Francja odzyskała ducha przedsiębiorczości, ale wciąż nie buduje technologicznych gigantów [Frédéric MAZZELLA]

Frédéric Mazzella, założyciel BlaBlaCar, uważa, że Francja odzyskała ducha przedsiębiorczości, którego brakowało jej przez kilka dekad. Kraj ma wybitnych inżynierów, silne zaplecze naukowe i tysiące start-upów, lecz nadal przegrywa w skalowaniu firm, mobilizowaniu kapitału i tworzeniu technologicznych gigantów. Historia BlaBlaCar pokazuje zarówno największe atuty francuskiej gospodarki, jak i błędy, które mogą przesądzić o jej przyszłości po 2027 r.
.Frédéric Mazzella należy do pokolenia przedsiębiorców, które zmieniło sposób, w jaki Francuzi myślą o zakładaniu firm technologicznych. Stworzony przez niego BlaBlaCar wyrósł z prostego pomysłu na zagospodarowanie wolnych miejsc w samochodach, a następnie stał się globalną platformą wspólnych podróży. Historia firmy potwierdza, że we Francji można stworzyć innowacyjne przedsiębiorstwo zdolne do międzynarodowej ekspansji, ale jednocześnie odsłania bariery, przez które podobne sukcesy nadal pozostają wyjątkami.
„Odzyskaliśmy ducha przedsiębiorczości, którego nieco nam brakowało w porównaniu z latami 50. i 60. XX wieku” – powiedział Frédéric Mazzella w rozmowie z „Le Figaro”. Jego zdaniem Francja ponownie ma ludzi gotowych tworzyć firmy, podejmować ryzyko i wprowadzać nowe technologie, lecz wciąż nie potrafi przekuć tej energii w odpowiednią liczbę wielkich projektów. To właśnie gospodarcza zdolność Francji do przechodzenia od pomysłu do przemysłowej skali stanie się jednym z najważniejszych tematów kampanii przed wyborami prezydenckimi w 2027 r.
Kim jest Frédéric Mazzella
Frédéric Mazzella wychował się w Wandei, ukończył fizykę w École normale supérieure w Paryżu, informatykę na Uniwersytecie Stanforda oraz studia MBA w INSEAD. Pracował naukowo dla NASA w Stanach Zjednoczonych i japońskiego koncernu NTT, a oprócz nauk ścisłych zajmował się muzyką, ucząc się gry na fortepianie i skrzypcach. Ten nietypowy splot doświadczeń naukowych, technologicznych i artystycznych wpłynął na jego sposób rozumienia przedsiębiorczości jako procesu nieustannego eksperymentowania.
Pobyt w Kalifornii był dla niego szczególnie ważny. „Na Stanfordzie dowiedziałem się, że przedsiębiorczość może być karierą. Wcześniej nikt mi tego nie powiedział” – wspominał w 2022 r. w rozmowie z „Le Figaro”. We Francji kształcono go przede wszystkim z myślą o karierze naukowej, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych zobaczył, że wiedzę można wykorzystać do tworzenia przedsiębiorstwa, a nieudany eksperyment nie musi oznaczać porażki, lecz etap prowadzący do lepszego rozwiązania.
Pomysł na BlaBlaCar pojawił się w grudniu 2003 r., gdy Mazzella chciał pojechać z Paryża do rodziny w Wandei, ale wszystkie miejsca w pociągach były zajęte. Zabrała go siostra, a podczas podróży zauważył, że większość samochodów jadących w tym samym kierunku przewozi tylko kierowcę. Uznał, że niewykorzystane miejsca tworzą rozproszoną sieć transportową, którą można uruchomić za pomocą technologii.
W 2004 r. rozpoczął tworzenie serwisu Covoiturage.fr, a przedsiębiorstwo zostało formalnie założone w 2006 r. W rozwijaniu projektu uczestniczyli również Nicolas Brusson, dziś dyrektor generalny BlaBlaCar, oraz Francis Nappez, który odpowiadał za stronę technologiczną platformy. Firma testowała kilka modeli biznesowych, zanim zaczęła pobierać prowizję od rezerwowanych przejazdów, a w 2013 r. przyjęła wspólną dla wszystkich rynków nazwę BlaBlaCar.
BlaBlaCar nie jest już wyłącznie serwisem kojarzącym kierowców i pasażerów. Platforma łączy przejazdy samochodowe z połączeniami autobusowymi i kolejowymi, współpracując z ponad 6 tys. przewoźników. Po ekspansji ogłoszonej w czerwcu 2026 r. jest obecna w 41 państwach i dociera rocznie do około 40 mln aktywnych użytkowników, natomiast w 2025 r. za jej pośrednictwem odbyto 150 mln podróży samochodami, autobusami i pociągami. Firma zatrudnia około 800 osób reprezentujących 50 narodowości.
O dojrzałości przedsiębiorstwa świadczą także jego wyniki finansowe. W 2023 r. BlaBlaCar uzyskał 253 mln euro przychodów, o 29 proc. więcej niż rok wcześniej, osiągnął dodatni wynik EBITDA i informował, że był rentowny przez poprzednie dwa lata. W 2024 r. firma pozyskała odnawialną linię kredytową w wysokości 100 mln euro, przeznaczoną między innymi na przejęcia i dalszą ekspansję.
Mazzella od 2016 r. pozostaje przewodniczącym rady BlaBlaCar, natomiast zarządzanie operacyjne przekazał Nicolasowi Brussonowi. Jest również współprzewodniczącym France Digitale, organizacji reprezentującej francuskie przedsiębiorstwa technologiczne, oraz współzałożycielem i prezesem Dift, wcześniej działającego jako Captain Cause. Ta ostatnia platforma łączy przedsiębiorstwa z organizacjami społecznymi i ekologicznymi, umożliwiając przekazywanie części budżetów marketingowych na wybrane cele społeczne.
Przedsiębiorczość we Francji rzeczywiście odżyła
Słowa Mazzelli o powrocie przedsiębiorczości nie są jedynie optymistyczną deklaracją. Według francuskiego urzędu statystycznego INSEE w 2025 r. powstało we Francji 1 165 800 przedsiębiorstw, o 5 proc. więcej niż rok wcześniej i najwięcej w historii pomiarów. Dużą część stanowiły mikroprzedsiębiorstwa, dlatego rekordowa liczba rejestracji nie oznacza automatycznie powstania setek firm technologicznych, ale pokazuje zmianę społeczną: własna działalność stała się dla Francuzów znacznie bardziej naturalnym wyborem niż dwie dekady temu.
Francuski ekosystem technologiczny obejmuje około 18 tys. aktywnych start-upów, które tworzą 450 tys. bezpośrednich miejsc pracy. Połowa tych przedsiębiorstw rozwija się poza regionem paryskim, a ich działalność obejmuje sztuczną inteligencję, energetykę, ochronę zdrowia, technologie klimatyczne, przemysł i cyberbezpieczeństwo. Francja nie jest więc już krajem, w którym niemal wszystkie ambitne kariery prowadzą do administracji państwowej, wielkiego koncernu albo świata akademickiego.
Obraz pozostaje jednak niejednoznaczny. Francuskie start-upy pozyskały w 2025 r. 7,4 mld euro kapitału, o 5 proc. mniej niż rok wcześniej, a liczba transakcji zmalała o 15 proc. Aż 1,7 mld euro przypadło na jedną rundę finansowania Mistral AI; bez niej wartość inwestycji spadłaby o 26 proc., co pokazuje, jak bardzo cały ekosystem zależy od kilku największych przedsięwzięć.
Podobną dwoistość pokazuje Globalny Indeks Innowacyjności. Francja zajęła w 2025 r. 13. miejsce wśród 139 badanych gospodarek, wysoko oceniono wartość jej globalnych marek, jakość publikacji naukowych, skalę późnych rund finansowania i zróżnicowanie przemysłu. Do słabości zaliczono natomiast stabilność warunków działania przedsiębiorstw, tempo wzrostu produktywności, inwestycje i eksport usług cyfrowych.
Największe atuty dzisiejszej Francji
Pierwszym atutem pozostaje kapitał ludzki. Francja dysponuje uczelniami, szkołami inżynierskimi, laboratoriami i instytutami badawczymi zdolnymi kształcić specjalistów na najwyższym światowym poziomie. Mistral AI, Pasqal, Doctolib, Qonto czy BlaBlaCar pokazują, że francuscy inżynierowie i przedsiębiorcy potrafią tworzyć technologie oraz usługi konkurencyjne daleko poza własnym krajem.
Drugą przewagą jest zróżnicowana baza gospodarcza. Francja nadal posiada silne przedsiębiorstwa w lotnictwie, energetyce jądrowej, przemyśle obronnym, kosmosie, transporcie, farmacji, sektorze dóbr luksusowych i przemyśle spożywczym. Ma również duży rynek wewnętrzny, rozwiniętą infrastrukturę i administrację zdolną, gdy istnieje wystarczająca determinacja polityczna, mobilizować zasoby wokół przedsięwzięć o znaczeniu strategicznym.
Do tej tradycji odwołuje się Mazzella, przywołując w rozmowie z „Le Figaro” wielkie projekty drugiej połowy XX wieku. „Trzeba ponownie pomyśleć o wielkich planach, ponieważ skala problemów, z którymi musimy się mierzyć, wymaga połączenia sił” – przekonuje. Francuski program energetyki jądrowej, kolej dużych prędkości czy udział w budowie Airbusa pokazały, że długoterminowa polityka państwa może stworzyć kompetencje utrzymujące się przez dziesięciolecia.
Przykład Airbusa zawiera jednak także ważne ostrzeżenie. Największe francuskie ambicje osiągały odpowiednią skalę wówczas, gdy stawały się projektami europejskimi, łączącymi kapitał, badania, zakłady przemysłowe i zamówienia kilku państw. Francja jest wystarczająco duża, aby rozpocząć przełomowe przedsięwzięcie, ale w wielu branżach technologicznych zbyt mała, by samotnie zapewnić mu skalę porównywalną z rynkiem amerykańskim lub chińskim.
Największe błędy Francji i Europy
Pierwszym błędem jest mylenie istnienia jednolitego rynku z możliwością rzeczywiście jednolitego prowadzenia działalności. „Rozpoczęcie działalności w dwudziestu siedmiu państwach oznacza niemal tyle samo, co założenie dwudziestu siedmiu firm” – mówi Mazzella na łamach „Le Figaro”. Przedsiębiorstwo wchodzące na kolejne europejskie rynki nadal musi mierzyć się z odmiennymi przepisami podatkowymi, zasadami prawa pracy, postępowaniami upadłościowymi, rejestrami, praktykami administracyjnymi i wymaganiami dotyczącymi finansowania.
Zapowiadaną przez przedsiębiorcę „simplifikacją” jest przede wszystkim przedstawiony w marcu 2026 r. projekt EU Inc., nazywany również 28. systemem prawa spółek. Ma on umożliwić założenie firmy działającej według jednego zestawu europejskich przepisów, w pełni cyfrowo, w ciągu 48 godzin i za nie więcej niż 100 euro. Pozostaje to jednak projektem wymagającym przyjęcia przez Parlament Europejski i państwa członkowskie, nie zaś rozwiązaniem, z którego przedsiębiorcy mogą już korzystać.
Drugim błędem jest niedostatek kapitału pozwalającego obiecującej firmie stać się globalnym przedsiębiorstwem. Europa ma bardzo wysokie oszczędności prywatne, ale jej rynki finansowe pozostają rozdrobnione, a znaczna część kapitału trafia do Stanów Zjednoczonych. Problem ten opisywała na spotkaniu francuskich przedsiębiorców Ursula von der Leyen, mówiąc o około 10 bilionach euro „leniwych oszczędności” Europejczyków.
Mazzella proponuje utworzenie europejskiego rachunku oszczędnościowego przeznaczonego na finansowanie sztucznej inteligencji. Pomysł odpowiada na rzeczywisty problem, ale wymaga odpowiednich zabezpieczeń, przejrzystości i dobrowolności, ponieważ prywatnych oszczędności nie można traktować jak pozostającego do dyspozycji państwa funduszu przemysłowego. Mobilizacja kapitału nie zastąpi również właściwej selekcji projektów i odpowiedzialności za ich wyniki.
Trzecim błędem jest brak stabilności. „Potrafimy działać w skomplikowanym otoczeniu, ale najgorsza jest dla nas niestabilność” – podkreśla Mazzella w rozmowie z „Le Figaro”. Przedsiębiorstwa mogą dostosować się do wysokich podatków albo surowych regulacji, jeśli zasady są przewidywalne, natomiast ciągłe zmiany obciążeń, dotacji i priorytetów inwestycyjnych utrudniają podejmowanie decyzji wymagających perspektywy kilkunastu lat.
Problem pogłębia stan finansów publicznych. OECD zwraca uwagę, że Francja wykazała odporność na kolejne kryzysy, poprawiła konkurencyjność cenową i utrzymała relatywnie mocny rynek pracy, lecz różnica w PKB na mieszkańca wobec najbogatszych państw nadal się zwiększa. Dług publiczny wyniósł w 2025 r. 115,5 proc. PKB, a według prognozy OECD może wzrosnąć do 120,9 proc. w 2027 r., ograniczając przestrzeń dla kolejnych programów inwestycyjnych.
Czwartym błędem jest niedocenianie przedsiębiorstwa jako instytucji tworzącej wartość potrzebną do finansowania usług publicznych. „Trzeba upowszechniać nastawienie sprzyjające przedsiębiorczości, ponieważ to właśnie nasze firmy tworzą wartość wystarczającą do finansowania modelu społecznego, z którego wszyscy korzystamy” – mówi Mazzella w „Le Figaro”. Nie jest to wezwanie do podporządkowania całej polityki interesom biznesu, lecz przypomnienie, że trwałego modelu społecznego nie można utrzymać bez produktywnej gospodarki, inwestycji i przedsiębiorstw zdolnych konkurować na świecie.
Piątym błędem jest finansowanie i trenowanie przyszłych konkurentów bez tworzenia dla własnych firm odpowiedniego rynku. Po spotkaniu La REF 2026 Mazzella napisał: „Trudno wygrać Roland Garros, jeśli trenuje się wyłącznie swoich przeciwników”. Jego zdaniem Amerykanie kupowali technologie amerykańskie, Chińczycy chińskie, podczas gdy europejskie administracje i koncerny zbyt często wybierały rozwiązania spoza kontynentu.
Argument za preferowaniem europejskich technologii ma szczególne znaczenie w zamówieniach publicznych, obronności, chmurze, sztucznej inteligencji i infrastrukturze danych. Nie powinien jednak prowadzić do bezwarunkowego chronienia przedsiębiorstw, które nie są konkurencyjne, ponieważ taka polityka osłabiałaby presję na innowacje. Sam Mazzella zastrzega, że europejska preferencja powinna obowiązywać wtedy, gdy miejscowe rozwiązanie jest konkurencyjne, a jej celem ma być stworzenie pierwszego rynku dla przyszłego globalnego lidera.
Sztuczna inteligencja będzie testem francuskiego modelu
Frédéric Mazzella nazywa sztuczną inteligencję rewolucją przemysłową, być może najważniejszą od czasu upowszechnienia internetu. „Proces już się rozpoczął, a skoro nie możemy go zatrzymać, pozostaje pytanie, jak nim pokierować i jak go wykorzystać” – mówi w rozmowie z „Le Figaro”. W jego podejściu nie ma ani technologicznego fatalizmu, ani przekonania, że każdą innowację należy przyjmować bez ograniczeń.
Francja ma w tej rywalizacji realne atuty. Dysponuje matematykami, informatykami, energią jądrową, rozwiniętym sektorem przemysłowym oraz Mistral AI, przedsiębiorstwem wskazywanym przez Mazzellę jako przykład potencjalnego europejskiego lidera. Samo istnienie jednej obiecującej firmy nie tworzy jednak odpowiednika GAFAM, jeśli nie towarzyszą mu europejski kapitał, infrastruktura obliczeniowa, zamówienia i możliwość szybkiego działania na całym jednolitym rynku.
Pod tym względem diagnoza Mazzelli jest zbieżna z raportem Maria Draghiego. Europa potrafi finansować badania i tworzyć start-upy, lecz ma trudności z budową firm działających w światowej skali, dlatego potrzebuje nie tylko większych środków, ale również głębszego rynku, prostszych regulacji i bardziej zdecydowanych wyborów strategicznych.
„Rok 2027 będzie przełomowy” – przewiduje Mazzella w „Le Figaro”. Francja wybierze wówczas prezydenta, lecz z perspektywy przedsiębiorstw ważniejsza od kolejnej listy ulg i programów będzie odpowiedź na pytanie, czy państwo potrafi zapewnić stabilną strategię wykraczającą poza jedną kadencję. Wybór będzie dotyczył nie tylko wysokości podatków, lecz także miejsca przedsiębiorstwa w społeczeństwie, stosunku do innowacji, europejskiej integracji gospodarczej oraz gotowości do podejmowania wielkich projektów.
Najważniejszym atutem Francji pozostają ludzie zdolni wymyślać przedsięwzięcia takie jak BlaBlaCar, Mistral AI czy kolejne firmy powstające w laboratoriach i kampusach. Największym błędem byłoby uznanie, że samo pojawienie się tych ludzi wystarczy. Duch przedsiębiorczości rzeczywiście powrócił, ale o gospodarczej przyszłości kraju zdecyduje dopiero zdolność przekształcania pomysłów w trwałe przedsiębiorstwa o europejskiej i światowej skali.
Arkadiusz Jordan
Paryż






