Marine LE PEN daleko przed rywalami. Nowy sondaż pokazuje, jak szeroki ma elektorat

potencjał wyborczy Marine Le Pen

Marine Le Pen ma największy potencjalny elektorat spośród wszystkich polityków rozważanych przed wyborami prezydenckimi we Francji w 2027 r. Nowy barometr Toluna Harris Interactive dla CommStrat i „L’Opinion” pokazuje, że możliwość oddania na nią głosu dopuszcza 41 proc. Francuzów, wobec 27 proc. dla Édouarda Philippe’a. Badanie nie mierzy jednak prostych intencji wyborczych, lecz ujawnia coś ważniejszego dla dalszej kampanii: kto potrafi wyjść poza własny obóz, a kto pozostaje zamknięty w granicach swojego elektoratu.

.Badanie przeprowadzono przez internet 29 i 30 lipca 2026 r. na reprezentatywnej próbie 1111 dorosłych mieszkańców Francji, wśród których 941 było wpisanych na listy wyborcze. Wyniki ósmej fali barometru opublikowano 26 sierpnia, już po decyzji Marine Le Pen o podtrzymaniu kandydatury, ale przed ogłoszeniem przez Raphaëla Glucksmanna udziału w prawyborach francuskiej lewicy. Autorzy badania wyraźnie zastrzegają, że potencjału wyborczego nie wolno utożsamiać z deklaracją głosu, ponieważ ankietowani mogli jednocześnie dopuścić poparcie kilku różnych osób.

To rozróżnienie jest kluczowe. Opublikowany dwa dni wcześniej sondaż tego samego instytutu dla M6 i RTL mierzył zamiar głosowania w pięciu konkretnych wariantach pierwszej tury i wskazywał, że Marine Le Pen uzyskałaby od 35 do 38 proc. głosów. Jak opisaliśmy w analizie „Marine LE PEN wygrałaby z każdym rywalem. Jean-Luc MÉLENCHON najbliżej drugiej tury”, tamto badanie mówiło o aktualnym układzie wyścigu, natomiast barometr dla „L’Opinion” odpowiada na inne pytanie: jak daleko poza własny twardy elektorat może sięgnąć każdy z pretendentów do Pałacu Elizejskiego.

Marine Le Pen ma nie tylko rdzeń elektoratu

Najważniejsza informacja nie sprowadza się do samego pierwszego miejsca Marine Le Pen. Jej przewaga nad Édouardem Philippe’em wynosi aż 14 punktów procentowych, a zatem jest większa niż różnica, która dzieli byłego premiera od wielu polityków drugiego szeregu. Za liderką RN, Philippe’em i Marion Maréchal znajdują się Éric Ciotti z wynikiem 26 proc., Bruno Retailleau z 24 proc., Gabriel Attal z 23 proc. oraz Raphaël Glucksmann z 21 proc.; na tym samym poziomie co lider Place Publique znaleźli się Jean-Louis Borloo i Sébastien Lecornu.

Bernard Cazeneuve i François Hollande uzyskali po 19 proc., natomiast Jean-Luc Mélenchon tylko 14 proc. Zestawienie nie jest prognozą kolejności w pierwszej turze, ponieważ wyborca mógł odpowiedzieć, że byłby gotów rozważyć zarówno Philippe’a, jak i Attala, albo jednocześnie Le Pen i jednego z polityków Republikanów. Pokazuje ono jednak, że kandydatka RN nie jest już politykiem opierającym się wyłącznie na zamkniętym i odizolowanym zapleczu partyjnym.

W czerwcu potencjał wyborczy Marine Le Pen wynosił 43 proc., obecnie spadł więc o dwa punkty, lecz nie zmieniło to jej pozycji wobec konkurentów. Ważniejszy od niewielkiego wahania pozostaje dystans do pozostałych nazwisk oraz niemal pełna mobilizacja własnego obozu. Wśród sympatyków Zjednoczenia Narodowego możliwość oddania na nią głosu deklaruje 89 proc. badanych, wobec 57 proc. dla Marion Maréchal i 45 proc. dla Érica Ciottiego.

Silny rdzeń poparcia Marine Le Pen był widoczny także we wcześniejszych badaniach, które omawialiśmy w tekście „Marine LE PEN prowadzi, ale wybory 2027 mogą przynieść niespodziankę”. Nowy barometr wnosi jednak element dodatkowy, ponieważ pokazuje nie tylko lojalność wyborców RN, lecz także zdolność kandydatki do wchodzenia w elektorat tradycyjnej prawicy. To właśnie na granicy między Zjednoczeniem Narodowym a Republikanami może rozstrzygnąć się, czy obecny sondażowy lider zdoła zbudować większość potrzebną nie tylko do wejścia do finału, ale również do wygrania drugiej tury.

Republikanie stają się polem najważniejszej rywalizacji

Wśród sympatyków Republikanów największy potencjał ma Bruno Retailleau, na którego mogłoby zagłosować 67 proc. tej grupy. Za nim znajduje się Xavier Bertrand z wynikiem 50 proc., lecz kolejne miejsca ujawniają głębokość kryzysu granic politycznych na francuskiej prawicy: Gabriel Attal osiąga 44 proc., Marine Le Pen 43 proc., a Édouard Philippe 42 proc. Różnice mieszczą się na poziomie jednego lub dwóch punktów, mimo że politycy ci reprezentują trzy konkurujące ze sobą obozy.

Dla Marine Le Pen jest to wynik szczególnie korzystny. Nie musi pokonać Retailleau wewnątrz jego własnej partii, wystarczy, że utrzyma zdolność pozyskania znaczącej części wyborców LR po pierwszej turze, a wcześniej odbierze mu taką liczbę głosów, która ograniczy możliwość zbudowania samodzielnej kandydatury tradycyjnej prawicy. Mechanizm poszerzania zaplecza RN, jego społeczne źródła i znaczenie nowych wyborców szerzej przedstawiamy w kompendium „Marine LE PEN. 25 najważniejszych pytań i odpowiedzi”.

Wyniki pomagają również zrozumieć, dlaczego rywale Marine Le Pen tak intensywnie zabiegają dziś o wspólną kandydaturę szeroko rozumianego centrum i umiarkowanej prawicy. Trzej oddzielni kandydaci mogą mieć łącznie znaczny rezerwuar wyborców, ale w pierwszej turze nie liczy się suma potencjałów, lecz głosy oddane na konkretne nazwisko. Dlatego Édouard Philippe domaga się, aby najpóźniej do lutego 2027 r. jego obóz wyłonił jednego pretendenta, o czym pisaliśmy w tekście „Édouard PHILIPPE wyznacza termin prawicy i centrum”.

Édouard Philippe ma szeroki potencjał i niepewną drogę do finału

Drugie miejsce Édouarda Philippe’a potwierdza, że pozostaje on jednym z niewielu polityków spoza RN zdolnych do szukania poparcia poza własnym środowiskiem. Jego 27 proc. oznacza jednak nie wzrost, lecz stabilizację na poziomie odnotowanym w poprzedniej fali badania. Były premier zachowuje szeroką akceptowalność, ale nie potrafił dotąd przełożyć jej na przewagę w rywalizacji z Gabrielem Attalem ani na pewność wejścia do drugiej tury.

Wśród sympatyków Renaissance Philippe i Attal uzyskują identyczny wynik 74 proc. Za nimi znajdują się Sébastien Lecornu z 55 proc., Jean Castex z 51 proc. oraz Élisabeth Borne z 47 proc., co pokazuje, że dawny obóz prezydencki ma kilka rozpoznawalnych postaci, lecz nie ma bezdyskusyjnego sukcesora Emmanuela Macrona. Szczegółowy profil lidera Horizons, jego polityczną drogę oraz mocne i słabe strony opisujemy w materiale „Kim jest Édouard PHILIPPE?”.

Paradoks Philippe’a polega więc na tym, że duża grupa Francuzów może wyobrazić sobie oddanie na niego głosu, ale część tych samych wyborców dopuszcza również poparcie Attala, Retailleau, a nawet Marine Le Pen. Dopóki kampania centrum nie wymusi jednego wyboru, szeroki potencjał pozostaje politycznym zasobem, a nie policzalnym wynikiem. Kandydatka RN ma tymczasem to, czego brakuje jej rywalom: znacznie większy rezerwuar, niemal jednolite zaplecze partyjne i brak konkurenta walczącego o ten sam podstawowy elektorat.

Jean-Luc Mélenchon pokazuje różnicę między potencjałem a mobilizacją

Jeszcze inaczej należy czytać wynik Jean-Luca Mélenchona. Możliwość głosowania na lidera Francji Nieujarzmionej dopuszcza tylko 14 proc. wszystkich badanych, a jednocześnie wśród sympatyków LFI jego potencjał sięga 84 proc. Oznacza to, że Mélenchon ma zaplecze bardzo silnie skupione wokół własnej osoby, lecz niewielką zdolność przyciągania wyborców spoza niego.

Nie przekreśla to jego szans na drugą turę, co dobrze pokazuje porównanie obu sierpniowych badań Harris. W sondażu intencji wyborczych dla M6 i RTL Mélenchon uzyskiwał 16–17 proc. i w trzech z pięciu wariantów zajmował drugie miejsce, natomiast Philippe zdobywał od 14 do 19 proc., mimo niemal dwukrotnie wyższego potencjału ogólnego w barometrze dla „L’Opinion”. Pierwsza tura może zatem premiować polityka z węższym, ale zdyscyplinowanym elektoratem bardziej niż kandydata szerzej akceptowanego, którego potencjalni wyborcy rozpraszają się między kilkoma podobnymi ofertami.

To właśnie wyjaśnia, dlaczego słaby wynik potencjału Mélenchona nie powinien być przedstawiany jako dowód jego wypadnięcia z wyścigu. Jego kolejne kampanie, elektorat, program i zdolność skupiania głosów lewicy zostały szerzej opisane w opracowaniu „Jean-Luc MÉLENCHON. 25 pytań i odpowiedzi”. Nowe badanie uzupełnia ten obraz, pokazując zarazem jego największe ograniczenie: nawet wejście do drugiej tury nie oznacza jeszcze możliwości zbudowania większości obejmującej umiarkowaną lewicę i centrum.

Barometr dla „L’Opinion” nie rozstrzyga zatem, kto wygra wybory prezydenckie w 2027 r., lecz precyzyjnie wskazuje nierówność zasobów, z którymi kandydaci wchodzą w decydującą fazę kampanii. Marine Le Pen łączy największy potencjalny elektorat z wyjątkowo spójnym zapleczem, Philippe ma szerokie pole możliwego poparcia, lecz musi wygrać walkę we własnym obozie, a Mélenchon dysponuje silną mobilizacją bez porównywalnej zdolności poszerzania koalicji. Pełną mapę kandydatów, sondaży, zasad wyborczych i scenariuszy drugiej tury przedstawiamy w kompendium „Wybory prezydenckie Francja 2027”.

Warto wczytać się w pełne wyniki badania Toluna Harris Interactive w ósmej fali barometru potencjału wyborczego prowadzonego dla CommStrat i „L’Opinion”. Instytut jednakże zastrzega, że badanie nie stanowi prognozy wyniku i nie może być odczytywane jak klasyczny sondaż intencji głosowania.

Arkadiusz Jordan
Paryż

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 26 sierpnia 2026