Co czwarty młody Polak spędza w mediach społecznościowych co najmniej pięć godzin dziennie

Co czwarty Polak w wieku od 18 do 24 lat spędza w mediach społecznościowych co najmniej pięć godzin dziennie, a 78 proc. najmłodszych użytkowników doświadczyło negatywnych skutków nadmiernej obecności na platformach. Najnowsze badanie CBOS pokazuje, że młodzi coraz częściej dostrzegają cyfrowe przeciążenie i próbują odzyskać kontrolę nad własnym czasem.
.Media społecznościowe nie są już dla młodych Polaków jednym z wielu sposobów spędzania wolnego czasu. Stały się środowiskiem, w którym równocześnie podtrzymują znajomości, szukają informacji, słuchają muzyki, oglądają krótkie filmy i próbują nie stracić kontaktu z tym, czym żyją ich rówieśnicy. Najnowsze badanie CBOS pokazuje jednak, że coraz więcej użytkowników zaczyna dostrzegać cenę nieustannej obecności w sieci.
Najbardziej wymowny jest wynik dotyczący osób w wieku od 18 do 24 lat. Aż 26 proc. z nich deklaruje, że spędza w mediach społecznościowych co najmniej pięć godzin dziennie. Tylko 39 proc. najmłodszych użytkowników mieści się w przedziale od jednej do dwóch godzin, który w całej badanej populacji wskazało 74 proc. korzystających z takich platform.
Nie oznacza to, że wszystkie osoby intensywnie korzystające z mediów społecznościowych są od nich uzależnione. Badanie CBOS nie pozwala stawiać diagnoz medycznych ani dowodzić, że to właśnie platformy internetowe wywołują deklarowane problemy. Pokazuje jednak skalę zjawiska, które trudno już traktować jako marginalne, szczególnie gdy zestawi się czas spędzany w sieci z oceną jego następstw.
Pięć godzin dziennie przestaje być wyjątkiem
W opublikowanym wcześniej materiale „Ilu Polaków siedzi w mediach społecznościowych? I komu tam wierzy?” przedstawiliśmy ogólny obraz polskich użytkowników platform społecznościowych. Korzysta z nich 63 proc. dorosłych, ale w grupie od 18 do 24 lat odsetek ten sięga 97 proc. Media społecznościowe są więc dla najmłodszego pokolenia dorosłych doświadczeniem niemal powszechnym.
Wiek decyduje nie tylko o samym korzystaniu z platform, lecz także o wyborze serwisu i intensywności obecności w sieci. Facebook pozostaje medium międzypokoleniowym, natomiast Instagram, TikTok i Spotify wyraźnie częściej przyciągają najmłodszych. Instagram wykorzystuje 78 proc. użytkowników w wieku od 18 do 24 lat, TikTok 68 proc., Spotify 63 proc., podczas gdy wśród osób mających co najmniej 65 lat odsetki te wynoszą odpowiednio 17, 17 i 6 proc.
Oznacza to, że młodzi nie tylko częściej bywają w mediach społecznościowych, ale funkcjonują równocześnie na wielu platformach oferujących odmienne rodzaje treści. Jedna służy do kontaktu ze znajomymi, druga do oglądania krótkich filmów, kolejna do śledzenia twórców, a jeszcze inna do słuchania muzyki. Granica między korzystaniem celowym a automatycznym przechodzeniem z aplikacji do aplikacji staje się w takim środowisku coraz mniej wyraźna.
Szerszy obraz sposobu, w jaki Polacy wybierają platformy, wyszukują informacje i podejmują decyzje pod wpływem treści internetowych, przedstawia również analiza „Polacy w social mediach”. Najnowsze dane CBOS uzupełniają ten obraz o element szczególnie ważny: pokazują nie tylko popularność poszczególnych serwisów, ale także rosnącą świadomość kosztów ich użytkowania.
Najmłodsi najczęściej dostrzegają negatywne skutki
Ponad połowa użytkowników mediów społecznościowych, dokładnie 54 proc., doświadczyła przynajmniej raz negatywnych następstw nadmiernego korzystania z platform. Badani wskazywali między innymi zmęczenie wzroku, rozdrażnienie oraz trudności z koncentracją. W grupie od 18 do 24 lat takich problemów doświadczyło 78 proc. respondentów, natomiast wśród osób mających co najmniej 65 lat – 39 proc.
Różnica nie powinna zaskakiwać, jeżeli weźmie się pod uwagę intensywność obecności młodych ludzi w sieci. Media społecznościowe towarzyszą im podczas nauki, pracy, podróży, odpoczynku, spotkań i chwil poprzedzających sen. Problemem nie musi być wyłącznie łączna liczba godzin, lecz również nieustanne przerywanie innych czynności powiadomieniami, krótkimi filmami i sprawdzaniem nowych treści.
Aż 53 proc. użytkowników w wieku od 18 do 24 lat uważa, że spędza w mediach społecznościowych zbyt dużo czasu. W całej populacji korzystających podobną ocenę formułuje 34 proc. badanych. Szczególnie wysoki wynik odnotowano także w największych miastach, gdzie nadmiar czasu poświęcanego platformom dostrzega 59 proc. użytkowników.
To ważna zmiana perspektywy. Przez wiele lat dyskusję o skutkach cyfryzacji prowadzili przede wszystkim rodzice, nauczyciele, lekarze i ustawodawcy, podczas gdy młodzi użytkownicy przedstawiani byli jako grupa niechętna ograniczeniom. Badanie CBOS pokazuje tymczasem, że znaczna część najmłodszych dorosłych sama dostrzega problem, nawet jeżeli nie zawsze potrafi skutecznie zmienić swoje nawyki.
O zagrożeniach związanych z dorastaniem w świecie smartfonów pisze prof. Piotr Czauderna w tekście „Smartfony i dzieci. Epidemia XXI wieku”. Najnowsze badanie CBOS obejmuje osoby dorosłe, ale jego wyniki pokazują, że problemy kształtowane we wcześniejszych latach nie znikają automatycznie wraz z osiągnięciem pełnoletności.
Cyfrowy detoks przestaje być niszowym eksperymentem
Jedna trzecia użytkowników mediów społecznościowych przynajmniej raz świadomie ograniczyła korzystanie z nich albo czasowo całkowicie zrezygnowała z obecności na platformach. Regularnie robi to 9 proc. badanych. Cyfrowy detoks nie jest więc jeszcze zachowaniem większości, ale przestał być praktyką ograniczoną do niewielkiej grupy najbardziej świadomych użytkowników technologii.
Skłonność do odłączenia jest najmocniej związana z indywidualną oceną własnego zachowania. Wśród osób przekonanych, że spędzają w mediach społecznościowych za dużo czasu, 11 proc. stosuje cyfrowy detoks regularnie, a 43 proc. zrobiło to co najmniej raz. Kolejne 16 proc. planuje spróbować, natomiast tylko 30 proc. nie widzi takiej potrzeby.
Zupełnie inaczej wyglądają odpowiedzi osób, które nie uważają czasu spędzanego w sieci za nadmierny. Aż 74 proc. z nich nie stosowało cyfrowego detoksu i nie zamierza tego robić. Ograniczenie korzystania z platform zaczyna się zatem nie od określonej techniki czy aplikacji, lecz od uznania, że dotychczasowy sposób funkcjonowania w sieci wymaga zmiany.
Prof. Michał Kleiber w tekście „Najwyższy czas na cyfrowy detoks” zwraca uwagę, że samo odebranie telefonu lub odcięcie dostępu do internetu nie wystarcza. Ograniczenie powinno być przemyślane, przygotowane i połączone z odtworzeniem aktywności, które urządzenie cyfrowe wcześniej wyparło. Dane CBOS pokazują, że część Polaków próbuje już stosować tę zasadę w codziennym życiu.
Polacy wyłączają powiadomienia i usuwają aplikacje
Cyfrowy detoks najczęściej pojawia się podczas spotkań towarzyskich, kiedy stosuje go 62 proc. osób mających doświadczenie z ograniczaniem mediów społecznościowych. Ponad połowa, 55 proc., próbuje odłączać się także w zwykłych sytuacjach dnia codziennego, a 50 proc. robi to podczas urlopu. Weekend staje się okazją do ograniczenia platform dla 29 proc. badanych.
Najczęściej wskazywanym powodem jest poczucie straty czasu, które wymienia 75 proc. osób stosujących cyfrowy detoks. Na drugim miejscu znalazła się troska o zdrowie psychiczne, wskazana przez 59 proc., a na trzecim przeciążenie nadmiarem treści, które odczuwa 52 proc. respondentów. Użytkownicy próbują się więc odłączać nie dlatego, że całkowicie odrzucają cyfrowy świat, lecz dlatego, że chcą odzyskać kontrolę nad własną uwagą.
Najpopularniejszą metodą jest wyłączanie powiadomień, stosowane przez 63 proc. badanych. Usunięcie aplikacji wybiera 40 proc., natomiast 32 proc. rezygnuje z zabierania telefonu do sypialni. Są to działania proste, niewymagające specjalistycznych narzędzi ani całkowitego porzucenia mediów społecznościowych.
Najczęściej wymienianymi barierami pozostają nuda i obawa, że bez stałego sprawdzania platform można przeoczyć coś ważnego. Nudę wskazuje 18 proc. ogółu badanych mających doświadczenie z cyfrowym detoksem, ale w grupie najmłodszych odsetek ten wzrasta do 37 proc. Lęk przed pominięciem istotnego wydarzenia lub informacji deklaruje 13 proc. respondentów.
Osobiste doświadczenie odłączenia od informacyjnego strumienia opisuje Paulina Matysiak w tekście „O radości odłączenia się”. Autorka zwraca uwagę, że dopiero po kilku dniach bez ciągłego sprawdzania telefonu można dostrzec, jak duża część treści uznawanych za pilne jest w rzeczywistości produktem mechanizmu przyciągania uwagi.
Najważniejszym problemem staje się odzyskanie uwagi
Raport CBOS nie przedstawia społeczeństwa masowo publikującego swoje życie w internecie. Przeciwnie, 61 proc. użytkowników nigdy nie zamieszcza w mediach społecznościowych informacji prywatnych, a 77 proc. pracujących nie publikuje treści zawodowych. Większość pozostaje odbiorcami, którzy przede wszystkim oglądają, czytają i przewijają treści przygotowane przez innych.
To właśnie bierny model korzystania może utrudniać ocenę czasu spędzanego na platformach. Publikacja zdjęcia, napisanie komentarza czy przygotowanie materiału mają wyraźny początek i koniec, natomiast przewijanie strumienia rekomendowanych treści może trwać bez określonego celu. Użytkownik nie zawsze podejmuje decyzję o pozostaniu w aplikacji, lecz odkłada decyzję o jej zamknięciu.
Nieprzypadkowo najczęściej stosowaną techniką cyfrowego detoksu jest wyłączenie powiadomień. Odcina ona impuls, który przenosi uwagę z rozmowy, pracy albo odpoczynku z powrotem na ekran. Usuwanie aplikacji i pozostawianie telefonu poza sypialnią działa podobnie, ponieważ zwiększa wysiłek potrzebny do automatycznego sprawdzenia kolejnej porcji treści.
Badanie przeprowadzono od 11 do 21 czerwca 2026 r. na imiennej próbie losowej 991 dorosłych mieszkańców Polski, dobranej z rejestru PESEL. Zastosowano wywiady bezpośrednie, telefoniczne i internetowe. Wyniki opisują deklaracje respondentów, dlatego nie pozwalają rozstrzygnąć wszystkich zależności przyczynowych, ale bardzo wyraźnie pokazują pokoleniową skalę cyfrowego przeciążenia.
Najmłodsi Polacy nie porzucają mediów społecznościowych i nic nie wskazuje na to, aby mieli masowo z nich zrezygnować. Coraz częściej próbują jednak wyznaczać granicę między korzystaniem z technologii a podporządkowaniem jej całego dnia. Najważniejszym podziałem cyfrowego społeczeństwa może się więc stać nie ten między osobami obecnymi i nieobecnymi w sieci, lecz między tymi, którzy potrafią świadomie odzyskać własną uwagę, a tymi, którym rytm dnia nadal wyznaczają algorytmy i powiadomienia.
Sebastian Nizio



