Jak koty manipulują ludźmi?

Koty funkcjonują prawdopodobnie na wyższym poziomie, niż potrafimy to zobaczyć, ale musimy uważać, by nie przypisywać im ludzkich kategorii – powiedziała Joanna Iracka, lekarz weterynarii i behawiorystka. Nie potrafimy stwierdzić czy kot rozumie nasze myślenie. Ale to nie umniejsza jego niezwykłości – dodała.
Koty – co tak naprawdę o nich wiemy?
.Dnia 17 lutego obchodzimy Światowy Dzień Kota. Jako, że koty kiedyś były bogami, nie zadawalają się jednym świętem w roku. Możemy je czcić także 8 sierpnia – wówczas świętujemy Międzynarodowy Dzień Kota (International Cat Day), ustanowiony przez International Fund for Animal Welfare, albo 22 lutego – to Dzień Kota w Japonii (ze względu na dźwięk „nyan nyan nyan”, który kojarzy się z datą 2/22).
Czy dziś – w świetle badań – możemy poważnie pytać, czy kot dysponuje czymś na kształt teorii umysłu? Czy to zbyt daleko idące określenie?
Dr Joanna Iracka: Jeżeli przez teorię umysłu rozumiemy zdolność do uświadamiania sobie, że inni mają odmienne od naszych stany mentalne – własne myśli, przekonania, intencje – to myślę, że jesteśmy jeszcze bardzo daleko od stwierdzenia, że koty to posiadają w ludzkim sensie. To nie znaczy, że są poznawczo „proste”. To znaczy, że nasze narzędzia badawcze są ograniczone.
U ludzi wiedzę o intencjach czy motywacjach czerpiemy głównie z deklaracji – pytamy i otrzymujemy odpowiedź. Kota nie możemy zapytać w ten sposób. Możemy badać zachowanie i aktywność mózgu, ale interpretacja pozostaje ogromnym wyzwaniem.
Badania Atsuko Saito i Kazutaki Shinozuki z 2013 r. wykazały, że koty rozpoznają swoje imię – nawet wypowiadane przez obcą osobę. Jeśli kot wie, że to „jego” imię, a mimo to nie reaguje – to decyzja czy brak motywacji?
Dr Joanna Iracka: Najpierw musimy ustalić, co znaczy: „wie, że to jego imię”. Reaguje na określony dźwięk, który skojarzył z czymś. To może być zapowiedź jedzenia, wpuszczenia do domu, kontaktu. Sam fakt reakcji – lub jej braku – nie jest dowodem, że kot posiada abstrakcyjną reprezentację siebie jako jednostki o imieniu.
Z mojej praktyki i z obserwacji własnych kotów wiem, że brak reakcji bardzo często oznacza po prostu brak zainteresowania. Jeden z moich kotów, gdy siedzi pod drzwiami tarasowymi, przyjdzie na zawołanie tylko wtedy, gdy rzeczywiście chce wejść do domu. Jeśli siedzi tam z własnej woli i niczego ode mnie nie potrzebuje, może całkowicie mnie zignorować – nawet, jeśli pukam w szybę nad jego głową. To nie jest lęk. To jest decyzja: „Nie interesuje mnie to”.
W badaniu Saito z 2019 r. wykazano, że koty odróżniają głos opiekuna od głosu obcej osoby. Czy to oznacza, że tworzą w umyśle reprezentację konkretnego człowieka?
Dr Joanna Iracka: Na pewno różnicują bodźce. Głos opiekuna jest skojarzony z określonymi doświadczeniami. Ale czy to już reprezentacja osoby w sensie mentalnym? Ostrożnie z takimi wnioskami.
Jeśli kot generalnie dobrze reaguje na ludzi, może podejść także do obcego, który woła go po imieniu. Jeśli jest ostrożny, nie podejdzie – mimo że dźwięk rozpozna. Reakcja zależy od motywacji i poczucia bezpieczeństwa.
Czy z pani praktyki wynika, że koty modyfikują zachowanie w zależności od tego, czy są obserwowane?
Dr Joanna Iracka: Zdecydowanie tak. Klasyczny przykład to zrzucanie przedmiotów. Wiele kotów robi to wtedy, gdy człowiek patrzy – i gdy czegoś chce. To forma nacisku. One uczą się, że pewne zachowania wywołują natychmiastową reakcję człowieka. Drapanie tapicerki, rwanie żaluzji, próba strącenia doniczki – to są zachowania, które trudno ludziom zignorować.
To nie musi oznaczać rozumienia intencji w sensie teorii umysłu. Wystarczy nauczenie się: „gdy robię X, człowiek reaguje”. To bardzo skuteczna strategia.
Naukowcy wykazali, że koty potrafią podążać za gestem wskazywania palcem. Dowód na rozumienie intencji?
Dr Joanna Iracka: W tym badaniu nie chodziło o to, czy kot rozumie intencje, tylko czy rozwiązując problem w ogóle korzysta z sygnałów, które pochodzą od człowieka (czyli komunikacja społeczna) i czy korzysta ze spojrzenia. Okazało się, że tak.
Badania Takagi z 2021 r. wykazały, że koty rozpoznają zapach opiekuna. Czy budują „mapę społeczną”?
Dr Joanna Iracka: Wiemy, że koty tworzą tzw. zapach grupy. Oprócz indywidualnych zapachów istnieje wspólna warstwa zapachowa domowników – ludzi, psów i kotów. Gdy kot wraca z lecznicy i pachnie „obco”, inne koty mogą go nie rozpoznać. Dlatego zaleca się, by po zabiegu pozwolić mu odzyskać własny zapach – pozostawić przez kilkanaście godzin w odosobnieniu, żeby się wylizał.
Czy to mapa społeczna? W pewnym sensie tak – węch jest dla kota kluczowy w rozpoznawaniu „swoich” i „obcych”.
Badania Kristyn Vitale Shreve i Monique Udell sugerują, że koty tworzą wzorce przywiązania do opiekuna. Czy przywiązanie wymaga rozumienia relacji?
Dr Joanna Iracka: Na pewno nie! Dzieci, od których zaczęło się badanie wzorców przywiązania też nie mają mentalnego zrozumienia relacji. Natomiast koty niewątpliwie przywiązują się do ludzi. Ale są gatunkiem terytorialnym. Podstawą ich bezpieczeństwa jest złożone terytorium, starannie przez nie oznakowane substancjami chemicznymi (zapachami i feromonami). W porównaniu z psem, który jest wysoce społeczny, kot jest fakultatywnie społeczny. Mimo, że ich „domyślną” strategią jest funkcjonowanie samodzielne, większość kotów domowych chętnie nawiązuje relacje z ludźmi. Relacje społeczne z innymi kotami bywają dla tego gatunku dużo trudniejsze.
Dlatego w klinice rzadko widzę wyraźne objawy żałoby u kotów po stracie innego zwierzęcia czy człowieka. To się zdarza, ale nie jest częste.
W badaniu McComb z 2009 r. wykazano, że koty wplatają w miauczenie częstotliwości zbliżone do płaczu niemowlęcia. Manipulacja?
Dr Joanna Iracka: Trudno mówić o manipulacji w sensie świadomego planowania. Ale miauczenie do ludzi rzeczywiście wydaje się adaptacją do życia z nami. Koty nie miauczą w ten sposób do siebie. Nie mówią do siebie „miau”. To sygnał skierowany do człowieka – i najwyraźniej skuteczny.
Natomiast dźwięki, które według mnie nieraz do złudzenia przypominają płacz dziecka, słyszane często w wiosenne noce, to coś zupełnie innego, niż miauczenie kierowane do ludzi; należą one do agresywnej komunikacji między kotami.
Czy koty mogą „czytać” nasze emocje?
Dr Joanna Iracka: One reagują na nasze napięcie, zapach, zmiany w zachowaniu. Jeśli człowiek jest silnie zestresowany czy w żałobie, kot może stać się niespokojny. To nie musi być rozumienie przyczyn – raczej odbiór sygnału zagrożenia.
A słynne historie o kotach kładących się przy chorych?
Dr Joanna Iracka: Mamy wiele anegdot o kładzeniu się kotów na bolących miejscach ludzi. Wiemy, że mruczenie generuje wibracje korzystne dla tkanek kota. Czy działa to również na człowieka? Możliwe, choć nie znam badań, które by to jednoznacznie potwierdzały. Czy kot robi to świadomie? Tego nie wiemy.
Czy kot ma samoświadomość?
Dr Joanna Iracka: Test lustra jest bardzo niedoskonały. To, że jakieś zwierzę go nie „rozwiązuje”, nie oznacza braku samoświadomości. Samoświadomość jest najprawdopodobniej bardziej rozpowszechniona w świecie zwierząt niż nam się zdawało, nie umiemy jej tylko badać.
Osobiście sądzę, że koty funkcjonują na wyższym poziomie, niż jesteśmy w stanie uchwycić. Ale bardzo ostrożnie podchodzę do przypisywania im ludzkich kategorii.
Gdyby miała pani odpowiedzieć jednym zdaniem: czy kot rozumie, że człowiek myśli i co myśli – czy tylko nauczył się skutecznie z nim żyć?
Dr Joanna Iracka: Powiedziałabym tak: kot nauczył się z człowiekiem żyć niezwykle skutecznie. A czy rozumie nasze myślenie? Tego jeszcze nie potrafimy wiarygodnie stwierdzić. I to wcale nie umniejsza jego niezwykłości.
Rozmawiała: Mira Suchodolska/ PAP
Zachowania ratownicze u zwierząt
.Na temat zachowań altruistycznych i ratowniczych u poszczególnych gatunków zwierząt na łamach “Wszystko Co Najważniejsze” pisze prof. Ewa J. GODZIŃSKA w tekście “Czego możemy nauczyć się od zwierząt?“.
“Ważną podkategorią ryzykownych zachowań altruistycznych są tak zwane zachowania ratunkowe, czyli przychodzenie z pomocą konkretnym osobnikom, które znalazły się w niebezpieczeństwie. W r. 2002 polscy badacze Wojciech Czechowski, Ewa J. Godzińska i Marek Kozłowski zainicjowali współczesne badania takich zachowań, opisując, jak robotnice trzech gatunków mrówek ratują towarzyszki atakowane przez drapieżne larwy mrówkolwa. Szerokie spektrum zachowań ratunkowych zostało też opisane u wielu innych gatunków mrówek i u licznych kręgowców, takich jak różne gryzonie i naczelne, słonie, mangusty, psy, dziki, walenie i niektóre ptaki. W badaniach tych obserwowano i analizowano nie tylko przychodzenie z pomocą osobnikom zaatakowanym przez drapieżnika, lecz również pomoc w uwalnianiu się z różnych naturalnych i sztucznych pułapek”.
“Ofiarność i gotowość do angażowania się w ryzykowne akcje na rzecz innych osobników nie jest naiwnością, lecz ważnym przystosowaniem. Jest tak dlatego, że dla każdego osobnika ważniejsze od indywidualnego przeżycia jest tzw. dostosowanie łączne, czyli łączna zdolność do przekazania swoich genów kolejnym pokoleniom, niezależnie od tego, czy są one ulokowane w jego własnym ciele, czy też w ciałach innych osobników. Jedną z najważniejszych form altruizmu jest więc nepotyzm, czyli działania przynoszące korzyść krewnym altruisty. Drugim ważnym czynnikiem decydującym o opłacalności zachowań altruistycznych jest gotowość ich beneficjentów do odwzajemniania uzyskanych przysług”.
”Ofiarność i rycerskość podobają się płci przeciwnej. Zwierzęta mogą jednak zachowywać się w sposób altruistyczny także z innych powodów. Ryzykowne zachowania altruistyczne stanowią bowiem sygnał wysokiej jakości osobnika i w związku z tym mogą przynosić mu korzyści poprzez podnoszenie jego atrakcyjności dla płci przeciwnej. Zjawisko to zostało dobrze udokumentowane między innymi przez długoletnie badania zachowań dżunglotymali arabskich. Ptaki te uprawiają lęgi zespołowe, w których osobniki podporządkowane nie mają bezpośredniego dostępu do rozrodu, lecz pełnią funkcję pomocników pomagających w wychowywaniu potomstwa osobników dominujących”.
”Dżunglotymale odstraszają wrogów naturalnych, w szczególności jadowite węże, stosując wobec nich tak zwane nękanie, czyli celowe przybliżanie się do intruza i konfrontację z nim. Nękanie węży to niesłychanie ryzykowne zadanie. Jednak tylko te ptaki, które nie stronią od udziału w takich odważnych akcjach, mogą zdobyć tak zwany prestiż społeczny, bez którego nie są w stanie uzyskać dostępu do rozrodu. W związku z tym nawet osobniki dominujące, które uzyskały już dostęp do rozrodu, konkurują aktywnie z osobnikami podporządkowanymi o możliwość pełnienia niebezpiecznej funkcji strażnika. Uwaga: różnica pomiędzy walką o dominację i poszukiwaniem prestiżu społecznego polega na tym, że w pierwszym przypadku osobnik rywalizuje z członkami tej samej grupy społecznej, a w drugim walczy z zewnętrznymi wrogami swojej grupy, by w ten sposób obwieścić swoją wysoką jakość i stać się atrakcyjnym kandydatem na partnera do rozrodu” – pisze prof. Ewa J. GODZIŃSKA.
LINK DO TEKSTU: https://wszystkoconajwazniejsze.pl/prof-ewa-j-godzinska-czego-mozemy-nauczyc-sie-od-zwierzat/
PAP/ Mira Suchodolska/ LW



