Giorgia Meloni, nowa matka chrzestna Europy? [Le Journal du Dimanche]

Z Rzymu do Waszyngtonu, z Trastevere do Brukseli. O tym jak włoska premier Giorgia Meloni, „matka chrzestna Europy”, niepostrzeżenie przekształca geopolityczną mapę kontynentu, pisze francuski Le Journal du Dimanche.
Giorgia Meloni, matka chrzestna Europy
.Wieczór 3 czerwca 2025 roku na Trastevere, jednej z najstarszych dzielnic Rzymu, miasto zdaje się zastygać w bezruchu. W siedzibie włoskiego rządu, w Palazzo Chigi, czas zatrzymuje się pod ciężarem złoconych stiuków i historycznych fresków. To tutaj dochodzi do wydarzenia, które – choć pozornie dyskretne – ma znamiona momentu przełomowego. Do pałacu wkracza Emmanuel Macron, z napiętą sylwetką i ciemnym garniturem, który bardziej przypomina zbroję niż strój dyplomaty. Naprzeciwko niego staje Giorgia Meloni. W czarnej marynarce o wojskowym kroju stoi wyprostowana, niczym figura nieugiętej determinacji.
Spotkanie miało trwać godzinę. Rozciąga się na trzy. Nie jest to kurtuazyjna kolacja przy świecach ale jest to symboliczna zmiana układu sił w Europie, czytamy w Le Journal de Dimanche. Prezydent Francji nie przyjeżdża do Rzymu po poradę, przybywa tu po sojusz. A Giorgia Meloni – przez lata traktowana przez francuskiego prezydenta z rezerwą jako przedstawicielka radykalnej prawicy – staje się teraz politycznym punktem odniesienia. To moment, w którym Włochy odzyskują strategiczną wagę na arenie międzynarodowej. I chwila, w której Giorgia Meloni wyłania się jako nowa „wielka” matka chrzestna Europy, powoli lecz nieodwołalnie. Tak literacko opisuje ostatnie spotkanie w Rzymie Jules Torres, autor Le Journal de Dimanche.
Od ekonomicznego porządku do dyplomatycznej ofensywy
.Po miesiącach skutecznego zarządzania wewnętrznego: ożywienia włoskiej gospodarki i zahamowania masowej migracji, Giorgia Meloni przesuwa teraz ciężar działania na pole dyplomacji. To już nie tylko włoska polityka ale wręcz architektura nowego porządku międzynarodowego, w którym Rzym znów ma coś do powiedzenia, twierdzi Torres.
W styczniu 2025 roku, kiedy większość europejskich liderów ominęła szerokim łukiem inaugurację Donalda Trumpa, Giorgia Meloni jako jedyna spośród przywódców UE pojawia się w Waszyngtonie. Jej obecność nie była przypadkowa, lecz stanowiła wyraźny komunikat: Włochy wracają do gry i chcą być postrzegane jako kluczowy gracz po obu stronach Atlantyku, most łączący dwa skrzydła Zachodu. Tym samym wpisuje się w powstającą sieć powiązań konserwatywnych sił na świecie.
Między libertarianizmem a realpolitik
.Giorgia Meloni buduje relacje z tymi, których inni w Europie się obawiają lub ignorują. Regularnie pokazuje się u boku Elona Muska, symbolu wolnorynkowego kapitalizmu i technologicznego ekscentryzmu. Nawiązuje bliskie kontakty z amerykańskimi trumpistami oraz z argentyńskimi libertarianami skupionymi wokół Javiera Mileia, nowego prezydenta zasiadającego w Buenos Aires, określanego przez francuski tygodnik le Journal de Dimanche jako „rock’n’liberal”.
To właśnie w tym kręgu ideologicznym – między ekonomicznym liberalizmem a konserwatyzmem narodowym – Giorgia Meloni umiejscawia dziś swoją polityczną tożsamość. Jej metoda to nie frontalna konfrontacja z instytucjami Unii Europejskiej, lecz cierpliwe poszerzanie własnej strefy wpływów, również dzięki pomocy Antonio Tajaniego, włoskiego ministra spraw zagranicznych, który w Brukseli spędził wystarczająco wiele czasu, by dobrze poznać co w trawie piszczy. Dlatego też Giorgia Meloni nie burzy systemu a redefiniuje go od środka.
Nowy paradygmat europejskiego przywództwa
.Co czyni Giorgię Meloni tak skuteczną, pyta dziennikarz JDD? Przede wszystkim jej zdolność do łączenia twardej retoryki z politycznym pragmatyzmem. Wie, kiedy mówić głośno, a kiedy działać po cichu. Potrafi przemawiać do elektoratu zaniepokojonego zmianami kulturowymi i migracyjnymi, a jednocześnie rozmawiać z partnerami międzynarodowymi bez zbędnej ideologii.
W obliczu osłabionych Niemiec, kontrowersji wokół Emmanuela Macrona i politycznych zawirowań w Niemczech, to właśnie Giorgia Meloni może więc okazać się polityczką, która potrafi zdefiniować nowy rozdział europejskiego przywództwa:: nie w imię rewolucji, lecz w imię skuteczności i konsekwencji.
Renesans rzymskiego realizmu
.Artykuł Journal du Dimanche nie jest jednak wyłącznie hołdem, lecz precyzyjnie naszkicowanym portretem politycznej transformacji włoskiej premier. Giorgia Meloni, długo uznawana za outsiderkę, stała się centralną figurą gry o przyszłość Europy. Jej styl to nie włoski chaos, lecz rzymski realizm – twardy, pragmatyczny, skuteczny.
Jeśli dziś Emmanuel Macron jedzie do Rzymu, by rozmawiać, a nie zaprasza do Elysee by podejmować, to znaczy, że coś się zmieniło. Geografia władzy przesunęła się z północy na południe. I że w tej nowej Europie, zbudowanej na ruinach starych pewników, Giorgia Meloni ma nie tylko głos, ale i głos decydujący.
Michał Kłosowski,
Rzym



