Gaspard KOENIG napisał „książkę bez AI”. Przekonuje, że końca świata nie będzie

Gaspard Koenig

Gaspard Koenig w książce „Consonno” przygląda się opuszczonej włoskiej miejscowości, w której rośliny, grzyby i mikroorganizmy stopniowo przejmują ludzkie budowle. W rozmowie z „Le Figaro” francuski filozof i pisarz wyjaśnia, dlaczego kres cywilizacji nie oznacza kresu życia, a świadomość przemijania może zmieniać sposób, w jaki tworzymy i korzystamy z przyrody. Z troski o bezpośrednie doświadczenie wyrasta także jego sprzeciw wobec zastępowania pracy pisarza generatywną sztuczną inteligencją.

.Fontanna, która miała wyrzucać efektowne strumienie wody, porosła długimi zielonymi pnączami, a jej betonowe poziomy stały się schronieniem dla innych form życia. Gaspard Koenig opisuje ten widok jako przykład przemiany, w której opuszczona konstrukcja zaczyna pełnić funkcje nieprzewidziane przez projektanta. W Consonno, na północ od Mediolanu, ślady przedsięwzięcia sprzed kilkudziesięciu lat stopniowo włączają się w procesy przyrodnicze. Francuski pisarz i filozof proponuje, aby w takich miejscach dostrzegać również to, co się rodzi, zamiast zatrzymywać wzrok wyłącznie na tym, co przeminęło.

Koenig odwiedził Consonno w towarzystwie botanika i architekta, dzięki czemu mógł przyjrzeć się zarówno roślinności, jak i materiałom, z których powstała opuszczona zabudowa. Rezultatem tej wyprawy jest książka „Consonno”, wydana w październiku 2026 roku przez L’Observatoire, poświęcona przemijaniu, śladom ludzkiej obecności i odradzaniu się życia. W rozmowie opublikowanej w „Le Figaro” pisarz rozwija zawarte w niej pytania o przyszłość naszych budowli, idei i cywilizacji. Łączy je z refleksją nad twórczością, odpowiedzialnością i pokusą przekazywania maszynom własnego wysiłku myślenia.

Urodzony w 1982 roku Gaspard Koenig jest francuskim filozofem, powieściopisarzem i eseistą, który studiował w École normale supérieure w Lyonie, a w 2013 roku założył think tank GenerationLibre. Początkowo zajmował się przede wszystkim wolnością jednostki, z czasem coraz mocniej wiążąc tę problematykę z przyrodą i warunkami życia człowieka. Jego powieść „Humus” otrzymała w 2023 roku nagrody Interallié i Jean-Giono oraz znalazła się w finale Nagrody Goncourtów. W kolejnych książkach, w tym „Agrophilosophie” i „Aqua”, rozwijał zainteresowanie ziemią, wodą oraz zależnościami między ludzkimi wyborami a środowiskiem.

Gaspard Koenig i życie po końcu naszego świata

Współczesność, w ocenie Koeniga, wytwarza coraz więcej scenariuszy ostatecznej katastrofy, od wojny nuklearnej i załamania różnorodności biologicznej po niekontrolowany rozwój sztucznej inteligencji. Poszczególne środowiska intelektualne wybierają spośród nich zagrożenie, które najlepiej odpowiada ich sposobowi postrzegania rzeczywistości. Filozof dostrzega w tej konkurencji apokaliptycznych wyobrażeń skłonność do utożsamiania losu ludzkości z losem całego świata. Tymczasem koniec znanych nam warunków życia, przekonuje, nie musi oznaczać ustania wszystkich procesów, które życie podtrzymują.

„Nie ma jednego końca ani jednego świata” – mówi Koenig, zachęcając do spojrzenia na ruinę z perspektywy innych organizmów. Grzyby, bakterie, mchy i rośliny znajdują przestrzeń do rozwoju tam, gdzie człowiek widzi niepowodzenie własnego projektu. Z tej obserwacji wyprowadza myśl, że kres jednego świata może stać się początkiem innego, choć jego mieszkańcy i warunki istnienia będą odmienne. Jest to filozoficzna propozycja zmiany perspektywy, w której ludzkie doświadczenie przemijania zostaje umieszczone w znacznie szerszym obiegu życia.

Autor wyraźnie zaznacza przy tym, że taka perspektywa nie zwalnia nas z działania na rzecz przetrwania ludzkości. Świadomość, iż przyroda może rozwijać się także po upadku naszych przedsięwzięć, przynosi mu pocieszenie, ale towarzyszy jej pragnienie zachowania ludzkiej zdolności myślenia. Zmienia przede wszystkim stosunek do trwałości, którą zwykliśmy uznawać za miarę powodzenia budowli czy cywilizacji. W jego ujęciu przemijanie pozwala zastanowić się, jakie miejsce nasze dzieła zajmą w świecie następnych pokoleń i innych organizmów.

Przywołując Chateaubrianda, Koenig zwraca uwagę na sposób, w jaki melancholia ruin może łączyć się z lękiem człowieka przed własną śmiercią. Podczas wyprawy do Consonno chciał skierować uwagę ku początkom nowych procesów, którym ustępuje niszczejąca zabudowa. Sięga również do Tocqueville’a, przypisując mu intuicję, że zdolność pogodzenia się z nietrwałością ludzkich konstrukcji może świadczyć o dojrzałości cywilizacji. Z takiej lektury wyprowadza pytanie, czy projektując budynki, powinniśmy równie starannie myśleć o ich przyszłym rozkładzie, jak o czasie ich użytkowania.

Dlaczego autor „Consonno” nie chce pisać z pomocą AI

Ta wrażliwość na świat żywy kształtowała się u Koeniga stopniowo, również pod wpływem spotkań z ludźmi rozwijającymi sztuczną inteligencję. W 2018 roku podróżował, aby poznać tę technologię i jej twórców, a rezultaty swoich poszukiwań przedstawił w wydanej rok później książce „La Fin de l’individu”. Jak mówi w „Le Figaro”, początkową fascynację możliwością zastępowania rozumowania obliczeniami osłabiła wizja człowieka, którą dostrzegał w środowisku technologicznym. Szukając bardziej bezpośredniego kontaktu z rzeczywistością, wyruszył następnie w długą podróż konną, a przy pracy nad kolejnymi książkami zaczął korzystać z wiedzy agronomów, hydrologów, botaników i innych badaczy przyrody.

„Consonno” jest pierwszą książką opatrzoną przez L’Observatoire oznaczeniem „Livre sanctuaire 100 % humain”, wskazującym na rezygnację autora z generatywnej sztucznej inteligencji podczas pracy nad utworem. Koenig wyjaśnia, że stosowne zobowiązanie zostało wpisane do jego umowy wydawniczej, a zarazem ma dla niego znaczenie moralne wobec czytelnika i wobec samego siebie. Obejmuje namysł nad książką, jej kompozycję oraz pisanie, czyli etapy, w których powstaje zarówno forma, jak i treść. Autor uważa, że rzetelna informacja o korzystaniu z AI pozwala odbiorcy świadomie zdecydować, jaki rodzaj literatury chce czytać.

.W jego rozumieniu pisanie jest pracą, podczas której myśl rozwija się wraz ze zdaniem, postacią czy szczegółem opowieści. To właśnie trudność, mozolne poprawianie i zaskoczenie towarzyszące szukaniu właściwych słów mogą prowadzić do odkryć, których twórca wcześniej nie przewidywał. Oddanie tych czynności generatywnej sztucznej inteligencji oznaczałoby, zdaniem Koeniga, rezygnację z istotnej części procesu twórczego. Dlatego sprzeciw wobec używania takiego narzędzia wiąże z własnym doświadczeniem pracy nad książkami i z przekonaniem, że wysiłek pisarza współtworzy sens utworu.

„Nie znoszę myśli, że czytam zdanie, którego nikt nie napisał” – stwierdza Koenig, dla którego za słowami powinna znajdować się czyjaś wrażliwość, przeżycia i przemyślenia. Przywołuje Montaigne’a rozmawiającego poprzez lekturę z autorami starożytnymi, aby pokazać, że książka pozwala na kontakt wykraczający poza przekazywanie informacji. Sięga także do „Cyrana de Bergerac”, w którym ujawnienie rzeczywistego autora miłosnych słów zmienia sposób rozumienia relacji między bohaterami. W tym porównaniu tożsamość osoby, która pomyślała i napisała dane zdanie, staje się częścią jego znaczenia.

Refleksję o szczególnym doświadczeniu lektury rozwijał na łamach „Wszystko co Najważniejsze” również Michel Houellebecq w eseju „Literatura jest najważniejsza”. Francuski pisarz wskazywał na zdolność literatury do poprawiania ludzkiego samopoczucia w sposób właściwy tej formie sztuki. Zestawienie obu wypowiedzi pozwala dostrzec, jak wiele miejsca w myśleniu o książkach zajmuje samo doświadczenie człowieka, który je tworzy i czyta. Koenig koncentruje się przy tym na osobistej obecności autora w tekście, z którą wiąże zaufanie odbiorcy.

Znaczenie kontaktu z drugim człowiekiem powraca również w wypowiedziach Patricka Tudoreta, przedstawionych we „Wszystko co Najważniejsze” w materiale o sztucznej inteligencji i więziach międzyludzkich. Autor „Le Petit Livre de l’amitié” podkreślał, że przyjaźń wymaga uwagi, troski i gotowości do odsłonięcia własnej wrażliwości. W wypowiedzi Koeniga podobny ciężar ma wysiłek pisarza, który dzieli się z czytelnikiem czymś osobiście przeżytym lub przemyślanym. Literatura i przyjaźń pojawiają się w tych rozważaniach jako relacje, których znaczenie wyrasta z zaangażowania konkretnych osób.

Co możemy pozostawić następnym pokoleniom

„Mamy prawo robić wszystko, co potrafimy odwrócić” – tak Koenig ujmuje zasadę odpowiedzialności, którą wyprowadza z obserwacji Consonno. Nie domaga się przy tym rezygnacji z pomysłowości czy ambitnych przedsięwzięć, lecz uwzględnienia tego, co wydarzy się po zakończeniu ich użytkowania. Przywołuje fitoremediację, czyli wykorzystywanie roślin do oczyszczania zanieczyszczonego środowiska, jako przykład współpracy człowieka z procesami przyrodniczymi. Wskazuje także na doświadczenia oglądane w Uckange w Moselle, gdzie interesowały go możliwości regeneracji terenów związanych z przemysłem.

Pojęciem, które porządkuje tę część jego refleksji, jest zdolność świata żywego do przetwarzania tego, co wytworzył człowiek. W opisie ruin szczególną rolę przypisuje mikroorganizmom oraz roślinom zasiedlającym szczeliny materiałów i tworzącym warunki dla dalszych przemian. Na tej podstawie pyta o odpowiedzialność za substancje, których trwałość utrudnia powrót do przyrodniczego obiegu, wymieniając między innymi PFAS i mikroplastik. Jego kryterium moralne kieruje więc uwagę ku długiemu trwaniu następstw naszych decyzji, również wtedy, gdy same przedsięwzięcia dawno już się zakończyły.

Koenig przenosi tę refleksję na kulturę, uznając, że pisarz powinien dopuszczać przyszłe przekształcanie własnych idei i ich zakwestionowanie. Pojęcie, któremu autor chciałby zapewnić wieczną ważność, może w jego ocenie stwardnieć w dogmat, odporny na doświadczenie i krytykę. Żywotność myśli wiąże zatem ze zdolnością do zmiany, również pod wpływem następnych pokoleń. W tej perspektywie pozostawiony ślad ma uczestniczyć w dalszym życiu świata, tak jak opuszczona fontanna z Consonno, której nowi mieszkańcy nadają własne zastosowanie.

Rozmowa kończy się odniesieniem tej samej intuicji do nadmiaru informacji, z którym zmagają się współczesne społeczeństwa. Koenig zauważa, że wiadomości i idee także wymagają przyswojenia, a ich nagromadzenie może prowadzić do przeciążenia. Dziennikarzowi przypisuje zadanie przemyślenia i uporządkowania napływających treści, tak aby czytelnik mógł je zrozumieć. Jest w tym oczekiwanie pracy człowieka nad znaczeniem, podobne do tego, które towarzyszy jego obronie osobistego wysiłku pisarza.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 12 października 2026