Media społecznościowe dla młodzieży. „To tak, jakbyśmy rozdawali papierosy ośmiolatkom” [Jonathan HEIDT]

Media społecznościowe dla młodzieży

Z okazji francuskiego wydania jego książki La Supériorité morale (Éditions Arpa) psycholog społeczny prof. Jonathan Heidt, który odniósł światowy sukces za sprawą swego eseju Génération anxieuse, udzielił dużego wywiadu dziennikowi „Le Figaro”, w którym wyjaśnia zagrożenia, jakie stanowią media społecznościowe dla młodzieży.

Prof. Jonathan Haidt: Media społecznościowe dla młodzieży? Nie, tylko dla ludzi dorosłych

.Prof. Jonathan Haidt to psycholog społeczny, jest profesorem w New York University Stern School of Business oraz autorem bestsellera Génération anxieuse (ponad dwa miliony sprzedanych egzemplarzy). W wywiadzie dla „Le Figaro” przekonuje, że zakaz korzystania z mediów społecznościowych we Francji przed ukończeniem 15. roku życia, jaki rozważa dziś prezydent Emmanuel Macron, jest konieczny.

„W ostatnich latach cały świat dostrzegł, że media społecznościowe są głęboko nieodpowiednie dla dzieci. Każdy produkt, który naraża dzieci na bezpośredni kontakt z anonimowymi dorosłymi, jest z natury niebezpieczny. Ekspozycja na pornografię, przemoc – w tym nagrania egzekucji – jest całkowicie nieadekwatna do ich wieku. Nagromadzone dowody szkód wyrządzanych dzieciom są dziś przytłaczające. Państwa nie powinny mieć trudności z podjęciem tej decyzji: media społecznościowe należy traktować jak działalność uzależniającą i niebezpieczną, zarezerwowaną dla dorosłych – podobnie jak hazard, alkohol czy marihuana” – przekonuje prof. Jonathan Haidt.

Profesor Haidt rozmawiał o tym w Davos z Emmanuelem Macronem, gdzie przekonywał prezydenta, że jeszcze lepiej byłoby podnieść granicę do 16, a nawet 18 lat, ponieważ – jak mówi – jest to aktywność dla dorosłych, a nie dla piętnastolatków. Gdyby jednak próbować wprowadzić limit wieku 18 lat, procedura zostałaby znacząco wydłużona, chodzi zaś o to, aby w ślad Francji szybko poszły inne kraje i wspólnoty państw.

„Czy za pięć, dziesięć lub dwadzieścia lat będziemy się zastanawiać, jak mogliśmy tak długo pozwalać dzieciom na korzystanie z mediów społecznościowych? Ta świadomość już się rodzi. Za pięć lat spojrzymy na ten okres tak, jakbyśmy rozdawali papierosy ośmiolatkom” – przekonuje prof. Jonathan Haidt.

Jak działają media społecznościowe na młodych odbiorców?

Prof. Haidt operuje konkretnymi badaniami realizowanymi w wielu krajach, na wielu grupach wiekowych, w odniesieniu do wielu platform i aplikacji.

I tak badania pokazują, że nastolatki wiążą Instagram ze wzrostem niepokoju. Instagram, uruchomiony w 2010 roku jako serwis fotograficzny, początkowo był mało popularny wśród dzieci. „W 2012 roku Facebook go przejął i rozpoczął intensywną promocję – to wtedy dziewczęta masowo zaczęły z niego korzystać. Ich życie społeczne przeniosło się z rozmów i telefonów – korzystnych dla rozwoju – do nieustannego publikowania i monitorowania polubień. Stały się menedżerkami własnej marki przez całą dobę. Właśnie w 2012 roku wskaźniki zdrowia psychicznego zaczęły gwałtownie spadać. Instagram ponosi główną odpowiedzialność za ten proces w tej grupie” – mówi prof. Jonathan Haidt.

Jednak w dłuższej perspektywie to TikTok jest jeszcze bardziej destrukcyjny. „Jest skrajnie uzależniający i niszczy zdolność koncentracji zarówno u chłopców, jak i u dziewcząt. O ile Instagram nasilił lęk i depresję wśród dziewcząt, TikTok wywołuje masowe uzależnienie. Wielu moich studentów na Uniwersytecie Nowojorskim spędza na nim od sześciu do dziewięciu godzin dziennie. Trudno im przeczytać książkę – gdy tylko zdanie ich znudzi, wracają do aplikacji. Platforma ta kształtuje bezlitosne umysły: po ośmiu sekundach, jeśli treść nie jest wystarczająco wciągająca, następuje przesunięcie dalej. To jedna z głównych przyczyn spadku wyników testów poznawczych i ogólnego pogorszenia uwagi” – konstatuję prof. Haidt.

Twarde dowody w badaniach PISA

Testy PISA, stabilne na początku lat 2000, po 2015 roku zaczęły spadać w 35 krajach, w tym we Francji. W Stanach Zjednoczonych regres dotyczy głównie słabszej połowy uczniów: najlepsi utrzymują koncentrację, najsłabsi zaś załamują się, nieustannie rozpraszani przez telefon i komputer.

Nic dziwnego, jeśli przeciętne dziecko spędza dziś około pięciu godzin dziennie w mediach społecznościowych (łącznie z YouTube) oraz dodatkowe trzy do pięciu godzin na telefonie. Po odjęciu snu i szkoły niemal nic nie zostaje. Znika sen (średnio o trzydzieści minut krótszy, czasem o dwie–trzy godziny), światło słoneczne, ruch, swobodna zabawa w grupie – kluczowa dla wszystkich ssaków – czytanie, kontakt fizyczny. W mediach społecznościowych nie ma zabawy, jest występ i zarządzanie wizerunkiem. Zanika też nuda, która jest mózgowi potrzebna. Dzieci konsumują fragmenty nagrań trwające od pięciu do trzydziestu sekund. Smartfony zalewają dzieciństwo rozrywką, lecz usuwają prawdziwą przyjemność i długie narracje, które kształtują kulturowo kompetentnego dorosłego.

Eryk MISTEWICZ: Problem leży gdzie indziej

„Oczywistym jest konieczność wprowadzenia ograniczeń wieku w dostępie do mediów społecznościowych i części zasobów internetowych (np. pornografii)” – mówi Eryk Mistewicz, prezes Instytutu Nowych Mediów (wydawcy m.in. „Wszystko co Najważniejsze”). „Problem leży gdzie indziej. Mianowicie w tym, jak weryfikować wiek użytkowników sieci. O to idzie dziś największy spór. Weryfikacja wieku to także identyfikacja użytkownika sieci, a więc coraz bliżej do – w dużym uproszczeniu – cenzury, ograniczenia wolności tego, gdzie w internecie jesteśmy i co tam robimy, będąc osobami dorosłymi – zidentyfikowanymi. To problem, który może być rozwiązany przez firmy technologiczne lub w sposób siłowy, np. poprzez europejski dowód cyfrowy identyfikujący każdego użytkownika sieci i monitorujący jego zachowania, w tym odwiedzane strony, zainteresowania, poglądy” – zwraca uwagę Eryk Mistewicz.

Oprac. AJ

Materiał chroniony prawem autorskim. Dalsze rozpowszechnianie wyłącznie za zgodą wydawcy. 28 lutego 2026