Kryptograficzne chipy najskuteczniejszą bronią przeciw dezinformacji

Szwajcarscy naukowcy udowadniają, że kryptograficzne chipy do wykrywania deepfake’ów to najskuteczniejsza broń przeciwko masowej dezinformacji.
.Rozwój generatywnej sztucznej inteligencji sprawił, że manipulowanie obrazem, wideo i dźwiękiem stało się alarmująco proste. W efekcie przestrzeń cyfrowa jest dziś regularnie zalewana sfabrykowanymi wypowiedziami polityków oraz fałszywymi relacjami, rzekomo pochodzącymi z regionów ogarniętych konfliktami. Skutki tego zjawiska uderzają bezpośrednio w fundamenty procesów demokratycznych, ponieważ społeczeństwa stopniowo tracą zdolność odróżniania prawdy od fikcji. Dotychczasowe metody walki z dezinformacją opierały się niemal w całości na oprogramowaniu, co przypominało niekończącą się walkę algorytmów. Oprogramowanie filtrujące zawsze pozostawało o krok za coraz doskonalszymi narzędziami twórców fałszerstw.
Naukowcy z politechniki ETH w Zurychu zaproponowali radykalną zmianę paradygmatu, przenosząc linię obrony z warstwy softwarowej do fizycznego sprzętu. Ich rozwiązanie zakłada wbudowanie funkcji kryptograficznych bezpośrednio w krzemową matrycę. W ułamku sekundy, gdy światło uderza w sensor, urządzenie generuje unikalny matematyczny podpis przypisany do przechwytywanego pliku. Działa to niczym woskowa pieczęć przybijana na dokumencie w samym momencie jego powstawania. Jakakolwiek późniejsza próba ingerencji w plik nieuchronnie niszczy tę sygnaturę, zostawiając wyraźne ślady. Aby oszukać tak zabezpieczony system, potencjalny twórca dezinformacji musiałby dokonać zaawansowanego ataku na sam fizyczny układ mikroprocesora, co czyni masowe generowanie fałszywek technologicznie i finansowo nieopłacalnym.
Samo podpisanie danych wewnątrz urządzenia to dopiero połowa systemu. Kluczowa jest powszechna i przejrzysta metoda ich weryfikacji. Twórcy koncepcji proponują, aby producenci sprzętu rejestrowali sygnatury z wbudowanych układów w otwartym, niezmiennym rejestrze (np. wykorzystując architekturę blockchain). Takie podejście pozwoliłoby platformom społecznościowym na błyskawiczne i zautomatyzowane uwierzytelnianie każdego przesyłanego materiału. Jeśli algorytmy platformy zawiodą, architektura oddaje narzędzia kontroli w ręce dziennikarzy śledczych, urzędników, a nawet zwykłych obywateli, którzy mogą bez trudu potwierdzić źródło pochodzenia pliku.
.Paradoksalnie, przełomowa innowacja nie zrodziła się w instytutach cyberbezpieczeństwa, lecz jako projekt poboczny w Laboratorium Bioinżynierii ETH Zurich, specjalizującym się w odczytywaniu sygnałów z żywych komórek. Zespół zaczął integrować funkcje kryptograficzne z niezwykle czułymi sensorami z wyprzedzeniem przewidując zagrożenia, jakie niosą ze sobą media syntetyczne. Dziś projekt wyszedł z fazy teoretycznej. Istnieje w postaci działającego prototypu o udowodnionej wykonalności technicznej, a naukowcy zabezpieczyli już swoje interesy stosownym wnioskiem patentowym. Głównym wyzwaniem na drodze do rynkowej premiery pozostaje teraz drastyczna redukcja kosztów produkcji, niezbędna, by zachęcić rynkowych gigantów do implementacji nowej technologii w konsumenckich smartfonach.
Szymon Ślubowski




