r. i 5,7 proc. w 2027 r. przy niezmienionej polityce, natomiast raport ekonomistów przygotowany na zamówienie francuskiego rządu wskazał 5,9 proc. w 2027 r. w scenariuszu bez nowych działań. Szacunki różnią się, lecz prowadzą do wspólnego pytania: kto poniesie koszt ograniczenia deficytu? Polityczny wymiar tego rachunku przedstawiliśmy w materiale „Kto zapłaci rachunek za francuskie państwo? Ekonomiści przed wyborami prezydenckimi”.
Drugą częścią ostrzeżenia są rentowności obligacji. Touati przywołuje przekroczenie poziomu 4,6 proc. dla francuskiego długu dziesięcioletniego i zestawia tę liczbę z rentownością greckich papierów w październiku 2009 r., tuż przed eskalacją tamtego kryzysu. Podobieństwo jednej stopy procentowej w dwóch odległych momentach nie pozwala jednak przewidzieć, czy państwo utraci zdolność refinansowania długu; znaczenie mają również perspektywy wzrostu, terminy zapadalności zobowiązań oraz wiarygodność przyszłych budżetów. Rosnąca rentowność podnosi koszt nowych emisji i odnawiania starych zobowiązań stopniowo, a ocenę Francji przez instytucje finansowe opisaliśmy szerzej w tekście „Goldman Sachs i Deutsche Bank wyceniają gospodarcze skutki wyborów we Francji”.
Francja i Grecja. Gdzie analogia się kończy?
Najważniejsza różnica dotyczy skali nierównowagi w chwili wybuchu greckiego kryzysu. Dane MFW, skorygowane po ujawnieniu stanu tamtejszych finansów, pokazywały deficyt za 2009 r. na poziomie około 15,4 proc. PKB i dług bliski 127 proc. PKB, podczas gdy najnowszy pełnoroczny wynik francuski to deficyt 5,1 proc. w 2025 r. Francja jest też większą i bardziej zróżnicowaną gospodarką, a strefa euro dysponuje dziś instrumentami służącymi ograniczaniu nieuzasadnionych napięć na rynku obligacji, choć ich użycie podlega warunkom. Różnice te nie usuwają francuskiego problemu, pozwalają jednak oddzielić ostrzeżenie przed kryzysem od twierdzenia, że grecki scenariusz już się powtarza.
Touati zwraca uwagę na ogromną nominalną wartość francuskiego długu i wyprowadza z niej tezę, że Francja byłaby „zbyt duża, by ją uratować”. Samo porównanie kwot zobowiązań dwóch państw nie wystarcza jednak do oceny ich wypłacalności; trzeba ją odnieść do rozmiarów gospodarki, dochodów publicznych i warunków finansowania. Polityczna wymowa tego ostrzeżenia jest mimo to jasna: gwałtowne zachwianie finansów tak dużej gospodarki miałoby znaczenie dla całej Europy.
Dług zmienia pytania zadawane kandydatom
Kampania przed wyborami prezydenckimi będzie sporem o tempo zmian i podział ich kosztów między podatki, wydatki państwa, świadczenia społeczne oraz inwestycje. Francuski rząd zapowiedział we wrześniu ograniczenie części wydatków w 2026 r., a zlecony przez niego raport oszacował, że bez korekty polityki deficyt w 2027 r. może zbliżyć się do 6 proc. PKB. Każdy kandydat do Pałacu Elizejskiego będzie musiał pokazać, jak sfinansuje swoje obietnice i czy jego plan można utrzymać przez całą kadencję. Pełny obraz kampanii i jej uczestników przedstawia kompendium „Wybory prezydenckie Francja 2027. Kto wygra, sondaże, kandydaci. Kompletny przewodnik”.
Najciekawsze w alarmie Touatiego jest pytanie, czy francuscy politycy zdołają odzyskać wiarygodność, zanim koszt finansowania i słaby wzrost dodatkowo zawężą ich pole wyboru. Grecka analogia może pomóc rozpocząć rozmowę o faktach, jeśli nie zastąpi tych faktów dramatycznym skrótem. Wybory prezydenckie w 2027 r. rozstrzygną również, komu Francuzi powierzą zadanie pogodzenia ochrony modelu społecznego ze stabilizacją długu.
Arkadiusz Jordan
Paryż




