Junta w Mjanmie zabiła ponad 700 cywilów przed wyborami

Armia birmańska w pół roku przed wyborami i w ich trakcie zabiła co najmniej 702 mieszkańców zbuntowanych prowincji – podała AFP, powołując się na rzeczniczkę biura wysokiego komisarza ONZ ds. praw człowieka Ravinę Shamdasani. Biuro zaleciło skierowanie sprawy do Międzynarodowego Trybunału Karnego.
W ostatnich latach junta utraciła władzę nad częścią obszarów przygranicznych na rzecz oddziałów rebelianckich
.Ponad połowa potwierdzonych ofiar, które zginęły w okresie od sierpnia 2025 r. do stycznia bieżącego roku, to kobiety i dzieci: odpowiednio 224 i 153. – Te ofiary można przypisać armii birmańskiej – powiedziała agencji AFP rzeczniczka wysokiego komisarza ONZ. Zaznaczyła też, że liczby są niedoszacowane i mogą wzrosnąć.
Z opracowanego pod koniec maja raportu ONZ, na który powołała się Shamdasani, wynika, że najwięcej ofiar i zniszczeń przyniosły naloty armii Mjanmy na regiony sprzeciwiające się rządom junty wojskowej. W wyniku samych tylko ataków z powietrza z wykorzystaniem m.in. samolotów myśliwskich i dronów bojowych śmierć poniosło 505 cywilów, w tym 175 kobiet i 112 dzieci. Na początku roku szacunki ONZ były niższe i wspominano o 170 ofiarach nalotów.
W raporcie biuro wysokiego komisarza ONZ ds. praw człowieka zaapelowało do społeczności międzynarodowej o skierowanie sprawy łamania praw człowieka w Mjanmie do Międzynarodowego Trybunału Karnego. Zaleciło też wstrzymanie dostaw broni, amunicji i materiałów wybuchowych do tego kraju.
Oenzetowskie biuro w swoim raporcie uznało, że w omawianym procesie wyborczym w Mjanmie nie zapewniono „praw i wolności podstawowych, niezbędnych do przeprowadzenia wiarygodnych wyborów”. W wielu regionach ludność zastraszano i zmuszano do głosowania.
W 2025 r. birmańska junta wojskowa po ponad czterech latach od zbrojnego przejęcia władzy przeprowadziła fasadowe wybory parlamentarne, które przedstawiła jako powrót na ścieżkę demokratyczną. Z trzyetapowych wyborów, które nie odbyły się na obszarach kontrolowanych przez rebeliantów, wykluczono partie opozycyjne, w tym wcześniej rządzącą Narodową Ligę na rzecz Demokracji 80-letniej noblistki Aung San Suu Kyi. ONZ, państwa zachodnie i organizacje praw człowieka skrytykowały proces wyborczy w Mjanmie. Nowy parlament w kwietniu wybrał pełniącego obowiązki głowy państwa, 69-letniego przywódcę junty Min Aung Hlainga na prezydenta kraju.
W ostatnich latach junta utraciła władzę nad częścią obszarów przygranicznych na rzecz oddziałów rebelianckich. Szacuje się, że w trwającej wojnie domowej prawie 93 tys. osób straciło życie, a ponad 3,6 mln było zmuszonych do przesiedlenia.
PAP/MB



