Licealiści wychwalają terrorystów. Francja przegrywa walkę o własne szkoły

Licealiści wychwalają terrorystów odpowiedzialnych za mordowanie dzieci, żołnierzy i uczestników koncertów, a francuska prokuratura bada podejrzenie publicznego pochwalania terroryzmu.
.Nagranie z Beaugency pojawia się w chwili, gdy setki szkół mają zakłócone zajęcia, a bilans przemocy wokół liceów obejmuje tysiące zatrzymań i setki rannych. To kompromitujący sprawdzian dla państwa, które ma obowiązek chronić szkołę, egzekwować prawo i przeciwstawiać się oswajaniu młodzieży z islamistyczną przemocą.
O co chodzi? W czwartek 1 października 2026 r., podczas blokady liceum François-Villon w Beaugency w departamencie Loiret, grupa uczniów skandowała utwór rapowy odwołujący się do Mohameda Meraha, Salaha Abdeslama, masakry w Bataclanie i Adolfa Hitlera. Scenę nagrano, a film trafił do mediów społecznościowych, pokazując, jak nazwiska sprawców zamachów stają się elementem zbiorowej zabawy. „Le Journal du Dimanche” opisuje reakcję prokuratury w Orleanie, która wszczęła dochodzenie w sprawie publicznego pochwalania terroryzmu. Państwo otrzymało wyjątkowo czytelny sygnał, że jego własna szkoła nie zdołała ochronić części wychowanków przed fascynacją symbolami dżihadystycznej przemocy.
Za nazwiskami wykrzykiwanymi przez uczniów stoją konkretne ofiary, których pamięć została w tej scenie podeptana.
- Mohamed Merah zamordował w marcu 2012 roku w Tuluzie i Montauban siedem osób, w tym troje dzieci, nauczyciela szkoły żydowskiej i trzech żołnierzy.
- Salah Abdeslam uczestniczył w przygotowaniu zamachów z 13 listopada 2015 roku w Paryżu i Saint-Denis, a francuski sąd skazał go na dożywotnie pozbawienie wolności w najsurowszym wymiarze przewidzianym przez prawo francuskie.
Wychwalanie ludzi odpowiedzialnych za taki terror jest moralną degradacją, za którą odpowiadają ci, którzy świadomie uczestniczą w jej publicznym odgrywaniu.
Licealiści wychwalają terrorystów, prokuratura wszczyna dochodzenie
Według informacji przytoczonych przez „Le Figaro”, prokuratura w Orleanie prowadzi dochodzenie wstępne w sprawie „apologie du terrorisme” oraz pochwalania terroryzmu za pomocą środka komunikacji. Biuro prokuratora Emmanuelle Bochenek-Puren informowało, że do chwili publikacji relacji nie dokonano zatrzymań. Eurodeputowany Zjednoczenia Narodowego Matthieu Valet przekazał nagranie prokuraturze i publicznie potępił zachowanie uczniów.
Francja dysponuje przepisami pozwalającymi ścigać publiczne pochwalanie aktów terrorystycznych. Artykuł 421-2-5 kodeksu karnego przewiduje w podstawowym wymiarze do pięciu lat więzienia i 75 tys. euro grzywny, a przy popełnieniu czynu przez internet do siedmiu lat więzienia i 100 tys. euro grzywny, przy czym odpowiedzialność nieletnich podlega odrębnym regułom. Ostateczną kwalifikację zachowania poszczególnych uczestników nagrania muszą ustalić organy postępowania. Polityczny problem zaczyna się jednak wcześniej, ponieważ samo posiadanie surowego przepisu niewiele znaczy, jeżeli jego istnienie nie powstrzymuje publicznego oswajania terroru.
Sprawa dotyczy utworu „MRH” rapera BORO700, który w ciągu około półtora miesiąca osiągnął około 100 tys. wyświetleń na YouTube. „Journal du Dimanche” przypomina również, że już w sierpniu Éric Ciotti skierował do prokuratury zawiadomienie dotyczące tego samego nagrania, wskazując na odwołania do zamachów i ich sprawców.
Dziennik opisał również nagranie z kościoła Saint-Hilaire w Soullans w Wandei, gdzie około dziesięciu nastolatków odtwarzało ten utwór, a część grupy dopuszczała się niszczenia wyposażenia. Na filmie widać między innymi przewrócenie ambony i wylewanie wody z kwiatów ustawionych przy ołtarzu, a poseł Véronique Besse potępił naruszenie miejsca kultu i pamięci ofiar terroryzmu.
Kolejny publiczny obieg tego samego utworu unaocznia problem banalizacji przemocy, której instytucje nie zdołały skutecznie zatrzymać.
Setki zakłóconych szkół i konkretne miasta na mapie przemocy
Mobilizacja rozwinęła się w drugiej połowie września w regionie paryskim, między innymi w Créteil, a następnie objęła kolejne części kraju. Uczniowskie postulaty dotyczyły brakujących nauczycieli, stanu budynków, przeciążonych planów lekcji i systemu rekrutacji Parcoursup. Rozwój protestu oraz jego polityczne zaplecze opisywaliśmy w tekście „Zamieszki w liceach we Francji stają się sporem o przyszłość Republiki”. Odpowiedzialność władz za organizację edukacji jest realna, podobnie jak odpowiedzialność ludzi, którzy wybierają podpalanie szkół, atakowanie ich pracowników lub publiczne wychwalanie terrorystów.
Najnowszy bilans pokazuje skalę kryzysu organizacyjnego, w którym pojawia się sprawa Beaugency. Według danych ministerstwa edukacji w 891 placówkach zajęcia zostały całkowicie lub częściowo zawieszone z różnych przyczyn, a 250 z nich znajdowało się w regionie Île-de-France. Liczba ta obejmuje zakłócenia nauki, a motywy konkretnych aktów przemocy i sprawy związane z pochwalaniem terroryzmu wymagają osobnych ustaleń. Demonstracje organizowano między innymi w Paryżu, Marsylii, Lyonie, Lille, Strasburgu, Tuluzie, Rennes i Nîmes, co potwierdza ogólnokrajowy zasięg mobilizacji.
Do poranka 6 października minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez mówił już o ponad 6 tys. zatrzymań od początku ruchu oraz 715 rannych policjantach i żandarmach. W bilansie przedstawionym przez Matignon znalazło się również 85 rannych pracowników oświaty, w tym 34 dyrektorów i ich zastępców, oraz 215 rannych uczniów. Są to dane narastające za cały okres zajść, a nie wyniki jednego dnia; sam fakt zatrzymania również nie przesądza winy. Skala obrażeń i powtarzających się ataków świadczy jednak o tym, jak daleko sytuacja odeszła od elementarnego obowiązku zapewnienia bezpieczeństwa wokół szkoły.
W Paryżu 5 października zaatakowano liceum Vauquelin w XIII dzielnicy, gdzie około dziesięciu zamaskowanych osób podeszło rano do wejścia, a płonące pojemniki na śmieci znalazły się przy drzwiach. W środku było około stu uczniów i trzydziestu pracowników, którzy musieli szukać ochrony przed zagrożeniem. Dyrektor Carole Zerbib opisywała gwałtowny i zorganizowany atak, zaznaczając, że w początkowej grupie napastników nie było jej uczniów. Tego samego dnia w departamencie Rodan odnotowano incydenty przy 17 placówkach i cztery zatrzymania, a w Lille napięcie utrzymywało się w rejonie liceów Faidherbe i Gaston-Berger.
We wtorek 6 października zakazy zgromadzeń przy szkolnych wejściach objęły 39 liceów w Paryżu, o 14 więcej niż poprzedniego dnia. W departamencie Essonne podobnymi ograniczeniami objęto 38 z 66 liceów. Takie decyzje pokazują, że władze uznały zwykłe funkcjonowanie części otoczenia szkolnego za zagrożone. Republika, która musi chronić dostęp do nauki za pomocą kolejnych zakazów i nadzwyczajnych zabezpieczeń, płaci cenę za utratę codziennego autorytetu.
Najbardziej namacalny rachunek wystawiono w Meaux, gdzie pożar przy wejściu do liceum Henri-Moissan z 2 października wyłączył z użytkowania budynek z 35 salami lekcyjnymi. Prokuratura poinformowała 6 października o przedstawieniu sędziemu do spraw nieletnich trzech podejrzanych w wieku 15 i 16 lat, zatrzymanych poprzedniego dnia, natomiast czwarta osoba była nadal poszukiwana. Zarzucane czyny obejmują między innymi zniszczenie mienia w sposób niebezpieczny dla ludzi, a prokurator wniósł o zastosowanie kontroli sądowej, czyli środka przewidującego obowiązki i ograniczenia w toku postępowania.
Są już również orzeczenia dotyczące przemocy wobec funkcjonariuszy. Jak relacjonowało TF1, 1 października sąd w Belfort skazał dwóch młodych, pełnoletnich mężczyzn za rzucanie przedmiotami w policjantów podczas zajść towarzyszących manifestacjom licealistów. Jeden otrzymał rok więzienia w zawieszeniu z dwuletnim okresem próby, drugi 140 godzin pracy na cele społeczne, z sześcioma miesiącami więzienia w razie niewykonania obowiązku. Skuteczność takich rozstrzygnięć będzie można ocenić także po tym, czy powstrzymają dalszą przemoc i zostaną rzeczywiście wykonane.
Społeczne oczekiwanie odpowiedzialności zostało już opisane we „Wszystko co Najważniejsze”, w materiale o sondażu CSA, według którego 81 proc. Francuzów popiera obciążanie rodziców kosztami szkód wyrządzonych przez ich niepełnoletnie dzieci podczas blokad. Badanie przeprowadzono 1 października na próbie 1010 dorosłych, a wynik opublikowano dwa dni później. W tym samym tekście przytoczyliśmy szacunek Valérie Pécresse z 2 października, wynoszący już 7 mln euro strat w regionie Île-de-France. Oczekiwanie pokrycia szkód jest jasno wyrażone, a teraz państwo musi wykazać zdolność do przełożenia go na ustaloną prawnie odpowiedzialność konkretnych sprawców.
Islamizm korzysta z miejsca pozostawionego przez słabe państwo
Wątek islamistyczny w Beaugency trzeba rozpatrywać na tle problemu, przed którym „Wszystko co Najważniejsze” ostrzegało wcześniej. Nathaniel Garstecka w tekście „Muzułmańska młodzież we Francji radykalizuje się bardzo szybko” omawiał badanie IFOP opublikowane w listopadzie 2025 roku. W oryginalnej analizie instytutu 33 proc. badanych muzułmanów deklarowało sympatię dla co najmniej jednego nurtu islamistycznego, a wśród osób poniżej 25. roku życia odsetek wynosił 42 proc.; bliskość wobec nurtu Bractwa Muzułmańskiego deklarowało 32 proc. młodych. Badanie obejmowało 1005 osób identyfikujących się jako muzułmanie, wyłonionych z reprezentatywnej próby 14 244 mieszkańców metropolitalnej Francji w wieku co najmniej 15 lat, ankietowanych od 8 sierpnia do 2 września 2025 roku.
.Ten pomiar dotyczy deklaracji wobec nurtów ideowych, natomiast odpowiedzialność uczestników nagrania z liceum ustalają śledczy. Jego znaczenie polega na pokazaniu, że problem wpływów islamistycznych wśród młodych był rozpoznany przed październikową falą zajść. Państwo nie może więc przedstawiać każdego kolejnego filmu jako zaskakującej prowokacji, po której wystarczy opublikować komunikat o oburzeniu. Powinno wykazać, że potrafi ograniczyć oddziaływanie ideologii usprawiedliwiających przemoc, zapewnić nauczycielom wsparcie i egzekwować wspólne zasady.
Także oficjalny raport francuskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych „Bractwo Muzułmańskie i islamizm polityczny we Francji”, opublikowany w maju 2025 roku, opisywał sieć wpływów obejmującą stowarzyszenia i edukację. W odniesieniu do stanu z września 2023 roku wskazywał 21 placówek związanych z tym nurtem lub uznawanych za mu bliskie, do których uczęszczało około 4200 uczniów, oraz 280 stowarzyszeń działających w różnych sferach życia społecznego. To odrębne tło instytucjonalne, a nie ustalenie organizacyjnego związku sprawców z Beaugency z Bractwem Muzułmańskim. Raport omawialiśmy wcześniej we „Wszystko co Najważniejsze”, podkreślając znaczenie zagrożenia dla spójności państwa i jego instytucji.
Mohamed Louizi pisał na naszych łamach, że „jak tylko braknie Republiki w jakiejś dzielnicy, miejsce to wypełnia islamizm”. Jego diagnoza wskazywała na wycofywanie się państwa i zajmowanie opuszczonej przestrzeni przez projekt polityczny wykorzystujący religię do zdobywania wpływów. Beaugency nadaje temu ostrzeżeniu konkretny, szkolny wymiar, ponieważ bohaterami zbiorowego skandowania stają się ludzie, których zbrodnie powinny wyznaczać bezwzględną granicę moralną. Powaga państwa mierzy się zdolnością do utrzymania tej granicy także wobec własnych nieletnich obywateli.
Pierre Brochand, były szef DGSE, opisywał we „Wszystko co Najważniejsze” w tekście „Boli mnie moja Francja” rewoltę przeciw państwu i konsekwencje wieloletnich zaniedbań. Dziś problem autorytetu powraca przy szkolnych bramach, gdzie koszt utraty kontroli ponoszą uczniowie chcący się uczyć, nauczyciele i mieszkańcy. Prof. Emmanuelle Hénin w omówionej przez nas polemice z 5 października wskazywała z kolei na kryzys przekazywania języka, wiedzy i wspólnego dziedzictwa. Te diagnozy obciążają instytucje odpowiedzialnością za długotrwałe osłabienie szkoły, pozostawiając sprawcom pełną odpowiedzialność za ich własne wybory.
Premier Sébastien Lecornu 6 października potępił przemoc w Zgromadzeniu Narodowym i przypomniał o indywidualnej odpowiedzialności, także nieletnich. Zapowiedział półdniową przerwę w zajęciach, do zorganizowania między środą a piątkiem, aby umożliwić wewnętrzną debatę w liceach. Rozmowy o organizacji szkoły mogą służyć jej poprawie, ale państwo musi równocześnie zapewnić możliwość nauki i sprawne postępowania wobec sprawców przestępstw. Same zapowiedzi dialogu nie odbudują autorytetu instytucji, które uczniowie widzą jako bezradne wobec podpaleń, zastraszania i publicznego odtwarzania treści gloryfikujących terror.
Bilans jest dla władz francuskich kompromitujący: setki zakłóconych placówek, zniszczone sale, ranni funkcjonariusze i pracownicy szkół, a na jednym z nagrań młodzież skandująca nazwiska terrorystów.
Państwo nie daje rady wypełnić podstawowego obowiązku, jakim jest utrzymanie bezpiecznej przestrzeni nauki i skuteczna obrona prawa. Jego zadaniem jest ustalić sprawców, doprowadzić do rozstrzygnięć, wyegzekwować orzeczone kary i naprawienie szkód oraz przerwać obieg bezprawnych treści gloryfikujących terroryzm. Republika będzie odzyskiwać powagę wtedy, gdy uczeń, nauczyciel i rodzic zobaczą, że przemoc przestaje przynosić jej sprawcom poczucie przewagi nad instytucjami.
Arkadiusz Jordan
Paryż



