Gwarancje bezpieczeństwa od Szwecji i Belgii

W kwestii gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy Szwecja mogłaby wnieść wkład w dziedzinie powietrznej lub morskiej – powiedział minister obrony Pal Jonson. Podobną gwarancje bezpieczeństwa są ze strony Belgii. Zaangażowanie zadeklarowali ponadto ministrowie obrony Danii i państw bałtyckich.
Gwarancje bezpieczeństwa dla walczącej Ukrainy
.Ministrowie obrony państw UE rozmawiali w Kopenhadze o dalszym wsparciu Wspólnoty dla Ukrainy. Jeśli zostaną spełnione warunki, moglibyśmy wnieść wkład również w dziedzinie powietrznej lub morskiej – powiedział szwedzki minister dziennikarzom w Kopenhadze.
Jak dodał, skala zaangażowania Szwecji zależałaby od dialogu z Ukrainą na temat jej potrzeb i oczekiwań. – Myślę jednak, że duży nacisk zostanie położony na odbudowę ukraińskich sił zbrojnych – powiedział Jonson. – Oczywiście zależy to od (uzgodnienia – PAP) zawieszenia broni lub porozumienia pokojowego – dodał.
Także szef ministerstwa obrony Belgii Theo Francken zadeklarował wsparcie. – Możemy pomóc w wielu dziedzinach – powiedział. Wskazał przy tym marynarkę wojenną i siły powietrzne jako potencjalne obszary wsparcia.
Minister obrony Estonii Hanno Pevkur podkreślił, że najlepszą gwarancją bezpieczeństwa dla Ukrainy byłoby członkostwo w NATO. – To wymaga jednak czasu, więc musimy znaleźć inne rozwiązania. Estonia już na początku zapowiedziała, że jesteśmy gotowi do działania natychmiast po zawieszeniu broni – zaznaczył.
– Zadeklarowaliśmy, że rozważamy wysłanie jednostki wielkości kompanii i jesteśmy gotowi do jej rozmieszczenia. A kiedy pytacie, czy to realne, to tak; widzimy to również po wojskach lądowych innych krajów, które stacjonują na wschodniej flance – powiedział Pevkur.
Minister obrony i wicepremier Danii Troels Lund Poulsen przypomniał, że jego kraj jest „otwarty na rozważenie, czy duńscy żołnierze powinni uczestniczyć w gwarancjach bezpieczeństwa”.
Jego łotewski odpowiednik Andris Spruds podkreślił, że „Łotwa jest częścią koalicji chętnych i jest gotowa do pomocy”. – Oczywiście musimy również jasno określić warunki pokoju lub zawieszenia broni, ale zawsze aktywnie wspieramy Ukrainę i będziemy to robić również w ramach koalicji chętnych – dodał.
Jak powiedział Spruds, Łotwa jest państwem frontowym graniczącym z Rosją. – Dlatego również dla nas ważne jest utrzymanie naszych sił do realizacji planów regionalnych, abyśmy byli również groźni na terytorium Łotwy, Estonii, Litwy, na wschodniej flance – powiedział.
Rosyjski imperializm
.Na temat historii rosyjskiego imperializmu na łamach „Wszystko co Najważniejsze” pisze prof. Jacek HOŁÓWKA w tekście „Imperialne marzenia Kremla„. Autor zwraca w nim uwagę, iż Rosja nie jest pierwszym imperium, które nie może pogodzić się ze zmniejszeniem swojego terytorium i wpływów.
„Ukraina należy do Rosji tylko w tym fantastycznym sensie, w jakim do Rosji należą Prusy Wschodnie, czyli obwód kaliningradzki, wszystkie etnicznie polskie tereny objęte zaborem rosyjskim w XIX wieku, a także zagrabione obszary Azji Mniejszej lub Besarabii. W takim metaforycznym sensie do Rosji należą wszystkie ziemie, które kiedykolwiek były częścią imperium rosyjskiego i które stają się jego częścią w wyobraźni najemnych kondotierów. Deklarację noworoczną popiera jedynie prosty i bezwstydny pogląd, że zagrabienie czyjejś ziemi przez Rosjan jest zawsze słuszne, ponieważ Rosja jest mocarstwem i ma nim być zawsze. Tak uważa władca Kremla i to sprawę zamyka. Natomiast ewentualna utrata posiadanych przez Rosję terenów jest zawsze niesprawiedliwa, gdyż powstaje przez dławienie rosyjskiej państwowości. Jest to objaw samowoli ludów drugorzędnych, niemających historii lub pełniących podrzędną rolę w jej przebiegu. Rosja musi zawsze zwyciężać, ponieważ wymaga tego jej odwiecznie praktykowany tryb istnienia. Nigdy nie była republiką, krajem rządzonym przez parlament lub wolę ludu. I to nie ma prawa się zmienić, ponieważ co raz stało się rosyjskie, musi na zawsze pozostać rosyjskie”.
”Rosja nie jest pierwszym imperium, które głęboko przeżywa ograniczenie swych wpływów i posiadłości. W czasach nowożytnych to doświadczenie spotkało kolejno wszystkich kolonizatorów: Brytyjczyków, Francuzów, Belgów i Holendrów. Wytrącenie ich z roli metropolii kolonialnej raniło ich poczucie dumy, wydawało się bolesne i niesprawiedliwe. Kolonizatorzy zawsze cierpieli, pozostawiając zamorskie terytoria ich mieszkańcom. Uważali, że oddają je w ręce ludzi niepewnych i niedoświadczonych, czyli skazują je na upadek. Żadne wojsko nie lubi wycofywać się z administrowanych terenów. Gdy opuszcza pole swego działania, nagle widzi, jak jest bezużyteczne i zbędne. Widzi, że nie udało mu się zorganizować życia lokalnych społeczności, czyli dominowało jedynie dlatego, że stosowało przemoc bez żadnej racji” – pisze prof. Jacek HOŁÓWKA.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-jacek-holowka-imperializm-rosyjski/
PAP/ Magdalena Cedro/ LW