Niskobudżetowy film „Niu Lai” rywalizuje w rankingach z hollywoodzkimi superprodukcjami

Niskobudżetowy film animowany bardzo niskiej jakości, „Niu Lai”, nieoczekiwanie stał się w Chinach hitem letniego sezonu kinowego. To reakcja widzów znużonych zalewem wyidealizowanych superprodukcji i treści masowo generowanych przez sztuczną inteligencję – oceniają media.
Rodzinna produkcja
Reżyserem jest 34-letni Xin Yumeng, który wraz ze swoją matką, scenarzystką Sun Lifang, zamierzali stworzyć „kojący film familijny” o odwadze. Prace nad nim trwały pięć lat.
Film „Niu Lai” (nadejście cielaka), który trafił do chińskich kin na początku sierpnia, opowiada o przygodach młodego cielaka, który w poetyckiej, sennej podróży w towarzystwie skowronka uczy się odwagi, miłości i poświęcenia, by obronić swoje stado.
Produkcję wyróżnia jednak prymitywna warstwa wizualna i dźwiękowa – figury zwierząt są kanciaste, węże przypominają sprężyny, a trawa to żółte bloki z napisem „trawa”.
Tydzień po premierze sprzedaż biletów była katastrofalna, przynosząc twórcom niespełna 7 tys. juanów (ok. 1 tys. dolarów). Sytuacja uległa jednak radykalnej zmianie, gdy rozbawieni widzowie zaczęli udostępniać w sieci amatorskie nagrania z sal kinowych. Internauci wręcz zachwycili się absurdalnie słabą jakością animacji, co przyciągnęło do kin rzesze kolejnych widzów.
Sprzeciw wobec mainstreamu
Zjawisko jest postrzegane jako sprzeciw wobec mainstreamu. Jak zauważa hongkoński dziennik „South China Morning Post”, sukces „Niu Lai” oznacza powrót do doceniania tego, co „robione ręcznie, naiwne, a nawet absurdalne”.
— Szczerze mówiąc, gdyby jakość produkcji była nieco lepsza, film mógłby nie być aż tak zabawny. Jest dobry, ponieważ nie jest dobry – ocenił cytowany przez brytyjski „Financial Times” jeden z widzów w Szanghaju.
Do 18 sierpnia produkcja zarobiła ponad 21 mln juanów (ok. 3 mln USD), a platforma biletowa Maoyan prognozuje, że ostateczny dochód wyniesie 135 mln juanów (ok. 20 mln USD). Pozwoliło to „Niu Lai” skutecznie rywalizować w rankingach z hollywoodzkimi superprodukcjami, takimi jak „Odyseja” i „Spider-Man: Całkiem nowy dzień”.
Sukces produkcji wywołał sporo kontrowersji
Nagły sukces produkcji wywołał jednak sporo kontrowersji. Zdaniem krytyków popularność tak prymitywnej animacji to przykład wypierania dobrego kina przez komercyjny absurd, co może zniechęcać twórców dbających o wysoki poziom artystyczny swoich dzieł. Wskazuje się również na problem prawny – popularność filmu napędziły nielegalne nagrania z sal kinowych, publikowane masowo w serwisach społecznościowych, co rozbudziło w branży dyskusję na temat praw autorskich.
Rozczarowania nie kryli też niektórzy widzowie, gdy okazywało się, że trwający 86 minut film zawierał zaledwie kilka minut zabawnych scen zapowiadanych w sieci, a resztę wypełniała chaotyczna fabuła. Część kin umożliwiła widzom zwrot biletu przed upływem pierwszych 10 minut seansu.
PAP/NZ



